Thursday, June 20, 2024
Home / Rozwój  / Psychologia  / „Moja żona się starzeje”. Kiedy kobieta przestaje być obiektem seksualnym?

„Moja żona się starzeje”. Kiedy kobieta przestaje być obiektem seksualnym?

Jorg: Zastanawiam się nad wymianą na młodszy bardziej tuningowy model

dojrzała para – mężyczyna siedzi na skraju lóżku zakrywając twarz w dłoniach

Pewien mężczyzna napisał na forum, w wątku „Moja żona się starzeje”, że ostatnio nie może spać / fot. Canva

„Moja żona się starzeje” i „moja żona mnie wkurza”

Dyskusje na forach internetowych zatytułowane w ten sposób, często dotyczące pozornie dwóch różnych problemów, sprowadzają się w istocie do jednego tematu: starzenia się. A co za tym idzie – do znaczącego, zdaniem wielu mężczyzn, spadku atrakcyjności kobiety

 

– Kiedy spojrzysz na to z perspektywy psychologicznej, zobaczysz, że my (szczególnie mężczyźni) często ulegamy instynktom pędzenia za młodością i płodnością. Bo jako dorośli ludzie wybieramy dorosłego, dojrzałego partnera czy partnerkę: takiego pragniemy, taki daje nam poczucie bezpieczeństwa. Ale jeżeli chodzi o wybory mężczyzn dotyczące wyglądu, to baby face, czyli dziecięca buzia, jest nadal bardzo, bardzo modna. Nie szukają oni zatem kobiet, tylko dziewczyn. Wciąż istnieje kult młodości w seksualności. Te kobiety, które całkowicie depilują swoje miejsca intymne, cofają się o ileś lat 

– mówi psycholożka Joanna Flis.

Przeczytaj koniecznie:
Sypiam z nieznajomym, aby uratować moje małżeństwo – niczego nie żałuję


Fragment książki Magdaleny Kuszewskiej „Gładko” (wyd. Znak Horyzont)

Mężczyzn podniecają młode waginy

Część mężczyzn pozostaje opresyjna w stosunku do partnerek i narzuca im określony wygląd, także intymny, tudzież odmładzanie się.
– Bywa, że nawet jeśli mężczyzna nie jest opresyjny, to szuka tylko takich kobiet, z takimi waginami, które kojarzą mu się z młodością. Młodymi, nagimi – podkreśla Joanna Flis. 

– Bo tylko takie go interesują, tylko takie go podniecają. I tego typu preferencje mogą świadczyć o tym, że on się boi kobiet dorosłych. Lub w ogóle obawia się kobiecości, szczególnie tej dojrzałej. Młodziutka partnerka jest w stanie zazwyczaj bardziej się dostosować, w domyśle: łatwiej nią sterować… Z jednej strony mężczyzna zyskuje więc nad nią mentalną przewagę, może decydować o wielu sprawach. A z drugiej strony właśnie taki wygląd kobiecych wagin promuje pornografia, po którą wielu ludzi sięga.

Terapeutka zaznacza wyraźnie, że nie chce dewaluować młodych kobiet, ale miewają one jeszcze dość niską świadomość seksualną, chętniej się poddają (także w seksie), rezygnują z podejmowania decyzji. Nie zawsze są świadome i pewne siebie tak jak kobiety dojrzałe. A zatem z jakiegoś powodu, zdaniem psycholożki, wchodzą w relację ze znacznie starszym mężczyzną. Wcale nie chodzi tylko o jego finanse i status. Te młode dziewczyny, nie zawsze odważne, częściej są wykorzystywane przez partnerów.
A dojrzała kobieta?

– Nie ma już baby face, za to posiada włosy łonowe, które kojarzą się z dorosłością, dojrzałością – mówi Joanna Flis. – Zdaję sobie sprawę, że poruszam teraz kontrowersyjny temat, ale jeśli mowa o mężczyznach, którzy wybierają tylko młodziutkie kobiety, których podniecają wyłącznie tego typu ciała i waginy, to przyjrzałabym się relacjom matka – syn. Często bowiem okazuje się, że dojrzali mężczyźni wybierający o wiele młodsze partnerki mają zaburzone relacje z własnymi matkami, są przez nie kastrowani, co wynika głównie z nadopiekuńczości.

 

Może też cię zainteresuje:
Gdy młody bierze starszą

 

– Czyli młodzieńczy wygląd stref intymnych partnerki symbolicznie odmładza też znacznie starszego partnera, który obawia się tej dojrzałości, kojarzącej mu się z matką?
– „Mnie też odmładza, bo ja przy dziewczynie też jestem chłopcem”, tak to może działać. A przecież chyba wszyscy tęsknimy do czasów młodzieńczych. Z jakiegoś powodu bycie mężczyzną jest trudniejsze niż bycie chłopakiem, podobnie jak dziewczęcość jest dla nas łatwiejsza niż dojrzała kobiecość. Pamiętaj, że dojrzewającemu chłopakowi więcej się wybaczy, w założeniu może on popełniać błędy, błądzić, schodzić z wytyczonych ścieżek, próbować. Również w kontekście seksualnym. Młody mężczyzna może mieć przedwczesny wytrysk, ale już facet, ten dorosły i dojrzały, oczekuje od siebie zdecydowanie większej sprawności seksualnej. I to staje się źródłem stresu, który często przeżywa. Młoda partnerka nie ma na ten temat pełnej wiedzy, więc nie wymaga tyle co ta dojrzała kobieta.

Opowiadam swoim pacjentkom i uczestniczkom warsztatów, które narzekają na niedojrzałość emocjonalną mężczyzn, prostą przypowieść o królu i królowej. Często dojrzałe kobiety przeżywają kryzys związany z przemijaniem i z tym, że się starzeją. I one za wszelką cenę chciałyby wciąż być księżniczkami. Tyle że kobieta, która woli pozostać księżniczką, nigdy nie znajdzie króla 

– mówi Joanna Flis.
– Dlaczego?
– Ponieważ król będzie się spotykał z królową. Księżniczka zatem będzie trafiała na partnerów niedojrzałych emocjonalnie. Na emocjonalne dzieci. Jeżeli zaś jesteś królową (co wymaga zaakceptowania własnej dojrzałości, również tej fizycznej!), znajdziesz też króla. Król nie spotyka się z księżniczkami, on szuka królowej.

„Moja żona się starzeje i mam problem z tym, że się nie mogę nią podniecić”, czyli „uszy spaniela”

– Wpisz sobie w wyszukiwarkę „moja żona się starzeje”. Przekonasz się, jak dużo znajdziesz rozmów na ten temat między mężczyznami – przekonuje Joanna Flis.

Tak robię. Wchodzę w te wątki na forach. Otóż starzenie się żony okazuje się zjawiskiem bardzo trudnym do zaakceptowania, a nawet kompletnie nieakceptowalnym dla sporej grupy mężczyzn. Mężczyzn, którzy – o ironio! – również się starzeją. Ale o tym jakoś nie piszą, przynajmniej nie w ten sposób.
Znajdziemy różne wypowiedzi. Nie zawsze obraźliwe. Nie zawsze oceniające. Czasem to po prostu stwierdzenie faktu: zwyczajnie smutne, bo widać, że w relacji „ogień zgasł, nie ma nas”, jak śpiewała Chylińska.
Na forum Gazeta.pl trafiam na wątek Stare żony – dopust boży.

Fajnyschatz: Nie wiem, czy tylko ja mam taki problem. […] Ja i moja żona jesteśmy oboje zdecydowanie po czterdziestce. Od kilku lat bezpowrotnie straciłem zainteresowanie seksualne moją żoną. Niestety, nie z wzajemnością. Z racji zawodowych widuję się z żoną tylko w weekendy. Ona oczekuje aktywności seksualnej z mojej strony, ale bez zainteresowania z mojej strony. Przyczyny są dosyć oczywiste. Seks wymaga jednak atrakcyjności fizycznej. Wprawdzie moja żona może nadal uchodzić za ładną jak na swój wiek, ale jednak konkurencji z kobietami o 15 lat młodszymi nie wytrzymuje. Ząb czasu zdołał również nadgryźć cielesność mojej osoby, ale ku mojemu zdziwieniu zauważam, że nie przeszkadza to znacznie młodszym kobietom w kontaktach seksualnych ze mną.

 

 

Przeczytaj:
Kryzys wieku średniego u mężczyzn – czym się objawia i jak długo trwa?

 

Joanna Flis opowiada, że kiedy sama po raz pierwszy czytała tego typu wątki, zrobiło jej się przykro. Przecież starzejemy się wszyscy, demokratycznie, od pierwszego dnia narodzin, choć oczywiście zmiany zaczynają być widoczne w określonym momencie życia – w niektórych przypadkach po czterdziestce, w innych po sześćdziesiątce czy osiemdziesiątce. Jedni starzeją się w sposób bardziej widoczny, inni – w mniej widoczny. Jeśli w mniej widoczny, to dlatego, że mają tak zwane dobre geny, dbają o siebie lub korzystają z usług (niektórzy powiadają: „dobrodziejstw”) medycyny estetycznej. W tym ginekologii estetycznej.

– Pewien mężczyzna napisał na forum, w wątku Moja żona się starzeje, że ostatnio nie może spać. A wiesz dlaczego? – dopytuje Joanna Flis. 

– On nie może spać, bo „jego żona śpi bez stanika, a jej piersi wyglądają jak uszy spaniela”. Mężczyzna tłumaczy to tym, że odczuwa niechęć estetyczną i odrzuca go myśl o seksie z żoną. No tak, jej piersi w wieku prawie sześćdziesięciu lat na pewno nie są już tak sprężyste jak u dwudziestolatki. Proszę pana, powiedziałam, wszystkie piersi będą przypominać uszy spaniela, prędzej czy później. Implanty też nie są wieczne.

– Joanna zapoznała się z wieloma komentarzami pod wpisem mężczyzny narzekającego na „uszy spaniela” swojej żony.  – Szczególnie istotna wydaje się liczba osób współczujących, rozumiejących tę sytuację. Zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

„Rozumiem cię, to masakra. I co tu zrobić”. „To może znajdź sobie kochankę?” „Doradź żonie, aby zrobiła sobie u chirurga nowe cycki”. „Albo lepiej zafunduj jej te nowe cycki, żeby wam obojgu było lepiej”. Nikt nie pomyślał o tym, czego chce ta kobieta ani co czułaby, gdyby dowiedziała się o całej sytuacji. Zauważyłam, że starzejący się mężczyźni mają problem z przyznaniem się partnerkom, że one ich już nie podniecają – opowiada psycholożka.
Problem jest złożony, jak to zwykle bywa w obszarze seksualności.
– Ale pokazuje nam to wyraźnie, jak wiele osób sprowadza seks do bycia seksownym, do ciała w ogóle, i jak wielkim problemem dla niektórych jest odkrycie intymności, która budzi pożądanie, bez względu na wiek. Kulturowo od mężczyzn oczekuje się przecież, że będą zawsze gotowi do współżycia, że powinni mieć erekcję na zawołanie. A to z kolei jest dla nich, mężczyzn, opresyjne.

Z relacji dużej grupy internautów, ale także wielu pacjentów wynika, że „stara baba to nie jest obiekt seksualny”. I to problem – dla obu stron. Mężczyźni piszą anonimowo – a więc odważnie, wprost – że obiekt seksualny, który najbardziej ich podnieca, to „młoda laska”, „młoda dupa”.
Zauważyłam, że być może właśnie z tego powodu dość łatwo rozgrzesza się społecznie mężczyznę, który odszedł do młodszej. To forma usprawiedliwienia. No tak, żona się zestarzała, związek wypełniła rutyna, podobnie seks (albo w ogóle go nie ma), więc – co jest dość schematyczne, szczególnie w pewnych kręgach – mężczyzna wiąże się z partnerką znacznie młodszą, choć nie zawsze ładniejszą czy mądrzejszą. Wciąż brzmią mi w pamięci słowa doktora Roberta Kowalczyka: „Na koniec chodzi zawsze o młodość”.
Jak pisze doktorka Frankel, wpływ na obraz ciała mają: dom rodzinny, moda, trendy, popkultura i media.

„Obecnie mamy do czynienia z ciekawym zjawiskiem – ścieraniem się dwóch skrajności. Z jednej strony są to ludzie, dla których «ja» było jedynym słusznym wyrażeniem siebie, a z gabinetów estetycznych wychodziły tysiące (niestety) podobnych do siebie kobiet i mężczyzn. Z drugiej strony mamy pokolenie, którego przedstawiciele akceptują siebie «takimi, jakimi są»”.

Jego przedstawiciele propagują naturalność, indywidualność – na przekór narzuconym normom. To ciekawe, bo – zdaniem Frenkel – ta generacja to również pacjenci gabinetów medycyny estetycznej. Słowem kluczem staje się jednak NATURALNOŚĆ.
Lekarka zwraca uwagę na to, że współczesne piękno może być postrzegane jako źródło nie tylko siły, lecz także słabości, zniewolenia. Skutkami mogą być i gloryfikacja urody, i… nękanie kogoś, naciskanie na niego, by wyglądał w określony sposób. Doktorka Frankel przytacza słowa psychoanalityka Johna Geda:

„Chirurgia plastyczna, medycyna estetyczna nie różni się tak bardzo od zmiany cech charakteru za pomocą psychoanalizy – obie są próbą przekształcenia siebie”.

 

„Gładko” Magdalena Kuszewska

Magdalena Kuszewska Gładko – okładka książki

Magdalena Kuszewska „Gładko” / fot. wyd. Znak Horyzont

Polacy rzadko mówią o narządach intymnych, ale coraz chętniej je poprawiają. Magdalena Kuszewska rozmawia o zabiegach ginekologii estetycznej i urologii estetycznej z ekspertami: lekarzami specjalistami, psychologami, seksuologami, terapeutami, a także z innymi osobami, w tym takimi, które takim zabiegom się poddały. Czy zabiegi rozwiązały ich problemy?

Jesteśmy narodem wstydliwym. Wstydzącym się i zawstydzającym siebie nawzajem. Oceniającym. Ale czy wstyd to jedyny powód, dla którego poddajemy się takim zabiegom? Jaką rolę w tym wyścigu po doskonałość odgrywają kult młodości i obsesja piękna? 

 

Może też cię zainteresuje:
Polska milcząca. Dlaczego nie potrafimy rozmawiać o seksie?

TAGI
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ