Monday, May 23, 2022
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Natalia Nykiel: „Trochę kłamałam z tym, że nie umiem być suką”

Natalia Nykiel: „Trochę kłamałam z tym, że nie umiem być suką”

Trzeci studyjny album artystki to najbardziej osobisty krążek w jej karierze

natalia nykiel

Natalia Nykiel w sesji do nowego albumu / fot. Łukasz Zabłocki

Koncerty, nowe kawałki, ale też jazda na rowerze, czytanie książek i zwiedzenie wszystkich polskich parków narodowych. Jakie marzenia i plany na rok 2022 ma Natalia Nykiel? Przeczytaj wywiad z artystką i poznaj kulisy powstawania płyty „Regnum”

 

Sylwia Wołoch: Czy twój nowy album będzie różnił się od poprzednich?

Natalia Nykiel: Jestem w wieku chyba największego rozwoju, więc pojawia się znacząca różnica w emocjonalnym podejściu w piosenkach na tej płycie.

Na pewno nowy album będzie bardzo różnił się muzycznie, bo myślę, że zeszliśmy trochę z Foksem [producent płyty Natalii – przyp. red.] z elektroniki na rzecz klasycznych instrumentów.

 

Promocję nowego albumu rozpoczęłaś od pokazania światu piosenki „P.R.I.D.E”, w której czuć ogromne emocje. Czym dla ciebie jest ten kawałek?

Chciałam pokazać moim fanom, że jestem z nimi, jestem dla nich oraz zarzucić most linowy pomiędzy ludźmi, którzy mają bardzo skrajne nastawienia. Zdaję sobie sprawę, że bardzo duża część moich fanów to osoby ze społeczności LGBTQ+ i chciałabym powiedzieć im, że jestem z nimi i nie zgadzam się na wykluczenia. Ta piosenka nie jest jednak tylko dla nich. Jest dla wszystkich, którzy kiedykolwiek poczuli się jakkolwiek wyobcowani – czy ze względu na wygląd, czy cokolwiek innego, bo mam wrażenie, że w naszym kraju, nie chcę używać tego słowa, ale segregacja, bardzo nasiliła się w ciągu ostatnich kilku lat. To mi się bardzo nie podoba i piosenką „P.R.I.D.E.” daję temu upust.

Przeczytaj koniecznie: Kto pomoże LP?

 

Czy to jest krok w stronę aktywizmu?

I tak, i nie, bo ja nie czuję się aktywistką. Bardzo wspieram aktywistów w naszym kraju, którzy naprawdę walczą o to, by trochę tę naszą świadomość poszerzać. Jestem wokalistką, i autorką tekstów. Jestem po prostu człowiekiem, który chce dać wsparcie, ale aktywistka to już chyba dla mnie za duże słowo.

 

Drugim opublikowanym singlem było „Królestwo”. Styl teledysku jest bardzo alternatywny. Kto jest twoją największą inspiracją?

Nie mam takiej jednej osoby, na którą patrzę z zachwytem. Jeśli pytasz o teledysk, dużą inspiracją była dla nas Pina Bausch i jej prace. Na co dzień? Wydaje mi się, że to życie mnie inspiruje, ludzie bliscy albo sytuacje, które mi się przydarzają. Czasem dzieje się coś niespodziewanego, co daje mi do myślenia, zmienia punkt widzenia. Jest to też miasto, miejsce, w którym jestem. Dla mnie Warszawa zawsze biła energią, która opowiada różne historie – czy to dotyczące drugiej wojny światowej, czy ostatnich lat. Instagram? Bardzo dużo dał mi profil kasia_coztymseksem. Dzięki niej nawet moje relacje z koleżankami zmieniły się na lepsze.

 

natalia nykiel

Natalia Nykiel / fot. Łukasz Zabłocki

 

W „Królestwie” słyszymy słowa: „przy tym wszystkim to cud, że chce się żyć”. Co cię najbardziej wkurza?

Dużo rzeczy mnie wkurza, ale staram się na tym nie skupiać. Najbardziej irytuje mnie głupota. To jest coś, co mnie doprowadza do białej gorączki. Z drugiej strony cały czas uczę się, że nie ma co się przejmować rzeczami, na które nie mamy wpływu. Nie chodzi o to, by skupiać się na tym, co nas denerwuje, tylko rozwijać w rzeczach, które na nas działają dobrze. Za dużo negatywnych informacji spływa do nas z telewizji, nawet z Instagrama i mam już tego trochę dosyć. Chcę się skupić na pozytywnych aspektach życia.

 

Co robi Natalia Nykiel, gdy ma chwile zwątpienia?

Niedawno odkryłam, że to, co sprawia mi największą przyjemność, kiedy mam doła albo coś mi nie pasuje, to zupełnie przyziemne przyjemności – np. fajna kolacja albo jakieś piękne zapachy. Kiedy siedzę w wannie i mam ze sobą coś zapachowego, czuję, jak moje problemy się rozwiewają.

 

Z drugiej strony uważam, że wspaniałym sposobem na zwątpienie, energetyczny dół albo też złość jest uprawianie sportu. To mój sposób na ujście złych emocji. Nawet, jak jestem w momencie, że chce mi się płakać, sport zawsze bardzo mnie ratuje i daje dużo przestrzeni na myślenie o tym, co mogę dalej zrobić. Moim zdaniem wątpliwość też jest dobrą rzeczą – skłania nas do refleksji nad tym, że jest w naszym życiu coś, co nam się nie podoba, więc coś trzeba z tym zrobić.

 

Jaki sport uprawiasz?

Ostatnio zaczęłam dużo biegać. Sama jestem tym faktem zaskoczona, bo zawsze uważałam, że bieganie bez celu, na kilometry, to jakaś straszna rzecz, a jednak bardzo mi się to spodobało. Dużo jeżdżę też rowerem, choć nie przez zimę. Bardzo lubię chodzić po górach, sprawia mi to dużą radość. Otwarte przestrzenie i kontakt z naturą dają mi inspirację. W tym roku mam jakiś sportowy polot i nawet zastanawiam się, czy nie wziąć udziału w półmaratonie. Nigdy wcześniej bym na to nie wpadła, a teraz mam iskierkę. Muszę się nad tym poważnie zastanowić.

 

„Niepewność to grunt, a reszta to czas, bez zapowiedzi trafiło w nas”. W teledysku do „Epoki X” karmisz drony. Jak wyobrażasz sobie przyszłość?

Bardzo abstrakcyjnie. Ciężko jest mi cokolwiek sobie wyobrazić, bo to, co czuję na temat przyszłości to głównie niepewność. Jedyną pewną rzeczą jest zmiana – to zdanie cały czas we mnie rezonuje i często się nad nim zastanawiam. Weszliśmy w nową „Epokę X”. Nie wiemy jeszcze, czym jest, bo jesteśmy gdzieś na jej początku i nie wiemy, w którą stronę zmierza. Zmieniło się wszystko – sposoby nawiązywania relacji międzyludzkich, to, jak się poznajemy i jacy jesteśmy ze sobą.

 

W teledysku pojawiła się scena karmienia dronów. Jak ją interpretować? Na dwa sposoby. Z jednej strony, nowoczesność weszła w nasze życie tak głęboko, że już tego nie kontrolujemy. Z drugiej – nie ma nic nadzwyczajnego w karmieniu ptaków, tylko nowoczesnych. Technologia zderza relacje, z czymś co jest jeszcze zupełnie nieodkryte. Jakiś czas temu film „Her” zrobił na mnie duże wrażenie. Był o mężczyźnie, który zakochał się w kobiecie, będącą sztuczną inteligencją. Teraz mam poczucie, że naprawdę niedługo może tak być. Czuję, że wszystko jest niepewne i przez to jedyną pewnością jest czas, który płynie i zmiana, która nadejdzie. Dlatego trzeba żyć tu i teraz i cieszyć się z tego.

 

Czego w pandemii dowiedziałaś się sama o sobie?

Wdrożyłam w swoje życie zasadę, żeby nie odhaczać rzeczy do zrobienia. To mi się zupełnie zmieniło przez pandemię i mam poczucie, że ważniejsze jest jednak pełne skupienie się na jednej rzeczy i przeżycie jej, niż odhaczenie wielu. Już w pandemii czułam, że też przez to, że się tak naodhaczałam, już wszystko zrobiłam, nic już na mnie nie czeka i to koniec. Mam 26 lat i co ja mam zrobić ze sobą? Teraz wróciło do mnie dużo więcej spokoju.

 

Czyli jest OK?

Teraz tak, ale to nie były łatwe dwa lata.

 

W „Pętli” śpiewasz: „Nie będzie sam się pisał mój los, będę tu bo tego chcę”. Jesteś zadowolona z tego, co osiągnęłaś i gdzie teraz jesteś?

Jasne, że tak. Jak patrzę na cały okres mojej kariery, to jestem pod wrażeniem, że udało się tyle zrobić w tak krótkim czasie. Teraz wydaję trzecią płytę, jeszcze w międzyczasie było „Origo”, czyli właściwie cztery duże wydawnictwa. Jestem bardzo zadowolona z miejsca, w którym jestem. Oczywiście, zastanawiam się, co będzie dalej i czuję, że chciałabym chyba jeszcze więcej, ale jeszcze nie wiem, co to dla mnie znaczy. Czuję, że po tych dwóch latach pandemii mam w ręku nowe narzędzia, które chciałabym wykorzystać. Mam poczucie, że mam w sobie dużo większy potencjał niż ten, z którego do tej pory korzystałam. Chciałabym dać od siebie więcej światu, ale też bardziej z niego skorzystać.

 

Jak wygląda teraz twoja relacja z fanami?

Nie widzieliśmy się bardzo długo. Ja cenię sobie swoją prywatność, trzymam ją dla siebie. Lubię dystans między mną, a fanami. Na co dzień nie jestem ekstrawertyczką i gdybyśmy go nie mieli, to chyba czułabym się lekko stłamszona. Wierzę głęboko w sercu, że moi fani to rozumieją i szanują moją decyzję. Ja oddaję im całe swoje serce w piosenkach i to jest moja forma najbliższego kontaktu z nimi. Niektórzy potrzebują codziennie coś wrzucać na Instagrama, odpowiadać i komentować, a ja jestem zupełnie z drugiej strony. Nie wiedziałabym co i o czym mam mówić, więc z bliżej nieokreślonego powodu czuję się lepiej, gdy mniej uczestniczę w social mediach.

 

Jak myślisz, z czego to może wynikać? Wolisz nie dzielić się swoimi poglądami, czy może czasem czujesz, że brak ci pewności siebie?

Wręcz odwrotnie. Czasem ci, którzy bardzo dużo mówią i dają od siebie wszystko na Instagramie, nie do końca są szczęśliwi i pewni siebie. Być może niektórzy z nich potrzebują właśnie tej podbitki do swojej pewności siebie? To tylko moja teoria, która być może dotyczy tylko małej grupy osób. Czuję, że tego nie potrzebuję. Uważam, że jestem bardzo pewna siebie, a ci, którzy mnie znają nawet czasem śmieją się, że trochę kłamałam z tym, że „nie umiem być suką”, bo mam dość cięty żart i jestem bardzo bezpośrednia. Lubię życie tu i teraz, jednak mimo to z social mediów nadal korzystam zbyt dużo i gdy przychodzą mi raporty, ile czasu spędziłam w telefonie, to szczerze jestem przerażona (śmiech). W tym roku nastawiam się bardzo sportowo, bo wiem, że to trochę zmniejszy czas przebywania w telefonie.

 

Skąd wziął się pomysł na wkroczenie w klimat muzyki Dark Romantic?

To wyszło dość naturalnie. Nie ograniczamy się nigdy z Foksem w czasie tworzenia utworów i gdy czujemy, że idziemy w dobrą, ale zupełnie zaskakującą stronę, to próbujemy i czekamy, co się wydarzy. Na ten gatunek złożyło się wiele rzeczy. Cała płyta bazuje na moich emocjach, a odczuwałam ich bardzo dużo przez ostatnie dwa lata. Wszystkie razem pomalowały tę płytę tak, że jest ona taka, a nie inna. Wpakowałam w nią, moim zdaniem, najwięcej emocji, także tych trudnych, ze wszystkich naszych dotychczasowych wydawnictw.

 

„Królestwo” inspirowałaś powieścią Szczepana Twardocha. Jakie książki lubisz czytać i jak znajdujesz na to czas?

Z tym czasem zawsze jest trudno, choć ostatnio miałam go bardzo dużo. Jednak wiadomo, jak to jest – kiedy powinniśmy siedzieć w domu, nie chcemy czytać i oglądać fajnych filmów, tylko wyjść. W tym roku na pewno chcę czytać więcej książek. Bardzo lubię reportaże o tym, co się dzieje na świecie. Fabułę też zdarza mi się czytać i faktycznie, „Król” Szczepana Twardocha bardzo mi się podobał. Zwłaszcza widok Warszawy z perspektywy XX-lecia międzywojennego był bardzo elektryzujący.

 

Ostatnio czytałam wspaniałą i trudną książkę: „Potosí. Góra, która zjada ludzi”. To reportaż o górnictwie w Boliwii – bardzo polecam, choć to temat bardzo trudny i ciężki do wyobrażenia sobie w naszych warunkach. Gdy wyjeżdżam za granicę staram się orientować się w sytuacji danego kraju, żeby wiedzieć, z czym mam do czynienia, na co powinnam zwracać uwagę. Przy okazji wspomnę, że uwielbiam podcast „Dział Zagraniczny” Maćka Okraszewskiego.

 

natalia nykiel

Okładka płyty Regnum / fot. materiały prasowe

 

Masz swoich ulubionych autorów?

Ulubionych nie, ale w związku z moimi studiami – kulturoznawstwo Ameryki Łacińskiej – lubię książki związane z tym regionem. Co pół roku przychodzi do mnie myśl, że kupię sobie książkę i kupuję ich nagle dziesięć na jeden temat, głównie związanych z Ameryką Południową.

 

Skąd pomysł na studia?

Gdy kończyłam inżynierię środowiska, nie chciałam żeby następny kierunek był związany z matematyką. Tak znalazłam amerykanistykę, nic nie wiedząc o regionie. Zupełnie się zakochałam i zaczęłam uczyć się hiszpańskiego i portugalskiego. To przepiękny kontynent ze wspaniałą, choć trudną historią.

 

O czym teraz marzysz?

Marzę, żeby trochę pokoncertować w tym roku. Marzę, żeby nam trochę odpuściły tematy covidowe, na tyle, na ile się da. No i mam jeszcze takie marzenie, żeby wyjechać na dłużej gdzieś, zrobić sobie taki backpackerski rok podróżowania – taki, że jadę z plecakiem i nic mnie nie obchodzi.

 

Jak będę miała kiedyś taką możliwość, to chciałabym popodróżować po Ameryce Południowej – np. zacząć w Patagonii i dojechać do Meksyku. Jeśli nie, to wystarczy mi miesiąc w Peru. Priorytetem na ten rok jest jednak płyta, mam nadzieję, że koncerty i sport. Chcę zobaczyć w tym roku wszystkie polskie parki narodowe.

 

Zabierzesz kogoś ze sobą?

Jasne, że tak, zobaczymy, kto z najbliższych akurat będzie chętny, ale nie mam też żadnego problemu z podróżowaniem samej. Byłam raz zupełnie bez nikogo na wakacjach przez prawie miesiąc i poznałam wtedy tylu ludzi, że przez ani jeden dzień nie byłam sama. Lubię być sama i totalnie nie czuję się wtedy samotna.

 

Zobacz także: Lanberry: Trzeba być odważną jak kobieta!

Natali Nykiel – album „REGNUM”

W trakcie 8 lat obecności na polskiej scenie Natalia wypracowała sobie status jednej z najbardziej szanowanych i rozpoznawalnych polskich artystek nie tylko za sprawą swojej twórczości i radiowych hitów, ale także konsekwentnego wizerunku.
Płyta „REGNUM” to najbardziej osobisty krążek w karierze Natalii. Powstawał w trudnym czasie – kiedy zostaliśmy zmuszeni do odcięcia się od świata, stając pod przymusem konfrontacji z samymi sobą. Uniwersum „REGNUM” to świadoma i dojrzała kreacja, jednocześnie zawierająca się w trendzie dark romantic, ale opowiadająca także własną, nową historię. To podróż przez fantastyczną dystopię – niezrozumiałą, ale wciągającą i elektryzującą.
Natalia Nykiel przyzwyczaiła nas do tego, że każda jej kolejna płyta jest koncepcyjnym wydawnictwem. Tym razem poszła o krok dalej i z pomocą artystów Łukasza Zabłockiego i Zuzy Słomińskiej wykreowała wielowymiarowy audiowizualny świat, po wejściu do którego zrozumiemy, że nic nie będzie dla nas już tak oczywiste, jak mogłoby nam się wydawać.
Artystka wydała cztery single zapowiadające album. „P.R.I.D.E.”, stanowił zaledwie wycinek niepokojącego uniwersum nowej ery. Pełen kolorów i niedopowiedzeń teledysk otworzył drzwi do świata, w jakim Nykiel porusza się na nowej płycie. Kolejnym singlem było psychodeliczne „Królestwo”, którym Natalia zabrała nas w mroczne zakamarki swojej nowej twórczości. Dużym zaskoczeniem po mocnych elektronicznych singlach było wydanie przejmującej ballady „Epoka X” z postapokaliptycznym teledyskiem oraz poruszającej „Taka jak Ty”. Singlem promującym album od dziś jest natomiast jedyny duet znajdujący się na krążku – „List za Widnokrąg”, w którym Natalii towarzyszy Piotr Rogucki. Za produkcję trzeciego albumu ponownie w całości odpowiedzialny był Michał Fox Król. Muzykę napisali Natalia i Fox. Artystka jest także w większości odpowiedzialna za warstwę tekstową płyty, gościnnie jeden z tekstów napisał Król.

Dziennikarka z ambicjami, masą pozytywnej energii i tuzinem pomysłów. Interesuje się modą, psychologią i radiem. Prowadzi media społecznościowe. Otwarta na wszelkie nowości, nie boi się pająków, samotnych podróży ani ciekawych wyzwań.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Anonim 18 lutego, 2022

    Bardzo interesujący wywiad. Pani Nykiel wydaje się wyjątkowo ciekawą osobą. Gratulacje, Pani Wołoch!

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach