Sunday, June 16, 2024
Home / POLECAMY  / 7 Mitów na temat psów i ich zachowań. 1 lipca przypada Dzień Psa

7 Mitów na temat psów i ich zachowań. 1 lipca przypada Dzień Psa

„Chce mnie zdominować”, „Robi to, bo jest złośliwy”, „Labrador jest świetnym psem dla dziecka” – czy wiedziałaś, że to są mity?

Psy na łące

Na temat psów panuje wiele mitów / fot. Adobe Stock

„Nie chodźcie na szkolenia, na których ktoś mówi Wam o tym, że psa trzeba zdominować albo pokazać mu jego miejsce w stadzie. Nie przejmujcie się nakazami i poglądami w stylu: zawsze musisz jeść przed psem, zawsze musisz wchodzić do domu jako pierwszy, jeżeli pies warknie, to znaczy, że próbuje Cię zdominować.”, piszą autorzy książki „Psy i dzieci”, której fragment, rozprawiający się ze szkodliwymi mitami, dzisiaj publikujemy ze szczególnej okazji, Dnia Psa.

 

Dzień Psa, 1 lipca

Dzień Psa to święto zarówno dla czworonogów jak i ich właścicieli. Ale także okazja, by zwrócić szczególną uwagę na prawa zwierząt. W końcu wszystkie zwierzaki zasługują na szacunek, miłość i dobre traktowanie. W Dniu Psa wszystkim psiakom składamy najlepsze życzenia: dużo miłości, wspaniałych przygód, pysznych smaczków, mięciutkich kocyków i cudownych, dłuuuuuugich spacerów! A wszystkim psim opiekunom polecamy publikacje, które pomogą lepiej zrozumieć naszego psiaka i dostarczą wiedzy, jak jeszcze lepiej dbać o jego zdrowie, witalność oraz jak nawiązać trwałą i mocną więź z naszym psem poprzez dobrą komunikację.

Poniżej, specjalnie z okazji Dnia Psa, obchodzonego 1 lipca, fragment książki „Psy i dzieci”, Zofii Zaniewskiej-Wojtków i Piotra Wojtków, psich behawiorystów z długoletnią praktyką, pasjonatów zafascynowanych światem czworonogów Ten poradnik przeznaczony jest zarówno dla przyszłych rodziców, jak i dla tych, którzy mają już dzieci. Pomoże przygotować psa do sytuacji, kiedy w domu pojawi się noworodek, ale będzie też przydatny wtedy, gdy w domu są już dzieci. Może się też przydać osobom bez dzieci, które chcą wiedzieć więcej o psach i o tym, jak się przy nich zachowywać. W książce znajdują się wskazówki dotyczące psiej mentalności, psychiki, emocji i przyzwyczajeń oraz praktyczne rady, które pomogą lepiej zrozumieć zachowania psa. Dzięki temu będziecie mogli skutecznie i mądrze kontrolować każdą sytuację – bez względu na to, na jakim etapie życia jesteście.

Może Cię zainteresuje:
„Zdrowy pies”. Jak zapewnić psu zdrowe i długie życie? Zastosuj strategię P.I.E.S.

Czas pożegnać mity i teorie (fragment książki „Psy i dzieci”)

Zanim przedstawię Wam nowe informacje, zajmę się rozprawieniem ze starymi, nieaktualnymi przekonaniami i mitami. One wciąż krążą w internecie lub są wygłaszane przez innych opiekunów psów, których możemy spotkać na spacerze w parku. Niestety, te mity są powielane także w niektórych książkach, w magazynach i programach telewizyjnych.

1 / „On chce mnie zdominować”

Dokładnie te słowa usłyszeliśmy z Piotrkiem kilka dni temu podczas konsultacji z klientem. Pięcioletni maltańczyk siadał na poduszce nowej partnerki naszego klienta i właśnie to zachowanie zostało zinterpretowane jako chęć dominacji. Rzeczywiście można odebrać to zachowanie jako uwłaczające dla osoby, która śpi na tej poduszce. Ale cofnijmy się troszkę w czasie i w psowatych relacjach.

Błędne jest powszechne stwierdzenie, że stadem wilków rządzi samiec alfa. Badania naukowe nad wilkami w ich naturalnym środowisku sugerują, że wilcze stada nie są zbudowane na tej zasadzie. Badacze odkryli, że są one bardzo podobne do tego, jak zorganizowane są ludzkie rodziny i niewiele jest w ich relacjach agresji lub walk o dominację czy przywództwo.

Wilki żyjące razem są od siebie zależne i współpracują, aby przetrwać. Zazwyczaj są to rodzice i ich młode, starsze i młodsze. Jeżeli któryś wilk jest agresywny wobec innych w stadzie, wpływa to negatywnie na zdolność stada do przetrwania i rozmnażania się. Podobnie jak wśród ludzkich rodzin, hierarchie społeczne istnieją u wilków, natomiast nie są one związane z agresją. Agresja nie opłaca się ani ludziom, ani wilkom, ani psom.

Amerykański biolog David Mech, specjalizujący się w badaniu wilczych zachowań, w swoich publikacjach podkreśla, jak bardzo słowo „alfa” jest przestarzałe i nieprawidłowe. Rodzice przejmują rolę przewodnika, tak jak i ludzie. W okresie jesiennym, gdy małe wilczki zaczynają opuszczać swoją norkę, podążają za matką i ojcem, poznają świat i terytorium otaczające ich dom. Rodzic pełni funkcję przewodnika, dba o bezpieczeństwo, karmi młode. Relacje między wilkami nie są bardziej agresywne niż między innymi ssakami [1].

Przede wszystkim jednak należy zwrócić uwagę na to, że pies nie jest wilkiem, nie jest też udomowionym wilkiem, ale jest osobnym gatunkiem. Znajdziemy wiele podobnych zachowań, natomiast o wiele więcej jest różnic.

Teza, że zachowanie psa możemy wytłumaczyć, porównując je do zachowania wilka, jest tak samo nietrafna, jak sugerowanie, że zachowanie szympansów można wykorzystać do wyjaśnienia ludzkiego zachowania.

Co jest najważniejsze w tym przekazie? Nie chodźcie na szkolenia, na których ktoś mówi Wam o tym, że psa trzeba zdominować albo pokazać mu jego miejsce w stadzie. Nie przejmujcie się nakazami i poglądami w stylu: zawsze musisz jeść przed psem, zawsze musisz wchodzić do domu jako pierwszy, jeżeli pies warknie, to znaczy, że próbuje Cię zdominować.
Jeżeli nie chcecie spać z psem w łóżku, w porządku, ale również nie ma w tym nic złego, że dzielicie je z nim. My, dla bezpieczeństwa, zawsze wychodzimy z domu jako pierwsi, ale nie ma to nic wspólnego z byciem ważniejszym, ale z opieką i przewidywaniem – chcę wyjść pierwsza przez furtkę na ulicę, aby zobaczyć, czy chodnikiem nie jedzie rower albo pod bramą nie stoi akurat pies.

Nie stosujcie takich metod, jak wywracanie psa na grzbiet i przytrzymanie (alpha roll – ang.), nie potrząsajcie nim, trzymając go za kark. Sprawianie dyskomfortu jest niebezpieczne i może prowadzić do zachowań agresywnych, które będą spowodowane strachem przed opiekunem. To może skutkować tłumieniem emocji u psów. Mogą wtedy stawać się mniej przewidywalne, a intensywność sygnałów dystansujących wzrasta.

Gdy pies zaczyna bać się opiekuna, mniej mu ufać, przestaje czuć się przy nim bezpiecznie, a przez to jest mniej posłuszny i niechętnie się uczy. Zatem wracając do wątku maltańczyka, który siada na poduszce… Być może pies tęskni za czasem sam na sam z opiekunem. Być może nie ma jeszcze dobrej relacji z nową partnerką i przeszkadza mu jej zapach w miejscu swojego spoczynku, więc próbuje „przykryć” ten zapach swoim. Co kieruje tym zachowaniem? Chęć „dominacji” bardzo spłyca psie intencje i do tego dopisuje im te nieco wredne zamysły – nieuzasadnione, płynące prosto z podłej natury zwierzęcia. Tymczasem jest ono wywołane raczej brakiem stabilności, poczuciem zagubienia, stresem, smutkiem, lękiem.

Spotkałam się z etykietką „pies dominujący” w sytuacjach, gdy pies kopulował czyjąś nogę czy innego psa, warczał, gdy opiekun chciał wejść do łóżka, na którym leżał pies, a także wtedy, gdy jeden pies nie pozwalał drugiemu podejść do miski z wodą czy jako szczeniak podgryzał ręce opiekuna. Każda z tych sytuacji może wynikać z różnych emocji: strachu, stresu, ekscytacji. Pies może chcieć utrzymać dystans, odsunąć, odstraszyć czy zatrzymać jakąś osobę czy zwierzę.

Nie jestem totalnym przeciwnikiem słowa „dominacja”. Rzeczywiście w pewnych sytuacjach pies może prezentować swoją przewagę, aby dostać to, czego chce. Ale w zbyt wielu sytuacjach to słowo jest błędnie używane. Dominujące zachowanie jest zazwyczaj strategią radzenia sobie w sytuacjach społecznych, w których osobnik czuje się niepewnie.
Słowo „dominacja” nie jest zakazane, ale zawsze lepiej jest dokładniej opisać zachowanie psa. Warto wtedy pomyśleć o tym, kiedy pies je prezentuje, zastanowić się nad jego przyczynami i emocjami, które je wywołują. Uważajmy więc i nie naklejajmy etykietek, nie szufladkujmy.

Zobacz też:
Alergia pokarmowa u psa – objawy, przyczyny i prawidłowe żywienie

2 / „Pies musi się przyzwyczaić”

Często pada stwierdzenie: „pies musi się przyzwyczaić”. Najczęściej wypowiedziane jest to z bezsilności i w złości. Ale pamiętajmy, że pies nic nie musi. To na nas spoczywa cała odpowiedzialność. Może się tak zdarzyć, że pies faktyczne przyzwyczai się do nowego trybu życia, ale liczenie na to i zwlekanie z planem terapii miewa nieodwracalne skutki. Im dłużej pies jest w stresującej sytuacji, tym niższą ma odporność i mocniej może zareagować.

Rodzicom trudno zrozumieć, że w ich koegzystencji z psem trzeba nieraz zatrzymać dziecko. Nie zakładajmy, że tylko pies ma się zmienić, trzeba utrzymać balans.

#zżyciaWojtków

Zosia: Gdy Rysiek zaczął chodzić, poziom stresu Borda znacznie się podniósł. Pies miał pogorszony nastrój. Przez to o wiele szybciej i mocniej reagował w sytuacjach, które były dla niego niekomfortowe. Bordo nigdy nie lubi być dotykany przez obcych, denerwuje się, gdy ktoś wystawi do niego rękę albo się nad nim pochyli. Pamiętam sytuację, kiedy przyszli do nas nasi znajomi. Martyna, moja przyjaciółka, wyciągnęła do Bordka rękę, aby się z nim przywitać. Nie tylko warknął (często tak robi w podobnych sytuacjach), lecz także pokazał zęby, a tego nigdy wcześniej nie robił.

Wiem, że intensywność jego komunikatu była związana z jego pogorszonym nastrojem. Szybko zintensyfikowaliśmy nasz plan poprawy jego nastroju. Postaraliśmy się o więcej spacerów tylko ze mną, wplatanie krótkich treningów w ciągu tygodnia (uwielbia trenować sportowe posłuszeństwo) oraz ostrzejsze pilnowanie granic między dziećmi a Bordkiem. W ciągu kilku dni jego humor był lepszy, a komunikaty wróciły do łagodniejszej formy.

Ale gdybym nie zareagowała i zostawiła Bordka w tym nastroju, to podejrzewam, że byłoby coraz gorzej. W tym okresie rozważaliśmy również farmakoterapię, gdyby jego nastrój się nie poprawił. Chcę podkreślić, że nie jest to ostateczność, czasami jest to pierwszy krok podczas terapii z psem. I tak jak z ludźmi, dobieranie leków czasami może chwilę potrwać, a efekty nie są natychmiastowe.

3 / „On to robi, bo jest złośliwy”

Ten temat trzeba poruszyć, ale jednocześnie być delikatnym. Według mnie pies może zachowywać się w sposób, który etykietujemy jako „bezczelny”, „złośliwy”. Uważam, że pies potrafi „manipulować”.
Podam od razu przykład takiej sytuacji:

Jeżyk i Czesio mieszkają razem z opiekunką Hanią. Gdy Czesio wszedł na kolana Hani, to Jeżyk podbiegł do okna i zaczął na coś szczekać, Czesio zaniepokoił się tym i dołączył do współlokatora. Gdy Czesio podbiegł do okna, to Jeżyk podbiegł do Hani i wskoczył jej na kolana. Czesio obejrzał się na Jeżyka i poszedł na posłanie.

Wiele razy słyszałam o podobnych scenariuszach. Czy Jeżyk zachował się bezczelnie? A co, jeżeli opiszemy zachowanie Jeżyka jako wyrafinowane, unikające konfliktu i pomysłowe? Jeżeli nam coś nie pasuje, szkodzi, uprzykrza nam życie, na przykład pies sika na łóżko, kopuluje nogę gościa, warczy na weterynarza, to mamy tendencję do etykietowania tego zachowania jako „złe”. Używamy różnych słów, a to, jak nazywamy zachowanie i jak je oceniamy, ma duże znaczenie. Wpływa bowiem na to, w jaki sposób potem traktujemy naszego psa, co czujemy i jak działamy. Rzadziej myślimy, że po prostu zwierzę ma z czymś problem, czegoś nie chce, boi się. Spróbujmy poznać przyczynę bez zarzucania psu złośliwości czy manipulowania.

Według obserwacji i badań naukowców psy są w stanie przeżywać różne skomplikowane emocje, postarajmy się je rozumieć [2]. Zamiast złościć się, że pies szczeka, postarajmy się przyjąć, że ma jakiś problem. I nie wie, jak go rozwiązać w inny sposób, niż szczekając. Gdy spojrzymy z innej perspektywy na jego uczucia, emocje, to lepiej przygotuje nas to na zmiany w życiu i pozwoli zrozumieć psa. Otwórzmy głowę na taką możliwość, a będzie nam dużo łatwiej się z nim komunikować.

4 / „Duży pies musi mieszkać w dużym domu z ogrodem”

Mam w domu dużego, puchatego owczarka. Często spotykam się z pytaniem, czy mam dom z ogródkiem, bo taki pies na pewno tego potrzebuje. To jest mit.

Pies potrzebuje różnych atrakcji w ciągu dnia – węszenia, swobodnej eksploracji, zabawy, wyzwań, kontaktu socjalnego. Sam ogródek nie jest w stanie zapewnić psu wystarczającej stymulacji, bo i tak trzeba z nim wyjść na fajny spacer, poza domowy teren. W domu pies spędza z nami czas i śpi. Wcale nie potrzebuje do tego wielkich przestrzeni, nawet jeśli jest dużym psem.

Prawdą jest natomiast, że nie wszystkie warunki mieszkalne będą odpowiednie dla każdego psa. Wysoki blok bez windy nie będzie idealnym miejscem do zamieszkania dla jamnika, corgi czy innego niskopodłogowego, długiego psa. Te z krótką sierścią nie nadają się na spędzanie zimy na podwórku. Rzadko który pies będzie czuł się dobrze, mieszkając na zewnątrz, bez ludzi. Znaczna większość ras czy typów psów ma ogromną potrzebę spędzania czasu z nami i nie będą szczęśliwe w samotności. Psy stróżujące, takie jak owczarek podhalański, tosa inu czy mastif angielski, mogą być wrażliwe na różne odgłosy dochodzące z klatki schodowej i donośnym szczekaniem informować nas o każdym wydarzeniu za naszymi drzwiami.

Istotniejsza niż metraż domu jest na przykład śliskość podłogi. Psom na śliskich powierzchniach rozjeżdżają się łapy, trudno im się podnosi i gdy spieszą za nami do kuchni, ślizgają się na zakrętach. W wyniku nierównych obciążeń i nienaturalnej postawy nabawiają się urazów i mikrourazów. Nawet jeśli nie od razu dają one o sobie znać, to na pewno mogą się odezwać w przyszłości, gdy nasz pies będzie starszy.

Nie wspominając już o psach, które mają genetyczne predyspozycje do dysplazji stawów łokciowych i/lub biodrowych. Wiadomo, że trudno zrezygnować z drewnianej podłogi na rzecz wykładziny. Ale wystarczy położyć jeden lub dwa dywany, żeby stworzyć w domu miejsce, gdzie będziemy mogli przeciągać się z pupilem zabawką lub na którym psu będzie wygodnie rozprostować kości i mięśnie. Na śliskiej podłodze jest to bardzo niewygodne.

5 / „Trzeba pokazać psu, co jest białe, a co czarne”

Nagradzamy dobre zachowanie, ale czy zawsze musimy karać to złe? Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę na definicję „złego zachowania”. W przypadku dzieci i psów unikam używania takich słów, jak „niegrzeczne”, „rozpuszczone”, „złośliwe”. To są duże uproszczenia, które źle wpływają na odbiorcę takiego zachowania, ponieważ spłycają jego celowość i nie pozwalają na próby przyjęcia innej perspektywy niż własna. Nie będę w tym momencie opisywać złożoności dziecięcych zachowań, ale chętnie opowiem o psach.

Do niegrzecznych zachowań psa bardzo często zaliczamy takie jak: oszczekiwanie gości, naskakiwanie na inne psy, ciągnięcie na smyczy. Ale spójrzmy na to z perspektywy psiej. Oszczekiwanie gości najczęściej wynika z niepokoju. Nieznajoma osoba wchodzi do domu czy mieszkania, przestrzeń jest ograniczona, pies nie ma czasu na zebranie jakichkolwiek informacji o człowieku. Bardzo często ludzie od razu wyciągają ręce w jego kierunku, co pies traktuje jako zagrożenie i wkraczanie w jego przestrzeń. Pies najzwyczajniej się niepokoi i boi, ponieważ nie ma gdzie się oddalić czy uciec. Zaczyna używać mocnych sygnałów dystansujących, takich jak szczekanie, co jest kompletnie naturalne dla tego gatunku.

Naskakiwanie na inne psy, tak samo jak szczekanie na ludzi, może mieć wiele różnych przyczyn. Najczęściej nie jest to forma zabawy, ale rywalizacji. Nawet jeżeli drugi pies nie czuje się w tej sytuacji dobrze i chcemy to zachowanie zmienić, nie określajmy naturalnej psiej komunikacji jako „niegrzeczna”. Jest to najprawdopodobniej próba przesunięcia drugiego psa, zagrożenia, pokazania mu, kto jest silniejszy. Psy nie zawsze są dla siebie miłe, ale karaniem jakiegoś zachowania psa nie pomożemy mu podejmować lepszych decyzji, tylko naruszymy zaufanie, którym nas darzy. Naszym zadaniem jest prowadzenie psa, pomaganie mu w funkcjonowaniu w świecie zdominowanym przez ludzi.

Karanie psa nie daje mu sygnału, jakiego zachowania od niego oczekujemy w danej chwili. Musimy też pamiętać, że pies to nie człowiek. Ma inne potrzeby, sposób komunikacji i nie będzie zachowywał się tak jak człowiek. Pies, który zachowuje się agresywnie, czuje się źle! Warto tutaj przytoczyć cytat z książki izraelskiego psychologa, pedagoga i terapeuty dzieci Haima Ginotta Między rodzicami a dziećmi: „Kiedy dzieci zachowują się »źle«, to znaczy, że źle się czują”[3]. I oczywiście tak samo jest z psami, ważne tylko, abyśmy potrafili odróżniać ich komunikację od naszej.

6 / „Nie głaszcz psa, który się boi, bo nagrodzisz to zachowanie”

Model behawiorystyczny głosi, najprościej rzecz ujmując, że zachowanie jest wszystkim – behaviour is all. Jedno zachowanie wynika z poprzedniego. Konsekwencje zachowań (w dużym skrócie kary lub nagrody) prowadzą do modyfikacji lub zmian w zachowaniu.

Już dawno różni filozofowie, psycholodzy i socjolodzy udowodnili, że model behawiorystyczny nie jest adekwatny do wyjaśniania ludzkich zachowań. Dlaczego więc ciągle tylu z nas sprowadza psy i inne zwierzęta do prostych maszyn sterowanych smaczkiem i klapsem?

Gdy bliska nam osoba się boi, to czy faktycznie myślimy, że przytulając ją, nagrodzimy jej lęk? Raczej nie. Dlaczego z psami ma być inaczej? Nagradzanie lęku to również mit, który niestety wciąż ma się bardzo dobrze. Od razu przejdziemy do zobrazowania konkretnej sytuacji. Wyobraźmy sobie, że boimy się latania samolotem. Lecimy z partnerem lub partnerką, który/a wie o naszym lęku i w momencie turbulencji odwraca się do nas tyłem. My łapiemy ją/jego za rękę, przytulamy się, zamykamy oczy. Pozostają niewzruszeni, czytają gazetę. Nie dość, że nasz strach pozostał na tym samym poziomie lub narasta, to dziwimy się, że najbliższa nam osoba jest obojętna wobec naszych przeżyć. Gdy człowiek lub pies prosi o wsparcie, dotyk, przytulenie, bycie blisko, bo się boi, to należy mu je dać. Gdy druga strona jest czuła, empatyczna, to mamy szansę, że poczujemy się lepiej. I tak samo może zareagować nasz pies.

#zżyciaWojtków

Zosia: Piotrek boi się latania samolotem. Akurat wtedy nie chce, żebym go przytulała, każdy może mieć inną potrzebę radzenia sobie z konkretnym strachem. W tych momentach Piotrek woli się odciąć od otoczenia i zanurzyć w jakiejś grze na telefonie. W bezpiecznych warunkach, gdy jesteśmy w Warszawie, chodzi na terapię, aby czuć się bezpieczniej podczas podróży.
Podobnie może być z psami. W momencie strachu przed burzą jeden będzie chciał naszego wsparcia, inny położy się pod stołem i będzie chciał być sam, kolejny zaś będzie wolał zająć się gryzieniem ulubionej zabawki.

7 / „Labrador jest świetnym psem dla dziecka”

Labradory to psy myśliwskie, które kiedyś towarzyszyły ludziom podczas polowania. Gdy człowiek ustrzelił kaczkę, pies biegł po nią i tak, aby nie naruszyć ciała i piór, przynosił ją w pysku myśliwemu. Być może właśnie stąd wziął się mit o psie „dobrym dla dziecka”. Czy tak zwany miękki pysk retrieverów, który delikatnie niesie postrzelone ptactwo, ma przełożenie na siłę ugryzienia przez tegoż psa w momencie zagrożenia? Niekoniecznie.
Po pierwsze, nie każdy retriever ma tę pierwotną cechę. Dzisiaj większość hodowców nie skupia się na tym, aby ich szczeniaki posiadały predyspozycje do towarzyszenia myśliwym podczas polowania, ponieważ mało kto dzisiaj kupuje psa w tym celu.

Po drugie, jeżeli kupimy psa z hodowli, która wciąż dba o takie predyspozycje, to będzie to pies do pracy, myśliwski, z którym trzeba pracować i spełniać jego potrzeby. Zazwyczaj takie psy są droższe, trudniej dostępne, a hodowcy upewniają się, że osoba kupująca zwierzę będzie z nim pracować.

I po trzecie, to, że mamy psa, który w pracy, na łąkach, podczas przynoszenia zwierzyny swojemu przewodnikowi uważa na to, aby nie przedziurawić jej skóry, nie znaczy, że w sytuacji zagrożenia nie zareaguje. Nie wiemy, czy będzie delikatny, gdy na przykład zobaczy wyciągniętą w swoją stronę rękę dziecka. Sytuacja pracy i polowania jest zupełnie inna niż sytuacja, w której pies czuje się zagrożony.

Jakiś czas temu udzielaliśmy z Piotrkiem wywiadu, w trakcie którego dziennikarka domagała się i błagała nas o wymienienie chociaż jednej rasy „dobrej dla dzieci”. To znaczy, że ten mit wciąż ma się świetnie. Nie ma rasy dla dziecka ani psa dla dziecka! Posiadanie psa związane jest z wielką odpowiedzialnością, którą nie można obciążać dziecka.

„Powiedzcie chociaż, jakiej rasy pies nie ugryzie nigdy dziecka”, często dopytują mnie znajomi lub klienci. Moja odpowiedź brzmi: „Nie ma takiej rasy, bo każdy pies może ugryźć”. Są psy, które mają większe predyspozycje do pracy z człowiekiem, chętniej słuchają poleceń, inne bardziej orientują się na otoczenie, czyli są lepszymi stróżami. Są i takie, które szybciej reagują i trudniej odpuszczają, jeszcze inne uwielbiają spędzać czas na naszych kolanach i spać pod kołdrą. Ale każdy pies ma swoje granice i każdy ma swoje potrzeby – w tym szanowanie swojej przestrzeni osobistej, wolność od bólu i dyskomfortu, możliwość spokojnego snu i spożywania posiłku. Nieposzanowanie psich granic może skończyć się ugryzieniem.

Najważniejsze, co chcę przekazać, to to, że nie możemy szukać psa, który wybaczy więcej naszemu dziecku, pozwoli „zrobić ze sobą wszystko”. To na nas spoczywa odpowiedzialność, aby po prostu nie dopuszczać do takich sytuacji.

Gdy wybieramy psa, nie można rozważać tego tylko pod kątem posiadania dzieci, ale również trzeba wziąć pod uwagę nasz tryb życia, możliwości fizyczne, finansowe i psychiczne.
Nasza świadomość w tym zakresie i pogłębianie swojej wiedzy z kynologii to najlepsza profilaktyka niebezpiecznych sytuacji oraz gwarancja tego, że nasze psy będą szczęśliwe.

Co do ras, to chciałabym poruszyć jeszcze jedną istotną kwestię. Niezwykle ważne jest, aby hodowla była zarejestrowana w Związku Kynologicznym w Polsce (czy innym kraju, z którego kupujemy psa), aby była domowa (psy nie są trzymane w kojcach na dworze) oraz żeby była możliwość odwiedzin szczeniaków przed zabraniem ich do domu.

Pseudohodowle również wystawiają książeczki szczepień i różne certyfikaty, szczeniaki są tańsze, a właściciele nawet proponują dowóz szczeniaka do naszego domu.

Jako była inspektorka do spraw ochrony zwierząt, mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, jak wyglądają warunki, w których trzymane są psy, które rodzą te tańsze szczeniaczki. Ciemne piwnice, brak świeżej wody, wilgoć, podłoga śliska od odchodów. Oczy zaropiałe, zapalenie sutków, guzy, popsute zęby. Szczeniaki śliczne, bo jeszcze przed chwilą wyszły z brzucha mamy. Ale wyposażone są w bardzo ubogą mieszankę genetyczną, ponieważ ich wujek jest również ich tatą. Czyli panuje chów wsobny, parowane są psy, które są spokrewnione – tym samym wzrasta ryzyko różnych chorób i wad genetycznych.

Jeżeli decydujesz się na kupno psa, to kupuj odpowiedzialnie, z dobrych hodowli.
Starałam się tu obalić często powielane mity, które nie tylko są szkodliwe dla psów, ale i dla ich opiekunów. Fałszywe informacje, założenia i nadzieje są pożywką dla rozczarowań i niebezpiecznych sytuacji.

Książki o psach z okazji Dnia Psa

Książki o psach / fot. wyd. Buchmann

Książki o psach

Inne książki wydawnictwa Buchmann na temat psów

„Słuchając psa”, Zofia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków

Psy myślą i są obdarzone świadomością, doskonale też odczytują nasze własne sygnały – wiedzą doskonale, kiedy człowiek przeżywa radość, a kiedy się gniewa. Łatwo można je nauczyć reagowania na nasze gesty i słowa, a nawet na nasze ruchy okazywane nieświadomie. Jeśli odwrócimy sytuację okaże się, że to człowiek niekoniecznie potrafi zrozumieć zachowanie czworonoga. Jak twierdzą autorzy „Słuchając psa”, warto się tego nauczyć, bo wynosi to komunikację z pupilem na zupełnie inny poziom.

Jak głaskać psa, aby sprawiało mu to przyjemność? Co dla niego oznacza patrzenie prosto w oczy? Czy machanie ogonem zawsze świadczy o radości czworonoga? Dlaczego tak ważne są zasady wprowadzone przez opiekuna? Zrozumienie psiej rzeczywistości nie zawsze jest tak oczywiste, jak się nam wydaje. Nie wystarczy jedynie nakarmić i wyprowadzić pupila na spacer, aby zwierzę czuło się z nami bezpiecznie. „Słuchając psa” to książka, która odpowiada na wszelkie pytania i wątpliwości związane z wychowaniem psa na mądrego i radosnego członka rodziny.

Zofia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków to psi behawioryści z długoletnią praktyką, pasjonaci zafascynowani światem czworonogów, którzy postanowili pomóc każdemu, kto pragnie nawiązać ze swoim podopiecznym silną więź. Stworzyli poradnik, który w jasny i przystępny sposób prezentuje wszelkie zagadnienia dotyczące języka, jakim pies porozumiewa się z człowiekiem. „Słuchając psa” to prawdziwa skarbnica wiedzy zarówno na temat opieki nad szczeniakiem, jak i starszym psem oraz przewodnik po komendach, grach, zabawach oraz najczęstszych problemach, z którymi mierzą się psi opiekunowie.

„Zdrowy pies. Jak sprawić, aby twój przyjaciel zachował zdrowie i witalność jak najdłużej”, Rodney Habib, Dr Karen Shaw Becker

Praktyczny poradnik mówiący o tym, jak opóźnić starzenie i zapewnić długie, szczęśliwe
i zdrowe życie naszym psim towarzyszom. Naukowcy zaczynają rozumieć, że przewlekłe choroby dotykające ludzi – nowotwory, otyłość, zwyrodnienie narządów i zaburzenia autoimmunologiczne – nękają również naszych psich towarzyszy. Większości z nich można zapobiec. Rodney Habib i dr Karen Shaw Becker wyciągają do nich pomocną dłoń – zebrali wiedzę najlepszych genetyków, mikrobiologów i badaczy długowieczności; przeprowadzili wywiady z osobami, których psy dożyły 20, a nawet 30 lat i stworzyli poradnik, który sprawi, że życie naszych pupili będzie dłuższe i szczęśliwsze. W książce znajdziemy wskazówki dotyczące diety i żywienia, ruchu i zabawy, a także wpływu naszego stylu życia na zdrowie i zachowanie psa dostosowane do predyspozycji genetycznych poszczególnych ras lub mieszanek. 

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ