Tuesday, September 28, 2021
Home / Rozwój  / Natalia Hatalska i Wiek paradoksów: Człowiek w sieci to nie avatar (wywiad)

Natalia Hatalska i Wiek paradoksów: Człowiek w sieci to nie avatar (wywiad)

Czy jesteśmy w stanie przeżyć bez Internetu?

Natalia Hatalska

Natalia Hatalska łowi trendy technologiczne / fot. Renata Dąbrowska

– Jesteśmy najbardziej samotnym społeczeństwem w historii ludzkości – mówi Natalia Hatalska, analityczka trendów, założycielka instytutu badań nad przyszłością, autorka książki „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali?” Rozmawiamy z nią o tym, czy jesteśmy wolni, czy może technologia przejęła już nad nami władzę. 

Co panią w rozwoju technologii niepokoi najbardziej?

Natalia Hatalska: Niepokoją mnie przede wszystkim takie zjawiska, które mają bezpośrednie konsekwencje społeczne. Z pewnością dużym zagrożeniem jest coraz bardziej pogłębiająca się polaryzacja. Funkcjonujemy w świecie algorytmów i baniek informacyjnych, przez co przestajemy dostrzegać inne perspektywy i zwracać uwagę na różnorodność świata. Mediom i firmom technologicznym zależy na tym, aby ta polaryzacja była jak największa, dlatego wciąż podbijają nasze emocje, uzależniając nas od siebie, a my się temu poddajemy.

Drugą bardzo niepokojącą kwestią są rozwijające się technologie, w tym inżynieria genetyczna, inżynieria tkankowa czy neurotechnologia, czyli możliwość odczytywania naszych myśli.

Duże spółki technologiczne prowadzą zaawansowane prace, które mają doprowadzić do tego, że wkrótce będziemy sterowali urządzeniami za pomocą naszych myśli. Jeśli będę chciała do kogoś zadzwonić, nie będę musiała wybrać numeru, wystarczy, że o tym pomyślę. Takie rozwiązania już funkcjonują, a nad wprowadzeniem ich na rynek pracuje Facebook czy Samsung. Ale jak wiemy, każde rozwiązanie ma dwie strony. Jeśli będziemy mogli sterować systemem za pomocą naszych myśli, to ten sam system będzie mógł na te myśli wpływać, a w konsekwencji na naszą tożsamość czy osobowość.

A to rodzi kolejne zagrożenia, jak manipulacje, halucynacje czy pranie mózgu. W jaki sposób można zabezpieczyć nasz mózg?

Powoli zaczyna się międzynarodowa dyskusja na temat neuropraw. Prym wiedzie Chile. Do artykułu 19. chilijskiej konstytucji wprowadzono poprawkę definiującą tożsamość psychiczną jako podstawowe prawo człowieka. W mechanizmach prawnych zaczynają pojawiać się zmiany, które mówią o tym, że nasz umysł powinien być chroniony. Mówi się o przygotowaniu przysięgi technokratycznej, która miałaby funkcjonować na podobnej zasadzie jak dziś funkcjonuje przysięga Hipokratesa. Zobowiązałaby do przestrzegania etycznych zasad wszystkich zaangażowanych w rozwój i wdrażanie nowych technologii.

Natalia Hatalska

Czy technologia nas ocali? Pyta badaczka trendów Natalia Hatalska / Fot. Renata Dąbrowska

Swoją najnowszą książkę zatytułowała pani „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali?” Technologia więcej nam daje czy więcej zabiera?

Bardzo często traktujemy technologię jako narzędzie. W infuture.institute przeprowadzaliśmy badanie, w którym zapytaliśmy, czy zdaniem użytkowników technologia jest dobra, czy zła. Większość osób odpowiadała, że to zależy, kto i jak jej używa. Takie podejście było możliwe w przypadku technologii low-tech, czyli bardzo wczesnych i prostych. Dobrym przykładem jest nóż do smarowania masła, który zawsze będzie służył do smarowania masła, choć można go wykorzystać w różny sposób. Twórca jednak już nie ma na to wpływu, a cała odpowiedzialność za użycie tego noża leży po stronie odbiorcy. Natomiast technologie high-tech, jak np. smartfon, zmieniają się z każdą aktualizacją systemu.

Media społecznościowe, z których korzystamy, również zmieniają z każdą aktualizacją, co ma służyć m.in. temu, abyśmy się od nich uzależniali. Nie możemy więc powiedzieć, że użycie tych technologii zależy wyłącznie od nas. Technologia jest dzisiaj bardzo skomplikowanym systemem, który żyje swoim własnym życiem.

Dlatego pytanie: „Czy technologia nas ocali czy nie?” zamieniłabym na pytanie: „Jaka jest nasza świadomość na temat współczesnych technologii?” Powinniśmy zacząć zastanawiać się nad tym, dlaczego wykorzystujemy daną technologię, czy poprawia ona jakość naszego życia, czy niesie pozytywne wartości. Czy poprawia nasze relacje, czy może im przeszkadza. Niestety, w naszym zachodnim świecie, mamy hurraoptymistyczne podejście do wdrażania nowych technologii. Przyjmujemy je bez większej refleksji.

 

Zobacz też: Zamknięci w contentowej klatce

 

Jednak trudno wyobrazić sobie świat bez technologii, bez internetu. Co by się stało, gdyby internet nagle przestał istnieć? Sądzi pani, że moglibyśmy odnaleźć się w rzeczywistości, w relacjach?

Wyłącznie internetu jest czymś, czego realnie powinniśmy się obawiać. Po pierwsze na naszych oczach dokonuje się tzw. rozszczepienie internetu. Poszczególne kraje próbują tworzyć swoje własne internety. Poza amerykańskim, który najbardziej znamy, jest też np. internet chiński czy rosyjski. Byliśmy świadkami, jak na skutek napięcia społecznego na Białorusi, internet został wyłączony. Drugim zagrożeniem są zmiany klimatyczne. Dziś patrzymy na internet jako na coś, co funkcjonuje wokół nas. Nie bez przyczyny używamy określenia „chmura”. Ale tak naprawdę 90 procent internetu stanowi wciąż infrastruktura fizyczna, czyli kable, centra danych czy serwery.

Jeśli weźmiemy pod uwagę jak bardzo zmienia się nasz klimat i podnosi poziom wód, a większość infrastruktury internetowej znajduje się w miastach położonych w odległości 100 km od linii brzegowej, to istnieje realne zagrożenie jej zalania.

Trzeba mieć świadomość, że nie wszystkie kable są odporne na szkodliwe działanie wody. Istnieje więc realne ryzyko, że kiedyś internet zostanie wyłączony. Gdyby tak się stało, świat musiałby zmierzyć się z niewyobrażalnymi skutkami ekonomicznymi. Nie chodzi tylko o niemożność codziennego funkcjonowania czy pracy, ale także zagrożenia naszego poczucia bezpieczeństwa czy dostępu do informacji.

Dziś nie jesteśmy w stanie funkcjonować bez internetu, tak jak nie jesteśmy w stanie żyć bez prądu.

Natalia Hatalska

Nie przeżylibyśmy dziś bez Internetu, mówi Natalia Hatalska / Fot. Renata Dąbrowska

Więc nie jesteśmy dziś wolni? Z jednej strony wydaje nam się, że możemy wszystko, a z drugiej pozbawieni prądu czy dostępu do internetu, tracimy całą sprawczość. Jak to jest z naszą wolnością?

Kevin Kelly, bardzo znany współczesny myśliciel technologiczny, uważa, że technologia nas udomowiła. Tak samo jak człowiek udomawia zwierzęta. Dziś nie dałyby one rady przeżyć bez pomocy człowieka. Kelly twierdzi, że nie my udomowiliśmy technologię, ale technologia udomowiła nas. W momencie, kiedy jej brakuje, my jako ludzie nie jesteśmy w stanie funkcjonować. Gdybyśmy nagle ze świata usunęli technologię, człowiek nie byłby w stanie bez niej przetrwać. A ponieważ ona nas udomowiła, więc w jakiś sposób ogranicza naszą wolność Ale z drugiej strony technologia daje nam też wybór – im więcej mamy narzędzi, tym więcej rzeczy możemy robić – oglądać, latać, dowiadywać się. Ale im ten wybór większy, tym bardziej jesteśmy ograniczeni.

To jeden z paradoksów, o którym wspomina pani w książce. Jakie są inne istotne paradoksy?

Możemy komunikować na miliony różnych sposobów, ale jesteśmy najbardziej samotnym społeczeństwem w historii ludzkości. Niby mamy nieograniczony dostęp do wiedzy za pomocą jednego kliknięcia, a jednocześnie jesteśmy najbardziej niedoinformowani, ponieważ nie potrafimy odróżnić prawdziwych informacji od fake newsów. Mamy technologie, które pozwalają nam teoretycznie projektować ludzi – mam na myśli inżynierię tkankową czy genetyczną, a z drugiej strony zmagamy się z epidemią niepłodności. Tych paradoksów jest więcej.

Nadszedł moment, że żyjemy jednocześnie w dwóch światach – w świecie fizycznym i w świecie cyfrowym. I te światy często są sobie przeciwstawne.

Żyjąc w epoce nadmiaru, wciąż mamy poczucie niedosytu. To jest błędne koło.

Barry Schwartz napisał książkę pt. „Paradoks wyboru”. Im więcej człowiek ma do wyboru, tym człowiek gorzej się z tym czuje i w konsekwencji wybiera mniej. Przez wiele lat żyliśmy w zdecydowanie prostszej rzeczywistości, dziś mnogość rzeczy zaczyna nas przerażać. Nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z tak ogromną ilością rzeczy.

 

Zobacz też: Syndrom FOMO. Czego się boisz?

 

Technologie pozbawiają nas empatii. Myśli pani, że nadejdzie taki moment, że wszyscy staniemy się narcyzami, że przestaniemy być istotami społecznymi?

Zakładam, że tak się nie stanie, ale to wymaga od nas dużej pracy. Media społecznościowe działają w taki sposób, że zaczynamy patrzeć na ludzi jak na avatary, a nie jak na osoby z własną historią, przeżyciami i potrzebami. Dobrym przykładem jest Tinder, serwis randkowy, w którym ruchem palca w prawą lub lewą stronę decydujemy, czy chcemy z kimś rozmawiać, czy nie. Zapominamy, że po drugiej stronie jest człowiek. Jakiś czas temu testowałam serwis Chatroulette, czyli narzędzie do rozmów on-line w formie czatu video. Mimo że widziałam daną osobę na żywo, jej wzrok, mimikę i zachowanie, mogłam nacisnąć „pomiń” i w sekundę wymienić tę osobę na kogoś innego.

Takie narzędzia powodują, że uprzedmiotowiamy siebie nawzajem i bez emocji porzucamy.

Inną sprawą jest to, że te użytkownicy oddaleni są od nas fizycznie i psychicznie. Patrząc na osobę na Twitterze czy Facebooku widzimy tylko małą ikonkę. I dla nas ta osoba nie jest prawdziwym człowiekiem, tylko avatarem. Dlatego zaczynamy traktować ludzi jak przedmioty. Ale dużo zależy od naszych reakcji. Zawsze reaguję na tweety, które szerzą nienawiść albo agresję słowną. Mimo rozwoju technologii, wiele zależy od nas samych.

 

Zobacz też: Oszust z Tindera

O książce: „Wiek paradoksów. Czy technologia nas ocali”

Czy już niedługo będziemy mieć dzieci sami ze sobą? Czy staniemy się społeczeństwem narcyzów – skupionych tylko na sobie i swoich problemach? Dlaczego płacimy za oszukiwanie samych siebie? Czy robot może emocjonalnie złamać człowieka? Jak wielkie firmy wykorzystują naszą samotność?
książka Wiek paradoksów Natalia Hatalska – badaczka, trendów, humanistka, obecnie najważniejszy głos w dyskusji o przyszłości, pozwala inaczej niż dotychczas spojrzeć na to, czym jest życie w XXI wieku, odkryć i zrozumieć mechanizmy kierujące relacjami, technologią i polityką. Jej książka zmusza do tego, byśmy się zatrzymali i zadali sobie najważniejsze pytania:
– Czy można powstrzymać rozwój technologii?
– Co nas czeka, gdy inżynieria genetyczna pozwoli na hodowanie ludzi na szeroką skalę?
– Gdzie jest granica postępu technologicznego, o ile w ogóle taka granica istnieje?
To ostatni moment na zadanie niektórych z tych pytań i szukanie na nie odpowiedzi. Natalia Hatalska mówi o najważniejszych problemach współczesnego świata: o samotności, manipulacji, dezinformacji, a także o technologii, która może przejąć nad nami kontrolę. Nie daje gotowych odpowiedzi, lecz poszerza perspektywę.
Prowokuje do tego, byśmy gruntownie przemyśleli nasz stosunek do rzeczywistości XXI wieku. 

dziennikarka z Pomorza Zachodniego. Miłośniczka słów, które najchętniej zamienia na wywiady i reportaże. Prezenterka radiowa, zafascynowana światem dźwięków. Ciekawa każdego rozmówcy. Szczęśliwa żona, mama Weroniki i Jasia.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach