Home / Miasto Prezentów  / TOP 6: Książki pod choinkę, które nie są poradnikami

TOP 6: Książki pod choinkę, które nie są poradnikami

Czym obdarować fankę gęstej fabuły? Podpowiadamy

Ksiązki pod choinkę na prezent nie muszą być poradnikami

Zobacz nasze 6 propozycji. To nie jest stereotypowa „literatura kobieca”. To wciągające książki dla fanek gęstej fabuły / fot. Thought Catalog / Unsplash

Książka jest zawsze dobrym pomysłem na prezent. Podpowiadamy, które z nowości wydawniczych zrobią wrażenie fance dobrych, chociaż niekoniecznie łatwych i lekkich powieści

Janice Y. K. Lee, Emigrantki

Janice Y. K. Lee, Emigrantki / fot. materiały prasowe

Bohaterki powieści to w większości kobiety, które poświęciły swoje dotychczasowe życie dla rozwoju kariery męża. Jego firma opłaca im kilkuletnie luksusowe „wakacje od życia” w Hongkongu, podczas których normą staje się zatrudnienie gosposi i niani na pełny etat, egzotyczne wyjazdy kilka razy w roku, bardzo dobre ubezpieczenie zdrowotne i prywatna szkoła dla dzieci. W tym zamkniętym świecie amerykańskich ekspatów, w którym wszyscy się znają przynajmniej z widzenia i bywają na tych samych przyjęciach, w tajemniczy sposób splatają się losy trzech kobiet. Margaret, kiedyś zdolna projektantka, matka trojga dzieci, zmaga się z tragedią, która dotknęła jej rodzinę. Zachowując pozory normalnego życia, powoli wycofuje się do własnego świata i emocjonalnie oddala się od męża i dzieci. Hillary, na pozór żona przy mężu, kobieta samodzielna finansowo, rozpaczliwie miota się pomiędzy rezygnacją z marzeń o macierzyństwie a adopcją chłopca z miejscowego sierocińca. Kiedy na horyzoncie pojawia się Mercy – córka koreańskich emigrantów, bezrobotna absolwentka Columbii – Margaret i Hillary tracą grunt pod nogami. Łatwo zaobserwować, co różni te kobiety – znacznie ciekawsze jednak jest towarzyszenie im w powolnym budowaniu więzi, w tych okolicznościach – wydawałoby się – zupełnie niemożliwej. (Wydawnictwo Literackie)

Sophie Houser, Andrea Gonzales, Superkoderki

Okrucieństwo i przelewanie krwi w grach komputerowych jest w naszym społeczeństwie akceptowalne, a niewinna nawet wzmianka na temat krwi menstruacyjnej nadal wywołuje obrzydzenie albo – w najlepszym wypadku – płomienne rumieńce. To bardzo dziwne, nie uważacie? Do podobnego wniosku doszły dwie nastolatki Sophie Houser i Andrea Gonzales, które – zanim napisały książkę Superkoderki – w 2014 roku, podczas zajęć letniej szkoły „Girls Who Code”, stworzyły prostą, archaiczną (ale przewrotną) strzelankę Tampon Run. Bohaterką tej gry jest dziewczynka, która samotnie walczy z armią facecików w różowych czapeczkach, strzelając do nich tamponami. Jednocześnie uzupełnia swój arsenał i łapie fruwające niebieskie pakunki. Swego czasu gra zrobiła w sieci furorę. Superkoderki nie są jednak wyłącznie książką o programowaniu – głównym tematem jest rozwój i dojrzewanie. Autorki dużo miejsca poświęcają doświadczeniom wspólnym wszystkim nowicjuszom (wszystko jedno w jakiej dziedzinie), nie wstydzą się przyznać do lęku przed porażką, do frustracji. Ciekawym dodatkiem do książki jest mini kurs kodowania. Celem organizacji „Girls Who Code” jest niwelowanie różnic edukacyjnych między kobietami i mężczyznami oraz stworzenie warunków, w których kilkunastoletnie dziewczyny mogą się uczyć programowania. Założycielka szkoły Reshma Saujani mówi: „Uczymy chłopców bycia dzielnymi, a dziewczynki bycia perfekcyjnymi. I to najgorsze, co możemy robić”. (Czarna Owca)

George Saunders, Lincoln w Bardo

W drugim roku wojny secesyjnej umiera na tyfus jedenastoletni William Wallace Lincoln, syn prezydenta USA, Abrahama Lincolna. Po Waszyngtonie szybko rozeszły się pogłoski, że zrozpaczony ojciec, odwiedzając cmentarz, wchodził do krypty swojego syna, a nawet wyjmował ciało dziecka z trumny. Akcja literackiego eksperymentu Saundersa rozgrywa się na cmentarzu położonym w Georgetown na Dębowym Wzgórzu. W ciemności odzywają się głosy gadatliwych zmarłych opowiadających swoje historie. Ich dialogi (rozpisane na wzór dramatu) objaśniają nam też, co działo się na cmentarzu bezpośrednio po pogrzebie Willy’ego. Kto pamięta wiersz Bolesława Leśmiana:

„Mają zmarli w niedzielę ten pośmiertny kłopot/ Że w obczyźnie cmentarza czują się – bezdomnie – / A lubią noc tę spędzać popod mgłą lub popod / Wiecznością, co się w jarach gęstwi nieprzytomnie”,

bez trudu zrozumie klimat tej opowieści. Bohaterowie powieści tkwią uwięzieni w bardo – według Tybetańskiej Księgi Umarłych to stan przejściowy egzystencji pomiędzy śmiercią a kolejnymi narodzinami. Wrażenie niezgody na śmierć potęgują peryfrazy, których mieszkańcy Dębowego Wzgórza używają – starannie pilnując się nawzajem – żeby uniknąć nazywania swojego stanu po imieniu. Wielogłosową opowieść uzupełniają cytaty ze źródeł historycznych (prawdziwych lub… wymyślonych) dokumentujących żałobę rodziny Lincolnów. (Znak)

Łucja Kucia

 
Maja Lunde, Błękit

M. Lunde, Błękit / fot. materiały prasowe

Jej książki powinny być lekturami szkolnymi. Młoda norweska pisarka tworzy powieści, by przestrzec przed nadmiernym korzystaniem z zasobów środowiska naturalnego. W Historii pszczół kreśliła obraz świata bez tych owadów, co będzie prowadzić nie tylko do braku miodu, ale także do braku żywności, załamania się gospodarki, sprowadzenia życia codziennego do walki o jedzenie i przetrwanie. W Błękicie ostrzega, że jeśli nie zaczniemy szanować natury i będziemy nadmiernie ją eksploatować, w bliskiej przyszłości na Ziemi zabraknie wody. Tak, jak w swojej pierwszej książce, i tu porusza się w kilku przestrzeniach czasowych: w czasach nam współczesnych i w roku 2041. Opowiada o aktywistce środowiskowej Signe, która walczy z międzynarodową korporacją o zachowanie lodowca, i Davidzie, który razem z córką wędruje przez Europę, uciekając przed pożarami i szukając wody. Jeśli wszyscy nie uświadomimy sobie, że musimy walczyć jak Signe o szacunek dla naszej planety, w niedalekiej przyszłości poniesiemy tego srogie konsekwencje. I to z własnej winy. (Wydawnictwo Literackie)

Aleksander Kaczorowski, Ota Pavel. Pod powierzchnią

Piękno i tkliwość, zawarte w pisarstwie Oty Pavla, pozostają w tragicznym kontraście z jego życiem, dotkniętym przez wydarzenia w Europie Środkowej XX wieku i chorobę psychiczną. Wybitny pisarz mógł tworzyć, kiedy czuł się dobrze, ale nadmiar pracy, której oddawał się z pasją i ogromnym zaangażowaniem, powodował nawrót choroby. Był dziennikarzem sportowym, ale jego reportaże wykraczały daleko poza ramy relacji z boisk i stadionów. Był zapalonym wędkarzem, ale pisanie o łowieniu ryb stawało się pretekstem do głębokich rozważań o świecie. Śmierć pięknych saren, Jak tata przemierzał Afrykę czy Bajka o Raszce i inne reportaże sportowe to jedne z najpiękniejszych tekstów, jakie powstały w historii światowej prozy. Aleksander Kaczorowski oddaje Ocie hołd, pisząc tę biografię. Opowiada o jego życiu w kontekście II wojny światowej, zagłady Żydów, Praskiej Wiosny, ale zostawia czytelnika z obrazem prostego i prawdziwego – niezwykle wrażliwego na świat człowieka, który najbardziej w życiu chciał być pisarzem. (Wydawnictwo Czarne)

Ēdouard Louis, Historia przemocy

To czwarta książka w dorobku młodego niezależnego Wydawnictwa Pauza, które ma ambicje prezentowania polskim czytelnikom literatury zagranicznej z wyższej półki. Trzeba przyznać, że do tej pory wydane przez Pauzę tytuły realizują tę wizję. Historia przemocy to powieść młodego francuskiego pisarza. Jest dobrze skonstruowana i napisana z wyjątkową precyzją języka. Ma niecałe 200 stron, a naładowana jest emocjami tak, że dla niektórych czytelników może być to za wiele. Dramatyczne wydarzenie w życiu głównego bohatera – oparte na doświadczeniu autora – samo w sobie ma spory ładunek emocjonalny. Na dodatek, historia została opowiedziana z kilku perspektyw i achronologicznie, co wzmacnia siłę oddziaływania. Młody paryżanin pada ofiarą przemocy, a jej sprawcą jest ktoś, kto miał być partnerem w sprawianiu sobie przyjemności. Bo kto nie fantazjował o nocy w ramionach atrakcyjnego nieznajomego o egzotycznej urodzie, który jako pierwszy wykazuje nami zainteresowanie? I jak zachować się później? Jak zachować się jako ofiara przemocy? Na jakie uczucia sobie pozwolić? Kogo obwiniać, skoro sami wpuściliśmy sprawcę do swojego życia? To nie jest przyjemna książka, ale dobra literatura. (Wydawnictwo Pauza)

Paulina Bandura

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach