Saturday, November 28, 2020
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Natalia Sikora – wszystko na moich warunkach

Natalia Sikora – wszystko na moich warunkach

Fenomenalnym wykonaniem wykonaniem "Cry Baby" w The Voice of Poland przeszła do historii muzyki. Chadza własnymi drogami, a w jej słowniku nie ma miejsca na słowo "kompromis".

Natalia Sikora

Natalia Sikora (bluzka-kimono -Elena Ciuprina) / fot. Anna Ciupryk/ anionam.com

Natalia Sikora

Natalia Sikora (sweter – Patryk Kryślak, body – Elena Ciuprina)/ fot. Anna Ciupryk/anionam.com

Miasto Kobiet: W czerwcu, zaraz po zakończeniu The Voice of Poland, pojawiła się płyta o znaczącym tytule „Zanim”. To też w związku z programem?

Natalia Sikora:Płyta była przygotowywana już od dłuższego czasu i miała mieć tytuł „Piosenki z teatru”, bo jest zbiorem utworów, które były rejestrowane przy okazjach różnych moich koncertów i występów. Wydawnictwo MTJ poczuło, że teraz, czyli zanim nagram płytę z Universalem, jest sensowny moment, żeby ją wypuścić. Najważniejszym dla mnie utworem na płycie jest „Testament” do słów Zbigniewa Herberta.

Miasto Kobiet: Niemal prosto z The Voice of Poland pojechałaś do Opola, też w ramach nagrody, i wygrałaś Superdebiuty.

Natalia Sikora: Kompletnie mi nie pasował ten wyjazd do Opola, ponieważ miałam w tych dniach już dawno zaplanowana premierę w teatrze. Więc najpierw powiedziałam ekipie z Opola, że sorry, nie przyjadę do Was, bo po prostu mam zajęty dzień. Ponieważ jednak były naciski ze strony telewizji dyrektor teatru puścił mnie, powiedział: jedź do tego Opola. Miało to na pewno jakiś artystyczny sens, ale byłam tam już strasznie zmęczona. A sam festiwal? Jest to duża impreza, na której są wszyscy, i tyle. Bardzo grzecznie o tym mówię i niech tak zostanie.

Miasto Kobiet: Prawie cała Polska poznała Cię, gdy zaśpiewałaś „Cry Baby”. Ale przecież Ty już przed programem byłaś w pełni ukształtowaną artystką, piosenkarką, aktorką. Coś Ci zacytuję: „Niezwykłe jest odkrywanie nowo poznanego Artysty, który od dawna robi świetne rzeczy”. To komentarz zamieszczony niedawno na YouTube pod Twoim występem z 2009 roku. Opowiedz o tych świetnych rzeczach, które robisz od dawna.

Natalia Sikora: Powiem o dwóch najważniejszych. Z Piotrem Proniukiem stworzyliśmy projekt, który ujrzał światło dzienne dzięki wydaniu przez Teatr Polskiego Radia płyty „Absurdustra. Próba Norwida”. Jest to poezja Norwida ujarzmiona w bluesowych brzmieniach. Druga rzecz to zespół Mięśnie. We wrześniu ukaże się nasza płyta. Ojcem Mięśni jest Jacek Beler, mój przyjaciel, kolega z roku, aktor Teatru Powszechnego w Warszawie. Już na studiach zawiązała się między nami rzadko spotykana więź międzyludzka. To taki stan, gdzie można się z drugim człowiekiem dogadać poza słowami i dotyka to materii sztuki.

Miasto Kobiet: Co grają Mięśnie?

Natalia Sikora: W sensie gatunku muzycznego jest tu dużo muzyki punkowej i funkowej. A do tego coś z pogranicza rocka i muzyki psychodelicznej. Mięśnie w stu procentach tworzą piosenkę artystyczną. Nie: aktorską, estradową, poetycką, ale właśnie – artystyczną. Mają bardzo performatywny charakter dzięki temu, że wrzucamy muzykę w teatralny kontekst, poszerzamy jej znaczenie. Łapiemy kontakt z widownią, prowokujemy widza, bo on jest najważniejszy, bez niego nie zadzieją się pewne rzeczy, nie będzie takiej energii. Stąd to co słyszymy na płytach jest diametralnie różne od tego, co się dzieje na koncertach.

Miasto Kobiet: A jeśli widz nie łapie tego, co chcecie przekazać? Jeśli śpiewacie, a z drugiej strony jest ściana niezrozumienia?

Natalia Sikora: Wiadomo, że zdarzają się i takie sytuacje. To się też czuje w teatrze, kiedy gramy. Mówimy potem po spektaklu, że „dzisiaj zatrybiło” albo „dzisiaj nie zatrybiło”. Mnie wystarczy, że znajdzie się na sali choć jedna osoba, której to co robimy otworzy wyobraźnię, bo o otwieranie ludzkiej wyobraźni nam chodzi.

Miasto Kobiet: Bluesowy Norwid i punkowe Mięśnie to projekty z innych bajek. Ktoś, kto przyjdzie na koncert Mięśni, bo usłyszał Cię w The Voice of Poland, będzie zaskoczony?

Natalia Sikora: Podejrzewam, że tak. Chociaż z drugiej strony, kreując za przeproszeniem swój wizerunek w programie The Voice of Poland, dawałam wyraźne sygnały, że wachlarz projektów, w których uczestniczę, jest szeroki.

Miasto Kobiet: Twój duży repertuarowy rozstrzał widać choćby po festiwalach i konkursach, w których brałaś udział i których większość wygrałaś. Festiwal im. Anny Jantar, Festiwal im. Anny German, Festiwal Piosenki Aktorskiej, dwa finały „Szansy na Sukces”, konkurs „Pamiętajmy o Osieckiej”, Festiwal im. Czesława Niemena, itd.

Natalia Sikora: Moja największa intensywność festiwalowa to były czasy liceum i początku studiów. Dla młodego człowieka, o którym nikt nie wie, festiwale były możliwością pokazania się widowni w różnych miastach w Polsce. Nie przeszkadzała mi różnorodność repertuarowa, bo w gruncie rzeczy i tak wszystko sprowadzało się do tego, żeby dobrać treść do przekazu i poruszyć ludzi.

Miasto Kobiet: Czujesz się bardziej aktorką czy piosenkarką?

Natalia Sikora: Nie chcę tego dzielić, bo jedno nie funkcjonowałoby bez drugiego. Doświadczenie aktorskie pracuje na doświadczenie muzyczne i odwrotnie.

Miasto Kobiet: Ale jednak wybrałaś uczelnię teatralną, a nie muzyczną.

Natalia Sikora: Wybrałam Akademię Teatralną z pełną świadomością, że będzie mi bardziej przydatna na mojej drodze artystycznej niż akademia muzyczna. Nie potrzebuję ujarzmienia głosu i nabijania głowy teorią na temat muzyki.

Miasto Kobiet: A jako dziecko chodziłaś do szkoły muzycznej?

Natalia Sikora: Tylko przez chwilę. Przez 3 miesiące, jeszcze w Słupsku, skąd pochodzę, chodziłam na lekcje klarnetu. Ale to niestety nie zatrybiło, nie miało sensu.

Miasto Kobiet: W teatrze masz więcej ról granych czy śpiewanych?

Natalia Sikora: W teatrze, w którym pracuję na stałe – bo w tym roku dostałam angaż w Teatrze Polskim w Warszawie – mam więcej ról śpiewanych. Natomiast szczęśliwie w mniejszych instytucjach, takich jak Studio Teatralne „Koło” czy Teatr Scena Prezentacje, udaje mi się robić rzeczy nieśpiewane.

Miasto Kobiet: Z czym Ci się kojarzy bunt?

Natalia Sikora: Z gniewem. Jeżeli się doprowadzi człowieka do gniewu, to jest to już jakaś ostateczność. Bunt jest dosyć skrajnym sposobem wyrażenia swojego zdania albo oporu wobec sytuacji, która jest bezsensowna.

Miasto Kobiet: Jako dziecko dużo się buntowałaś?

Natalia Sikora: Tak, mam to od małego. Są osoby, które mają strasznie wybujałą wyobraźnię, rozedrganą wrażliwość i chyba się do nich zaliczam. Buntowałam się widząc niewrażliwość ludzi na konkretne sytuacje typu, że ktoś się wywrócił, potrzebował pomocy i nikt nie zareagował. Ale też ogólnie – na struktury, instytucje, schematy myślenia.

Miasto Kobiet: W medialnych doniesieniach na Twój temat w tle pojawia się często tata. A co z mamą? Jesteś córeczką tatusia?

Natalia Sikora: Można tak powiedzieć – córeczką tatusia albo synem tatusia (śmiech). Tak naprawdę mama i tata są dla mnie równie ważni. Mama dała mi niebywałą odwagę, charyzmę, temperament. Tata dodał do tego swój własny odcień odwagi, charyzmy i temperamentu, od niego mam też umiejętność słuchania muzyki. Bo niektórzy potrafią słuchać muzyki, a inni nie. Tata przeprowadził mnie od dziecka przez niemal wszystkie gatunki muzyczne, niczego nie narzucając, ucząc otwartości. To było naprawdę cenne.

Miasto Kobiet: A jak to jest mieć siostrę bliźniaczkę?

Natalia Sikora: To jest super! Można się razem wykrzyczeć, razem gdzieś się ruszyć. Z nikim innym też tak doskonale się nie kłócę jak z moją siostrą (śmiech). Bardzo dobrze się rozumiemy. To jest fantastyczne mieć siostrę. Zocha jest też od zawsze moim pierwszym, najwierniejszym i najsensowniejszym fanem.

Miasto Kobiet: Podobno jesteście zupełnie inne.

Natalia Sikora: Totalnie. Zosia jest cała mama, ja jestem cały tata. Tak się podzieliłyśmy (śmiech).

Miasto Kobiet: Na scenie rządzisz. A jaka jesteś poza?

Natalia Sikora: Strasznie nieśmiała, naprawdę. W dodatku nieufna. To przez różne zebrane w życiu doświadczenia. Natomiast scena jest takim miejscem, gdzie można poszaleć.

 Rozmawiała Aneta Pondo

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach