Monday, May 23, 2022
Home / POLECAMY  / Marta Markiewicz: Zaczęłam żyć, dopiero kiedy wytrzeźwiałam – historia trzeźwej alkoholiczki

Marta Markiewicz: Zaczęłam żyć, dopiero kiedy wytrzeźwiałam – historia trzeźwej alkoholiczki

Alkoholizm to choroba emocji

marta markiewicz

Marta Markiewicz: Minęło już 5 lat odkąd nie piję i w ogóle się nie nudzę! / fot. archiwum własne

Alkoholizm to podstępna choroba, która może dopaść każdego, kto nie radzi sobie z emocjami.
– Byłam w wiecznym dołku emocjonalnym. W którymś momencie, czy piłam, czy nie, to cały czas psychicznie się źle czułam – mówi Marta Markiewicz – influencerka, która nie pije od 5 lat

 

Trzydziestolatka wcześniej nie radziła sobie z alkoholem, narkotykami i jedzeniem. Dziś, na swoim TikToku oraz Instagramie prowadzi kontent dotyczący życia w trzeźwości. Jednak to nie sama istota uzależnienia w tej historii jest najważniejsza. Główną rolę odgrywa fakt, że Marta Markiewicz niesie pomoc innym. Przestrzega przed siłą używek oraz pokazuje obraz życia w trzeźwości, co zachęca inne osoby do całkowitego odpuszczenia sobie alkoholu.

Co zmieniło się, kiedy przestałaś pić?

Marta Markiewicz: Zaczęłam żyć dopiero gdy wytrzeźwiałam. Wielu alkoholików boi się, że gdy przestanie pić, to wszystkie rozrywki się skończą, a przyjaciele ich zostawią.

Znajomi od wódy zostawią cię na pewno, bo jeśli nie będziesz piła, to nie będą mieli z tobą czego robić.

Po czasie zaczniesz dostrzegać, że żyłaś w pewnym schemacie i zauważysz, że otaczają cię też ludzie niepijący.

Czy określenie alkoholik jest pewną etykietą, obrazą dla ciebie?

Nie obrażam się za nazwanie mnie „alkoholiczką”. Na terapii uzależnień musieliśmy się tak przedstawiać, po to, by zmierzyć się z chorobą. Na początku było niewygodnie, ale potem się do tego przyzwyczaiłam. Jest okej.

Jak zaczął się twój problem – wiesz, kiedy przekroczyłaś granice w „normalności” spożywania alkoholu?

Byłam w pierwszej klasie gimnazjum. Nawaliłam się i w tym stanie zostałam przyprowadzona przez kolegów do domu. Z używkami to zawsze miałam problem, zawsze było mi mało. Nie było jednego, konkretnego dnia. To była moja miłość od pierwszego razu.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Post udostępniony przez Marta Markiewicz (@tylkoprestizsieliczy)

 

Sama zdecydowałaś się na terapię? Czy początki były trudne?

Na terapię poszłam sama miesiąc przed swoimi 26. urodzinami. Po rozmowach z psychiatrą i terapeutą uzależnień skierowano mnie na terapię lękową, ale nie chciałam tam zostawać bo w ogóle się nie identyfikowałam z uzależnieniem. Szłam tam z myślą, że moim głównym problemem są zaburzenia odżywiania. To było dla mnie okropne doświadczenie. Byłam tam z samymi alkoholikami i narkomanami, więc początki były paskudnie trudne. Przychodziłam codziennie o 8 rano na zajęcia. Śnieg po kolana, temperatura na minusie. Czułam ogromny, toksyczny wstyd i lęki. Było fatalnie, cały czas się bałam.


Przeczytaj koniecznie
Wilczo głodna: bulimia, czyli uzależnienie od jedzenia

Jak na twoją decyzję zareagowała rodzina?

Mama uznała, że dobrze że na jakąś terapię w ogóle trafiłam – bardzo mi kibicuje!

Rekordy popularności bije amerykański serial „Euphoria”, który doskonale pokazuje, co siedzi w głowach młodych, którzy ćpają i piją. Czy wołałaś o pomoc?

Ludzie zauważyli mój problem, gdy zaczęłam ćpać. Wiesz, większość osób jest „obyta” z alkoholem. Pijemy z okazji lub bez. Kultura picia w Polsce ma się nieźle, tymczasem ja upijałam się coraz szybciej. Bo tu nie chodzi o samo picie, tylko upijanie się. Co ciekawe, jak weszły narkotyki to wszyscy się obudzili! Nawet obcy ludzie… Zapewne chodzi też o to, że zachowanie osoby pod wpływem narkotyków jest trochę inne. Wtedy na imprezach zaczęłam słyszeć pytania, „czy wszystko okej?”.
Ogólnie wszyscy znajomi wiedzieli, że coś jest nie tak. Tu nie chodzi tylko o używki, ale o moje stany psychiczne i niskie poczucie własnej wartości.

Kiedy się upijałam, to wpadałam w histerię i płakałam. Byłam w wiecznym dołku emocjonalnym. W którymś momencie, czy piłam, czy nie piłam, to nie miało znaczenia, bo cały czas psychicznie się źle czułam.

Czy walczyć z normalizacją picia?

Właściwie nie wiem, ja po prostu to robię! Pisze do mnie masa ludzi nieuzależnionych, że dzięki mnie przestali pić na imprezach. Myślę, że dobrą formą walki jest pokazywanie życia na trzeźwo.

Jakie są pierwsze sygnały ostrzegawcze przy uzależnieniu?

Nie mogę podać takich sygnałów ostrzegawczych, bo u każdego to wygląda inaczej. Są różne konsekwencje picia – na przykład chodzi o to, że zawalasz życie. Zaczynasz przychodzić do pracy będąc pod wpływem, albo na ciężkim kacu i nie uczysz się na błędach, non-stop robisz to samo.

Uważasz, że alkoholik może się wyleczyć sam?

Alkoholizm to choroba emocji. Czy osoba, która przez 20 lat nie potrafiła manewrować swoimi uczuciami może nagle zacząć to robić? Nie wiem… być może. Musimy pamiętać, że alkoholizm to nie jest picie alkoholu samo w sobie. To całe spektrum zachowań, emocji i przekonań.
Alkoholik, który przestaje pić sam (bo są takie przypadki) po prostu odstawia alkohol, ale to nie działa tak, że jego życie magicznie się samo naprawia! Nagle nie zacznie w siebie wierzyć. Alkoholicy często przenoszą uzależnienie i mogą wpaść chociażby w pracoholizm, co jest równie niebezpieczne. Dlatego, nie można wtedy mówić o „wyleczeniu”. To po prostu przeniesienie uzależnienia z substancji na uzależnienie behawioralne. Idąc dalej, takie przeniesienie wciąż może się wiązać z zaniedbywaniem rodziny, niskim poczuciem własnej wartości czy olewaniem swojego zdrowia.


Przeczytaj teraz:
Pracoholizm – co to jest i jak sobie z nim radzić?

Jak poradzić sobie z lękiem przed nudą i samotnością, gdy przestajesz pić?

Nie wpadać w nudę i samotność! Trzeźwienie niesie ze sobą bardzo dużo działań!
Absolutnie zachęcam osoby z problem alkoholowym do szukania grup wsparcia i grup samopomocowych. Warto otaczać się innymi ludźmi uzależnionymi, bo jest nas dużo. Jesteśmy w całej Polsce. Nie możemy pozwolić sobie na samotność. Są różne stowarzyszenia i fundacje. Trzeba tego szukać, zwłaszcza, że to jest darmowa pomoc.
Minęło już 5 lat odkąd nie piję i w ogóle się nie nudzę!

Kamila Struzik

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach