Monday, March 16, 2026
Home / Kultura  / Książka  / Miłe dziewczyny, wredne zołzy, macho i faceci w typie „nice guys” — kto naprawdę wygrywa w miłości?

Miłe dziewczyny, wredne zołzy, macho i faceci w typie „nice guys” — kto naprawdę wygrywa w miłości?

Czy naprawdę trzeba być suką i dupkiem, żeby być atrakcyjnym w związku?

Pola Gretkowska-Pietucha i Piotr Pietucha

Piotr Pietucha i Pola Gretkowska-Pietucha / fot. Mateusz Skwarczek

– To jest książka o miłości — tak o swoim wspólnym dziele mówią Pola Gretkowska-Pietucha i Piotr Pietucha, duet córki i ojca, który najpierw podbił TikToka szczerymi rozmowami o związkach, a teraz zaprasza czytelników do intymnego świata rodzinnych dialogów w książce „Jak córka z ojcem. Rozmowy o miłości i związkach” (wyd. Znak). Fragment rozdziału „Suki i dupki” odsłania, jak odważne, bez tabu i pełne wzajemnego zaufania mogą być rozmowy, kiedy łączy je prawdziwa bliskość — i przypomina, że szczerość to fundament każdej relacji, niezależnie od pokolenia

 

Fragment rozdziału „Suki i dupki”

 

Pola Gretkowska-Pietucha: Czy twoim zdaniem faceci naprawdę kochają suki? Znasz tę książkę: Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?

Piotr Pietucha: Nie, ale to dość brawurowy tytuł. Kategoryczny, narzucający opinię, z którą bym się nie zgodził.

Ja też.

Może jest grupa mężczyzn, których pociągają specyficzne kobiety, niebędące aniołami.

Czytałam dawno temu tę książkę i mniej więcej wszystko się opiera na grach, udawaniu niedostępnej, takich manipulacjach.

Zołza sugeruje coś mocniejszego niż dominującą, pewną siebie kobietę. To jakaś wredna istota: egocentryczna, mściwa, fałszywa, wyrachowana, narzucająca bezwzględnie swoją wolę.

Może to nie tylko chwytliwy tytuł, ale powtórzenie obiegowej opinii. Miłe, ugodowe dziewczyny szybko się facetom nudzą i ich nie pociągają. Musi być ryzyko, wyzwanie.

Czyli uległe anioły są mdłe i aseksualne, a diablice przyciągają, bo mają charakter, są intensywne, namiętne. Kobiety z rozpoznaniem borderline bywają szalenie magnetyczne, nieobliczalne i z tego powodu dla niektórych nieodparcie seksowne. Ale to jest rodzaj zaburzenia, w którym jest dużo lęku przed bliskością, złości, emocjonalnego rozchwiania, słabo rokującego w kontekście długotrwałego związku. Większość ludzi unika takich ekscytujących huśtawek z „niewesołego miasteczka”. Natomiast chyba nie da się uniknąć zawirowań w relacji. Czasem to przybiera formę gierek, manipulacji, świadomej lub nie, ale jednak walki o swoje.

CZYTAJ TAKŻE:  Mądre, nieoklepane życzenia urodzinowe dla każdego

 

Może też cię zainteresuje:
Syndrom grzecznej dziewczynki – jak raz na zawsze przestać być świętą cierpiętnicą?

 

Powiedz mi: czy jestem naiwna, że nie chce mi się w to wierzyć? Naprawdę trzeba odgrywać ten damsko-męski cyrk? Być hot, potem cool, zwodzić? Strasznie nie lubię takich gierek. Dobrze zachować trochę tajemnicy, niepewności, jak sądzę. To drażni w dobry sposób, prowokuje. Nie ma sensu oddawać całego swojego czasu i siebie na początku relacji, ale nie chodzi o poniżanie kogoś, wyzłośliwianie się, prawda?

Skrajnym zaprzeczeniem tak opisywanej zołzy byłaby kobieta nadmiernie uległa. Określana często jako osobowość zależna – niesamodzielna i bezradna, ciągle dostrajająca się do partnera. Uzależniona od takiej symbiotycznej wizji miłości. Nieumiejąca podejmować własnych decyzji. Nawet nie można powiedzieć, że rezygnująca z siebie, skoro nie bardzo wie, kim jest, nie umie być sama ze sobą. Na dłuższą metę taka osoba przytłacza. Osacza i męczy. Łatwiej być z kimś, kto ma swoje przekonania, potrzeby, osobne życie. Można wtedy budować spokojną relację. Tak skomponować związek, by ze sobą nadmiernie nie walczyć, nie rywalizować, ale też na sobie nie wisieć.

Czyli bez skrajności. Oboje powinni być jakoś zrównoważeni.

Większość rozwodów odbywa się pod prawniczym szyldem „niezgodności charakterów”. A co to właściwie znaczy „trudny charakter”? Czy to ktoś bardzo stanowczy, tak zwana silna osobowość, skłonny do nadmiernej dominacji, określany jako typ autorytarny? Czy kobieta o takiej osobowości, mająca swoje zdanie, stawiająca warunki, świadoma granic, broniąca prawa do swojego życia, nazywana jest suką? Bo wie, czego chce, potrafi to wyrazić, a nawet o to zawalczyć? Czy to jest dla faceta niebezpieczne, czy go wręcz kręci, jest megaatrakcyjne, jak sugeruje tytuł tej książki?

CZYTAJ TAKŻE:  Rozkwitnij niczym wiosna ‒ kolekcja bielizny CHANGE Lingerie wiosna/lato 2022

Wynikałoby z tego, że mężczyźni boją się dominacji kobiet, ale nieświadomie chcą się poddać władczej matce albo z nią walczyć.

Możliwe. Czasem faceci podkładają się sami. Wielu z nich pod fasadą twardziela kryje potrzeby rozkapryszonego maminsynka. Szukają w kobiecie oparcia, ukojenia. Ale jednocześnie są podminowani jej władzą. Jeśli jest im z tym niewygodnie, odreagowują agresywnie, nazywając ją suką. A co by było odpowiednikiem suki, jeśli chodzi o faceta?

Dupek, skurwiel.

Czyli kto?

Macho. Pewny siebie w każdej sytuacji, bo jest pępkiem świata. Dominujący. Wnioskuję z tego, co widzę w realu, że ludzie lubiący takie gry, stosujący unikowe taktyki, pilnujący, żeby nie dać z siebie zbyt wiele, mają problem z bliskością, przywiązaniem. To jest chyba wynik strachu przed głębszą relacją. Cała energia idzie w odpychanie.

Bywają też postawy odwrotne. Faceci, którzy są nader łagodni, ugodowi, dostrajający się. Takie przymilne i empatyczne zachowanie facetów wobec kobiet stało się na tyle popularne i charakterystyczne, że zainteresowali się nim psychologowie. Zostało opisane i przeanalizowane, określa się je jako syndrom miłego faceta, nice guy.

No proszę, kobieta zołza, bitch, a on taki milusiński. Przedstaw go bliżej, proszę.

Uroczy facet, ulegle dobrotliwy, tak zwany ukochany zięć mamusi. Nadskakujący, wsłuchany w ciebie łagodny wrażliwiec. Empatycznie skoncentrowany na twoich uczuciach i potrzebach, wyczulony na nie niczym radar. Bardzo przejęty tym, żeby ci dogodzić, niczym nie urazić. Odgadujący w lot twoje zachcianki.

 

Zobacz też:
Pola Pietucha-Gretkowska i Piotr Pietucha: Krucha, czasem toksyczna męskość

 

„Jak córka z ojcem. Rozmowy o miłości i związkach”

Książka Gretkowska Pietucha

„Jak córka z ojcem” (wyd. Znak)

 

 

Pola – wkraczająca w dorosłość córka pisarki Manueli Gretkowskiej – i jej ojciec – terapeuta Piotr Pietucha – twórcy popularnego kanału na TikToku „Jak córka z ojcem”, rozmawiają o najbardziej intymnych sprawach: relacjach, miłości i seksie. To rozmowa, jakiej brakuje w szkołach, na imprezach i przy rodzinnych obiadach. Pełna luzu, spokoju i wsparcia. Dla każdego, kto próbuje mądrze kochać, szuka bliskości albo leczy złamane serce.

CZYTAJ TAKŻE:  „Zaczęło się od lovebombingu" – Prawdziwa historia

 

 

 

  

TAGI
top
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ