Saturday, October 24, 2020
Home / Felietony  / List od czytelniczki: Twój styl masz w sobie

List od czytelniczki: Twój styl masz w sobie

Ty wiesz jaki on jest. A Twoje ciało, zadbane i kochane stanie się piękne samo w sobie. Jeszcze nie rozbieram, ale zacznę. 

Moja córka przez rok była baletnicą – i wyrażała to całą sobą / fot. Unsplash/ Jamie R. Mink

Kilka lat temu moja córka przez rok chodziła w spódniczce z tiulu. Wiosna, lato, jesień, zima… Codziennie. Gdy ze względu na pogodę musiała założyć zimowe spodnie, Lulu (tak wtedy o sobie mówiła) chowała spódnicę do mojej torby i zakładała ją na przykład tuż po dotarciu do przedszkola

Moja córka przez rok była baletnicą – i wyrażała to całą sobą / fot. Unsplash/ Jamie R. Mink

Moja córka przez rok była baletnicą – i wyrażała to całą sobą / fot. Unsplash/ Jamie R. Mink

Pewnego wiosennego dnia poszłyśmy na plac zabaw. Ja usiadłam na ławce, Lulu bujała się na huśtawce. Tiul bujał się razem z nią – do przodu i do tyłu.
Wtedy przyszedł do mnie tekst książki o autentyczności. Książka nosi tytuł „Lulu” i jest opowieścią zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Choć już wtedy wiedziałam, że pisanie jest taką samą pracą jak chodzenie do biura (bo wykonujesz ją regularnie, w określone dni, w określonych godzinach, bez względu na to, czy masz wenę czy nie), „Lulu” powstała w wyniku natchnienia.
Moja córka przez rok była baletnicą – i wyrażała to całą sobą. Poczułam, że tak właśnie chcę – być taka, jak czuję w głębi serca; autentycznie wyrażać siebie nie tylko w wyglądzie, lecz także w życiu.
Dziś „Lulu” jest papierową książką, którą trzymam w ręce. Przekazuje ponadczasową treść, inspiruje dorosłych i pokazuje im, czym jest autentyczność.

Jako nastolatka zachorowałam na anoreksję. Jeszcze w liceum, zanim to się stało, moje ciało było nie takie, czyli w moim przekonaniu – za duże. Ciągle zamartwiałam się tym, jak wyglądam; ćwiczyłam za dużo i jadłam za dużo. Potem, aby poczuć się lepiej, przestałam jeść. I znowu moje ciało było nie takie. Pamiętam, jak idąc ulicą, usłyszałam rozmowę dwóch chłopców:
– Ty, zobacz, jaka laska!
– No co ty, za chuda!
Kubeł zimnej wody! Byłam grubsza, czułam się strasznie. Byłam chuda – czułam się strasznie.

Dziś chcę doceniać to, co mam, a nie to, czego mi brak. Moje włosy, oczy, ciało, które jest wysportowane i które urodziło dziecko, mój głos i moją siłę fizyczną. Naprawdę jestem silna. Nieważne, jak często będę mówiła mojej córce, że jest cudowna i piękna, skoro najwięcej zapamięta i najwięcej się nauczy z chwil, w których usłyszy, jak mówię: „Jestem za gruba”, „Mam wielki tyłek”, „Mój brzuch się wylewa”. Nawet jeśli nie mamy dziecka, obok nas znajduje się partner, który tego słucha. Albo przyjaciółka. Albo współpracownicy. Bo moje doświadczenie jest takie, że skoro nie jesteś zadowolona z siebie, świadomie lub nieświadomie to wyrażasz.

W święta Bożego Narodzenia oglądałam z córką „Kopciuszka”. Przyznam, że złościła mnie główna bohaterka: jej bezsilność i poddaństwo, brak buntu, rodzaj wycofania i bierności. Nadrabiała kontaktem z przyrodą i dobrym sercem, ale wydało mi się to bardzo tendencyjne.
„Mamo! – powiedziało moje dziecko. – Ona jest taka biedna! Nie może iść na bal i nie ma sukienki!”.
(Tak na marginesie: oryginalna bajka, na podstawie której powstał „Kopciuszek”, opowiada o umiejętności oddzielania tego, co w życiu potrzebne, od tego, co nam nie służy, i przedstawia świat jako wspierające i bezpieczne miejsce.)

Pomyślałam, że aby być autentyczną, trzeba odczarować wewnętrzne bajki o sobie; obudzić w sobie niegrzeczną księżniczkę, Bolka i Lolka, Meridę Waleczną albo Łowcę – do wyboru, do koloru. A potem sięgnąć po to, czego chcesz i czego ci trzeba.
– Podążaj za sobą i bądź autentyczna – mówię kobietom.
– Jak mam się ubierać? – pytają.
– A jak chcesz? – odpowiadam trochę przewrotnie, bo choć moją pracą jest doradzanie, uważam, że najważniejszy jest cel.
– Ale co mi pasuje? – dopytują.

Mogę ci powiedzieć, jaki masz rodzaj sylwetki, jakie długości i jakie kolory do ciebie pasują, ale należy zacząć od tego, jaką historię chcesz opowiedzieć o sobie. Co chcesz, aby ludzie myśleli na twój widok?
Gdy pracuję z kobietami indywidualnie, na początku skupiamy się na celu. Inny cel ubierania się ma kobieta, która szuka partnera, inny taka, która ubiega się o awans, jeszcze inny taka, która odeszła z korporacji i zamieszkała na wsi.

Swoją pracę zawsze zaczynam od pracy nad „DLACZEGO?”. Po co chcesz zajmować się ubiorem? Jaki jest twój cel? Jaka historię chcesz opowiedzieć ludziom? Gdyby twoja szafa była pudełkiem z farbami, a twoje ubrania farbami i pędzlami, to jaki obraz by powstał? Moje „Dlaczego?” wynika z mojej drogi i z tego, że jestem matką.

Pracuję w ogromnym szacunku do kobiecego ciała i jej intymności. To jest dla mnie ważne. Mówię i uczę o tym, że styl jest w tobie, masz go już dziś.

Aneta Ryfczyńska

Stylistka i trenerka rozwoju osobistego. Pomaga kobietom być w pełni autentycznymi w wyglądzie i cieszyć się tym

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach