Home / Kultura  / Szama na kółkach, czyli gdzie i co warto zjeść w Krakowie

Szama na kółkach, czyli gdzie i co warto zjeść w Krakowie

Każdy lubi jeść – to rzecz bezdyskusyjna, ale trzeba wiedzieć, JAK można zjeść. Sprawdź, co oferuje nam Kraków.

Nie ma nic lepszego niż dobre jedzenie na świeżym powietrzu/ fot. materiały prasowe

Kiedyś jedzenie było czynnością bardzo intymną. Etykieta wyraźnie zalecała, by spożywać posiłki w ściśle określonym czasie i miejscu – zwykle przy stole. Aż nadeszła rewolucja

Kto by kiedyś pomyślał, że jedzenie może jeździć?/ fot. materiały prasowe

Kto by kiedyś pomyślał, że jedzenie może jeździć?/ fot. Unsplah.com

Mobilna gastronomia ma swój początek w latach 60. XIX w. w Stanach Zjednoczonych. Podczas wojny secesyjnej pewien hodowca bydła, przemierzając mile w celu wymiany towaru, wpadł na pomysł otwarcia restauracji na kółkach. Tak się narodziła popularność symbolu amerykańskiej kuchni – hamburgera.
Obecnie moda na foodtrucki ogarnęła cały świat. Specjalnie dostosowane do tego samochody specjalizują się w serwowaniu kilku dań danej kuchni, oryginalnych nowinek lub standardów kuchni regionalnej. Dzięki wyprawie do food truck parku, czyli miejsca, w którym stacjonują knajpy na kółkach, podczas jednego posiedzenia możemy skosztować dań z wielu stron świata: japońskiego ramenu, węgierskiego langosza czy raków po staropolsku. Wszystko w duchu slow food. Obecne barobusy za nic nie przypominają PRL-owskich i mało atrakcyjnych bud, w których próżno było szukać znaków kontroli i błogosławieństwa służb sanepidu. Od paru lat, głównie dzięki rozwojowi mediów społecznościowych, w najlepsze trwa hype (z ang. stan mocnego podekscytowania) na jedzenie na świeżym powietrzu. Dzięki możliwości swobodnego informowania o tym, w jakim miejscu samochód będzie się znajdował, foodtrucki na stałe rozgościły się w przestrzeni miejskiej. Jeżdżą lub stoją przy plaży, przed kościołem i galeriami handlowymi, przed biurowcami i podczas imprez. W czasie trwającego lata warto odwiedzić krakowski Bezogródek i Piknik Krakowski.

Bezogródek

Nie ma nic lepszego, niż pyszne jedzenie na świeżym powietrzu/ fot. materiały prasowe

Nie ma nic lepszego, niż pyszne jedzenie na świeżym powietrzu/ fot. materiały prasowe

To ponad 2 tys. m² zielonego terenu w samym centrum Krakowa, w sąsiedztwie Błoń, parku Jordana i miasteczka akademickiego. Miejsce dziecio- i psolubne. Podczas jednej wizyty można skosztować dań z wielu zakątków świata. W Bezogródku znajdziecie zarówno „rezydentów”, jak i nowo przyjezdnych, którzy zwykle goszczą w weekendy przy ul. Piastowskiej 20. Są leżaki, można rozłożyć koc, posłuchać chilloutowej muzyki i jeść do woli na świeżym powietrzu.

Piknik Krakowski

Każdy pokocha Pikinik Krakowski / fot. Agnieszka Fiejka

Każdy pokocha Pikinik Krakowski / fot. Agnieszka Fiejka

To już druga edycja wskrzeszająca tradycję przedwojennego „majówkowania”. Tegoroczny Piknik odbywać się będzie w każdą sobotę lipca i sierpnia w parku Bednarskiego. Z kolei nad Zalew Nowohucki organizatorki zapraszają w lipcowe niedziele, w sierpniu do parku Decjusza, a we wrześniu do parku Kościuszki i na Planty. Szczegółowy plan dostępny jest na fanpage’u Pikniku Krakowskiego. Będzie dużo zieleni, gwaru, sportów miejskich i najlepszego jedzenia na miejscu, ale kosze z własnym wiktem też są mile widziane

 

SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD NAJLEPSZYCH FOODTRUCKÓW W KRAKOWIE

 

Dla tradycjonalistów: Zio Pizza

Wiecznie uśmiechnięci pizzaioli lub jak to woli, wujkowie (tł. wł. zio – wujek) Claudio i Luca przyjechali do nas spod Wenecji. Przy ul. Czyżówka serwują, naszym zdaniem, najlepszą w mieście pizzę z pieca opalanego drewnem! Sekretem doskonałości ich dania są oryginalne włoskie składniki.

 

Dla głodnych mięsożerców: Rozbrykana Owca

Przy ul. Lubicz 23 znajdziecie najlepszej jakości baraninę i jagnięcinę – miękką, delikatną i pachnącą. Dla mięsożerców punkt obowiązkowy do odwiedzenia.

 

Dla światowców: Calavera Mexican Grill

Calaver Mexican Grill / fot. Bezogródek

Calaver Mexican Grill / fot. Bezogródek

Kolorowy foodtruck, serwujący pyszne burritos (gwiazda lokalu), tacos czy quesadillas. Wegetarianie też będą zadowoleni. Stacjonują w Bezogródku, a na stałe, jako restauracja, przy ul. Biskupiej 4/1.

 

Dla odważnych: Walenty Kania „Kuchnia dla odważnych”

Kociołki, podroby, kiełbasy, raki, ślimaki. Tylko u nich spróbujecie wołowej przepony po chilijsku i cygańskiej kucy. Ich barowóz znajdziecie przy ul. Dajwór 21.

 

Dla osłody i ochłody: Lody na kółkach

Kremowe mascarpone z figami, zielona herbata matcha, marchewka z rabarbarem, a może smażone z serka koziego z Targu Pietruszkowego? Jeśli zobaczycie oryginalny, biało-różowy samochód, który specjalnie do sprzedaży lodów wyprodukowano w Anglii, to nie wahajcie się poprosić o przynajmniej dwie gałki. Lody na kółkach spotkacie przy ul. Legionów J. Piłsudskiego 23 i przy ul. Dajwór 21.

 

Dla ziemniak-freaków: Frytki Belgijskie

Frytki belgijskie / fot. materiały prasowe

Frytki belgijskie / fot. materiały prasowe

Jeśli marzą ci się frytki w oryginalnym wydaniu, koniecznie wybierz się na Św. Wawrzyńca 16 lub „okrąglak” na Placu Nowym i skosztuj belgijskiego przysmaku z ziemniaków z najważniejszego miejsca w Europie, podawanego z domowymi sosami. Musztardowo-miodowy jest super!

 

Dla zabieganych: Jadło na kółkach

Brak czasu na dostojny posiłek? Bierz w dłoń pysznego hot-doga i w drogę! Swojego ulubieńca znajdzie tu nawet najbardziej wybredny smakosz parówki. Polski, amerykański czy japoński – wszystkie przygotowywane są przez załogę z foodtrucka przy Piastowskiej 20, czyli Bezogródka.

 

Dla słodkolubnych: Chimney Cake Bakery

Jak już raz spróbujesz chimney (z ang. komin), to gwarantujemy uzależnienie od jego słodyczy. Nutella z kokosem, Krówka i migdał, a może Słodki krem sezamowy? Na który dziś się zdecydujesz? Nieważne, pamiętaj, by zahaczyć o Judah Skwer przy Św. Wawrzyńca 16.

 

Dla prawdziwego krakusa: Kiełbaski z Niebieskiej Nyski

Żaden rzetelny ranking o foodtruckach nie mógłby pominąć prawdopodobnie pierwszego streetfooda w Polsce. Lata mijają, a kolejki do nich się nie zmniejszają. Są kultowi, rewelacyjni i choć wiele „wurstów” by chciało – nie do podrobienia. Kiełbaski spod Hali Targowej kochają wszyscy z syndromem „dnia następnego” i smakosze niewyrafinowanej, ale wybitnie dobrej przekąski.

Agna Karasińska & Marlena Pelczar

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach