Friday, March 5, 2021
Home / Styl życia  / Morsowałaś? Bo my tak! 4 zalety morsowania i 7 kroków jak się przygotować

Morsowałaś? Bo my tak! 4 zalety morsowania i 7 kroków jak się przygotować

Sprawdziłyśmy na własnej skórze, dlatego podpowiadamy jak się przygotować do morsowania i jakie są jego korzyści

Zalety morsowania, fot. Barbara Bogacka

Odporność, dobry nastrój, poczucie mocy, lepszy metabolizm, to tylko niektóre zalety morsowania. Na zdjęciu Barbara Bogacka / fot. arch. własne

Najgorętszym trendem tej zimy jest morsowanie. Miarą popularności są przyrastające lawinowo memy oraz zdjęcia na profilach społecznościowych, na których głowy w czapkach wystają z wody w jeziorach, stawach, rzekach, morzu (w zimowej scenerii, rzecz jasna).
Dlatego czas najwyższy powiedzieć, że ja też morsowałam i to w nie byle jakim towarzystwie, bo w grupie Kobiet Krakowa, w której są zarówno morsice doświadczone, jak i morsujące „dziewice”.

Morsowanie nigdy nie było na liście rzeczy, które chciałabym zrobić. Należało raczej do kategorii: „Nigdy w życiu”. Jestem zmarzluchem (okazuje się, że jak większość morsujących) i do wody w otwartych przestrzeniach wchodzę rzadko nawet latem. Jak to się więc stało, że i ja zaczęłam morsować? Tyle osób wokół mnie morsuje, że chyba przesączyła się do mojego mózgu myśl, że mogłabym sprawdzić, jak to jest.

Tylko się nie rozchoruj

„Jeszcze się zapalenia płuc nabawisz!”, usłyszała od mamy Barbara Bogacka, która po pierwszym razie wróciła z poczuciem ulgi, że mama… nie miała racji. Basia morsuje od jedenastu lat i nie tylko nie nabawiła się zapalenia płuc, ani żadnej innej chory, wręcz przeciwnie, ustąpiły jej problemy z infekcjami i zatokami.

„Co zrobiłaś? Przecież tylko mężczyźni morsują. Masz nierówno pod sufitem”, usłyszała Katarzyna Włodarczyk. Też od mamy. Kasia zaczęła morsować w tym roku. Mówi, że od jakiegoś czasu wychodzi ze strefy komfortu i sięga po rzeczy, na które wcześniej nie miała czasu lub odwagi, albo których nie mogła robić w dzieciństwie, bo musiała być wtedy doroślejsza niż dziecko. Po warsztatach teatralnych, jodze, medytacji, pole dance, morsowanie stało się kolejnym elementem doświadczania życia.

„Gdy powiedziałam mamie, że idę morsować w morzu, to z niepokojem zaczęła: No słuchaj, ale czy ty to skonsultowałaś z lekarzem? Czy to na pewno bezpieczne? Przerwałam jej prosząc, żeby nie rozwijała tej wypowiedzi, że ja już zdecydowałam. Zrozumiała i odpuściła. Potem przesłałam jej filmik.”, mówi Katarzyna Maria Zawadzka.

Ja również usłyszałam komunikat z poziomu lęku: „Żebyś się tylko nie rozchorowała”. „Mamo, ale właśnie robię to po to, żeby się nie rozchorować!”, odpowiedziałam. „Tak, tak, ja wiem, że to dla odporności, ale naprawdę uważaj.”

Drogie mamy, drodzy ciepłolubni, drodzy przerażeni, że od zimna można się tylko rozchorować, nie wiem, jak wam wytłumaczyć, dlaczego morsujemy. Może ten artykuł to rozjaśni.

zalety morsowania Miasto Kobiet portal dla kobiet

Wejście zimą do wody daje poczucie mocy. Na zdjęciu od lewej: Aneta Joanna Kaniak, Aneta Pondo, Katarzyna Włodarczyk / fot. Marcel Politowicz

4 główne zalety morsowania

Spośród całej listy korzyści z morsowania, że dobre na krążenie, na stawy, na reumatyzm, że ujędrnia ciało, odchudza i redukuje cellulit, w moim przekonaniu najważniejsze są te cztery:

1. Większa odporność

Potrzeba zadbania o odporność w czasie koronawirusa jest jednym z motywów do morsowania.
„Wejście do wody jest szokiem dla organizmu, który aktywizuje układ odpornościowy. Wzrasta produkcja białych krwinek, poprawia się krążenie, dotlenienie wszystkich narządów”, mówi Basia Bogacka, która pierwszy raz zanurzyła się zimą w wodzie z przekory. Chciała udowodnić swojemu nie żyjącemu już mężowi, że da radę. On morsował z kolegą z pracy, więc Basia widziała, że wchodzą, wychodzą, żyją, są zdrowi, nic złego się nie dzieje.
Zadebiutowała ponad dziesięć lat na Zakrzówku (śmieje się, że nie miała wtedy smartfona, żeby to udokumentować), potem dołączyła do Klubu Morsów Kaloryfer. Od tamtego czasu morsuje regularnie raz w tygodniu od października do marca. Od lat inspiruje nowe osoby, by też przełamały swój strach. W ubiegłym roku dołączyli do niej syn (13 lat), jej partner z synem (11 lat), kuzyn z dziećmi i sąsiedzi. Macie więc od razu odpowiedź na pytanie, czy dzieci też mogą morsować.

„Dużo rzadziej choruję. Zdarza mi się raz w roku jakieś przeziębienie, a dawniej łapałam infekcje raz w miesiącu. Dzięki morsowaniu byłam dużo spokojniejsza w związku z covidem. Myślę, że przekonanie, że mam dobrą odporność i że mój organizm sobie poradzi, jest bardzo wspierające.” mówi Barbara Bogacka.

To właśnie ona oraz Katarzyna Maria Zawadzka były inicjatorkami wspólnego morsowania w grupie ekspertek z projektu Fundacji Miasta Kobiet #KobietyKrakowa. Kobiety Krakowa na co dzień prowadzą swoje mniejsze i większe firmy, rozpowszechniają w swoich środowiskach ideę, że współpraca jest więcej warta niż konkurencja i spotykają się nie tylko przy projektach biznesowych, ale także podejmują wyzwania niebiznesowe, takie jak np. morsowanie.

morsowanie Miasto Kobiet Aneta Pondo

Wspólne Morsowanie Miasta Kobiet to inicjatywa #KobietKrakowa. Na zdjęciu Aneta Pondo, prezeska Fundacji Miasto Kobiet / fot. Barbara Bogacka

2. Endorfinowy haj

Endorfiny to radość, energia, „banan” na buzi. Zresztą nie tylko endorfiny, bo jest jeszcze dopamina i serotonina, czyli cały koktajl chemiczny hormonów szczęścia. Po naszym pierwszym wspólnym razie w grupie #KobietyKrakowa uśmiech nie schodził nam z twarzy. Poczucie wszechogarniającej radości, wręcz euforii, jest być może nawet ważniejszy niż odporność z punktu pierwszego. Zdrowie to bowiem nie tylko kondycja ciała, ale stan naszej psychiki. Aż trudno uwierzyć, że tak krótki bodziec, 30 sekund (tyle mnie więcej przebywałyśmy w wodzie za pierwszym razem), czasem minuta, trzy, może wywołać taki radykalną poprawę nastroju.
My morsowałyśmy tradycyjnie, w otwartych wodnych akwenach (dokładnie, w Krakowie, na zalewie Bagrach), ale Oli, która opowiedziała mi swoją historię, wystarczyła na początku wanna z zimną wodą (zamieniła ją potem na beczkę w ogródku). Morsowanie w połączeniu z oddechami wg metody Wima Hofa, wyciągnęło ją z depresji poporodowej:

„Wim Hof stracił żonę, która cierpiała na depresję, leczenie medyczne nie pomogło uratować jej życia. Ciężko to przeszedł, został sam z małymi dziećmi. Stosując własne metody, zauważył, że mu to pomaga, jego stan psychiczny poprawia się. Był uważany za szaleńca, jednak zostało potwierdzone naukowo, że jego tezy i metody mają sens. Zainspirował mnie do tego stopnia, że nie zastanawiając się nalałam zimnej wody do wanny i po prostu do niej weszłam. Po dosłownie trzech dniach praktykowania oddechów Wima Hofa, i poddawania ciała zimnej terapii odczulam ulgę, poczułam się, jakbym wyszła z mgły, w której wcześniej błądziłam po omacku. Nagle zobaczyłam, że niebo jest niebieskie, że stąpam po ziemi, że mam siłę. Dzięki wimohofaniu wróciła moja radość.” [Przeczytaj całą te historię w: Metoda Wima Hofa na depresję]

Dla niektórych zimna kąpiel to nawet więcej niż radość, to niemal… orgazm. Kasia Maria Zawadzka od dawna czuła, że morsowanie jest jej żywiołem. Po raz pierwszy zimą do wody weszła w tym roku nad morzem.
„Pierwsze doświadczenie morsowania łączyło się u mnie z poczuciem euforii. W momencie zanurzenia śmiałam się w głos. Moje ciało doznało, w sposób fizjologiczny, ekscytacji, jak przed orgazmem.”

korzyści z morsowania, Miasto Kobiet

Im zimniejsza woda, tym większy poziom euforii. Na zdjęciu od lewej Katarzyna Maria Zawadzka i Beata Godlewska / fot. Barbara Bogacka

3. Poczucie mocy

„Zrobienie czegoś, co nie mieściło się nawet w sferze wyobraźni jest takim przekroczeniem granic, że potem można już naprawdę wszystko. Potwierdza to Aneta Joanna Kaniak: „Wejście do zimnej wody w zimie to była ostatnia rzecz jaka chciałaby, zrobić. Zimy nie lubię, wolę ciepełko. A jednak zrobiłam to. Teraz nie ma już nic niemożliwego.”

Basia Bogacka dodaje:

„Na początku morsowania miałam wrażenie powrotu do ciała i totalnego tu i teraz. Aspekt psychologiczny jest ważny. Wzrasta poczucie sprawczości. Duma, że się przełamało strach bardzo wzmacnia psychicznie. Skoro daję radę w zimnej wodzie to dam sobie radę także w innych sprawach.”

Kiedy jedna z dziewczyn w grupie Kobiety Krakowa zażartowała, że teraz dylemat, czy zdążę schudnąć do lata zostaje przedłużony na okres zimowy, bo dodatkowe kilogramy sprytnie chowane pod sweterkiem ujrzą światło dzienne, Basia odpowiedziała:
„Ja przy morsowaniu pozbyłam się kompleksów. To nie jest miejsce, gdzie masz czas na oglądanie i ocenianie. To czas dla siebie – dla swojego zdrowia, dla ćwiczenia swojej silnej woli, czas do działania, odważania się, a potem dzikiej satysfakcji, że zrobiłaś to kolejny raz i masz z tego same profity (zdrowotne i poprawę humoru). Czyste przetrwanie. Uruchamiasz pierwotne procesy, czujesz, że żyjesz. Masz cel – wejść do wody, a potem wyjść i sprawnie się ubrać i ogrzać. Nic więcej się nie liczy, poza ręcznikiem, suchym ubraniem i dziką satysfakcją i dumą z siebie. ”

4. Lepsza przemiana materii

Albo mówiąc wprost – odchudzanie. „Do morsowania skłoniła mnie też masa ciała. Chcę zapanować nad swoją wagą, a wyczytałam, że morsowanie przyspiesza metabolizm i wspomaga proces odchudzania.”, mówi Katarzyna Maria Zawadzka. Podczas kąpieli w zimnej wodzie organizm musi się rozgrzać, więc zwiększa się spalanie kalorii i następuje redukcja tkanki tłuszczowej.
Dodatkowe profity dla urody ciała to gładsza, jędrniejsza skóra i redukcja cellulitu.

Jak się przygotować do morsowania? 7 kroków

Eliza Wielgosz-Bartoszek, która morsuje od lat siedmiu i dzieli się swoimi doświadczeniem na fb na profilu „Morsowanie jest cool”, na pytanie, jak się przygotowuje do morsowania, mówi:

„Nie przygotowuję się i nie myślę. Po prostu wychodzę z domu i idę morsować. Gdybym myślała, że mam się rozebrać i wejść od zimnej wody, nie zrobiłabym tego, nie lubię zimna, brrr. Więc nie myślę, za to wiem, że potem będzie fajnie, dlatego to robię”

jak się przygotować do morsowania

Eliza Wielgosz-Bartoszek morsuje od 7 lat / fot. Barbara Bogacka

Ale oczywiście mamy kilka rad, dla osób, które zaczynają, zebranych od Barbary Bogackiej, Elizy Wielgosz-Bartoszek i Katarzyny Marii Zawadzkiej:

1. Nie rób tego sama

Obecność drugiej osoby jest potrzebna, bo a nuż się pośliźniesz albo za bardzo wychłodzisz. Najlepiej zacząć z kimś doświadczonym albo w grupie.

2. Co zabrać na morsowanie

Przygotuj: strój kąpielowy (najlepiej dwuczęściowy, założony w domu, żeby się nie przebierać na mrozie), duży ręcznik, czapkę, ciepłe rękawiczki, buty, które możesz zamoczyć (mogą być buty do chodzenia po wodzie czy snorklingu, buty i skarpetki specjalistyczne do nurkowania, tzw. neopremowe albo zwykłe adidasy), wygodne ubrania, najlepiej sportowe, (żeby sprawnie się ubrać), worek na mokre rzeczy, termos z herbatą (nieobowiązkowy, ale niektóre osoby lepiej się czują, gdy napiją się po morsowaniu ciepłej herbaty) oraz przekonanie, że to służy twojemu zdrowiu,

3. Jak zrobić rozgrzewkę

Przed wejściem do wody, jeszcze w ubraniu, zrób rozgrzewkę. To mogą być podskoki, trucht, pajacyki, przysiady. Tak aby poczuć ciepło w całym ciele, ale się nie spocić. Coraz więcej osób przed morsowaniem stosuje oddychanie wg metody Wima Hofa. Możecie skorzystać z instrukcji Klaudii Pingot, Specbabki (poszukaj na YouTube)

rozgrzewka przed morsowaniem, portal dla kobiet Miasto Kobiet

Przed wejściem do wody trzeba zrobić kilkuminutową rozgrzewkę / fot. Marcel Politowicz

4. Jak wchodzić do wody

Wejdź do wody bez zastanawiania się i zanurz się jak najszybciej. Wyłącz myślenie, włącz oddychanie.

5. Jak długo siedzieć w wodzie

Krótko. Pozostań w wodzie tak długo, by było to dla ciebie komfortowe. To nie zawody, nie potrzebujesz mierzyć czasu. Na początku możesz wejść i wyjść po 30 sekundach, a potem stopniowo wydłużać czas. 2-3 minuty morsowania w zupełności wystarczą.

6. Co robić po wyjściu z wody

Gdy wyjdziesz, szybko się osuszasz i ubierz. Możesz czuć, że jest ci gorąco, ale organizm się wychładza, więc nie zwlekaj. „Gdy zaczynałam morsować, ktoś mi poradził, żeby najpierw rozbierać się od dołu, buty, spodnie, góra na samym końcu. A jak wychodzisz z wody odwrotnie: najpierw wycieram górę, ściągam strój, zakładam bluzę, a dopiero potem zajmuję się dołem. Skarpetki wkładam na samym końcu.

7.  Co zrobić, żeby się nie wychłodzić

Po wyjściu z zimnej wody jest ciepło, ale dobrze jest jeszcze po ubraniu się pochodzić, poruszać się, bo może się zdarzyć fala wychłodzenia, gdy krew spłynie ze skóry do narządów.

Po pierwszym wspólnym morsowaniu Marta Czapla-Bystrowska powiedziała:

„Zaskoczyło mnie, że było mi ciepło, wręcz gorąco po wyjściu z wody. Myślałam, że będę się trzęsła przy ubieraniu, a właściwie to nie chciałam się ubierać. Piękna energia ciepła i wsparcia w grupie.”

A Małgorzata Słota dodała: „Mnie zdziwiło, że to zrobiłam. Najlepsza rada: zrób to i się nie zastanawiaj”

Morsowanie daje poczucie mocy, Miasto Kobiet portal dla kobiet

Zrobiłam to! mówi Małgorzata Słota / fot. Barbara Bogacka

Czy morsowanie jest bezpieczne?

Eliza Wielgosz-Bartoszek w nawiązaniu do ostatnich wydarzeń w Polsce, gdy ekspozycja na zimno dwukrotnie skończyła się tragicznie (kobieta w drodze na Babią Górę wyziębiła się i przebywa w krytycznym stanie hipotermii w szpitalu, mężczyzna chciał przepłynąć pod lodem między przeręblami, i już nie wypłynął), ostrzega:
„Ludzie myślą, że zimno to takie nic, że mogą przepłynąć pod lodem lub pójść w gry w samych spodenkach bez przygotowania, ale to naprawdę nie jest łatwa rzecz. Róbmy to dla swojego zdrowia, dla siebie, a nie na pokaz. ”
Jej mąż, Wojciech Bartoszek, który w ramach morsowania skacze do wody od razu na główkę, i chodzi w samych spodenkach po górkach zimą, dodaje:

„Morsowanie to stan dużego obciążenia dla organizmu. Można to porównać do treningu, nie podnosimy od razu stu kilogramów, tylko się do tego przygotowujemy. Potrzebny jest zdrowy rozsądek, bo nasz instynkt przetrwania nie zawsze zadziała. Człowiek ma zgodnie z piramidą potrzeb Masłowa potrzebę wyróżniania się i bycia docenianym, ale morsowanie nie jest najlepszym sposobem, aby te akurat potrzeby realizować. Gdy wchodzisz do wody zimą albo idziesz w góry bez ubrania, potrzebny jest zdrowy rozsądek .”

Dlatego w naszej grupie morsujemy rozsądnie i… z czułością dla własnych słabości, lęków, naszego „nie chce mi się”, „nie dam rady”. Sprawdzamy czy morsowanie jest dla nas jednorazową przygoda, czy stanie się cotygodniowym rytuałem
Mamy sporo obserwatorek na naszych profilach społecznościowych, niektóre kobiety przychodzą na Bagry tylko popatrzeć i zrobić nam zdjęcia, inne zaczynają dopuszczać nieśmiało myśl, że może i one:
Agata Kluczyńska napisała: „Dziewczyny jesteście niesamowite. Podziwiam i… łamię się powolutku. Wam akurat wierzę”.

zalew endorfinami - zalety morsowania

Zalew endorfin widać na naszych twarzach / fot. Wojciech Bartoszek

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach