Sunday, September 27, 2020
Home / Rozwój  / Motyle w brzuchu to tylko chemia?

Motyle w brzuchu to tylko chemia?

Zakochanie, fascynacja, feromony czy wyrzut dopaminy do mózgu? Co to znaczy mieć motyle w brzuchu?

motyle w brzuchu

Motyle w brzuchu – skąd się biorą? / fot. Scott Broome / Unsplash

Łaskotanie, przyspieszone bicie serca, gęsia skórka… Skąd biorą się motyle w brzuchu? Czy możemy nazwać je uczuciem, czy jest to po prostu chemia? Jakie znaczenie w tej romantycznej układance mają feromony?

Czym właściwie jest zakochanie?

Zakochaniem nazywamy stan, w którym jesteśmy emocjonalnie związani z drugą osobą – chcemy z nią przebywać i ciągle o niej myślimy. Łatwo je rozpoznać, ponieważ zwykle zakochani potrafimy myśleć tylko o tej jednej osobie, jesteśmy rozkojarzeni, ale jednocześnie pobudzeni. Postrzegamy drugą osobę jako ideał, częściej o niej śnimy, a świat zaczynamy widzieć jej oczami. Do tego pojawiają się… No właśnie. Motyle w brzuchu.

Proste, ale…

Nie tak proste jak mogłoby się wydawać. Uczucie motyli w brzuchu, z angielskiego zwane butterflies in the stomach wiąże się przede wszystkim z procesami chemicznymi zachodzącymi w naszym organizmie. Gdy w końcu dochodzi do spotkania z obiektem naszych uczuć, wzrasta stężenie fenyloetyloaminy (C8-H11-N). Czujemy jak po zażyciu narkotyku – w niektórych narkotykach nawet znajduje się sztucznie wytworzona fenyloetyloamina, pobudzająca wydzielanie dopaminy. Dopamina z kolei sprawia, że w całym ciele czujemy szczęście, jesteśmy pobudzeni i podwyższa się nasz próg bólu – nagle nie przeszkadza nam ani zimno, ani but obcierający do krwi na długim spacerze. Od dopaminy możemy szybko się uzależnić – myśląc o drugiej osobie nakręcamy jej produkcję, dając sobie kolejną dawkę szczęścia.

dopamina podnosi prog bolu

Dopamina potrafi podnieść nasz próg bólu, abyśmy mogli spędzić więcej czasu z ukochaną osobą / fot. Everton Vila / Unsplash

Motyle w brzuchu to nie tylko dopamina

Dopamina nie jest jednak jedynym związkiem chemicznym uprzyjemniającym życie nowozakochanym. Pomagają jej w tym noradrenalina i kortyzol – oprowadzają one krew z jelita, co w odczuciu przypomina łaskotanie motyli. Niezbyt romantyczne? Ale jakie przyjemne! Z czasem adrenalina ustępuje miejsca oksytocynie, która zmienia zafascynowanie i emocje w przywiązanie i radość z ciepła i rutyny. Jedni przechodzą płynnie od zakochania w długi związek, inni, przez brak dopaminy kończą go i szukają nowego obiektu uczuć, by znowu czuć się jak na romantycznym haju. Najważniejsze jednak, by pamiętać, że wszystkie fizyczne odczucia w naszym ciele to w głównej mierze chemia.

dopamina uzaleznia

Nie powinniśmy zbytnio przywiązywać się do uczucia romantycznego uniesienia, ponieważ uderzenia dopaminy mogą być uzależniające! / fot. Oby Onyeador / Unsplash

Miłość przez nos?

Badania naukowe potwierdzają, że większą rolę niż wygląd w procesie poznawania nowej osoby ma właśnie zapach. Feromony, czyli substancje wydzielane przez ciało każdego człowieka wysyłają sygnały do mózgów innych ludzi – odbieramy je nieświadomie, jednak mimo wszystko organizm na nie reaguje. Ma to związek z naszą naturą – poprzez feromony organizm przekazuje wiele informacji, a my potrafimy na ich podstawie wybrać mężczyznę, który mógłby być dobrym kandydatem na ojca naszych dzieci. Wiele osób świadomych tej wiedzy sięga po syntetyczne substancje – czyli syntetyczne feromony dodane do perfum lub wody toaletowej. Kto wie, skoro nosem wybieramy partnera na całe życie, może to całkiem rozsądne podejście?

Dziennikarka z ambicjami, masą pozytywnej energii i tuzinem pomysłów. Interesuje się modą, psychologią i radiem. Prowadzi media społecznościowe. Otwarta na wszelkie nowości, nie boi się pająków, samotnych podróży ani ciekawych wyzwań.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach