Wednesday, December 8, 2021
Home / Rozwój  / Psychologia  / Mansplaining – co to jest i jak go rozpoznać?

Mansplaining – co to jest i jak go rozpoznać?

Czy mansplaining to aż tak częste zjawisko? Jak radzić sobie z nim na co dzień?

mansplaining mezczyzna

Jak rozpoznać mansplaining? / fot. Andrew Neel / Unsplash

Żyjemy w nowoczesnym świecie, w którym kwestionowanie wartości intelektualnej kobiet powinno być uznawane za absurd, a stawianie męskiego zdania w pozycji nadrzędnej do kobiecego – za zupełną niedorzeczność. Dlaczego w dalszym ciągu tak nie jest i czym jest mansplaining? Czy mężczyźni boją się kobiecego zdania?

Czym jest mansplaining?

Masplaining jest terminem, oznaczającym objaśnianie czegoś, najczęściej kobiecie przez mężczyznę, w sposób, który umniejsza jej wartości. Często nie wynika to z wyższego poziomu wiedzy mężczyzny, nigdy też z prośby o udzielenie wyjaśnienia. Mężczyźni, którzy mansplainingują, czyli objaśniają lub panjaśnią, zazwyczaj nadmiernie upraszczają wszystko co mówią, wychodząc z założenia, że rozmówczyni nie zrozumie trudniejszej terminologii – co jest, oczywiście, obrazą. Objaśniacz jest zwykle arogancki, przerywa próbującej dość do głosu, uznając siebie za eksperta, nawet jeżeli nim nie jest. Zjawisko to jest znakiem braku kultury i dyskryminacji, często uznawanym nawet za agresję.

Skąd wziął się ten termin?

Terminu po raz pierwszy użyła Rebecca Solnit w swoim eseju Men Explain Things to Me. Została w nim opisana rozmowa autorki ze spotkanym na przyjęciu mężczyzną o napisanej przez nią książce. Mężczyzna próbował wyjaśnić kobiecie problematykę dzieła, nie przestając nawet po usłyszeniu, że jest ona jego autorką. Szybko okazało się też, że mężczyzna właściwie nie czytał książki – znał ją tylko z recenzji. Termin szybko stał się popularny, a esej jest dostępny do przeczytania w książce autorki, o tym samym tytule – Mężczyźni objaśniają mi świat. 

Rebecca Solnit

Rebecca Solnit „Mężczyźni objaśniają mi świat” / fot. materiały prasowe

Zdarza się najlepszym…

Autorka książek i dziennikarka, Paulina Młynarska, na swoim Facebooku wyjaśnia:

Mansplaining! Ja to nazywam „perorą dziada” i nie chodzi o wiek(!), tylko to o cholerne paternalistyczne męskie przemądrzałe ględzenie, często od rzeczy, baaaardzo często nudne, ale zawsze przekonane o swoim świętym prawie do dominowania w rozmowie, do tłumaczeniam nam drukowanymi literami oczywistych oczywistości, do niesłuchania. Brrrr….

Na forach dyskusyjnych możemy znaleźć mnóstwo podobnych przykładów tłumaczyzmu:

Uwielbiam chłopców, którzy mi mówią, jaką mam być feministką, i które z moich praw powinny być dla mnie ważne […] Dla mnie rady faceta na temat „bycia kobietą” są równie sensowne, co rady człowieka bez dzieci na temat wychowywania dzieci.

albo:

Gość używał mojego imienia niepoprawnie. Zwróciłam mu uwagę, co zwykle działa. Nie w tym wypadku. Tłumaczył mi, że nie wiem jak wymawia się moje imię, i używał go tak, jak jemu się podobało. Nie pomogło nawet pokazanie mu dowodu osobistego, bo w końcu w Polsce powinniśmy używać spolszczeń. 

Jak rozpoznać mansplaining?

Choć mansplaining niewątpliwie jest zjawiskiem, z którym kobiety starają się walczyć, wciąż istnieje problem z rozpoznaniem i sklasyfikowaniem go. Oto w jaki sposób objawia się on najczęściej:

 

  1. Sposób zwracania się w dyskusji. Zdrobnienia, pochodzące od imienia, czy takie jak dziewczynko, złotko lub nadmierne podkreślanie płci mają za zadanie wyprowadzić nas z równowagi. Nikt nie chce kontynuować rozmowy w poczuciu, że rozmówca nie traktuje nas poważnie – a Objaśniacz do tego właśnie dąży. 
  2. Nie interesują go nasze kompetencje. To, jakie mamy doświadczenie, gdzie pracujemy jak dużo wiemy. To on jest mężczyzną, więc z góry zakłada, że wie lepiej – po co miałby nas w ogóle wysłuchiwać? 
  3. Wygłasza monolog. Bo taki stan rzeczy trudno jest nazwać rozmową – choćbyśmy stanęły na rzęsach, mężczyzna stosujący mansplaining nie wysłucha naszego zdania, a jeżeli zada nam pytanie, to wcale nie będzie zainteresowany udzieloną przez nas odpowiedzią. Takie sytuacje zdarzają się w pracy, w rodzinie, a nawet w związkach, dlatego warto w porę to zauważyć i zostawić Wszechwiedzącego w spokoju. 
  4. Wspomina o twoim miejscu. Zdarzyło ci się usłyszeć, że twoje miejsce nie jest tutaj? Nie jest w internecie, u mechanika, na kopalni, za kółkiem, albo gdzie tylko Objaśniaczowi akurat odpowiada. Fakty, statystyki czy to, który mamy wiek nie mają znaczenia – znaczenie ma pokazanie wyższości w rozmowie.

Przesada czy realny problem?

Badania przeprowadzone w Princeton wykazują, że mężczyźni dominują w biznesowych dyskusjach aż o 75 proc. częściej niż kobiety.

Światło na ogromną skalę problemu rzuca też powstanie aplikacji – Woman Interrupted, której zadaniem jest mierzenie, jak często mężczyzna przerywa kobiece wypowiedzi. Aplikacja używa mikrofonu, aby przeanalizować rozmowy – wystarczy położyć telefon w pobliżu miejsca konwersacji. Po rozmowie wyświetlany jest graf, na którym przedstawione jest ile razy przeszkodzono ci w rozmowie (jeżeli jesteś kobietą), lub ile razy przeszkodziłeś (jeśli jesteś mężczyzną). Dane w aplikacji są bezpieczne, twórcy zachęcają jednak do udostępniania ich, by naświetlić problem.

aplikacja woman interrupted

Aplikacja Woman Interrupted pokazuje, ile razy mężczyzna przerwał naszą wypowiedź podczas rozmowy / źródło: App Store

Mansplaining na świecie

Mansplaining jest szczególnie częstym zjawiskiem w debacie publicznej. Kobiety zajmujące wysokie stanowiska każdego dnia walczą o dojście do głosu. Możemy zobaczyć to na polskiej scenie politycznej, spoglądając na sposób odnoszenia się polityków do posłanek. Równie często pojawia się jednak na świecie – o mansplaining oskarżony został miedzy innymi Donald Trump podczas swojej kampanii prezydenckiej, dyskryminując Hillary Clinton i przerywając jej wypowiedzi aż 51 razy w jednej debacie. Swoim zachowaniem stał się inspiracją do stworzenia opisanej wyżej aplikacji, której twórczyni chce pokazać, że niedopuszczanie do głosu kobiet jest dużo bardziej powszechnym problemem, niż może nam się wydawać.

 

Przeczytaj koniecznie: Związek z narcyzem. Byłam taka szczęśliwa!

Dziennikarka z ambicjami, masą pozytywnej energii i tuzinem pomysłów. Interesuje się modą, psychologią i radiem. Prowadzi media społecznościowe. Otwarta na wszelkie nowości, nie boi się pająków, samotnych podróży ani ciekawych wyzwań.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach