Sunday, June 26, 2022
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Martin Lange: „Dużo ludzi mówi, że na płycie jesteśmy ugłaskani. Gdy zobaczą, jak brzmimy na koncertach, będą zaskoczeni”.

Martin Lange: „Dużo ludzi mówi, że na płycie jesteśmy ugłaskani. Gdy zobaczą, jak brzmimy na koncertach, będą zaskoczeni”.

Co zdradził nam duet Martin Lange?

martin lange

Co w rozmowie z Miastem Kobiet zdradził duet Martin Lange? / fot. Piotr Pytel

Martin Lange to duet, który – choć debiutuje dopiero od 2021 roku – ma już na koncie współprace z największymi twórcami polskiej sceny muzycznej. O inspirujących artystach, rodzinie i o tym, dlaczego nie warto snuć dalekich planów opowiedzieli w rozmowie z Miastem Kobiet

 

Sylwia Wołoch: Na początek przyznajcie – kto jest sercem, a kto mózgiem waszego duetu?

Michał Lange: Raczej jesteśmy takimi frankensteinami poskładanymi z części. Serduszko i mózg są jednak wspólne.

 

Marcin Makowiec: Martin Lange jest złożony z dwóch osób, w związku z tym serce i mózg podzieliliśmy również na dwie części. Mamy dużo części wspólnych, w związku z tym wyszedł nam po prostu Martin Lange.

 

Początkowo na rynku muzycznym daliście się poznać ze swoich współprac z innymi artystami. Z kim pracowało wam się najlepiej?

Marcin Makowiec: Od każdej osoby, z którą pracowaliśmy czegoś się nauczyliśmy i coś wyciągnęliśmy dla siebie. Przez te lata doświadczeń mamy swoje ulubione momenty, które zapamiętamy na całe życie, ale nie powiedziałbym, że są osoby, z którymi wolę pracować.

 

Kiedy przyszedł moment, że powiedzieliście sobie: dość, pora na coś tylko naszego?

Michał Lange: Wciąż pracujemy z artystami, natomiast w pewnym momencie nasz język unormował się na tyle, że stwierdziliśmy, że pora stworzyć coś swojego i podpisać to własnym nazwiskiem.

 

Marcin Makowiec: Napisaliśmy piosenkę, która była przełomowa i to dało początek naszej drodze – choć jeszcze nie wiedzieliśmy, że będzie to Martin Lange. Pomimo wszystkich komercyjnych zleceń dla innych artystów, zaczęliśmy pisać piosenki dla siebie, aż w końcu mamy ich czternaście.

 

Te czternaście kawałków to czternaście różnych historii, czy raczej spójna całość?

Michał Lange: Ja myślę, że to są raczej różne historie, stad też tytuł „Kontrasty” – kontrastujemy ze sobą różne historie i emocje. Na płycie znajdują się romantyczne ballady, jak i naprawdę smutne piosenki. Można znaleźć coś energetycznego i wesołego, a także energię podszytą złością czy agresją wobec świata i wobec tego, co nas osobiście spotykało przez czas zrobienia tej płyty. Muzycznie to się ze sobą łączy, bo używamy podobnych środków.

 

Jak pracowało wam się na własny rachunek? Miła odmiana, czy raczej spore wyzwanie?

Marcin Makowiec: To i miła odmiana, bo nie mieliśmy żadnych wytycznych i żadnych referencji, po prostu pisaliśmy to, co nam w duszy gra, ale też spore wyzwanie. Nie mając deadline’u, ciężko było nam skończyć pracę. Trzy ostatnie piosenki napisaliśmy w zeszłym roku w grudniu, choć pracę nad płytą zaczęliśmy już dość dawno temu.

 

Zobacz także: Natalia Nykiel: „Trochę kłamałam z tym, że nie umiem być suką”

 

Macie na oku kogoś, kogo chcielibyście w przyszłości zaprosić do współpracy?

Michał Lange: Mamy całą listę ludzi, z którymi chcielibyśmy współpracować. Myśleliśmy o nich nawet w kontekście utworów, które pojawiły się na „Kontrastach”. Ostatecznie to się nie udało i nawet jesteśmy z tego zadowoleni, bo nie chcieliśmy, aby ktoś zarzucił nam, że ta pierwsza płyta jest popularna przez obecnych na niej gości.

 

Jednak cały czas myślimy, żeby z kimś współpracować. Jesteśmy producentami, więc to jest nasza choroba zawodowa, że nawet gdy tworzymy piosenki dla siebie, cały czas myślimy, kto mógłby do nich pasować.

 

Czym dla was jest „Dawniej”? Tęsknicie za swoją przeszłością?

Michał Lange: Można to rozumieć na dwa sposoby – że tęsknimy za przeszłością, lub że właściwie całe życie zastanawiamy się „co by było gdyby”. Warto jednak wziąć życie w garść i pomyśleć, że może tu i teraz jest lepiej. Najfajniejsze w tych tekstach jest chyba to, że pozostawiają troszkę luzu jeśli chodzi o to, jak się je interpretuje.

 

 

 

A co z jedną z najchętniej słuchanych piosenek „Kłamiesz”?

Michał Lange: Ona jest o tym, że przez całe nasze życie towarzyszy nam ktoś, kto miesza nam w planach i nie pozwala zrobić niektórych rzeczy. Czasami jest to osoba z zewnątrz,  czasem ktoś, z kim jesteśmy blisko, a czasami to my sami. Ta piosenka to moment, w którym podmiot stwierdza, że już tego nie chce. Zauważył to kłamstwo i już nie chce tego dłużej przeżywać, odcina się od tego i ufa sobie.

 

Stworzenie własnej płyty to bez wątpienia ogrom pracy. Jak relaksujecie się w wolnym czasie?

Marcin Makowiec: Spędzamy czas z naszymi rodzinami, z córkami. Synów nie mamy.

 

Michał Lange: Ja jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa! (śmiech)

 

Marcin Makowiec: Ja lubię się też spocić, aktywność fizyczna jest mi bardzo bliska. Mamy bardzo podobne hobby – bardzo lubimy jeść i podróżować – raczej jak każdy, nie spędzamy wolnego czasu w wyszukany sposób. A tak poza tym, to zbyt wiele go nie mamy.

 

Rodzina wspiera was we wszystkim, co robicie?

Marcin Makowiec: Wiadomo! Nasze żony i córki to nasze pierwsze fanki.

 

Michał Lange: W poniedziałek idę do przedszkola mojej córki opowiedzieć o swojej pracy, bo powiedziała, że „tata przyjdzie na pewno, bo tata pokaże, jak to jest być na scenie”. Kiedy po nią przyszedłem, od przedszkolanki usłyszałem: „słyszałam, że przychodzi pan do nas w przyszłym tygodniu” a ja powiedziałem, że no, najwidoczniej (śmiech). To już będzie mój drugi występ w przedszkolu.

 

Marcin Makowiec: Może w ogóle zaczniemy grać koncerty po przedszkolach (śmiech).

 

Czyli już powoli kształcicie scenicznie młode pokolenia?

Marcin Makowiec: Czym skorupka za młodu nasiąknie… I być może coś fajnego z tego wykiełkuje.

 

 

 

Kto jeszcze inspiruje was do działania? Może ktoś ze sceny muzycznej?

Marcin Makowiec: Jest mnóstwo takich osób. Ciągle spotykamy kogoś, kto jest inspirujący. Prywatnie jesteśmy bardzo dużymi fanami Marcina Borsa. Marcin jest taką osobą, która w naszym środowisku przekracza bariery i popycha dużo rzeczy do przodu. Tak samo Marcin Gajko, który miksował nam płytę – to też osoba, która wysoko zawiesza poprzeczkę jeżeli chodzi o brzmienia.

 

Michał Lange: Mnie się bardzo podoba to, co jakiś czas temu zrobił zespół Blauka. To też trochę wywróciło sposób myślenia o polskiej, popularnej muzyce. Bardzo mi się podobały te pierwsze rzeczy, które wprowadziła na rynek Daria z Michałem Kuszem. Lubię cały motyw Męskiego Grania i Męskie Granie Orkiestra.

 

Marcin Makowiec: Ale to rockowe Męrskie Granie, nie to popowe. Świetne są też rzeczy, które robi Bartek Dziedzic, Mrozu i Rojek.

 

Michał Lange: I młody zawodnik Yann, Gdy pisałem o nim stwierdziłem, że ktoś się w końcu nie bał. Tam nie było żadnego strachu przed tym, że to jest za bardzo alternatywne. Tego właśnie potrzeba – jesteśmy fanami rzeczy, które wywracają i które nie są oczywiste.

 

Myślicie, że wasza płyta taka się właśnie okaże?

Marcin Makowiec: Nie nam to oceniać. Ciężko jest mówić o swoim dziecku – to by było nieskromne. Póki co recenzje są takie, że ludzie rozumieją i piosenki się podobają, więc jesteśmy szczęśliwi. Chcielibyśmy w końcu grać płytę na koncertach. Naprawdę nie możemy się doczekać, chcemy już sprzedać ludziom ten rockowy vibe, który jest na żywo. Dużo ludzi mówi, że na płycie jesteśmy ugłaskani. Gdy zobaczą, jak brzmimy na koncertach, będą zaskoczeni.

 

Bez kogo płyta „Kontrasty” nie mogłaby powstać?

Marcin Makowiec: To jest bezkres, ocean ludzi. Ale nie dlatego, że tyle osób pracowało przy tej płycie, tylko dlatego, że uważam, że ta płyta to suma naszych doświadczeń i tego wszystkiego, co nas spotkało, czy to na drodze zawodowej, czy to życiowej. To mapa drogowa naszych uczuć i wszystkiego, co przeżywaliśmy. W związku z tym ciężko byłoby wymienić, kto jest na niej za co odpowiedzialny.

 

Oczywiście, mnóstwo osób wspiera nas w różnych działaniach – promocyjnych, graficznych, przy teledyskach, mamy też wspaniały zespół, który z nami pracuje, rodziny, o których wspomnieliśmy już wcześniej. Także to, ile Michał poznał ludzi, zanim zaczęliśmy pracować, jakie miał doświadczenie, jakie ja miałem doświadczenie. To jest wszystko wypadkowa. Myślę, że możemy podziękować głównie drodze, którą przebyliśmy i która nas sprowadziła do momentu, w którym jesteśmy teraz.

 

A plany plany na przyszłość? Skupiacie się na płycie, czy macie już kolejne cele?

Michał Lange: Ja się oduczyłem planować jakiś czas temu i myślę, że to była najlepsza rzecz, którą zrobiłem w życiu. Nie planuje w perspektywie dłuższej niż miesiąc, bo często i tak nic z tych planów nie wychodzi i spotykają nas rzeczy, które nie mają nic wspólnego z naszymi marzeniami. Wolę się pozytywnie zaskakiwać, więc ja się nie wypowiem. Będziemy robić muzykę, będziemy się dobrze przy tym bawić, będziemy grać koncerty, taki jest plan, a co z tego wyjdzie – czas pokaże.

 

Sprawdź też: Dawid Podsiadło „Małomiasteczkowy”: Na szczęście fajnie śpiewa (wywiad)

Dziennikarka z ambicjami, masą pozytywnej energii i tuzinem pomysłów. Interesuje się modą, psychologią i radiem. Prowadzi media społecznościowe. Otwarta na wszelkie nowości, nie boi się pająków, samotnych podróży ani ciekawych wyzwań.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ