Największe miasta polski – czego o nich nie wiesz?
O tym, że odkrywanie świata warto zacząć od własnego podwórka
Latarnia umarłych na Plantach, Kraków / fot. Aleksanda i Grzegorz Koper
Na pewno nie raz już odwiedzaliście duże miasta, takie jak Warszawa, Poznań bądź Kraków, odhaczając na mapie każdy możliwy punkt turystyczny. Czasem wydaje się nam, że te znane miasta nie mają już nic do zaoferowania. Przeszliśmy je przecież już wzdłuż i wszerz zbyt wiele razy. Pozwólcie, że pokażę wam jak wiele magii i piękna kryją w sobie wciąż największe miasta Polski. Tekst powstał w oparciu o książkę „Cuda niewidy. Alternatywne wędrówki po Polsce” Aleksandry i Grzegorza Koprów
Latarnie umarłych w Krakowie

W wielu miejscach w Krakowie zauważyć możecie wysokie, zagadkowe wieżyczki z otworem w górnej części. Dziś, ozdobione figurkami świętych i kwiatami, pełnią bardziej rolę kapliczek, jednak kiedyś ich zadanie było całkowicie inne. Te tajemnicze wieżyczki nazywane są latarniami umarłych i wiele lat temu ostrzegać miały przed zbliżaniem się do miejsc, takich jak cmentarze, szpitale czy przytułki dla starszych osób, w których czaić się miała śmierć i choroba.
W otworach umieszczano różnego rodzaju źródła światła, co już z daleka ostrzegało przechodni przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Za granicami takich latarni pomieszkiwały jednak nie tylko duchy, ale także zagrożenia w ludzkiej postaci – przede wszystkim wszelkiego rodzaju przestępcy.
Skąd jednak wziął się zwyczaj budowania takich obiektów? Wiedza ta wciąż leży poza naszym zasięgiem, wiemy jednak, że najwięcej takich latarni powstało we Francji na przełomie XII i XIII wieku, co, jak niektórzy spekulują, mogło wiązać się z wyprawami krzyżowymi i inspiracją światem islamu. Poza granicami Francji latarnie takie można było zobaczyć również w Niemczech, Czechach, Austrii, we Włoszech oraz w Polsce, gdzie najmłodsze z nich pochodzą nawet z XIX wieku.
Szczecińska wieża widokowa

Wieża Bismarcka, Szczecin / fot. Aleksanda i Grzegorz Koper
W Polsce zachowało się dokładnie siedemnaście z czterdziestu oryginalnych wież Bismarcka, z czego tylko kilka pozostało dziś otwartych dla turystów. Jedną z takich oryginalnych wież można dzisiaj odwiedzić w Szczecinie. Szczecińska budowla jest jedną z najbardziej okazałych, a także jedną z najdroższych, z około dwustu rozsianych po całym świecie wież. Można je spotkać między innymi w Niemczech, we Francji, w Czechach, Rosji, Austrii, Tanzanii i Chile.
Projekt wieży przedstawił Wilhelm Kreis zainspirowany Mauzoleum Teodoryka w Rawennie, a sama jej budowa zajęła aż osiem lat. Monumentalną budowlę można dziś spotkać w lasach dzielnicy Gocław, skąd zaczerpnęła swoje drugie imię – wieża Gocławska. Jej militarna struktura, przełamana klasycystycznymi elementami, ozdobiona została w samym centrum tarczą z herbem Bismarcków, przedstawiającym koniczynę na trzech liściach dębu.
Jeszcze do niedawna był to szalenie popularny punkt na mapie – ludzie schodzili się, aby móc podziwiać z góry swoją okolicę lub przejść się po okolicznych lasach. Dziś jednak wieża nie ma zbyt wielu odwiedzających, a stanowi przede wszystkim wspomnienie dawnych czasów.
Kaplica Kotowskich w Warszawie
Za projekt odpowiedzialny jest Holender Tylman z Gameren, który nie tylko był jednym z najzdolniejszych architektów na ziemiach polskich w XVII wieku, ale przede wszystkim przyjaźnił się i współpracował z Adamem Kotowskim. Z zewnątrz Kaplica grobowa Kotowskich przypomina mniejszą i bardziej skromną wersję Wawelskiej Kaplicy Zygmuntowskiej, jednak to wnętrze zasługuje na najwięcej uwagi. Już na wejściu zaskakuje portal ozdobiony marmurowym herbem fundatora, przedstawiającym dumnego kota.
Wchodząc dalej zobaczymy przepiękny ołtarz, dekoracje stiukatorsko-malarskie, łacińskie epitafia oraz portrety małżonków – Małgorzaty i Adama Kotowskich. Kaplica, w stanie niemal niezmienionym (podczas powstania warszawskiego doszło jedynie do zawalenia się kopuły), zachwyca swoim pięknem do dzisiaj i pozostaje jednym z niewielu zabytków epoki baroku w Warszawie, któremu udało się zachować większość ze swej oryginalnej formy.

Kaplica grobowa Kotowskich, Warszawa / fot. Aleksanda i Grzegorz Koper
Baby pruskie Gdańska
Cztery baby pruskie, które spotkać można dziś w Gdańsku, należą do zbiorów Muzeum Archeologicznego, wystawione zostały jednak do podziwiania przy jego głównej siedzibie przy ul. Mariackiej. Najbardziej znana jest baba z Mózgowa – przysadzista postać wykuta w kamieniu o różowym odcieniu. W prawej ręce trzyma róg do picia, w lewej – do końca nie wiadomo, być może jest to laska, być może buława, niektórzy spekulują, że drewniana maczuga. Z mieczem u boku i tarczą na plecach, pozostaje wciąż nierozwiązaną tajemnicą.
Mniej tajemnicza jest legenda z nią powiązana. Pewnego dnia miejscowego dziedzica tak rozzłościł nieustający w lipcu deszcz, że wyszedł na pole i ze swojego rewolweru strzelił trzy razy w niebo, chcąc przestraszyć Boga. Znikąd rozpętała się straszna burza, sam dziedzic z kolei zamienił się w kamień. Kiedy zorientowano się, że kamienia nie da się ruszyć, zarządzono pozostawić go na miejscu, gdzie przypominać miał wszystkim, jaka kara spotyka tych, którzy sprzeciwiają się siłom wyższym.
„ Kuszenie Chrystusa” w poznańskim Urzędzie Miasta
Urząd Miasta w Poznaniu, dziś pełen urzędników i petentów, jeszcze trzysta lat temu pełnił funkcję ośrodka edukacyjnego, a mianowicie mieściło się tam Kolegium Jezuickie. Budynek Kolegium swój projekt zawdzięcza Janowi Catenazziemu, jego pierwszym rektorem natomiast był Jakub Wujek odpowiedzialny za przekład Biblii na język polski.
Na przestrzeni lat budynek wielokrotnie zmieniał właściciela – najpierw w 1773 roku zakon uległ kasacie i przejęła go Komisja Edukacji Narodowej, później zaborca przekształcił go w siedzibę władz miejskich. Do dnia dzisiejszego nie zachowało się więc wiele z oryginalnego wystroju jezuickiego, a co zachować się udało, można obejrzeć podczas oprowadzania organizowanego co jakiś czas przez pracowników Urzędu Miasta.
Jednym z takich nielicznych, zachowanych do dziś, reliktów jest fresk przedstawiający biblijną scenę kuszenia Chrystusa. Tam, na tle pustynnego krajobrazu, zobaczyć możemy Zbawiciela w charakterystycznych niebiesko-czerwonych szatach, jednak to strój diabła jest najbardziej zaskakujący. Przywdziewa on bowiem, nieprzystosowane do pustynnych warunków i niezgodne z czasem akcji, czarną togę z białą kryzą oraz beret – strój, jak wielu z was rozpozna, zaprojektowany na wzór luterańskich pastorów.

„Kuszenie Chrystusa” w Urzędzie Miasta w Poznaniu
Jak widzicie w Polsce kryje się jeszcze wiele wspaniałych miejsc i zabytków. Od tajemniczych budowli przez zapierające dech w piersi kaplice, te obiekty stanowią piękne wspomnienie i niepowtarzalną pamiątkę naszej przeszłości. Jak wielką stratą byłoby nie zobaczyć ich na własne oczy? Być może tegoroczne wakacje są do tego idealną okazją.
