Natalia de Barbaro: Materiał dowodowy – fragment książki „Przejścia. Którędy do miłości?”
Jaką historię opisuje dzisiaj nasza codzienność
Natalia de Barbaro jest autorką książki „Przejścia. Ktorędy do miłości?” wyd. Agora / fot. Mateusz Skwarczek / Agencja wyborcza.pl
„Przejścia. Którędy do miłości?” najnowsza książka Natalii de Barbaro – mistrzyni czułego pisania, które porywa setki tysięcy kobiet – może sprawić, że w zupełnie nowy sposób spojrzysz na historię swojego rodu i wyniesionych z jego przeszłości przekazów. To opowieść o miłości rozumianej nie jako emocja czy relacja, lecz jako fundamentalne doświadczenie bycia w świecie, w którym jest dla nas miejsce
Publikujemy fragment rozdziału „Poszukiwania w codzienności” z książki „Przejścia. Którędy do miłości?” (wyd. Agora). Śródtytuły pochodzą od redakcji
Jaką historię opisuje dzisiaj nasza codzienność?
Ponieważ historia, którą sobie samym o sobie opowiadamy, pisze się cały czas, ciągle dostarczamy sobie na coś dowodu. Pytanie tylko na co. Jaką historię opisuje dzisiaj nasza codzienność?
Moja przyjaciółka wzięła psa ze schroniska. Kiedy tylko zbliżyła się do pierwszego z rzędu boksów, powitał ją szalony chór. Kto był, zna ten widok i wie, że jest to widok rozdzierający serce: kilkanaście istot, z których każda woła:
„Weź mnie! Wybierz mnie! Pokochaj mnie! Mnie!”.
No i jeszcze to – pies w kącie boksu, który już nie szczeka. Na przykład tamten płowy kundel z czarnymi, wilgotnymi oczami, w których było widać, że niczego dobrego się nie spodziewa.
Kiedy przyjaciółka wzięła do domu Żużla, od razu znalazł miejsce za pralką i przez pierwsze tygodnie trudno go było namówić, żeby się z niego ruszył. Nie reagował na wołanie. Każdy spacer poprzedzony był żmudnym procesem negocjacyjnym.
Historia Żużla ma, jak się domyślasz, happy end. Bo miłość jest silniejsza niż inne siły działające w naszym świecie. Jej narzędziem jest codzienność. Materiał dowodowy gromadzony dzień po dniu, godzina po godzinie, spacer po spacerze, dotyk po dotyku, miska po misce. Z samej deklaracji nic nie wynika.
Przeczytaj koniecznie:
Natalia de Barbaro: Jestem zwykłą dziewczyną (wywiad)
Każda ma w sobie odrobinę Żużla
Czy dostałaś w życiu bardzo dużo miłości, czy trochę miłości – obstawiam, że obie mamy swojego wewnętrznego Żużla.
Mieszka w nas ten kawałek, który siedzi na betonowej podłodze w kącie boksu i niczego dobrego się nie spodziewa. Zrezygnowany, bo rezygnacja jest mniej wyczerpująca niż nadzieja. Potem, jeśli się uda, nieufny. I długo potem, jeśli się uda, trochę bardziej ufny.
Nasze wewnętrzne Żużle potrzebują materiału dowodowego, jeśli mają uwierzyć w miłość – nie deklaracji, nie sentencji, tylko dowodów.
Nie wystarczy, że sobie wytatuujesz „I am enough”
(jestem wystarczająca). Jak jest naprawdę? Co się dzieje rano, w południe, wieczorem? Co się dzieje co weekend, co środę, co lato? Jak często siebie przygarniam, jak często odwracam się od siebie?
Czytałam kiedyś, że ludzie w taki sposób sprawdzają wiarygodność: słuchają, co mówisz, patrzą, co robisz, i sprawdzają, czy się zgadza. To, co robisz, „waży” więcej; same deklaracje nie wystarczą. Ten sam proces odbywa się wewnętrznie: jeśli mówię sobie, że jestem wolną kobietą, że siebie szanuję, że traktuję siebie z przyjaźnią, mój wewnętrzny Żużel podnosi łeb i patrzy na to, jak wygląda rzeczywistość.
Okrutne pytania
Oto lista okrutnych pytań, które z tej okazji można sobie zadać:
Czy, jeśli mieszkasz z rodziną, masz osobną przestrzeń w waszym domu, swój pokój albo choćby kawałek podłogi symbolicznie odgrodzony od przestrzeni wspólnej, niepoddawany inwazji twoich ukochanych?
Jeśli tak, dostarczasz sobie i światu dowodu na swoją autonomię. Jeśli nie, dostarczasz sobie i światu dowodu na swoją dyspozycyjność, domyślną dostępność dla świata. Powtarzasz historię tej, która nie sprawiała kłopotu, dla której nie było zbyt wiele miejsca.
Ile i jak często odpoczywasz?
Jeśli tyle, ile potrzebujesz – dostarczasz sobie dowodu na to, że jesteś kimś, komu należy się odpoczynek. I głębiej – kimś, czyje potrzeby są ważne.
Jeśli odpoczywasz mniej, niż potrzebujesz, dostarczasz sobie dowodu na to, że twoja wartość zależy od tego, na ile jesteś przydatna, że jesteś tą, której nie wolno spocząć. I nie ma znaczenia, że piszesz, czytasz albo tłumaczysz książki o tym, jakie to ważne, żeby odpoczywać. W jakimś sensie – tym gorzej, bo jeszcze żyjesz w stanie pewnej hipokryzji.
Czy wydajesz pieniądze na to, co ci służy i sprawia przyjemność?
Jeśli tak – dostarczasz sobie dowodów na to, że twoje potrzeby, w tym twoja potrzeba doświadczania przyjemności, jest warta zaspokojenia. A jeśli nie – że nie jest warta. Proste? Proste. Może przykre. Bezlitosne. Ale proste.
Jeśli by wierzyć w jakąś równoległą rzeczywistość, kiedy w dorosłym życiu przygarniam tą, którą jestem, przygarniam też tą, którą byłam. Wtedy tamta dziewczynka z komunijnego zdjęcia oddycha z ulgą, której sama nie rozumie.
Na co dowodem jest dzisiaj twoja codzienność?
O autorce

„Przejścia. Którędy do miłości?” (wyd. Agora) nowa książka Natalii de Barbaro / fot. Mateusz Skwarczek / Agencja wyborcza.pl
Natalia de Barbaro – psycholożka, poetka, felietonistka. Prowadzi autorskie warsztaty dla kobiet „Własny Pokój”. Publikuje na łamach „Zwierciadła”. Uznanie setek tysięcy czytelniczek przyniosła jej wydana w 2021 roku „Czuła Przewodniczka. Kobieca droga do siebie” nagrodzona bestsellerem Empiku. „Przejścia. Którędy do miłości?” to najnowsza książka, w której autorka prowadzi czytelniczkę przez pamięć osobistą i rodową, pokazując, że nawet w historiach naznaczonych stratą można odnaleźć ślady troski, dobra i odwagi. To książka, która pomaga zobaczyć, że miłość – nienaruszalna – mieszka w samym centrum nas samych.
12 czerwca 2026 w Krakowie, Natalia de Barbaro będzie Gościnią Specjalną Klubu Miasta Kobiet

Dołącz do wydarzenia!
