Home / Uroda  / Napompowane policzki – dlaczego przesadzamy?

Napompowane policzki – dlaczego przesadzamy?

Czy na pewno umiemy ocenić nasz wygląd obiektywnie?

policzki

Przesada nie służy nikomu / fot. materiały prasowe

Znajoma podesłała mi kilka filmów na youtube, w których lekarki medycyny estetycznej wykonywały zabiegi

 

Trudno mi się je oglądało, bo lekarki były napompowane kwasem hialuronowym. Ogromne policzki czy zbyt duże, nie pasujące do twarzy usta, to staje się już niebezpieczną normą. Jak widać, przesada nie jest tylko grzechem klientek mających problem z adekwatnym odbiorem swojego wyglądu. To także niestety przypadłość lekarek wykonujących zabiegi medycyny estetycznej. Jest to powód, dla którego nie lubię jeździć na kongresy medycyny estetycznej. Tam nienaturalność wyglądu, która ma z założenia uchodzić za wyznacznik urody, jest trudna do zniesienia.

Jak siebie widzimy?

Znajomy mnie zapytał: czy one nie widzą, jak wyglądają? Odpowiedziałam mu, że owszem widzą, ale lustra mają to do siebie, że spłaszczają, że nie pokazują twarzy 3D. Poza tym do lustra na ogół nie mówimy, nie śmiejemy się, żeby zobaczyć, jak twarz z kwasem hialuronowym się układa. A układa się… źle. Dodatkowo, z każdym kolejnym mililitrem wypełniacza traci się dystans do siebie i obiektywny ogląd, skupia się na analizie, czy skóra jest doskonale napięta, a nie na tym, czy owo napięcie pasuje do naszej twarzy i naszego naturalnego wyglądu.
Klientki nie chcą tak wyglądać. Od pań, które przychodzą do Medycyny Młodości słyszę, że przyciągam ich swoją naturalnością. Owszem, stosuję zabiegi medycyny estetycznej, ale nie pompuję w siebie bez umiaru kwasu hialuronowego.

Więcej kwasu, więcej kasy

Ta przesada jest też napędzana przez firmy, które tak prowadzą sprzedaż, tak komponują procedury zabiegowe, żeby konieczne było zużywanie jak największej ilości produktów. Ten trend napędzany jest przez chciwość i konkurencję. Wśród producentów i dystrybutorów wypełniaczy jest ona ogromna. Dodatkowo wypełniacze konkurują nie tylko między sobą, ale i z innymi zabiegami (np. z nićmi i osoczem bogatopłytkowym). Im więcej kwasu podanego w czasie zabiegu, tym więcej pieniędzy dla jego producenta i niestety większa sztuczność u klientek.
Wszystko to dziwi w kontekście tego, że tak naprawdę najbardziej trendy jest medycyna estetyczna regeneracyjna, czyli nastawiona na zabiegi, które odmładzają ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie, zabiegi podkreślające naturalne piękno, a nie wykoślawiające nasz wygląd.

Lek. med. Urszula Brumer

 
Informacje o ekspertce: Urszula Brumer jest lekarką medycyny estetycznej, właścicielką kliniki Medycyna Młodości, która kocha swój zawód. Po drugie kobietą, która doskonale rozumie inne kobiety oraz ich potrzeby. Jest autorką wielu artykułów prasowych dot. medycyny estetycznej. Jej klinika specjalizuje się w zakresie zabiegów preparatami autologicznymi. To pierwsza w Polsce klinika stosująca własne komórki regenerujące i macierzyste pacjenta w odmładzaniu. 
Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Hermina Czerwiec 4, 2019

    Bo po prostu napatrzymy się na niektóre modelki na okładkach, które są napompowane do granic możliwości i same chcemy tak wyglądac.
    Dla mnie również jest to kuriozalne. Sama nie jestem przeciwna medycynie estetycznej bo korzystałam do tej pory z kilku zabiegów jednak uważam ,ze wszystko powinno się dozować w odpowiedniej ilości Dobrze jest wybrać się do doświadczonego lekarza, ten nie pozwoli nam zrobić sobie kwasem hialuronowym krzywdy.
    https://artdermaclinic.pl/blog/62-botoks-czy-kwas-hialuronowy

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach