Tuesday, June 15, 2021
Home / Akcje Miasta Kobiet  / 21 lekcji z Mocnych rozmów  / 15. Demonstrować czy medytować? (21 lekcji z Mocnych rozmów)

15. Demonstrować czy medytować? (21 lekcji z Mocnych rozmów)

Demonstrujesz czy medytujesz? Jak przejawia się twoja aktywność w świecie?

Demonstrować czy medytować

Demonstrujesz czy medytujesz? fot. Barbara Bogacka

Demonstrować czy medytować? Był czas, że nosiłam to pytanie w sobie i zadawałam je wielu różnym osobom, bo potrzebowałam sama poukładać się z sobą, co na ten temat myślę.

Zapraszam Was na 21 lekcji biznesowych, rozwojowych i literackich, inspirowanych książką „Mocne rozmowy”. Są to wywiady z 5 bohaterami na tematy, które są ważne dla ludzi i dla świata. A ja piszę książki, żeby pokazywać świat z różnych perspektyw.

Lekcja 15: Demonstrować czy medytować

Dzisiejsze spotkanie inspirowane jest wywiadem z Michałem Godlewskim, jedną z osób, której zadałam to pytanie. Michał jest trenerem świadomego oddychania, założył „Instytut Oddechu”, napisał książkę „Inteligencja oddechu”, prowadzi warsztaty oddychania.

Zanim zacytuję, co Michał odpowiedział, dopowiem, że to pytanie jest skrótem myślowym, który pokazuje dwie różne postawy, dwie formy działania wobec świata i wobec siebie.
W słowie demonstrować kryje się działanie bardziej na zewnątrz, w opozycji do czegoś, bardziej konfrontacyjne i w sposób widoczny przejawiające się w świecie materialnym.
Natomiast pod słowem medytować rozumiem zwrócenie się bardziej do wewnątrz, bardziej ku jednoczeniu, akceptacji, miłości spokoju, i to działanie przejawia się w świecie energii (która też manifestuje się w świcie materialnym).

Efekt Maharishiego plus działanie

Michał na moje pytanie „demonstrować czy medytować” powiedział:

Robić obie te rzeczy. Wierzę, że gdy odpowiednio duża część społeczności medytuje, wpływa to na pole kolektywne. W książce przytoczyłem badania nad tzw. efektem Maharishiego, zgodnie z którym wystarczy, aby jeden procent ludności w danym regionie stosował techniki medytacji, aby w społeczeństwie zmniejszyły się tendencje negatywne – przestępczość, konflikty – a wzrosły pozytywne.

Więc to robię i taki świat tworzę. Ale jednocześnie uważam, że częścią dorosłości jest zabieranie głosu w ważnych sprawach codziennych. Jak widzę, że ktoś bije dziecko na ulicy, nie zastanawiam się, czy mam iść do domu medytować, czy zaangażować się bezpośrednio. I to dotyczy wielu spraw, nie tylko tak oczywistych.

Medytuję i demonstruję

I na tym mogłabym zakończyć dzisiejszą lekcję. Zakończyć wezwaniem, żebyście robiły obie te rzeczy. Ale dodam jeszcze parę słów od siebie:

1) Yin Yang, czyli proporcje

Mam obie te części w sobie, medytującą i demonstrującą. Chyba każdy człowiek je ma, tak jak ma światło i cień, tylko u każdego występują w innych proporcjach, a i one zmieniają się w czasie. Są jak Yin Yang, dwie uzupełniające się siły.
Wydaje mi się że ważne jest przyjęcie, że mamy obie te jakości oraz zadbanie o proporcje, żeby któraś z nich nas nie pochłonęła.

2) Usypianie i wyniszczanie

Wyłącznie medytowanie i zwrócenie się tylko do siebie, bez konfrontacji ze światem, może być trochę usypiające. Natomiast tylko konfrontacja jest zdecydowanie wyniszczająca, drenująca i po niej zostają tylko zgliszcza. Nie tylko zgliszcza w sensie materialnym, ale i psychicznym. Wypalenie dotyczy nie tylko biznesu i pracoholiczek (temat wypalenia zawodowego powtarza się w wielu historiach Kobiet Krakowa). Wypalenie jest też stałym elementem życia aktywistek.

3) Ucieczka od emocji i pseudoduchowość

Obie te postawy w przegiętej formie mogą stanowić ucieczką od siebie, ucieczką od emocji. Już mówiłam trochę o tym w lekcji „Nie zamiataj emocji pod dywan”. Działanie (demonstrowanie) może być ucieczką, żeby nie czuć. Ale też ucieczką od trudności może być medytowanie, bo może dawać złudne poczucie, że już sobie wszystko poukładałyśmy, gdy tymczasem w konfrontacji ze światem okazuje się to nieprawdą.

W wywiadzie z Michałem pojawia się ciekawy, dość obszerny wątek pseudoduchowości i szukaniu łatwych rozwiązań tam, gdzie ich nie ma.

Michał mówi:

Uważam, że nakręcanie obszaru rozwojowego w kierunku: będziesz bogaty, piękny, młody i wszystko osiągniesz z radością, jest okłamywaniem ludzi, nie chcę się wpisywać w ten nurt.

Ja:

Powtarzasz czasem, że ludzie próbują sobie wymedytować problemy, a nie taki jest cel pracy z oddechem.

Michał:

Praca z oddechem poprawia nasze samopoczucie, ale jej prawdziwym sensem jest przygotowanie nas do tego, z czym będziemy się mierzyć w życiu

Michał Godlewski o oddechu, portal dla kobiet

Łączy nas oddech, mówi Michał Godlewski / fot. Barbara Bogacka

4) Zmiana w świecie zaczyna się od przemiany wewnętrznej

Mam to sprawdzone na sobie, że im bardziej jestem ułożona wewnętrznie ze sobą, przez medytację, oddech, pozytywne myślenie, kontakt z naturą, uważność, tym więcej dobra mogę wnosić do świata. Pracując nad sobą zyskuję klarowność widzenia, nie ulegania emocjom, które nie są moje, akceptacji odmiennych perspektyw. Z tego punktu widzenia wszystko, co kryje się pod słowem „medytacja” traktuję jako swój obowiązek wobec siebie i wobec świata.

5) Dywersyfikacja postaw

Napisałam na początku, że obie części mam w sobie, i tak samo zbudowane jest społeczeństwo – są osoby, które bardziej działają na barykadach i są bardziej medytujące. Bardzo dobrze, że istnieje w świecie taka dywersyfikacja postaw i że ci, którzy działają w materii są wspierani przez tych, którzy działają w energii i na odwrót. Obie te grupy mogą sobie coś dać.
Ja stojąca trochę pośrodku jestem bardzo wdzięczna osobom „na froncie”, czuję ogromną wagę tego, co robią. W takim samym stopniu jestem wdzięczna tym, którzy wykonują pracę energetyczną, której na pozór nie widać, a która niesie bardzo konkretne zmiany w świecie.

Strajk kobiet, aktywizacja i lizanie ran

Z mojej perspektywy najważniejsze jest to, żeby obie grupy, obie postawy przenikały się, żeby siebie widziały, rozumiały, akceptowały. Żeby nie było między nimi pogardy i wywyższania się, że ci robią lepiej, a ci gorzej. Bo każdy ma inne talenty, inne zasoby, każdy robi to, co może w danej chwili.

Ostatnie wydarzenia październikowe z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet pokazały, że te grupy się zaczynają przenikać. Ja przynajmniej tak to odebrałam. Kobiety „medytujące” poczuły potrzebę wyjścia na ulicę. A kobiety „demonstrujące” poczuły, że jest im potrzebne wsparcie płynące z tych przestrzeni, w których jest pokój i akceptacja zamiast walki.
Nie da się być non stop wojowniczką. Wojowniczki są wykończone, wydrenowane. Potrzebują gawry, w której będą mogły się zaszyć, zregenerować, wylizać swoje rany. Potrzebują miejsca, gdzie jest cisza, spokój, gdzie można w tym spokoju się rozpłynąć, bez obowiązku działania, strategii, myślenia, bez obowiązku bycia dzielną. I medytacja daje taką ciszę. Takie ukojenie i regenerację dają też np. Kręgi. Ja akurat zasiadam w Kręgach Kobiet, ale są też Kręgi Męskie i Kręgi Mieszane. I jest to przestrzeń idealna na „bycie”, a nie na „walkę”.

Uzupełnię jeszcze, że w haśle demonstrować mieści się dla mnie nie tylko bycie na froncie wydarzeń społecznych czy politycznych, ale też bycie np. na froncie pracy, prowadzenia firmy. To też jest drenujące. Kobiety prowadzące biznes potrzebują miejsc, w których mogłyby się rozbroić i zregenerować.

Co nas łączy?

Na koniec do tego tematu o ciężkim kalibrze wprowadzę element rozbrojenia, humorystyczny, o tym, o co nas, różne grupy społeczne łączy. Posłuchajcie.

Ja:

Mam wrażenie, że trudno jest zbudować jakiekolwiek porozumienie między skrajnymi opcjami światopoglądowymi, jakie teraz mamy w Polsce. Istnieje cokolwiek, co mogłoby nas połączyć?

Michał Godlewski:

Oczywiście, że jest coś, co nas wszystkich łączy – oddech. (śmiech)

Ja:

To mi przypomniało zdanie z twojej książki, że oddychamy tym samym, wspólnym powietrzem i nie wiesz, czy to jest przyjemne, czy nie.

Michał Godlewski:

Bo nie wiem. Jadą w autobusie ludzie ze swoimi światopoglądami i oddychają tym samym powietrzem. Wprowadzamy do siebie, do swojego ciała to, co wydychają ludzie o skrajnie odmiennych poglądach, i nie wiem, czy to jest piękne czy obrzydliwe (śmiech). W sensie oddechu jesteśmy więc połączeni, być może tylko fizjologicznie, a może energetycznie, a to zaczyna rodzić naszą odpowiedzialność za medytowanie, czy za jakąś inną praktykę, która sprawia, że wprowadzamy do świata więcej dobra, spokoju i szczęścia. Możemy zdecydować, czy chcemy być rozproszeniem czy uspokojeniem, wojną czy pokojem. Nie uda nam się to od razu, ale moim zdaniem dorosłość polega na tym, że w ogóle taką próbę podejmujemy, żeby świata nie pogorszyć, tylko bierzemy odpowiedzialność za swoje uczucia, za swoją energię, za swoją wrogość, za ciężkie rzeczy, które w sobie nosimy.

Życzę nam wszystkim odwagi w braniu odpowiedzialności za świat, który tworzymy.

 

Będę się z Wami dzieliła inspiracjami z „Mocnych rozmów” codziennie przez 21 dni. Lekcje będą dostępne na FB i IG w postaci krótkich, 10-minutowych filmów, a tutaj, dla tych, co wolą czytać, jako tekst. Na kolejną lekcję zapraszam juto.

Bezpłatne fragmenty wszystkich wywiadów do pobrania tutaj: „Mocne rozmowy

Wszystkie lekcje tutaj: 21 lekcji z Mocnych rozmów

Książka MOCNE ROZMOWY w tej chwili z bezpłatną dostawą. Możecie ją kupić z autografem / osobistą dedykacją. Dokładamy też kosmetyczną niespodziankę od firmy Sylveco (serum odmładzające + zestaw próbek), która wspiera nasze wydawnictwo.

Mocne rozmowy

Mocne rozmowy, Aneta Pondo, wyd. Miasto Kobiet

 

Dziennikarka i redaktor naczelna „Miasto Kobiet”, które wymyśliła i wprowadziła na rynek w 2004 rok. „Miasto Kobiet” to jej miłość, duma i pasja. Prezeska Fundacji Miasto Kobiet, która wspiera kobiety w odkrywaniu ich potencjału oraz założycielka Klubu Miasta Kobiet – cyklu spotkań dla kobiet z inspirującymi gośćmi.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach