Saturday, April 17, 2021
Home / Kultura  / Natomiast w kinie…

Natomiast w kinie…

...sporo jest do zobaczenia. O tym jakich filmów niemożna przegapić, specjalnie dla Czytelników Miasta Kobiet pisze Piotr Mirski.

Przed północą

Ethan Hawke i July Delpy w "Przed północą" opowiadają o cenie, jaką ich bohaterzy musieli zapłacić, aby nareszcie być razem / fot. materiał prasowy

…sporo jest do zobaczenia. O tym jakich filmów niemożna przegapić, specjalnie dla Czytelników Miasta Kobiet pisze Piotr Mirski. 

Koniec długiego dnia

Przed północą

Ethan Hawke i July Delpy w „Przed północą” opowiadają o cenie, jaką ich bohaterzy musieli zapłacić, aby nareszcie być razem / fot. materiał prasowy

To chyba najlepsza trylogia w historii kina. Nie „Gwiezdne wojny”, „Władca pierścieni”, „Matrix” czy „Trzy kolory”, tylko właśnie wyreżyserowane przez Richarda Linklatera „Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca” i „Przed północą”. To niezwykle konsekwentny, dojrzewający wraz z bohaterami i widzami projekt, który regularnie co dziewięć lat sprawdza, jak wraz z upływem czasu stygnie i krzepnie szczenięca miłość. Młodzi Jesse (Ethan Hawke) i Celline (Julie Delpy) poznali się w pociągu do Wiednia; później, już zgorzkniali i poturbowani przez życie, spotkali się w Paryżu; w ostatniej odsłonie widzimy, że wreszcie udało im się ze sobą na dobre zejść. Mają dwójkę dzieci, z którymi spędzają wakacje w Grecji.

Nie jest to jednak taka sielanka, na jaką mogłaby wyglądać. Po latach trudnych decyzji i kompromisów trudno idealizować świat i ludzi. Jesse i Celline znają dobrze cenę, jaką musieli zapłacić, aby być razem. W leniwych promieniach greckiego słońca wyliczają wszystkie swoje zasługi i potknięcia, targują się i licytują. Tak jak poprzednie części, „Przed północą” jest w całości zorganizowane wokół ciągnącego się blisko przez dwie godziny dialogu: na zmianę poważnego i komicznego, czułego i oskarżycielskiego, prozaicznego i dotykającego spraw ostatecznych. Tak jak i przedtem, Jesse i Celline idą po prostu przed siebie i rozmawiają, a kamera podąża za nimi, zmieniając w porywającą opowieść coś, co z daleka mogłoby wyglądać jak kolejna banalna sprzeczka kolejnej banalnej pary.

Prostota i bezpretensjonalność – to zawsze były największe zalety kina Linklatera. W „Przed północą”, wykorzystując nieskomplikowaną i pozornie nieefektowną historię, potrafi opowiedzieć o potężnym wycinku ludzkiego życia: miłości, starzeniu się, pasji, rodzinie. Robi to bez żadnego zadęcia, z pozycji człowieka poszukującego, a nie takiego, który znalazł odpowiedź i chce się nią koniecznie podzielić ze światem. Nie dokonałby tego jednak bez pary wspaniałych aktorów. Hawke i Delpy świetnie czują się w skórach swoich bohaterów. W pierwszej scenie „Przed północą” patrzy się na nich z rozrzewnieniem, jak na dawno niewidzianych, ale wciąż drogich przyjaciół. Oboje są też współautorami scenariusza – i to pewnie jedna z rzeczy, które sprawiają, że film wydaje się tak naturalny i szczery.

Miłość / fot. materiał prasowy

Miłość / fot. materiał prasowy

Miłość

Dokument muzyczny Filipa Dzierżawskiego to historia tytułowego zespołu z Trójmiasta – jednego z reprezentantów yassu i pierwszego przystanku do sławy dla takich artystów, jak Tymon Tymański, Leszek Możdżer i Mikołaj Trzaska. To również opowieść o zderzeniu młodzieńczych ideałów z rzeczywistością. O przyjaźni, która zmienia się w biznesową relację, oraz o pasji, którą prędzej czy później trzeba porzucić lub zmienić w pracę. Obraz nagrodzony na Krakowskim Festiwalu Filmowym będzie miał swoją premierę 9 sierpnia.

Elizjum / fot. materiał prasowy

Elizjum / fot. materiał prasowy

Elizjum

Kolejne po „Igrzyskach śmierci” widowisko science fiction, w którym odbijają się kryzys ekonomiczny i rosnąca niechęć biednych do bogatych. Przeniesiemy się w nim do świata przyszłości, gdzie arystokracja żyje na luksusowej stacji kosmicznej, a proletariat gnieździ się na zdewastowanej, przeludnionej i zmienionej w wielkie wysypisko śmieci Ziemi. Za kamerą „Elizjum” stanął Neill Blomkamp – dawny protegowany Petera Jacksona i reżyser głośnego „Dystryktu 9” – a główne role zagrali Matt Damon i Jodie Foster. Premiera 16 sierpnia.

To już jest koniec

To już jest koniec / fot. materiał prasowy

To już jest koniec

Chociaż świat nie skończył się 21 grudnia 2012 roku, to kolejni filmowcy raz po raz unicestwiają go ku uciesze – lub grozie – publiczności. Teraz przyszedł czas na parodię tych wszystkich apokaliptycznych wizji. W wyreżyserowanej przez Evana Goldberga i Setha Rogena komedii zobaczymy, jak grający samych siebie znani aktorzy – Michael Cera, Jonah Hill czy James Franco – biorą udział w celebryckiej domówce, którą przerywa wielki kataklizm. Wypatrujcie znaków – zagłada nawiedzi polskie kina 13 września.

Piotr Mirski

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach