Monday, December 5, 2022
Home / Rozwój  / Relacje  / Ma za sobą dzieciństwo z narcystyczną matką i małżeństwo z narcyzem. Dziś mówi kobietom: Uciekaj!

Ma za sobą dzieciństwo z narcystyczną matką i małżeństwo z narcyzem. Dziś mówi kobietom: Uciekaj!

Narcystyczny partner, narcystyczni rodzice. Jak się od nich uwolnić? Mówi Justyna Czekaj, Wilczyca

Justyna Czekaj o związkach z narcyzem

Justyna Czekaj ma za sobą dziecinstwo z narcystyczną matką i małżeństwo z tzw. ukrytym narcyzem / fot. Damian Hornet

Justyna Czekaj ma za sobą dzieciństwo z narcystyczną matką i wieloletnie małżeństwo z narcyzem. Z perspektywy swoich doświadczeń pomaga dziś innym, głównie kobietom, uporać się z toksycznymi relacjami. O narcystycznych partnerach i rodzicach, matczynej ranie, wiązaniach pourazowych i uzależniającej emocjonalnej huśtawce rozmawiamy z Justyną Czekaj, autorką projektu „Wilczycą być”.

Jak rozpoznać narcyza

Aleksandra Zalewska-Stankiewicz: Pojawiają się kolejne ostrzeżenia przed narcyzami. W jaki sposób ich rozpoznać?

Justyna Czekaj: Osobowość narcystyczna stawia siebie na piedestale, innych traktując jako tło. Uważa, że zasługuje na specjalne traktowanie. Tworzy własne normy i zasady. Z raportu National Institute of Health wynika, że to zaburzenie dotyczy aż 6 procent ludzi. Amerykańska literatura nie ma złudzeń, donosząc, że rośnie nam kolejne pokolenie narcyzów. Wychowanie skoncentrowane na kulcie jednostki powoduje, że przybywa młodych osób przekonanych o własnym geniuszu. Statystyki mówią, że łatwiej spotkać mężczyznę – narcyza niż kobietę, choć i takie się zdarzają.

Co dzieje się w głowie narcyza?

Narcyz boi się, że zostanie zdemaskowany i upokorzony, że starci kontrolę nad sytuacją. Obawia się, że w końcu ktoś odkryje prawdę o nim. Jeśli ofiara od niego odejdzie, będzie ją kontrolował i zastraszał, aby jego wizerunek pozostał nienaruszony. W oczach innych chce pozostać idealny. Nie polecam zdemaskowania takiej osoby, a już na pewno nie róbmy tego przy świątecznym stole.

Dlaczego? Narcyz jest niebezpieczny?

Próbując zdemaskować narcyza, dotkniemy jego narcystycznej rany, co wywoła w nim wściekłość. Będzie szukał sprawiedliwości, która w jego mniemaniu polega na tym, że inni mają cierpieć, tak jak on.

Wzburzony narcyz potrafi upokorzyć nawet najbliższą osobę, nie ma skrupułów. Chce, aby innych też bolało.

Nie docierają do niego racjonalne argumenty, nie rozumie, że jego ofiara cierpiała, nie dostrzega swoich błędów. Dla niego liczy się tylko wyrównywanie rachunków.

W tym szaleństwie może nawet doprowadzić do tragedii?

Wiele ofiar, zwłaszcza kobiet, traci dzieci i to jest najbardziej przerażające. Narcyz potrafi je porwać, a w sądzie wykorzystać wszelkie manipulacje i tak przedstawić sytuację, że kobiety nie mają szans ich odzyskać. A dziecko, skazane na życie z narcyzem, przeżywa wielki dramat. Ono czuje, że ojciec czy matka wcale nie chce z nim być, chodzi mu jedynie o zemstę.

 

Zobacz też: Związek z narcyzem. Byłam taka szczęśliwa!

 

Narcystyczni rodzice

Kilka lat temu w prezencie świątecznym kupiłaś sobie książkę Susan Forward pt. „Szantaż emocjonalny”. To nie był łatwy prezent. Czytanie bolało?

Tak, ponieważ odkryłam, że od 17 lat żyję z człowiekiem, który mną manipuluje. Mój mąż był tzw. narcyzem ukrytym. Ale miałam też świadomość, że na moje problemy w dużej mierze wpłynęła trudna relacja z moją mamą. Utwierdziła mnie w tym kolejna książka wspomnianej autorki pt. „Matki, które nie potrafią kochać”.

Po lekturze dotarło do mnie, że moja matka to osobowość narcystyczna. Obraz życia, który miałam, rozpadł mi się na kawałki. Dotarło do mnie, że przez lata byłam ofiarą przemocy, zadawanej w ukryciu.

Dlatego jeśli planujemy komuś kupić takie książki, pamiętajmy, że reakcje mogą być różne. Bo jeśli ktoś żyje w zaprzeczeniu, może zareagować złością i poczuć się zraniony. Ale możemy też przerwać jego cierpienie.

Dzieci wychowane przez narcystycznych rodziców mogą zmagać się z matczyną raną. Jak się ona objawia?

Relacja z matką to nasza baza. Powinna dawać nam wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Jeśli tego nie doświadczymy, całe życie jesteśmy niepewne, trudno znaleźć nam oparcie w sobie. Reagujemy lękiem, depresją, uzależnieniem albo unikamy konfliktów.

Stoimy z boku i nie zabieramy głosu w podstawowych sprawach?

Osoby, które doświadczyły matczynej rany, podobnie jak dzieci DDA (dorosłe dzieci alkoholików) czy DDD (dzieci z rodzin dysfunkcyjnych), uważają, że asertywność to agresja. Konflikt od razu oznacza dla nich dramat i zakończenie relacji. Dlatego tak ważne jest, aby nauczyć się stawiania granic. Przecież to, że wypowiem swoje zdanie, a druga osoba się z nim nie zgodzi, nie oznacza, że musimy zakończyć znajomość. A ja przez lata tak funkcjonowałam.

Jakie inne krzywdy wyrządzają swoim dzieciom narcystyczni rodzice?

Upokarzają, kontrolują, wciąż podkreślają, że ich potrzeby są ważniejsze od spraw dzieci. Nie pozwalają im dokonywać najmniejszych wyborów, nawet w sprawie obiadu czy ubrania. Takie dzieci na wszystko się zgadzają, ponieważ żyją w poczuciu zagrożenia.

A jeśli jako kilkulatki nie mają żadnej mocy sprawczej, w dorosłym życiu nawet nie będą podejmować próby, by to zmienić. W konsekwencji dorosłe kobiety nie potrafią o siebie zadbać, bo nigdy nie wolno im było tego robić. Niestety szkoła też nie daje nam zbytniej możliwości wyboru. Nie zawsze uczeń może się wypowiedzieć, wyrazić własne zdanie. Dlatego i rodzina, i środowisko mają ogromny wpływ na to, na ile w życiu dorosłym możemy być sobą.

Widzisz po dorosłych kobietach, że brakuje im tej mocy?

 Bardzo często. Nawet jeśli mam kontakt z kobietą niezależną finansową, która pracuje i teoretycznie mogłaby sobie pozwolić, aby wyjść z toksycznej relacji, ona nie czuje w sobie żadnej sprawczości. Przekonania z dzieciństwa tworzą pewną iluzję, której ona nie potrafi przeskoczyć. Nie może wyobrazić sobie samej siebie w jakiejś sprawczej roli.

Ty też nie od razu odnalazłaś w sobie, w Justynie, Wilczycę, która teraz jest dla Ciebie symbolem niezależności. Co Ci pomogło?

Pomogła mi świadomość, że kierują mną wyuczone zachowania. Dotarło do mnie, że skoro się czegoś nauczyłam, to mogę się też czegoś oduczyć i zacząć funkcjonować inaczej. Nasz mózg jest plastyczny, mamy nieograniczone możliwości zmian. Wiek nie ma znaczenia, nawet w wieku 70 lat można zmienić swoje życie, sposób myślenia i widzenia świata. To wszystko zależy od nas i ludzi, którzy nam pomogą.

 

Zobacz też: Halo, córciu, tu mama! Co robić, gdy mama dzwoni za często?

 

Współzależność i wiązania pourazowe

Podkreślasz, że częściej w sidła narcyza wpadają osoby współzależne. Czyli jakie?

Współzależność to stan, kiedy nie widzimy siebie. Uważamy, że musimy dbać o szczęście innych, nie bierzemy odpowiedzialności za swoje życie. Takie osoby osiągają sukcesy w pracy, bo skupiają się na tym, aby zadowolić szefa, ale zwykle kończy się wypaleniem, bo zapominają o sobie. Wypalają się też w małżeństwie, w macierzyństwie.

Jak wyleczyć się ze swojej współzależności?

To jest proces, z kokonu trzeba wychodzić stopniowo. Osoba współzależna skupia się na innych, reaguje na to, co dzieje się dookoła, ale nie podejmuje działania. Mówi o tym, że tkwi w niedobrym związku i w pracy, która jej nie interesuje, ale nic z tym nie robi. Jeśli sobie to uświadomi, to już będzie sukces.

W narcyzie łatwo się zakochać, choć to silne uczucie nie zawsze jest miłością. Nazywasz je wiązaniem pourazowym. Co świadczy o tym, że one nas dotyczą?

Wiązania pourazowe – podobnie do syndromu sztokholmskiego – związane są z przemocą, której doświadczamy. W osobie, która nas krzywdzi, widzimy wybawiciela. Czujemy silne pragnienie bycia z tą osobą, na poziomie biochemicznym można nazwać to uzależnieniem. Nie żyjemy w zgodzie ze sobą, ale po to, aby zadowolić narcyza. Trudno jest przerwać wiązania pourazowe. Usprawiedliwiamy krzywdy, które narcyz nam wyrządza, lecz nie potrafimy spakować walizek i odejść.

Są badania, które mówią o tym, że mózg osoby pozostającej w cyklu przemocy aktywuje się w podobnych obszarach do tych u osoby uzależnionej od kokainy.

Jak działa ten mechanizm?

Związek z narcyzem zaczyna się od złotego okresu. Z czasem ofiara przestaje być dostrzegana i kochana, ale wciąż czeka, że będzie jak dawniej. Poza tym taka relacja przypomina huśtawkę. Najpierw w tym związku narasta napięcie, potem przychodzi wybuch, po nim okres spokoju. I kolejne napięcie. Mózg ofiary uzależnia się od górek i dołków. Poza tym doświadczenie miłości w połączeniu z niedostępnością powoduje, że miłość rośnie. Po takiej relacji zwykły związek wydaje się nudny, bo nie ma toksycznego tańca, oddalania i zbliżania.

 

Zobacz też: Chorzy czy źli? Jak działa psychopata i jak się przed nim uchronić

 

Jak zerwać z narcyzem

Namawiasz, aby związek z narcyzem zakończyć ostrym cięciem. Dlaczego?

Wiązania pourazowe mogą zostać przecięte tylko wtedy, gdy następuje dystans pomiędzy sprawcą i ofiarą. A zerwanie kontaktu jest często jedynym sposobem na to, aby odzyskać oddech i własną przestrzeń.

Kiedy ja odchodziłam od męża, czułam się jak osoba, która odstawiła narkotyk. Nie mogłam jeść i racjonalnie myśleć. Dopiero po dwóch tygodniach zaczynałam się zbierać.

Myślę, że w podobny sposób dzieje się u innych kobiet. Nasz układ nerwowy może nie poradzić sobie z sytuacją, mogą pojawić się stany lękowe, problemy z koncentracją, bóle w klatce piersiowej. Dlatego warto przygotować się do odejścia, także jeśli chodzi o wypracowanie reakcji obronnych. Izolacja bardzo mi pomogła. Widziałam reakcje mojego ciała na sporadyczne spotkania, które były konieczne. Widziałam, że się trzęsę, że nie mogę normalnie funkcjonować, gdy on miał przyjść do domu.

Narcyz też jest uzależniony od swojej ofiary?

On widzi w niej narcystyczne zasilanie, źródło emocji, których potrzebuje. Jeśli narcyz uzna, że to jego źródło zasilania nie jest dobre i wartościowe, odejdzie do kogoś innego. Ktoś kto ma narcystyczne zaburzenia osobowości, patrzy przedmiotowo na drugiego człowieka. Jeśli dana osoba się nie sprawdza, to niszczy ją i idzie dalej.

W czasie świąt pojawiają się w naszym życiu różne osoby, także narcystyczne. Jak siebie wesprzeć?

Stawiajmy granice. Przygotujmy się psychicznie na to, że w każdej chwili możemy opuścić rodzinne czy firmowe spotkanie. Jeśli ktoś nas zrani, po prostu wyjdźmy bez żadnych tłumaczeń. Ważne, jest przygotowanie sobie zdań, które będziemy mogli wypowiedzieć w takiej sytuacji. Nie polecam ciętych ripost. W momencie, gdy ktoś zaatakuje, lepiej zmienić temat lub powiedzieć, że nie chcemy rozmawiać. Możemy też nie reagować, brak odpowiedzi też jest odpowiedzią.

 

Zobacz też: Mam ochotę go udusić we śnie, ale kto mi wtedy kupi tampony?

 

Justyna Czekaj

Justyna Czekaj / fot. Damian Hornet

Justyna Czekaj – autorka projektu „Wilczycą być”. Ma za sobą dzieciństwo z narcystyczną matką i wieloletnie małżeństwo z narcyzem. Z perspektywy swoich doświadczeń pomaga dziś innym, głównie kobietom, uporać się z toksycznymi relacjami. Stworzyła Wilcze Stado – strefę rozwoju, która wspiera w pracy nad sobą, w momentach zwątpienia i daje sprawdzone narzędzia do zmiany życia na lepsze.

TAGI

dziennikarka z Pomorza Zachodniego. Miłośniczka słów, które najchętniej zamienia na wywiady i reportaże. Prezenterka radiowa, zafascynowana światem dźwięków. Ciekawa każdego rozmówcy. Szczęśliwa żona, mama Weroniki i Jasia.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ