Saturday, December 4, 2021
Home / POLECAMY  / Konrad – udręczoną kobietą. Kto się boi „Dziadów” Mai Kleczewskiej?

Konrad – udręczoną kobietą. Kto się boi „Dziadów” Mai Kleczewskiej?

Łamanie prawa kobiet, pedofilia, zdemoralizowana władza, podzielona Polska – Maja Kleczewska i „Dziady”

Jan Peszek, Dziady Maja Kleczewska

Jan Peszek w roli Senatora w Dziadach Mai Kleczewskiej / fot. Bartek Barczyk

Kiedy usłyszałam o „Dziadach” w reżyserii Mai Kleczewskiej, wiedziałam, że jest to moment przełomowy, który przejdzie do historii. Po raz pierwszy reżyserką i odtwórczynią roli Konrada jest kobieta. Po piątkowym sukcesie spektaklu sztukę zbojkotowała nie tylko Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak, lecz także Minister Edukacji Przemysław Czarnek, który najchętniej, tak jak to zrobił towarzysz Gomułka w 1968 roku, ściągnąłby je z afisza. Kleczewska przejdzie do historii jako kolejna reżyserka „Dziadów”, zbojkotowane przez polskie władze

Kurator Nowak, minister Czarnek. Dlaczego boją się Dziadów?

W ubiegły piątek na deskach Teatru Słowackiego obyła się premiera najnowszej inscenizacji sztuki Adama Mickiewicza „Dziady” w reżyserii Mai Kleczewskiej, 120 lat po premierze tej sztuki w reżyserii Stanisława Wyspiańskiego. Wczoraj Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak wydała oficjalne oświadczenie, w którym odradziła nauczycielom zabieranie młodzieży do Teatru Słowackiego w Krakowie na spektakl „Dziady” w reżyserii Mai Kleczewskiej. Jak twierdzi Nowak:

„spektakl zawiera i promuje treści, które pozostają w jawnej sprzeczności z celami wychowania młodych Polaków”.

Kurator poparł Minister Edukacji Przemysław Czarnek, który podczas uroczystego otwarcia Kongresu Edukacji Klasycznej również przyłączył się do bojkotu spektaklu:

„Czym jest edukacja klasyczna? Najkrócej rzecz ujmując, jest to edukacja, która stawia na wychowanie do dobra, do piękna i, co najważniejsze, do prawdy. I chyba nie musimy sobie wyjaśniać i dodatkowo jeszcze argumentować, że jest to niezwykle ważne dzisiaj, w czasach, kiedy piękno jest zdeformowane, jak choćby tam, w Krakowie, gdzie zamiast »Dziadów« powstaje dziadostwo. Bardzo dziękuję pani kurator za reakcję — zwrócił się do małopolskiej kurator Barbary Nowak. — Nie wolno siedzieć cicho i milczeć w obliczu właśnie deformowania piękna i bezczeszczenia sztuki, kiedy prawda jest deformowana na skalę niespotykaną. Wystarczy włączyć telewizor na odpowiednie kanały i zobaczyć, jak wylatuje z ekranu kłamstwo, jak na dłoni. Nie będę cytował dzisiejszych wystąpień co niektórych polityków, tzw. polityków, a tak naprawdę kłamców, antypolskich kłamców”.

W odpowiedzi na apel Barbary Nowak do bojkotu sztuki, dyrektor Teatru Słowackiego w Krakowie, Krzysztof Głuchowski, zaprosił ją do obejrzenia spektaklu. Głuchowskiemu trudno się ustosunkować do opinii małopolskiej kurator, gdyż ani jej, ani ministra edukacji nie było w piątek na premierze:

„Ja wierzę w moc „Dziadów”. Ten spektakl jest po pierwsze rekonstrukcją, jeżeli chodzi o schemat, czyli układ sceniczny, wielkiej adaptacji Stanisława Wyspiańskiego, zawiera w sobie kompletny rys „Dziadów”, tych, jaki powinien być. To dzieło nie zmienia ani jednego słowa praktycznie w dramacie Adama Mickiewicza, to jest czysty Mickiewicz. Nie siedzę w głowie pani kurator. Dodatkowo komplikuje tę sytuację fakt, że wiemy, że nie widziała spektaklu, więc trudno nam z tym polemizować” — powiedział dyr. Głuchowski w wywiadzie dla Radia Kraków.

Konrad – kobietą 

Dominika Bednarczyk jako Konrad w Dziadach Mai Kleczewskiej

Dominika Bednarczyk jako Konrad w Dziadach Mai Kleczewskiej / fot. Bartek Barczyk

Maja Kleczewska spełniła obietnicę i „Dziady” to obraz dzisiejszej Polski z jej sytuacją polityczną i licznymi podziałami. Już w pierwszej scenie możemy zobaczyć androgeniczną postać Konrada, w którego wcieliła się wspaniała w tej roli Dominika Bednarczyk. Z wypiekami na twarzy czekałam, jak będzie wyglądać kobieta, która po raz pierwszy wcieli się w tę dotąd męską rolę. Jednak wraz z pierwszym zdaniem wypowiedzianym przez Bednarczyk, zrozumiałam, że najważniejsze jest to, o czym mówi.

Konrad z „Dziadów” Kleczewskiej wypowiada się w imieniu Polek i Polaków, ale przede wszystkim kobiet, których prawa są zagrożone, a wolność z dnia na dzień jest coraz bardziej ograniczana. Scena Wielkiej Improwizacji, w której najtrudniej utrzymać uwagę widza, została poprowadzona bardzo minimalistycznie. Bednarczyk znajdowała się sama na pustej scenie bez żadnych dodatkowych efektów. Mimo że Kleczewska bardzo wiernie trzymała się tekstu Mickiewicza i zmieniła tylko męskie końcówki na damskie, każdy z widzów mógł odgadnąć, że Konrad mówi o tragicznym losie polskich kobiet, które stały się więźniarkami i ofiarami zaostrzonego prawa aborcyjnego. Bednarczyk stworzyła obraz kobiety udręczonej, nie mogącej zrozumieć rządzących, który w swym okrucieństwie niczym nie różnią się od cara. Bardzo mocno wybrzmiały też z jej ust słowa dramatu Mickiewicza:

„Nazywam się Milijon — bo za miliony
Kocham i cierpię katusze.
(…) Czuję całego cierpienia narodu,
Jak matka czuje w łonie bole swego płodu.
Cierpię, szaleję – a Ty mądrze i wesoło
Zawsze rządzisz,
Zawsze sądzisz”.

„Ciemno wszędzie głucho wszędzie” w ustach ONR

Obrzęd „Dziadów”, prowadzony przez Guślarza (w tej roli Feliks Szajnert) to sceniczny plakat podzielonej Polski. Znajdziemy na nim bojówki ONR, babcie w moherowych beretach, trans kobietę w koszulce z tęczą, piękną dziewczynę w sukni w barwy narodowe, a także influencerkę, która relacjonuje całe widowisko. Po raz pierwszy w historii inscenizacji tej sztuki, publiczności mogło się zrobić żal Złego Pana z II części sztuki, na którego rzuciło się całe towarzystwo i dotkliwie go pobiło, pozostawiając ślady krwi na biało-czerwonej fladze. Znajdowali się tam również Żydzi, którym ktoś obciął pejsy i załatwił się do ich kapelusza. Nad obrzędem unosi się widmo nienawiści i wewnętrznych podziałów. Aż trudno uwierzyć, że ci wszyscy ludzie zgromadzili się razem na modlitwie za zmarłe dusze.

Kobiety w więzieniach. Za aborcję?

W klasztorze bazylianów, gdzie odsiadywali swoje wyroki więźniowie za działalność narodowowyzwoleńczą, siedzą matki, dziewczyny i babcie, które walczą o prawa kobiet. Najprawdopodobniej zostały pobite przez policję za udział w strajkach kobiet lub odsiadują wyrok za aborcję. Jedna z nich co jakiś czas wystawia język lub pokazuje środkowy palec w stronę wyimaginowanej kamery. Z celi wykrzykują buntowniczo „Nim uwierzę, że nam sprzyja Jezus Maryja” oraz śpiewają słynną pieśń zemsty. Słowa Mickiewicza w odniesieniu do współczesnej sytuacji w Polsce niejednokrotnie nabrały nowych sensów na przykład: „Po drogach leci tłum wozów jako tłumy wiatrami pędzone, wszystkie tam w jedną stronę” — które można teraz odczytać jako nawiązanie do masowych emigracji na Zachód.

Zobacz też: Ofiary ustawy antyaborcyjnej w Polsce

O pedofilii w kościele słów kilka

Dziady Maja Kleczewska Stary teatr

Maja Kleczewska w Dziadach porusza też temat pedofilii w kościele / fot. Bartek Barczyk

Bez cienia wątpliwości najbardziej rewolucyjne w inscenizacji Kleczewskiej było przestawienie Księdza Piotra, a poprzez niego całej instytucji kościoła. Po pierwsze rzeźbiony w złocie i pełen przepychu ołtarz Wita Stwosza i część poświęcona egzorcyzmom Konrada, które w tej inscenizacji przybrały zupełnie nowy charakter. Z ust demona ksiądz Piotr może usłyszeć o grzechach polskiego kościoła: „A wiesz, dlaczego tobie papież tak nie sprzyja? A wiesz, co o tobie mówią na mieście”.

Widzenie Księdza Piotra również uległo reinterpretacji. W sztuce Kleczewskiej nie widzimy już pokornego sługi, ale pysznego hierarchę, który spogląda w lśniący parkiet, niczym mityczny narcyz. Reżyserka zrezygnowała z IV części „Dziadów”, ale wykorzystała sen Ewy, aby móc nawiązać do problemu tuszowania pedofilii w kościele. W roli Ewy moglibyśmy zobaczyć dziecko, ubrane w różową pidżamkę, które niesfornie biega po pokoju. W pewnym momencie przyglądający się jej biskup (w tej roli Marcin Kalisz), wypowiadając słowa: „Panie, otom ja sługa dawny, grzesznik stary”, nie może się pohamować i dwukrotnie wkłada ręce pod spódniczkę Ewy, aż w końcu rzuca się na dziewczynkę. Byłam pod wrażeniem zarówno gry Marcina Kalisza, jak również subtelności Kleczewskiej, która jedynie zasygnalizowała problem, który został pokazany w dość delikatny sposób.

Zobacz też: Kobiety o Strajku Kobiet

Senator Jarosław Kaczyński

Jan Peszek w Dziadach

Kogo przypomina Jan Peszek – Senator w Dziadach Mai Kleczewskiej? Fot. Bartek Barczyk

Obok wspaniałej Dominiki Bednarczyk w roli Konrada, fenomenalną kreację senatora stworzył Jan Peszek. Senator tak jak w oryginale jest cyniczny i zuchwały. Kleczewska podkreśliła także jego rządzę władzy, która sprawiła, że ta postać ma wiele wspólnego ze słynnym prezesem rządzącej partii w Polsce. Jest podobnego wzrostu i podobnie jak on nie ma żadnej litości dla kobiet, które są główną osią tego spektaklu. Podczas balu pojawia się także zniekształcony hymn Unii Europejskiej, wskazujący na oddalanie się Polski od praworządności oraz wartości podstawowych dla zjednoczonej Europy.

Zobacz też: Maria Peszek – jak wkurzyć wszystkich

Polska podzielona

Mimo wspaniałych walorów artystycznych inscenizacja Mai Kleczewskiej nie pozostawia cienie optymizmu dla naszej ojczyzny, która jest pełna nienawiści i podziałów. Grupa, która spotyka się na obrzędzie tytułowych „Dziadów”, skacze sobie do gardeł, a kobiety siedzą w więzieniu. W wolnym kraju są bite przez policję za udział w pokojowej demonstracji, a demokratycznie wybrany rząd, gwałci konstytucję i łamie ich prawa. Odbywający się na końcu bal u senatora z muzyką przepełnioną dysonansami, a także zniekształconym hymnem Unii Europejskiej, może przypominać chocholi taniec. Obraz współczesnej Polski wyłaniający się z „Dziadów” Mai Kleczewskiej jest przygnębiający i pozbawiony nadziei. Może z tego powodu Małopolska Kurator Oświaty odradza oglądać młodzieży tej sztuki. Bardzo możliwe, że kieruje nią nie tylko programowa chęć indoktrynacji dzieci i młodzieży, ale szczera troska o dobry humor w te ponure, zimowe wieczory.
Bardzo zachęcam, aby zmierzyć się z tą sztuką, która nie należy do najłatwiejszych, ale mocno pobudza do refleksji.

dziennikarka, aktorka oraz komparatystka. Autorka szczególnie wrażliwa na kwestie praw kobiet, problemy społeczne oraz edukację seksualną. Nominowana do nagrody reporterskiej na Festiwalu Wrażliwy w Gdyni oraz Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka w Krakowie. W wolnych chwilach tańczy, uprawia jogę oraz uczy się języka hiszpańskiego.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach