Friday, September 18, 2020
Home / PARTNER MK  / Magdalena Witkiewicz: „Nie ma jak u mamy”

Magdalena Witkiewicz: „Nie ma jak u mamy”

„Nie ma jak u mamy” to nie tylko piękna historia, która utula niczym ciepły koc, ale i obraz różnych relacji z matkami.

Magda Witkiewicz / fot. Anna Powałowska-Górska

Magdalena Witkiewicz od 10 lat wzrusza i rozśmiesza. Pisze o poważnych sprawach w lekkim, a czasem nawet bardzo lekkim stylu. Jej powieści sprawiają, że chcemy być lepszymi ludźmi. Zawsze jest blisko czytelniczek. Mówi o sobie: „jestem dziewczyną z sąsiedztwa. Kobietą, która ma takie same problemy, podobne marzenia i doświadczenia życiowe”

 

Na początek serdecznie gratuluję 10-lecia pracy twórczej! Ponad 20 tytułów, kilkaset tysięcy sprzedanych egzemplarzy, nagrody i uwielbienie czytelników! Czy to moment, aby nieco odpocząć i zwolnić czy pisać jeszcze więcej?

Magdalena Witkiewicz: Prawdę mówiąc, to ja sama się nie mogę doliczyć ile już książek napisałam. Pamiętam, jak na koncie miałam trzy książki i sprawdzałam w internetowych księgarniach jak to fajnie wygląda. Że już trzy! Teraz, gdy ktoś mnie zapyta „ile?” nigdy nie wiem.
Czy czas zwolnić? Nie wiem. Moja rodzina uważała jeszcze do niedawna, że ja cały czas zwalniam i tak naprawdę nic nie robię. (śmiech). Siedzę sobie przy komputerze, uśmiecham się, gadam do siebie, a potem nagle pojawia się kolejna książka. Jednak racja, poprzedni rok był bardzo intensywny i musiałam odpocząć. Dlatego właśnie w tym roku ukaże się tylko moja jedna samodzielnie napisana książka Nie ma jak u mamy. To jest lekka książka, ale ukazująca też nieco poważniejsze sprawy. Pisząc tę książkę odpoczywałam i zbierałam siły do nieco poważniejszej lektury, za którą zabieram się lada moment. Od kilku lat zbieram dokumentację, by napisać powieść inspirowaną historią rodzinną. Będzie o wojnie, tęsknocie i o tym, że czasem życie naszych przodków ma dużo większy wpływ na nasze losy, niż nam się to wydaje. To będzie piękna książka, już teraz to wiem. Premiera Jeszcze się kiedyś spotkamy planowana jest na maj.

okładka książki „Nie ma jak u mamy” Magdalena Witkiewicz

„Nie ma jak u mamy” Magdalena Witkiewicz / Wyd. Filia

Jest pani znana jako mistrzyni dobrych zakończeń i popularyzatorka dobrych myśli. Ale najnowsza powieść Nie ma jak u mamy to nie tylko piękna historia, która utula niczym ciepły koc, ale i obraz macierzyństwa czy raczej przekrój różnych relacji z matkami.

Tak tam jest wiele różnych bohaterek. I tak jak w Szczęściu pachnącym wanilią skupiłam się na pierwszych latach macierzyństwa i dzieciach całkiem małych, to tutaj oprócz tego są relacje wielopokoleniowe (śmiech). Czyli to, jak relacje z naszymi mamami mogą wpływać na nasze dalsze życie. Jest matka zaborcza, jest mama smażąca naleśniki, jest też mama, która wszystko robi „poświęcając się” dla dobra swoich dzieci i później już wnuków. Książka ta ma również jedno dodatkowe przesłanie. Nigdy nie będziesz szczęśliwa, jeżeli tego nie chcesz. Jeżeli chcesz być nieszczęśliwa i wiecznie narzekasz, to będziesz miała takie życie.

Czy pani zdaniem współczesna kobieta musi wybierać między byciem dobrą matką a realizacją w życiu zawodowym? Bo przecież wiemy, że niełatwo to pogodzić.

Świat wymaga wiele. A my jesteśmy tylko ludźmi i wciąż nie odkryliśmy, jak rozciągnąć czas. Zawsze opowiadam, że dawno temu grałam w Simsów. Wtedy jeszcze nie miałam męża, dzieci, mieszkałam z rodzicami. I w tej grze nie mogłam się z niczym wyrobić na czas. Gdy byłam wypoczęta, to za mało opiekowałam się dziećmi, gdy poświęcałam czas na naukę, spadała mi energia. Wtedy byłam pewna, że życie tak nie wygląda! Niestety. Wybory życiowe są dużo trudniejsze niż wybory w grze komputerowej. I czynności w realnym życiu wymagają dużo więcej czasu.
Mam ten komfort, że mój czas pracy jest elastyczny, a moim biurem jest zwykły fotel. Tak naprawdę mogę pracować gdziekolwiek i kiedykolwiek. Na przykład w nocy, gdy dzieci już śpią.

Napisałam kiedyś, że synonimem słowa „matka” jest „wyrzut sumienia”. Bo wiele matek nieustająco czuje, że mogłyby być lepszymi matkami, mogłyby więcej spędzać czasu z dziećmi, bardziej intensywnie. Często zasypiamy z myślą, że można było ten nasz czas zupełnie inaczej zorganizować.

Z jednej strony chcemy wrócić do pracy, poczuć się ważne nie tylko dla naszego dziecka, ale też dla innych ludzi, zamiast dresów założyć szpilki, a z drugiej strony, kiedy jesteśmy w pracy, mamy wyrzuty sumienia, że nie spędzamy tego czasu z dzieckiem.
W swoich książkach właśnie pokazuję te dylematy. Nie mamy specjalnych życiowych kodów, by jak w grze móc sobie wydłużyć dobę, czy dodać życiowej energii. Uważam, że mamy prawo pozwolić sobie na słabości i czasem pewne rzeczy odpuścić. Po prostu powinnyśmy słuchać intuicji.

Co doradziłaby pani kobietom, które chcą być lepszymi matkami niż ich własne? Powinny starać się być inne, idealne czy może powinny spróbować zrozumieć własne matki i tak budować swoje relacje z własnymi dziećmi?

Czasem kłócąc się z naszymi mamami zapominamy, że przecież one nas kochają najbardziej na świecie. Tak jak my kochamy nasze dzieci. Tak jak chcemy, by one zaakceptowały nasze decyzje, my powinnyśmy zaakceptować to, jakimi one są, mimo że nas to czasem bardzo, bardzo wkurza. Jednak nie zmienimy ich i to, że czasem nie potrafimy się dogadać po prostu musimy zaakceptować. Pewnie my też czasem będziemy wkurzać nasze dzieci. Ale też chcemy dla nich jak najlepiej. Chyba takie relacje są najtrudniejsze. Warto pogadać od serca, choć czasem pewnie się nie da. To może po prostu trzeba się uśmiechnąć i iść dalej. Gdyby nie nasi rodzice – nie byłoby nas na świecie. To jest wystarczający powód do wdzięczności.

Poruszyłyśmy bardzo ważny temat, a przecież Nie ma jak u mamy to bardzo pozytywna powieść. To fascynujące, że potrafi pani w tak pozytywny sposób przemycać tak ważne i trudne tematy. Uchyli pani rąbka tajemnicy?

Zawsze, gdy piszę książkę, wyobrażam sobie, że jestem na kawie z przyjaciółką. I po prostu opowiadam jej jakąś historię. Historię, która może ją pocieszyć, wzruszyć, lub zmobilizować do zastanowienia się nad pewnymi rzeczami. Lubię moich czytelników, lubię z nimi rozmawiać i uwielbiam widzieć, jak reagują na to, co mam im do opowiedzenia. Moje książki to nie są sztywne spotkania towarzyskie, gdy sączysz szampana, stojąc w niewygodnych szpilkach. Jestem dziewczyną z sąsiedztwa. Kobietą, która ma takie same problemy, podobne marzenia i doświadczenia życiowe. Moje książki są o kobietach, które znamy, które wciąż napotykamy na naszej życiowej drodze, albo o kobietach, którymi same jesteśmy.

Rozmawiała: Małgorzata Ochab

O Autorce Nie ma jak u mamy

Pisarka Magdalena Witkiewicz w wojskowej kurtce

Magdalena Witkiewicz / fot. Anna Powałowska-Górska

 

 

 

 

MAGDALENA WITKIEWICZ, zwana mistrzynią happy endów, w tym roku obchodzi 10-lecie pracy twórczej! Jesienią szykuje dla czytelników coś naprawdę wyjątkowego: Milenka (zwana Milaczkiem), którą pokochały polskie czytelniczki, wraca po dziesięciu latach! To będzie książka, po przeczytaniu której czytelniczka zapragnie przytulić wszystkich, których kocha!

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Homepage 5 grudnia, 2018

    This is an positive site because there mentioned information is inspired for me. you also inspire to read there given tutorial and easy to make suitable your desktop icons.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach