Thursday, March 4, 2021
Home / Akcje Miasta Kobiet  / 21 lekcji z Mocnych rozmów  / 9. Nie ma powodu, żeby cierpieć (21 lekcji z „Mocnych rozmów”)

9. Nie ma powodu, żeby cierpieć (21 lekcji z „Mocnych rozmów”)

Nie ma powodu, żeby cierpieć, mówi Dagmara Skalska. A ty, co o tym myślisz?

ile trwa żałoba, portal dla kobiet

Nie ma powodu, żeby cierpieć? fot. Barbara Bogacka

Ile trwa żałoba po bliskiej osobie, rok, dwa, dziesięć, całe życie? I co byście poczuły, gdyby ktoś powiedział wam: nie ma powodu żeby cierpieć?

Zapraszam was na 21 lekcji biznesowych, rozwojowych i literackich, inspirowanych książką „Mocne rozmowy”, z wywiadami aż buzującymi od emocji.

Lekcja nr 9: Nie ma powodu żeby cierpieć

Dzisiejsza lekcja inspirowana jest wywiadem z Dagmarą Skalską. Poznałam ją wiele lat temu, kiedy zaczynała z mężem Tomkiem Skalskim Projekt Pozytywna Egoistka. Tomek był już wtedy bardzo znanym trenerem, wykładowcą, coachem, a ja pod wpływem entuzjazmu w głosie Dagmary zdecydowałam się na objęcie ich wydarzeń patronatem Miasta Kobiet. Po jakimś czasie dowiedziałam się że Tomek zachorował na nowotwór, a pół roku później zmarł. 

Oddaję głos Dagmarze:

Tomek zachorował na raka. To był szok. Nikt się tego nie spodziewał. Był zdrowym mężczyzną, pełnym sił, wysportowanym. Praktykowaliśmy oddychanie, byliśmy na diecie wegetariańskiej. Nie mogłam w to uwierzyć.

Powiedziałam mu: „niemożliwe, że dostałeś tę chorobę, żeby umrzeć, na pewno dostałeś ją, żeby przez nią przejść i opowiedzieć ludziom o tym doświadczeniu”. Tak robiliśmy wcześniej – wszystkim, co stosowaliśmy w życiu, co nam pomagało, dzieliliśmy się z ludźmi, na warsztatach i w książkach. Do końca byłam przekonana, że to niemożliwe, aby on odszedł. Powiedziałam: „zrobię wszystko, żebyś nie umarł”.

Z perspektywy czasu rozumiem błąd tego założenia. Nikt z zewnątrz nie jest w stanie nas uzdrowić. Mamy taką możliwość, nasze ciało może to zrobić, siła naszego umysłu może to zrobić, ale nikt z zewnątrz.

Wypaliłam się strasznie, bo żyłam iluzją, że mogę go uratować. Tak się jednak nie stało.

W innym miejscu wywiadu Dagmara Skalska wspomina:

Pamiętam poruszający moment, na dwa tygodnie przed śmiercią Tomka, gdy powiedział, że jego największy potencjał – intelekt, jest jego największym przekleństwem, i gdyby mógł, odciąłby sobie głowę. Miał wszechstronny umysł, był naukowcem, tworzył niezwykłe koncepcje. Ale nie był w stanie zaufać żadnej terapii, nie mógł się rozluźnić. Ten intelekt, ciągłe myśli, analizy, koncepcje, teorie, nie pozwalały mu żyć.

Ile trwa żałoba po mężu

A więc szok. Nie mniejszym szokiem dla wielu osób było to, co działo się z Dagmarą, która nie dała się zalać rozpaczy, tylko zaczęła walczyć o życie. I zaczęła to robić publicznie, publikując posty na fb, co u niej, jak się czuje, jakie ma przemyślenia, że wstaje rano i bierze zimny prysznic, żeby się pobudzić, że przez 5 minut tańczy i śpiewa „Mamma mia”, żeby podnieść poziom energii. Zamiast czarnych ubrań założyła różową szminką. Niektórzy patrzyli na nią z podziwem i znajdowali w niej ukojenie, bo sami byli w podobnym procesie, inni stukali się w głowę, że zwariowała, że jest socjopatką, ma depresję, że wypiera to, co się stało.

Dagmara Skalska portal dla kobiet

Dagmara Skalska jest buddystką / fot. Barbara Bogacka

Nieprzepracowana żałoba

Myślę, że nie znam drugiej osoby, w której wola życia byłaby tak ogromna jak w Dagmarze Skalskiej. I manifestowała się w ten sposób. Bo śmierć bliskiej osoby jest najbardziej dewastującym wydarzeniem dla tych, którzy pozostają. Powoduje zamrożenie, odcięcie emocji i bardzo często odmowę życia. Owszem żyjemy, w sensie formalnym, ale w cieniu tej śmierci. Dlatego tak ważne jest, aby przejść przez żałobę, domknąć ten etap i zacząć znowu żyć. Bo nieprzepracowana żałoba potrafi zatruć życie. Znam ludzi, którzy w żałobie pozostają przez lat kilkanaście, kilkadziesiąt, a nawet aż do własnej śmierci.
Sama mam mocne doświadczenie w tym obszarze. Bo przez 20 lat żyłam w cieniu śmierci mojego brata, kompletnie nie zdając sobie z tego sprawy. Odkrycie, że żałoba ma jakieś etapy, że jej nie przepracowałam, nie zamknęłam, było szokiem. Jeszcze większym szokiem było zrozumienie, że miało to wpływ na moje życie w sposób nieoczywisty, ale stale podtruwający. W wielu różnych wymiarach – choćby w odmawianiu sobie prawa do odczuwania prawdziwej, autentycznej radości. Bo przecież to nie w porządku cieszyć się z życia, skoro on nie żyje. Pozostałam zamrożona w tamtym doświadczeniu przez wiele lat.

Buddyzm a chrześcijaństwo – rozumienie śmierci

Oprócz woli życia, w przejściu przez to trudne doświadczenie, pomógł Dagmarze człowiek, którego spotkała 4 miesiące po odejściu Tomka. I w tym spotkaniu była pewna magia, bo ona z Tomkiem usłyszeli to nazwisko wcześniej i Tomek bardzo chciał go poznać, ale nie zdążył, a Dagmara pojechała do niego na medytacyjne odosobnienie. Był to Lama Ole Nydhal, buddysta, który propaguje na zachodzie buddyzm Diamentowej Drogi.

Dagmara Skalska zaczęła medytować, zgłębiać nauki buddyjskie, i to właśnie buddyjska filozofia, buddyjskie rozumienie śmierci i narzędzia, które poznała, pomogły jej zmienić perspektywę myślenia o swojej sytuacji.

Buddyzm traktuje śmierć inaczej niż kultura zachodnia. Ma ten temat oswojony, nie wypiera go. Filozofia buddyjska akceptuje przemijalność. Już w momencie narodzin wiadomo, że umrzemy. Mam wrażenie, że na Zachodzie ludzie o tym nie pamiętają, podejmują mnóstwo zabiegów, żeby ten moment odsunąć, żeby o nim nie myśleć, chcą być nieśmiertelni. W buddyzmie śmierć jest etapem, tylko nikt nie wie, kiedy ona nastąpi. Dlatego staramy się sensownie i w radosny sposób wykorzystywać czas, który mamy – ponieważ wiemy, że ta droga się kiedyś zakończy.

(…)
Nasze korzenie wyrastają z chrześcijaństwa, w którym podejście do tematu cierpienia i szczęścia jest inne. Jesteśmy przyzwyczajeni, że cierpienie jest czymś szlachetnym. A szczerze, dziś rozumiem, że cierpienie nie jest niczym szlachetnym. Jest niezdolnością do przeżywania szczęścia, w wyniku tych przeszkód, które zgromadziły nam się w mózgu.

Czy cierpienie uszlachetnia?

Zapytałam Dagmarę, jaka była najważniejsza nauka, jaką otrzymała od swojego nauczyciela. Posłuchajcie:

Gdy spotkałam Lamę, powiedział: „Nie ma powodu, żeby cierpieć”. Pomyślałam wtedy: „Jak to nie ma powodu, żeby cierpieć?”. Kilka powodów na pewno by się znalazło. Straciłam męża, firmę, dom obciążony kredytem hipotecznym. Nie miałam gdzie mieszkać, zostałam bez niczego, z wielkim długiem. Więc jak to „nie ma powodu, żeby cierpieć”?

Nie rozumiałam tych słów, wydawały mi się pustym frazesem. Dzisiaj je rozumiem i zgodnie z nimi żyję. Jest to bardzo praktyczna, konkretna wskazówka, żeby wybierać taki stan umysłu, w którym nie cierpisz. To bardzo proste. Zawsze masz do wyboru, czy chcesz tkwić w cierpieniu, np. poprzez urazę czy zazdrość, czy nie. Buddyzm jest prosty i logiczny.

Na co mamy wpływ?

Dla mnie lekcja o niewybieraniu cierpienia jest lekcją o tym, że istnieją sytuację, na które nie mamy wpływu. Żadnego. Natomiast zawsze mamy wpływ na to, jak na nie zareagujemy i jak przez nie przejdziemy.

W historii Dagmary ta sytuacja jest najbardziej drastyczna z możliwych, bo dotyczy śmierci męża. Ale tę naukę można przenieść na każdy obszar życia. Co chwilę dokonujemy wyborów, jaką część siebie zasilać, Czy tę cierpiącą (np. bojąca się spotkania z każdym człowiek, bo może być koronawirusową bombą biologiczną; nakręcającą się lękowymi scenariuszami)? Czy tę radosną, która podejmuje codzienne wyzwanie, a nawet wręcz ryzyko życia, z otwartością i gotowością na wszystko, co ono niesie?

Albo, gdy wychodzimy z relacji z kimś bliskim, zranieni, roztrzaskani, czy będziemy żal pielęgnować w sobie i zamkniemy się na jakąkolwiek nową relację (albo wejdziemy w nią z gotowymi czarnymi scenariuszami na jej przebieg i zakończenie), czy też potraktujemy to doświadczenie jako lekcję.

Bardzo łatwo jest budować swoją tożsamość na cierpieniu. To jest naprawdę ogromna pokusa. O wiele trudniej na jego porzuceniu.

Tych wątków jest o wiele więcej, dlatego odsyłam Was do pełnego wywiadu z Dagmarą Skalską w naprawdę „Mocnych rozmowach”.

 

Będę się z Wami dzieliła inspiracjami z „Mocnych rozmów” codziennie przez 21 dni. Lekcje będą dostępne na FB i IG w postaci postaci krótkich, 10-minutowych filmów, filmów, a tutaj, dla tych, co wolą czytać, jako tekst. Na kolejną lekcję zapraszam juto.

Bezpłatne fragmenty wszystkich wywiadów do pobrania tutaj: „Mocne rozmowy

Wszystkie lekcje tutaj: 21 lekcji z Mocnych rozmów

Mocne rozmowy, portal dla kobiet

 

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach