Saturday, December 4, 2021
Home / Styl życia  / Mistrzyni ceremonii pogrzebowej. Kobieta, która żegna zmarłych

Mistrzyni ceremonii pogrzebowej. Kobieta, która żegna zmarłych

Mistrz ceremonii pogrzebowej to zawód niszowy, a jednocześnie niezbędny, gdy chcesz, by pogrzeb świecki twoich bliskich zyskał godną oprawę

mistrze ceremonii pogrzebowej

Monika Sawicka-Kacprzak jest mistrzynią ceremonii pogrzebowej / fot. arch. prywatne

Kobieta w czarnym cylindrze, surducie i cygaretkach. Nawet na cmentarzu wzbudza zdumienie, choć to miejsce jej pracy. To Monika Sawicka-Kacprzak z Łodzi, mistrzyni ceremonii pogrzebowej.

Mistrz ceremonii, czyli świecki odpowiednik księdza, kojarzy nam się głównie z pogrzebami osób znanych albo z amerykańskimi filmami.

Monika Sawicka-Kacprzak: Wiele osób publicznych miało laicki pogrzeb z udziałem mistrza ceremonii, choćby Zbigniew Religa, Kora czy Wisława Szymborska. I to były piękne uroczystości, gdzie uwaga żałobników skupiona była przede wszystkim na osobie, którą żegnano. Rzeczywiście, w wielu filmach mogliśmy oglądać sceny z ceremonii pogrzebowych, gdzie w tle przewijały się slajdy ze zmarłym, grała odpowiednia muzyka. I te uroczystości z reguły nie były spowite smutkiem. Obok rozpaczy pojawiał się uśmiech. Bo rolą mistrza jest ukojenie żalu i smutku, a nie dodawanie kolejnych łez.

Do tej pory zajmowałaś się głównie pisaniem książek, w których również poruszałaś tematy cierpienia i śmierci. Co było impulsem, aby zostać mistrzynią ceremonii pogrzebowej?

Nadal piszę książki i angażuję się w sprawy społeczne. Ale wychodzę z założenia, że nawet z największego nieszczęścia może narodzić się coś dobrego i nowego. Tak właśnie było w moim przypadku. W lipcu zmarł mój tato. A ponieważ jestem ateistką i był nim również mój ojciec, postanowiłam znaleźć mistrza ceremonii, aby godnie pożegnać tatę. Udało się. Pogrzeb taty był dramatycznie smutny, a jednocześnie piękny. Kiedy obserwowałam mistrza, który z wyjątkowym zaangażowaniem opowiadał historię życia mojego taty, pomyślałam, że w ogóle nie można porównać tego wydarzenia do tradycyjnego pogrzebu. Po kilku tygodniach od tego pożegnania zaczęłam się zastanawiać, czy ja również mogłabym odnaleźć się jako mistrz ceremonii. Pomyślałam, że to profesja dla mnie. Podzieliłam się moimi przemyśleniami z bliskimi, oni również uznali, że to dobry pomysł.

Jak bardzo ta profesja jest popularna w Polsce?

W Polsce jest około trzydziestu mistrzów ceremonii, w tym pięć kobiet. Ci najważniejsi mistrzowie są rekomendowani przez Polskie Stowarzyszenie Pogrzebowe. W bardzo różny sposób trafiali do tego zawodu. W Stowarzyszeniu jest pewne małżeństwo, które odprawia pogrzeby od 20 lat. Choć procentowo pogrzebów bez księdza jest w Polsce niewiele, bo od 2 do 5 procent, postępująca laicyzacja daje przestrzeń na rozwój tej profesji. W mniejszych miejscowościach organizowane są wyłącznie pogrzeby katolickie. Jednak w dużych miastach coraz częściej mistrz jest proszony o poprowadzenie ceremonii pogrzebowej lub samo wygłoszenie mowy.

Czyli możliwe są pogrzeby mieszane?

Tak, można łączyć pogrzeb katolicki z udziałem mistrza ceremonii. Wtedy w umówionym momencie mistrz wygłasza mowę o zmarłym, a ksiądz czyni swoją powinność. Możliwe jest każde rozwiązanie, łącznie z tym, że pochówek odbędzie się przy samym grobie, z pominięciem kaplicy. Są pogrzeby wyznaniowe, ateistyczne i mieszane. Wszystko zależy od tego, czego sobie życzy osoba zamawiająca mistrza ceremonii. Często ludzie decydują się na pogrzeb laicki ze względów ekonomicznych, ponieważ wynagrodzenie mistrza jest dużo niższe niż opłaty kościelne.

Wspomniałaś o pogrzebach mieszanych. Księża chętnie współpracują z mistrzami ceremonii?

To trudny temat. Są parafie, które nie wpuszczają do kaplicy mistrza świeckiego. Wszystko zależy od człowieka, a ksiądz to też człowiek. Jeśli jest otwarty, nie robi problemów. Czasem zdarza się tak, że ktoś chce zorganizować pogrzeb świecki, ale presja środowiska, by w pogrzebie uczestniczył ksiądz, jest ogromna. Słyszałam też o cmentarzach, na które mistrzowie nie są wpuszczani. Choć ja akurat odprawiałam pogrzeby osób bardzo wierzących.

 

Zobacz też: Wyobraź sobie dzień swojego pogrzebu

 

Na czym polega Twoja rola?

Mistrz ceremonii powinien być wsparciem dla osoby, która straciła kogoś bliskiego. Moją rolą jest opowiedzieć historię o zmarłym w taki sposób, aby oddać mu cześć i pożegnać go godnie. Żeby obecni na ceremonii zapamiętali ten dzień i zmarłego, jako osobę wyjątkową. Kiedy uczestniczyłam w pogrzebach odprawianych przez księży, o zmarłych słyszałam zaledwie kilka zdań, a pozostały czas ceremonii wypełniały obrzędy. Ludzie decydują się na mistrza ceremonii także po to, aby opowiedział o tym, co zmarły kochał, czego dokonał, jakie miał pasje, czy potrafił gonić za marzeniami.

Jakie cechy charakteru i umiejętności przydają się w tym zawodzie?

Pomaga doświadczenie w pracy z ludźmi, umiejętność rozmowy i uważnego słuchania. Mistrz powinien koić i wyciszać emocje, pomóc żałobnikom łatwiej przejść przez trudny czas pogrzebu. Trzeba mieć w sobie empatię, ale i zdolność znalezienia słów pocieszenia, choć wydawać by się mogło, że takie słowa nie istnieją w obliczu tragedii, jaką jest śmierć. Ale właściwie dobrane i wypowiedziane w odpowiednim kontekście mogą spowodować, że ktoś poczuje, że nie jest sam. Zadaniem mistrza ceremonii jest być przy tym, kto poniósł stratę. Mistrz powinien mieć w sobie wewnętrzny spokój, aby ludzie chcieli mu zaufać. Przydaje się też pewnego rodzaju wyczucie. Ważne są barwa głosu, intonacja, dykcja, czyli sposób, w jaki się mówi. Trzeba to robić tak, aby inni chcieli nas słuchać.

Monika Sawicka-Kacprzak jest mistrzynią ceremonii pogrzebowej

Monika Sawicka-Kacprzak wygłasza na pogrzebach mowę pożegnalną / fot. arch. prywatne

Ale przygotowanie i wygłoszenie mowy pogrzebowej to nie jedyne zadanie mistrza ceremonii.

Mowa jest tylko jednym z elementów pracy mistrza. Moja praca zaczyna się od momentu, kiedy odbieram telefon od osoby, która decyduje się poprosić mnie o poprowadzenie ceremonii pogrzebowej. Niekiedy są to całodzienne rozmowy, a czasem wystarczą trzy godziny. Wszystko zależy od tego, jak dużej pomocy potrzebuje klient. Na podstawie informacji uzyskanych podczas rozmowy i ankiety zaczynam pisać mowę pożegnalną.

Czy mowa pożegnalna musi mieć stałe elementy?

Może mieć stałe elementy, jak rozważania filozoficzne o życiu, cytaty czy fragmenty wierszy. Ważne są również akcenty muzyczne. Ale clou całej mowy stanowi opowieść o zmarłym.
Nie da się napisać mowy, która zadowoli wszystkich. Zawsze będzie ktoś, kto będzie myślał inaczej i nie będzie usatysfakcjonowany z tego, co słyszy z ust mistrza. Z zasady rozmawiam tylko z osobą, która zleca mi przygotowanie mowy. Po spisaniu i redakcji tekstu, odsyłam mowę do akceptacji.

Mówi się, że o zmarłych powinno się mówić, albo dobrze albo wcale. Rozumiem, że ta zasada towarzyszy także w odniesieniu do mowy pogrzebowej.

Zawsze staram się znaleźć salomonowe rozwiązanie. I tak wszyscy wiedzą, jakim człowiekiem był zmarły. Nie chodzi o to, żeby jeszcze mu dołożyć, ale żeby zostawił po sobie dobre wrażenie. Mistrz nie może wchodzić w konflikty i opowiedzieć się po jednej ze stron. Opowiada się po jednej stronie – zmarłego.

 

Zobacz też: Nie ma powodu, żeby cierpieć

 

Często na pogrzebie zdarzają się niespodziewane sytuacje?

Wiem od innych mistrzów, że na pogrzebach dochodzi do takich zdarzeń. Na przykład podczas projekcji slajdów nagle ukazało się zdjęcie wdowy z innym mężczyzną, w dość jednoznacznej sytuacji. To jest lekcja, aby zawsze sprawdzić, co dostało się na pendrive. Trzeba być przygotowanym na różnego rodzaju sytuacje, które – choć nieprawdopodobne – mogą zdarzyć się na pogrzebie. Dlatego ukończyłam nawet kurs reagowania w sytuacjach kryzysowych. Często rodziny są skonfliktowane i nawet na pogrzebie nie potrafią powstrzymać emocji. A mistrz powinien być mediatorem, w pewnym sensie dyplomatą. Muszę też pamiętać, aby podczas mowy i podziękowań nikogo nie pominąć. Ja jestem ustami żałobników, przekazuję to, co oni chcieliby powiedzieć.

To praca, która angażuje emocjonalnie. Pozwalasz sobie na łzy?

Za każdym razem się wzruszam. Uważam, że każdy zmarły zasługuje na łzy. Tak naprawdę historia każdego człowieka jest naszą historią. Przeglądamy się w niej jak w lustrze. Oczywiście, staram się oddzielić emocje od pracy. Przyświeca mi myśl, że jestem opoką dla osób, które są w rozpaczy. Dlatego mój głos musi być silny i stanowczy. Taka też muszę być ja – jak głaz, choć wszystko we mnie pracuje.

Cylinder i cygaretki to Twój pomysł?

Ogólnie przyjętym dress codem jest toga, którą również mam, choć rzadko w niej pracuję. Ale inne mistrzynie i mistrzowie przede wszystkim występują w togach. Panowie zakładają też garnitury. Autorem pomysłu na mój strój jest mój mąż, który wymyślił, abym nosiła cylinder, surdut i cygaretki. Żaboty to już moja inicjatywa.

O czym jeszcze powinien pamiętać mistrz ceremonii?

Przed każdym pogrzebem jadę na cmentarz, aby zobaczyć miejsce, gdzie odbędzie się pochówek. Sprawdzam odległość od kaplicy. Muszę dobrze wszystko zaplanować. Nie mogę mówić bez końca, ponieważ są ludzie, którzy źle znoszą takie uroczystości. Najczęściej uroczystość w kaplicy trwa 40 min i kolejne 20 min przy grobie. W domu wcześniej czytam mowę pożegnalną ze stoperem.

W kwestiach muzycznych jesteś elastyczna?

Najczęściej emituję ulubione piosenki zmarłego, ale też utwory, których słowa są przekazem od jednych członków rodziny dla drugich. To zazwyczaj piosenki dające do myślenia. Mówiące o tym, że człowiek był niezrozumiany, że się dusił, że zupełnie nie pasował do tego świata. Ostatnio jako akcent muzyczny puszczałam „Jaskółkę uwięzioną” Stana Borysa czy „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena. Kiedyś jedna z wdów miała pomysł, aby puścić utwór heavy metalowy. Zgodziłam się, ale później zmieniły się plany. Z reguły ludzie są rozsądni, nie przekraczają granic.

Możesz zagrać takie utwory na pogrzebach wyznaniowych?

To zawsze kwestia negocjacji. Pytam księdza, czy pozwoli odtworzyć muzykę niezwiązaną z kościołem. Ale co ciekawe, na pogrzebach bez księdza zdarza mi się puścić utwory kościelne, typu „Ave Maria”. Zawsze pytam, czy klient życzy sobie, aby pomodlić się za duszę zmarłego. Zdarza się, że w kaplicy lub przy grobie mistrz odmawia modlitwę „Ojcze nasz” czy „Wieczny odpoczynek”. Jeśli żegnamy wierzącego, sprawdzają się cytaty z Biblii.

Co słyszysz od żałobników po pogrzebach?

Że nie spodziewali się, że pogrzeb może wyglądać w taki sposób, że może to być opowieść o osobie zmarłej. Inne kultury mają zupełnie inne podejście do pogrzebu. Spójrzmy choćby na Romów, którzy na pogrzebach ucztują, bawią się, a gdy odwiedzają groby swoich bliskich, przynoszą im różne wiktuały. Ucztowanie miesza się z radosnym wspominaniem osoby, której nie ma. Myślę, że w Polsce trzeba znaleźć pewnie uniwersum, coś po prostu. I przede wszystkim pamiętać, bo pamięć czyni człowieka nieśmiertelnym, niezależnie od tego, jakiego wyznania jesteśmy.

Często zastanawiamy się, jaka forma na złożenie kondolencji jest właściwa. Czy w dobrym tonie jest wykonanie telefonu, a może wysłanie SMS-a? A może jednak wyrażenie swojego żalu podczas pogrzebu, choć często słyszymy, że rodzina nie życzy sobie składania kondolencji.

Na ogół sądzimy, że osoba, która straciła kogoś bliskiego jest w tak głębokiej rozpaczy, że nasz telefon może tylko tę rozpacz pogłębić. Ale zapominamy, że tak naprawdę nie o słowa w tym momencie chodzi. Osoby, które poniosły stratę, potrzebują tak naprawdę z kimś pobyć. Dlatego warto się z nimi kontaktować. Wystarczy powiedzieć, że jesteśmy do dyspozycji, choć wtedy trzeba wziąć odpowiedzialność za to, co mówimy. Pogrzeb kojarzy nam się z tragedią i bez wątpienia nią jest. Ale to też dobra okazja do tego, aby powiedzieć to, czego się nie powiedziało wcześniej. Przeprosić, poprosić o wybaczenie lub przebaczyć. Możemy się rozliczyć z przeszłością. Pogrzeby z udziałem mistrza ceremonii – w przeciwieństwie do pogrzebów wyznaniowych – taką możliwość dają.

dziennikarka z Pomorza Zachodniego. Miłośniczka słów, które najchętniej zamienia na wywiady i reportaże. Prezenterka radiowa, zafascynowana światem dźwięków. Ciekawa każdego rozmówcy. Szczęśliwa żona, mama Weroniki i Jasia.

Oceń artykuł
4 komentarze
  • Avatar
    Joanna 27 października, 2021

    Bardzo dobrze, że świeckie pogrzeby zmistrzem ceremonii nieco sie upowszechniają.
    Zrozpaczeni i zagonieni bliscy osoby zmarłej z braku sił i inwencji najczęściej idą na żałosną łatwiznę, jaka sa „standardowe” pogrzeby kościelne. Księża ze swej strony najczęściej nic nie proponują, sa nieprzygotowani do pogrzebu, o zmarłej osobie nie wiedzą prawie nic.
    Niedawno byłam na pogrzebie młodszej koleżanki, w prowincjonalnej parafii (choć prawie w Krakowie). Było to widowisko upokarzające, bez jednego słowa o zmarłej, z fatalnym śpiewem jakiegoś ministranta bez słuchu i głosu. Treści tych pieśni też fatalne., gorsze były tylko mocno nagłośnione „modły” księdza, który żałobników nazywał „sługami bożymi”, choć połowa z nich to zapewne agnostycy, polecał modlić sie za grzechy zmarłej, której duszę umieścił w czyśćcu. To nawet dla wierzących był wielki nietakt. Na koniec korowód żałobny powędrował przez cały cmentarz… aż za jego bramy… Wtedy wszyscy poczuli, że to rodzaj kary, bo samobójców chowało się za murami, na niepoświęconej ziemi. Choć to już XXI wiek. Za murami rozciągał się drugi cmentarz (klasy B), w budowie, rozkopany i pozagradzany. Ślizgając sie w błocie, przeciskając przy siatce, poczuliśmy zapowiedź tego czyśćca. Nad księdzem rozstawiono bogaty baldachim, mocno kontrastujący ze scenerią. Miałam nadzieję, że może tu ksiądz, albo ktoś z bliskich wygłosi mowę o zmarłej – ale jednak nie. To nie było godne ostatnie pożegnanie.

    • Avatar
      Monika 2 listopada, 2021

      mam podobne osobiste doświadczenia, niestety. Życzę zdrówka 🙂

  • Avatar
    Paweł 28 października, 2021

    Brałem udział w pogrzebie świeckim w Katowicach. Prowadził go mistrz o imieniu Szymon. Pięknie opowiadał o życiu i śmierci, jak powiedziała Pani w artykule, także o życiu mojego wujka. Pamiętam że na początku uzasadnił dlaczego jest to pogrzeb świecki, by stonować emocje połowy niezadowolonej z wyboru formy pogrzebu rodziny. Kibicuje i trzymam kciuki.

    • Avatar
      Monika 2 listopada, 2021

      serdecznie dziękuje i życzę zdrowia 🙂

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach