Monday, August 2, 2021
Home / Ludzie  / Gwiazdy  / Maria Sadowska:Każda z nas może być feministką

Maria Sadowska:Każda z nas może być feministką

Film „Dzień kobiet” wywołał dyskusje na temat łamania praw pracowniczych. Maria Sadowska, jego reżyserka, zarzeka się, że nie zrobiła filmu feministycznego, choć zdaje sobie sprawę, że wciąż trwa walka o równouprawnienie.

Foto: Michał Pańszczyk , Stylizacja: Paulina Klepacz , Make-up: Eryka Sokólska , Fryzury: Aleksandra Miszczak , Produkcja: Kuba Parowicz

Film „Dzień kobiet” wywołał dyskusje na temat łamania praw pracowniczych. Maria Sadowska, jego reżyserka, zarzeka się, że nie zrobiła filmu feministycznego, choć zdaje sobie sprawę, że wciąż trwa walka o równouprawnienie.

Foto: Michał Pańszczyk , Stylizacja: Paulina Klepacz , Make-up: Eryka Sokólska , Fryzury: Aleksandra Miszczak , Produkcja: Kuba Parowicz

Mówisz, że masz dwa różne życia: muzyka i filmowca. Ciekaw jestem, jak to dzielisz.

To zależy od tego, co się dzieje w danym momencie. Tak jak w ostatnim tygodniu – rano miałam spotkania scenariuszowe i siedziałam na nich do popołudnia, a potem jechałam na próbę, bo przygotowywaliśmy się do dużego koncertu w legendarnym Studiu im. Agnieszki Osieckiej w Polskim Radiu. Jak widzisz, teraz musiałam dzielić dzień na pół, ale bywają okresy, kiedy ewidentnie muszę się skupić na jednej rzeczy. Tak było, kiedy nagrywałam płytę „Dzień kobiet”. Wtedy rzeczywiście na kilka tygodni zupełnie się zamknęłam, odcięłam od świata i niczym innym się nie zajmowałam. Tak też było pod koniec pracy nad filmem. W tej chwili, kiedy jestem już po obu premierach, staram się łączyć oba zajęcia, pracuję już nawet nad kolejnymi projektami.

Nad jakimi filmami teraz pracujesz?

Nieustannie ciekawią mnie problemy kobiet. Jest jeszcze wiele spraw nierozwiązanych i tematów niedotkniętych. Z wieloma z nich chciałabym się zmierzyć. Denerwuje mnie milczenie na temat wielu ważnych spraw. I jeden film będzie właśnie o jednym z takich problemów. Równocześnie pracuję także nad… musicalem. Ciekawi mnie wejście w świat filmu, który jest kinem gatunkowym, czekają mnie więc nowe wyzwania.

Co dziś jest w Twoim życiu najważniejsze?

Dziecko.

Jak dajesz sobie radę?

Jeśli tylko mam taką możliwość, zabieram je ze sobą, np. gdy nagrywałam płytę, córeczka cały czas była ze mną. Jeśli nie, zostaje z moim partnerem. Bardzo pomagają nam rodzice.

Czy macierzyństwo zmieniło coś w Twoim życiu i planach życiowych?

Może Cię zaskoczę, ale nie odmieniło specjalnie moich planów. To oczywiście bardzo duża zmiana, ale to nie tak, że nastąpił kompletny zwrot i że musiałam zmienić plany. Realizuję te, które miałam wcześniej. Oczywiście zajmuje to więcej czasu, wymaga lepszej organizacji, ale wszystko jest do zrobienia. Co więcej, dziecko dało mi więcej energii, siły i pomysłów twórczych. Ostatnia płyta powstała m.in. dlatego, że mała natchnęła mnie wielką energią. Ten album nie był wcześniej planowany, mieliśmy wydać tylko soundtrack.

Teksty na płycie powstały na podstawie cytatów ważnych myślicielek i filozofek. Która z nich jest Ci najbliższa?

Obecnie jest to Susan Sontag. To ona powiedziała, że „życie to film, śmierć to fotografia” – cytat, który jest wstępem do całej płyty „Dzień kobiet”. Ona była bardzo twórcza. To, co robiła, nie kończyło się na słowie. Takie myślenie jest mi bliskie.

Czy jest jakaś dewiza, jakaś filozoficzna myśl, która najbardziej przyświeca Ci w życiu?

Nie da się gotowych matryc przyłożyć do życia i powiedzieć, że teraz będę żyła z tą myślą od rana do wieczora. Wiadomo, że jest pewien zbiór różnych sentencji, które są nam bliskie, ale mogą one posłużyć jedynie jako źródło inspiracji.

Czasami się zdarza, że słyszysz jakieś zdanie, które trafia w sedno tego, co akurat myślisz.

Też tak miałam. Cytaty, które posłużyły jako punkt wyjścia do tekstów na płytę, znalazła dla mnie Kasia Bratkowska. Większości z nich wcześniej nie znałam. Bardzo chciałam napisać o macierzyństwie. Przez cały rok wydawało mi się to bardzo trudne i wkurzałam się, że nie potrafię przekazać wszystkich emocji, które przeżywam jako matka. I nagle Kasia przysłała mi cytat „Ciało w ciało z matką”. I wtedy właśnie była taka sytuacja, że to, co myślę, a czego nie udało mi się ubrać w słowa, znajduje się w tym zdaniu. To mnie bardzo otworzyło, nagle napisałyśmy tekst, skomponowałam muzykę i powstała piosenka otwierająca płytę.

Płyta miała być soundtrackiem do Twojego filmu „Dzień kobiet”. Myślisz, że filmem obudzisz ludzi, że zaczną walczyć o swoje?

Od początku uwiodło mnie w tej historii to, że opowiadała dzieje kogoś, kto w pojedynkę dokonał pewnej zmiany rzeczywistości. Coś, co wydaje się niemożliwe, może się jednak dokonać. Ale to nie było tak, że usiadłam i powiedziałam: teraz muszę zrobić taki film. Te dodatkowe znaczenia pojawiały się po drodze. Na początku nie wiesz wielu rzeczy, o których dowiadujesz się dopiero w trakcie pracy nad danym tematem. O pewnych rzeczach dowiedziałam się z kolei z reakcji publiczności już po tym, jak film trafił na ekrany.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach