Thursday, July 2, 2020
Home / Rozwój  / Twój Rozwój  / Magdalena Kostyszyn: Wychodzę z założenia, że na pierwszym miejscu jesteśmy kobietami, dopiero potem matkami

Magdalena Kostyszyn: Wychodzę z założenia, że na pierwszym miejscu jesteśmy kobietami, dopiero potem matkami

Ch*** Pani Domu: Mało kto myśli o tych wszystkich dziewczynach, które co miesiąc czekają na dwie kreski na teście ciążowym, a miesiączka jest dla nich powodem do płaczu

magdalena kostyszyn chujowa pani domu

Magdalena Kostyszyn / fot. archiwum prywatne

26 maja nie każda kobieta dostanie laurkę. Kampania #27maja zapoczątkowana przez Your KAYA ma na celu zwrócenie uwagi na setki tysięcy kobiet, które straciły swoje pociechy, nie mogą zajść w ciążę, albo z innych powodów nie chcą lub nie mogą mieć dzieci

Wywiad z Magdaleną Kostyszyn (Chujowa Pani Domu) – szerzej znaną ekspertką od nieładu. Tym razem będzie na poważnie.

Masz dzieci?

Tak, mam córkę.

Czy czujesz, że to daje ci jakąś przewagę nad niematkami?

W żadnym wypadku. Ze złością obserwuję w naszym społeczeństwie wykluczanie osób bezdzietnych. Żyjemy w świecie, w którym dzieci są najważniejsze. Chyba nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy tak zintensyfikowanego szału posiadania potomstwa. Baby boom ogarnął całą kulę ziemską – rodzicielstwo wkrada się w świat handlu, reklamy, marketingu. Sprawia nawet, że niektórzy fakt bycia rodzicem uczynili sposobem na biznes (blogi parentingowe).

Magdalena Kostyszyn: Bezdzietnych z kolei stereotypowo uważa się za pasożytów, karierowiczów i egoistów, a osoby świadomie rezygnujące z macierzyństwa muszą mierzyć się z nietolerancją społeczeństwa. Na wiele różnych sposobów daje im się odczuć, że nie tworzą modelowego, akceptowanego powszechnie modelu rodziny. Ulgi dla rodzin wielodzietnych kontra pomysły na podnoszenie osobom bez dzieci podatków – dla mnie to jawna dyskryminacja.

Czy doświadczyłeś kiedyś takiej dyskryminacji na własnej skórze?

Pamiętam, jak kilka lat temu jako świeżo upieczona matka zostałam na klatce zaczepiona przez starszą sąsiadkę, chwilę pogawędziłyśmy o moim niemowlaku i nie wiedzieć czemu, nasza z pozoru niewinna rozmowa zeszła na temat kobiet, które nie mają / nie chcą mieć dzieci. Sąsiadka nazwała je „wybrakowanymi” – że nie wiedzą co tracą i dla niej to nie są prawdziwe kobiety. Tak mnie zatkało, że nie odpowiedziałam jej nic, przez co oczywiście do dzisiaj jest mi wstyd, ale naprawdę byłam tak zaskoczona, że w XXI wieku można w taki sposób postrzegać chęć lub niechęć do posiadania dzieci.

O singielkach bez dzieci mówi się żartobliwie „bezdzietne lambadziary” sugerując, że nie mają pojęcia o prawdziwym życiu. Zupełnie tak tego nie widzę. Pewnie, że czasem kusi mnie, żeby jakiejś koleżance, która odpowiada tylko za siebie powiedzieć, że skoro jest zmęczona, to co ja mam powiedzieć, ale tego nie mówię. Tak, single, osoby bezdzietne mają prawo być zmęczone równie mocno, co rodzice, i nie mamy prawa im tego wytykać, wypominać lub licytować się, kto ma gorzej.

magdalena kostyszyn

Magdalena Kostyszyn z córką / fot. archiwum prywatne

Jak myślisz, dlaczego ludzie nie chcą mieć dzieci?

Uważam, że to decyzja, jak każda inna. Osobiście nie mam z tym żadnego problemu, jeśli ktoś otwarcie przyznaje, że nie chce mieć dzieci, nie lubi ich, nie widzi się w roli rodzica. Okropnie irytują mnie komentarze w stylu: „Tysiące rodziców chciałoby mieć swoje dzieci, a nie mogą, a ty świadomie się na nie nie decydujesz”. To dla mnie żaden argument. Staram się wspierać kobiety bezdzietne, nie gloryfikując specjalnie macierzyństwa, a w swoich działaniach w sieci próbując znaleźć balans pomiędzy treściami dotyczącymi rodzicielstwa i pozostałymi rzeczami. Powiedziałabym wręcz, że o macierzyństwie mówię mało – wydaje mi się, że kobiety, które mnie obserwują szukają rozrywki, wytchnienia i odpoczynku od dnia codziennego, dlatego zamiast zamęczać je tematami, których często mają już dość, wolę inspirować, zachęcać do dyskusji i prowokować do rozmów na tematy nie tylko związane z byciem matką. Wychodzę z założenia, że na pierwszym miejscu jesteśmy kobietami, dopiero potem matkami. Nie na odwrót.

Jak to się stało, że zostałaś ambasadorką akcji #27maja?

Z marką Your KAYA zaprzyjaźniona jestem od dłuższego czasu, dlatego naturalnym było dla mnie wsparcie tak ważnej społecznie kampanii.

Magdalena Kostyszyn: Cieszę się, że ktoś pomyślał w końcu o tych wszystkich kobietach, które w trakcie Dnia Matki najzwyczajniej w świecie cierpią – czy to uświadamiając sobie, że nie mogą zostać matkami, czy też powracając myślami do trudnych chwil (np. poronienia). 26 maja nasze profile społecznościowe toną w zdjęciach kwiatów, wierszyków, laurek. Wrzucamy refleksje dotyczące tego, jak bardzo macierzyństwo nas zmieniło, wymieniamy, co nam dało, a co zabrało. Mało kto myśli wtedy o tych wszystkich dziewczynach, które co miesiąc czekają na dwie kreski na teście ciążowym, a miesiączka jest dla nich powodem do płaczu. Nie myśli się o matkach, które straciły swoje dzieci – w trakcie ciąży, podczas wypadku lub w wyniku nieuleczalnej choroby. Myślę, że trudno jest takim mamom patrzeć na wszechobecne szczęście innych mam, które mają to, czego one mieć nie mogą lub nigdy nie będą mieć.

Solidaryzuję się mocno ze wszystkimi kobietami, bez względu na ich poglądy, zainteresowania, orientację. I chcę je wszystkie wspierać w ich wyborach, trudnych decyzjach. Być osobą, która stanie obok i powie, że życie nie jest sprawiedliwe i często nie jest ok, ale jesteśmy w tym razem i nie damy się.

Liczę mocno na to, że akcja zapoczątkowana przez Your KAYA spotka się z dużym odzewem innych osób i wspólnie będziemy mogli rozpocząć w tym temacie rewolucję. Żeby za rok, 27. maja do każdej kobiety spłynęła laurka z życzeniami.

 
Kampania #27maja

View this post on Instagram

W Your KAYA wspieramy wszystkie kobiety, także matki. Począwszy od Matki Ziemi, kibicujemy mamom, które wychowują swoje dzieci w tradycyjnym modelu rodzinnym; mamom wychowującym swoje dzieci samodzielnie; tym młodym, które pierwsze kroki swojego dziecka obserwują, ucząc się jednocześnie do matury, i tym, które decydują się na dojrzałe macierzyństwo. Your KAYA wspiera kobiety, które nie chcą mieć dzieci. Ale też te, które straciły swoje pociechy, lub nie mogą zajść w ciążę. To o tych ostatnich często nie pamięta się, świętując radośnie Dzień Matki. ___ Chcemy być dzisiaj z Tobą. Zadumać się wspólnie nad kawałkiem drożdżowego ciasta, przesłać wirtualny uścisk, porozmawiać. Wziąć głęboki oddech i łyk ciepłej herbaty. To jak. U nas? Czy u Ciebie? ___ #yourkaya #dzieńmatki #bezdzietność #bezdzietnośćzwyboru #bezdzieci #poronienie #stratadziecka #niemama #dziendzieckautraconego

A post shared by Your KAYA (@yourkaya) on

26 maja wszystkie oczy są zwrócone na matki – te, które wychowują swoje dzieci w tradycyjnym modelu rodzinnym i te samotne. Wszystkim im należą się brawa, wsparcie i najlepsze życzenia. Jednocześnie warto pomyśleć o kobietach, które z różnych powodów nie mogą lub nie chcą mieć dzieci. Wszystkim im należy się dzień akceptacji, zrozumienia i szacunku. Kampania #27maja ma na celu zwrócenie uwagi na setki tysięcy kobiet, które straciły swoje pociechy, nie mogą zajść w ciążę, albo z innych powodów nie chcą lub nie mogą mieć dzieci. Najczęściej nie pamięta się o nich, radośnie świętując Dzień Matki. Konfrontowane
z dumą i radością matek, a nierzadko odpytywane przez otoczenie o powody bezdzietności, najchętniej wymazałyby Dzień Matki z kalendarza. Chcemy dać im świadomość, że nie są jedyne, i że inni rozumieją poczucie ich pustki, wykluczenia lub społecznej presji. Niemamy doskonale wiedzą, jak krzywdząca może być ta ostatnia. Ciągle pytania ze strony rodziny, znajomych i innych matek, stygmatyzacja w niektórych środowiskach i brak taktu – wszystko to może prowadzić do poważnych problemów z samoakceptacją, a nawet depresji. Pamiętajmy o wszystkich kobietach, które muszą mierzyć się z tym problemem, znosząc komentarze, docinki, a nierzadko zwykłą mowę nienawiści. Najwyższy czas, by zamiast wstydem i zranieniem odpowiadać na nie tak, jak na to zasługują – ostrym sprzeciwem. Pomysłodawcą kampanii jest Your KAYA.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach