Thursday, May 21, 2026
Home / Kultura  / Książka  / Namiętność za ścianą

Namiętność za ścianą

czyli sceny z życia

Pan Róża

fot. Cottonbro Studio / Pexels

Rozwód, zdrada i życie, które rozsypało się w drobny mak… Kiedy Agnieszka przeniosła się do nowego mieszkania, miała nadzieję na ciszę i świeży start. Ale nocą zza ściany zaczęły dobiegać odgłosy, których nie potrafiła zignorować…

Ucieczka przed przeszłością

Agnieszka miała za sobą trudne lata. Rozpad małżeństwa, zdrada męża i rozczarowanie sprawiły, że przestała wierzyć w miłość. Była pisarką – od lat tworzyła kryminały – ale nawet pisanie przestało ją cieszyć. Wydawca oczekiwał od niej nowego tekstu, tym razem erotyku. A ona… czuła, że nie ma już w sobie ani pasji, ani pragnień. Kiedy przyjaciółka zaproponowała jej mieszkanie po babci, pomyślała, że to znak. Nowy adres miał być początkiem nowego rozdziału.

Dźwięki zza ściany

Na początku wszystko wydawało się idealne – cisza, spokój, samotność. Ale już pierwszej nocy usłyszała dźwięki dobiegające zza ściany. Najpierw szept, potem śmiech, odgłos kroków. Według sąsiadów lokal naprzeciwko od dawna był pusty.
Szybko zauważyła, że to nie przypadek. Każdej nocy przychodziła tam inna kobieta. Każda na chwilę. Agnieszka zaczęła patrzeć przez wizjer – z początku niepewnie, potem z coraz większą fascynacją.

fot. Emrecan Algül / Pexels

On

Był inny niż wszyscy, których spotkała wcześniej. Enigmatyczny, a jego życie zdawało się krążyć wokół sztuki – intensywnej, barwnej i niebezpiecznej. Nie potrzebował słów, by wciągnąć ją w swój świat. Wystarczały gesty, spojrzenia, ta magnetyczna obecność, która sprawiała, że zapominała o oddychaniu. Agnieszka nie była już tylko obserwatorką. Powoli, niemal niepostrzeżenie, zaczęła stawać się częścią historii rozgrywającej się za drzwiami.

Cena ciekawości

Ciekawość przerodziła się w potrzebę, a potrzeba – w obsesję. Agnieszka zrozumiała, że nawet najpiękniejsze róże mają ostre kolce, a najbardziej fascynujący ludzie skrywają najgłębsze rany.

CZYTAJ TAKŻE:  Frezarka podologiczna – kluczowe narzędzie w nowoczesnej podologii

 

Losy bohaterki i jej spotkanie z tajemniczym sąsiadem poznacie w najnowszej książce Pauli Er „Pan Róża”, autorki „Wolności jaskółki”, nagrodzonej tytułem Książki Marca 2018 przez Magazyn Literacki Książki. To właśnie w powieści „Pan Róża” kryje się odpowiedź, czy fascynacja może stać się wybawieniem, czy raczej niebezpieczną iluzją.

Premiera: 6 października 2025
Otwórz drzwi do tej historii. Sięgnij po Pana Różę i przekonaj się, co naprawdę kryje się za ścianą.

Pan Róża

fot. Partnera

Fragment powieści
Obudził ją głośny huk, który odbił się echem po całym mieszkaniu. Przez chwilę nie była pewna, czy to działo się naprawdę, czy to jedynie fragment dziwacznego snu, z którego dopiero co wyrwała się na granicy jawy. Westchnęła, już gotowa odwrócić się na drugi bok, gdy do jej uszu doszedł kolejny dźwięk. Tym razem był to tępy stukot, jakby coś ciężkiego uderzyło w drzwi, a potem powoli osunęło się na podłogę z głuchym, niepokojącym szuraniem.
Poczuła, jak chłód dreszczu przemyka wzdłuż jej kręgosłupa. Wszystkie zmartwienia, które zazwyczaj starała się ignorować, wystrzeliły w głowie niczym alarmowe dzwonki. Zawsze obawiała się, że coś takiego może się wydarzyć, że ktoś wtargnie do domu, że zaskoczy ją w środku nocy, gdy będzie zupełnie sama i nieprzygotowana. Ale czy to musiało dziać się właśnie teraz, kiedy mury jej pustego mieszkania wydawały się bardziej obce niż kiedykolwiek, a nocna cisza była przytłaczająco głośna?

fot. Partnera

Drżącą ręką sięgnęła po telefon leżący na nocnym stoliku. Zrobiła to niemal automatycznie, ciało działało szybciej, niż zdążyłby pomyśleć umysł. Wpisała numer alarmowy, palce wydawały się niezgrabne, ledwie trafiały w odpowiednie cyfry. Kciuk zawisł nad zieloną słuchawką, gdy w głowie walczyły ze sobą strach i rozum.
Nabrała głęboko powietrza, starając się zapanować nad szaleńczym biciem serca. Może to nic… Może to tylko wiatr, może coś przewróciło się na klatce schodowej? Może kot? Mimo wszystko musiała wiedzieć. Nie mogła tak po prostu czekać w tej narastającej grozie. Zebrała w sobie resztki odwagi i na miękkich nogach podeszła do drzwi.
Powoli, drżącą dłonią uniosła wieczko wizjera i spojrzała na zewnątrz. Na klatce schodowej panowała cisza, która zdawała się jeszcze bardziej intensywna przez nieprzenikniony mrok. Światło nocne w korytarzu zgasło, pozostawiając tylko niejasne kontury otoczenia. Nie dostrzegła żadnego ruchu. Wszystko wydawało się martwe, nieruchome, a przez to jeszcze bardziej przerażające.

fot. Partnera

Czy to naprawdę mogło być nic? A może ciemność na korytarzu kryła coś, co celowo ukrywało się przed jej wzrokiem? Jej wyobraźnia podsuwała obrazy mrożące krew w żyłach – cienie, postacie czające się tuż poza zasięgiem wzroku.
Przywarła mocniej do drzwi, jakby miało ją to ochronić przed niewidocznym zagrożeniem. Jej czoło dotknęło chłodnego drewna, a ona sama niemal wstrzymywała oddech, skupiając się tylko na nasłuchiwaniu. Przez kilka sekund nie słyszała nic poza własnym szaleńczym biciem serca, które zdawało się wypełniać cały korytarz. Potem jednak coś przebiegło po jej plecach, jakby intuicja ostrzegała ją przed czymś, co za chwilę miało się wydarzyć.
Po drugiej stronie drzwi usłyszała ciche jęknięcie, ledwie słyszalne, ale wyraźnie ludzkie. Potem ciężkie, powolne szuranie, jakby coś miękkiego przesuwało się po podłodze, a chwilę później osunęło się na wycieraczkę. Rozległo się stłumione kliknięcie, gdy czujnik ruchu na klatce schodowej zareagował i rzucił blade, migające światło na scenę za drzwiami.
Przez wizjer zobaczyła teraz to, co wcześniej było ukryte w mroku. Na wycieraczce, ledwie kilka centymetrów od progu jej mieszkania, leżał człowiek. Sylwetka była zamazana, a światło migotało nieprzyjaźnie, tworząc zbyt wiele cieni, ale ktoś naprawdę leżał pod jej drzwiami!

CZYTAJ TAKŻE:  Szukasz prezentu na Pierwszą Komunię? Zobacz smartwatche marki Kiano
Źródło: materiał Partnera MK
TAGI
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ