Tuesday, June 15, 2021
Home / Moda  / Design  / Metamorfoza wnętrz odmienia życie

Metamorfoza wnętrz odmienia życie

Co byś zmienił w swoim mieszkaniu, gdybyś otrzymał na to kilkadziesiąt tysięcy złotych? Odpowiedź na to pytanie musiała szybko znaleźć Monika Wojewoda.

fot. materiały prasowe

Co byś zmienił w swoim mieszkaniu, gdybyś otrzymał na to kilkadziesiąt tysięcy złotych? Odpowiedź na to pytanie musiała szybko znaleźć Monika Wojewoda – zwyciężczyni loterii współorganizowanej przez salon Max-Fliz. Wygrała bowiem bon na 50 000 złotych, które wykorzystała, by odmienić wnętrze swojego domu z pomocą oferty salonu Max-Fliz.

Metamorfoza mieszkania / fot. materiały prasowe

Metamorfoza mieszkania / fot. materiały prasowe

Zorganizowana przez Galerię Kazimierz loteria związana była z akcją „Zmiany są w modzie”. Tym sposobem galeria , łącząc swe siły z z salonem wyposażenia wnętrz Max Fliz, stworzyła swym klientom szansę na złapanie szczęścia za nogi i totalną odmianę swego domu lub mieszkania. Wygraną zwycięzca loterii mógł bowiem przeznaczyć na remont domu lub jego nowe wyposażenie.
– Cieszymy się, że dzięki oferowanemu przez nas asortymentowi udało się nie tylko odmienić wnętrze domu pani Moniki, ale również poprawić jej domownikom komfort codziennego życia – mówi Marcin Sroka, menedżer ds. marketingu salonów Max-Fliz.

Wywiad z Agnieszką Liniewską-Baran, projektantką wnętrz, założycielką Intellio Designers, która opracowała wizualizację przemiany domu zwyciężczyni loterii, dobrała też materiały wykończeniowe, meble i oświetlenie.

Wygrana w loterii to zmiany, nowe perspektywy i wiele możliwości wyboru. Jako projektantka wnętrz jesteś na bieżąco z nowinkami aranżacyjnymi. Jak się zabrałaś do zmian w domu pani Moniki?
Tworzenie nowych przestrzeni sprawia mi ogromną przyjemność, pozwala kreować inną rzeczywistość, badać granice i przełamywać utarte schematy. Wyczucie i instynkt w dobieraniu ciekawych zestawień detali i wykończeń pozwala na stworzenie indywidualnego wnętrza, do którego domownicy będą wracać z prawdziwą przyjemnością. Pani Monika i inni domownicy byli bardzo entuzjastycznie nastawieni do zmian, choć początkowo podchodzili do nich z pewną rezerwą. Stworzyli już bowiem dom, w którym wszystkie przedmioty miały swoje miejsce, historie, stanowiły integralną część wspomnień ze spotkań rodzinnych. Wspólnie opracowaliśmy koncepcję zmian, zastanawiając się co zostawić, co przerobić, co całkowicie odmienić – a czym zaskoczyć.

Każdy dom jest inny. Kiedy w twojej głowie zaczął się krystalizować pomysł, jak ten dom powinien wyglądać?
Do każdego nowego projektu podchodzę z tą samą ekscytacją i zapałem. Każdy z nich to wyzwanie i traktuję go z takim samym sentymentem. Oczywiście wnętrz nie można tworzyć dla samego projektu. Dobrze zaprojektowane wnętrze jest bowiem miejscem, które jest nie tylko piękne i funkcjonalne, ale przede wszystkim odzwierciedla potrzeby oraz charakter właścicieli. W domu pani Moniki, położonym w otoczonej zielenią, przepięknej okolicy, metamorfozie miał ulec parter domu, gdzie znajduje się pokój wypoczynkowy, oddzielony ścianką z kominkiem od obszernej kuchni i jadalni. Przed metamorfozą wystrój był tu dość przypadkowy, jednak wnętrza miały po domowemu ciepły klimat, który zainspirował nas do stworzenia wnętrza tyleż harmonijnego, co i eleganckiego. Właścicielom zależało, aby mieszkanie pozostało rodzinne, ciepłe, niezbyt nowoczesne, ale z mocnymi atutami w postaci najnowszej generacji materiałów wysokiej jakości.

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

Projektowanie od podstaw jest łatwiejsze niż metamorfoza zamieszkałego już mieszkania. Od czego rozpoczęłaś swoją pracę?
Projektowanie dla samego projektowania mija się z celem. A już na pewno przynosi mniej wyzwań i satysfakcji. Dla mnie zawsze po drugiej stronie projektu stoi człowiek. Trzeba poznać jego gust, potrzeby i przyzwyczajenia. Wtedy można spokojnie usiąść, przedyskutować koncepcje, zaproponować zarys idei. Pierwszym etapem projektu było znalezienie nowej palety kolorów a także wyeksponowanie detali i zapewnienie wnętrzu maksymalnej funkcjonalności. Kolorystyka ścian została zmieniona z łososiowej na bardziej stonowaną, dopasowaną kolorystycznie do drewnianej podłogi i stolarki okiennej. Paleta beżów i szarości uspokoiła nieco przestrzeń, dała nowe ramy optyczne i wzbogaciła wnętrze o elegancką przytulność. Subtelna gra kolorów i faktur tworzy teraz wnętrze zupełnie wyjątkowe.

Kiedy już zaczęły się zmiany, nie skończyło się na kolorach, prawda?
Oczywiście! (śmiech) Zasadą w projektowaniu dobrych wnętrz jest to, że im mniej, tym lepiej. Salon łatwo jest zagracić zbędnymi tekstyliami, złym doborem kolorów ścian i mebli, nagromadzeniem różnobarwnych przedmiotów, detali, wzorów i faktur. Metamorfoza domu pani Moniki polegała przede wszystkim na uporządkowaniu wnętrza tak, by odzyskało oddech. We wnętrzu znalazły się niektóre elementy starego wystroju – między innymi krzesła w jadalni oraz kominek. Natomiast ścianę obok kominka wyłożyliśmy taflami czarnego szkła, które doskonale odbijają światło i optycznie powiększają przestrzeń salonu. Większość mebli, jakie się znalazły w salonie, została zaprojektowania i wykonana na zamówienie w salonie Max-Fliz, zgodnie z potrzebami domowników i wielką dbałością o proporcje i detale. Komoda, stół w jadalni, szafki wiszące oraz stolik kawowy zyskały dzięki temu ujednoliconą, minimalistyczną formę, idealnie komponującą się z charakterem wnętrza. Połączenie ciepłego drewna i ciemnego szkła okazało się strzałem w dziesiątkę! Perłą salonu jest wygodna, skórzana sofa w kolorze kości słoniowej, pochodząca z salonu włoskiego producenta Maxdivaniego. Zastąpiła ona poprzednią kanapę, utrzymaną w jaskrawej, mocnej kolorystyce.

Nie wierzę, że wszystko odbyło się tak bezproblemowo. Były momenty zwątpienia?
Nigdy! Metamorfozy wnętrz takich jak to dają wiele satysfakcji i pozytywnej energii do działania. Ale przyznaję, nie obyło się bez głębszych przeróbek. Do oświetlenia wnętrz przywiązuję ogromną wagę – dobre oświetlenie stanowi bardzo ważny element każdej aranżacji, potrafi wydobyć detale, podzielić mieszkanie na strefy, tworzy nastrój, modeluje przestrzeń. Piękne lampy to fantastyczna ozdoba wnętrza, a wiele punktów świetlnych daje znacznie ciekawsze efekty niż jeden żyrandol pośrodku sufitu. I właśnie ze względu na te punkty świetlne musieliśmy przerobić całą instalację elektryczną! Chciałam, żeby lampy Maxlight stanowiły pierwszy plan – stąd ich kolor oraz duży rozmiar. Kinkiety zamontowane na ścianie za sofą bardzo efektownie rozświetlają ścianę, tworząc nastrój wyciszenia. Nie zrezygnowałam jednak całkowicie z centralnego oświetlenia – nad sofą króluje wieloramienna lampa Lanta Maxlight, która ze względu na swój kształt jest pierwszym elementem wnętrza, który przyciąga wzrok . Bardzo ciekawy efekt aranżacyjny dało zastosowanie obniżonego sufitu z połyskiem – doskonale powiększa on przestrzeń salonu i podkreśla dodatkowo atrakcyjność lampy.

A więc wystarczy zmienić kolor i oświetlenie, wstawić meble wykonane na zamówienie – i o efekt końcowy można być spokojnym?
To byłoby zbyt proste, bo każde wnętrze jest inne. Tak jak nie ma dwóch takich samych ludzi, tak nie ma dwóch takich samych projektów. Wszystko zależy od potrzeb, gustów, zakresu zmian i… czasu przeznaczonego na zmiany. Wielu klientów skarży się, że dużo czasu spędzają na poszukiwaniach odpowiednich mebli, lamp czy wyposażenia łazienki. Dzięki współpracy z projektantem takie poszukiwania stają się łatwiejsze. Po rozpoznaniu gustów i oczekiwań klienta jestem w stanie wskazać konkretne produkty, które będą stylistycznie i jakościowo odpowiadać określonym przez niego standardom.
Pani Monika zrealizowała swój bon, wygrany na loterii, w salonie Max-Fliz, a tu pod jednym dachem znaleźniśmy wszystkie produkty, niezbędne do metamorfozy mieszkania. Dzięki temu zyskaliśmy dodatkowy czas, który mogłyśmy przeznaczyć na jak najlepsze zaprojektowanie wnętrza. w którym każdy czuje się teraz… jak w domu.

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    abanet 7 września, 2016

    Bardzo ładne są te lampy wiszące nad stołem w jadalni. 🙂

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach