Home / Kultura  / Plotki, bale i skandale, czyli jak Kraków szalał w karnawale

Plotki, bale i skandale, czyli jak Kraków szalał w karnawale

O tym, jak miasto na parę tygodni stawało się matrymonialnym targowiskiem

Krakowskie bale czyli Grupa osób na balu. Atelier „Studio”, lata 20-te XX w.

Grupa osób na balu. Atelier „Studio”, lata 20-te XX w.

Nakupowałaś koców, uzbroiłaś się w zapas kakao, wykupiłaś abonament w Netfiksie, a dom wyposażyłaś w miliony pachnących świeczuszek tylko po to, by się w nim zamknąć? Nic z tego! Weź przykład ze swojej prababki, w której żyłach płynęła błękitna krew i ochota do tańców, i nadchodzącej zimy daj się ponieść zabawie!

Bal Prasy w salonach Starego Teatru. Agencja Fotograficzna „Światowid”, 1933 r.

Dziewiętnastowieczne krakowskie bale były nie tylko remedium na nudę doskwierającą arystokracji, ale przede wszystkim wyrafinowaną zabawą do białego rana. Z nostalgią i z przymrużeniem oka przypominamy uroki salonów, na których warto było bywać, o czym plotkowano w kuluarach i jaki kostium zrobił furorę podczas jednej z najsłynniejszych redut w Krakowie.

Panienka od miesiąca mało jadła i gorzej spała. O tym dniu marzyła tak intensywnie, że omal nie podupadła na zdrowiu. Konstancja, podobnie jak inne młode panny, nie mogła się doczekać swojego „pierwszego balu”. Była pewna, że żadna, nawet jej najserdeczniejsza przyjaciółka nie będzie się cieszyła większym powodzeniem ze strony potencjalnych narzeczonych. Ale najbardziej Konstancja doczekać nie mogła się tańców do białego rana. Wiedziała, że w mazurze wygląda jak łabędzica! Zmartwienie miała za to matka Konstancji, hrabina. Przypuszczała, że nadchodzącego karnawału wszystkie oczy, życzliwie lub mniej, będą skierowane właśnie na córkę. Dlatego za cel postawiła sobie przygotowanie toalety zgodnie z najgorętszymi, jak byśmy dziś powiedzieli, trendami i z myślą o prasowych sprawozdaniach.

Zofia Roguska w sukni balowej. Fot. Awit Schubert, ok. 1880 r.

Każdy chciał się znaleźć na słynnym krakowskim balu. Nic dziwnego, że przygotowania do niego były wielką operacją logistyczną i lekarstwem na krakowską nudę lat 70. XIX w. Gospodarze balu musieli się zatroszczyć o wystarczająca liczbę win i zakąsek, panie domu spekulowały, ile sztuk sreber stołowych zaginie. Służący zastanawiali się, jak wiele płaszczy będzie trzeba zawiesić i jak odratują zadeptaną podłogę.

Niech żyje bal

W XIX i na początku XX w. krakowskie bale, jak wynika ze wspomnień felietonistki „Kuriera Poznańskiego” – „wyjątkowe i inteligentnie przemyślane”, odbywały się przede wszystkim w karnawale. Mogły mieć charakter publiczny, prywatny lub filantropijny. Dobroczynność była doskonałym pretekstem do zabawy, nic więc dziwnego, że z inicjatywy księżnej Marceliny Czartoryskiej, która w sali Hotelu Saskiego zorganizowała (1875 r.) bal na rzecz budowy szpitala dla dzieci, do mazura stanęło aż dziewięćdziesiąt par. Bale publiczne, którym nie przyświecał żaden charytatywny cel, również miały swój klimat. Były bale akademików, medyków, chemików, literacko-artystyczne, palestry i najelegantszy – bal rolników, na którym obowiązkowym elementem garderoby był frak. Wspomnieć należy również o balach prezydenckich, którego pomysłodawcą był Józef Dietl. Prezydent może nie był najlepszym gospodarzem pod słońcem (chodził zbyt wcześnie spać), ale zależało mu na integracji mieszkańców. Był to bal (1868 r.) egalitarny – zaproszenie dostało aż tysiąc osób. W sali Rady Miejskiej znaleźli się goście, którzy zasłużyli się miastu, arystokraci, przemysłowcy, kupcy, uczeni, burżuazja, a nawet zwykli mieszczanie.

Hanna Rudzka z dwoma koleżankami w przebraniach balowych. Fot. Zygmunt Garzyński, 1922 r.

Najbardziej widowiskowymi balami były reduty, czyli zabawy, na których obowiązywało (ale nie pod rygorem) przebranie. Mistrzem tego typu ceremonii był malarz Wojciech Kossak, który po skończonym balu, wciąż w rodowym mundurze, wraz z innymi przebierańcami poszedł na poranną mszę do kościoła Mariackiego. Do historii przeszły damskie stylizacje karnawałowe. Wśród dam największą furorę swoim kostiumem zrobiły Róża „Imcia” Tarnowska jako Maria Antonina, Aga Potocka w stylizacji przepełnionej francuskim blichtrem („suknia z atłasu złocistego, z tyłu stojący kołnierz koronkowy oraz szarfa wiśniowego koloru”) czy „kapiąca od złota” Teodora Matejkowa; a także Wojciech, służący u Potockich, którego hrabina przerobiła na małpę „w białych pończochach, czarnych culottes i żabocie”.

Tańce, hulańce, swawole

Bal w restauracji „Pawilon”. Fot. Stanisław Mucha, lata 30. XX

Obowiązkowym elementem balów był, oczywiście, taniec. Przy dźwiękach muzyki Chopina zabawa rozpoczynała się od poloneza. Jednak najbardziej efektownym popisem sprawności i gracji był mazur, do którego stawano dopiero po północy. Taniec był jednak zarezerwowany dla najurodziwszej młodzieży. Kiedy szał zabawy ogarnął wszystkich zebranych, zaczynały się oberki i krakowiaki. Później ruszano do spokojniejszych tańców – kotyliona, kontredansa, walca, zeksera, bostona. Po pierwszej wojnie światowej najmodniejszymi tańcami salonowymi były: ogniste tango, fokstrot, grzeszny two-step i one-step, charleston i blues. We lwowskiej diecezji nowoczesne tańce uważano za upadek moralności, ale w krakowskiej biskup Sapieha nie miał nic przeciwko. Bal kończył się białym (jak świt) mazurem, lub inaczej, „mazureczkiem do poduszeczki”. Uczestnicy jednego z najsłynniejszych balów – balu kostiumowego u Potockich – posileni najlepszymi frykasami z bufetu: „barszczem w filiżankach, musem z szynki lub pasztetem, kotletami cielęcymi z groszkiem i niezliczoną ilością deserów, wina oraz kawą parzoną po turecku”, mogli się w końcu udać na zasłużony odpoczynek.

Targowiska próżności i różności

Grupa osób na balu. Atelier „Studio”, lata 20-te XX w.

Dziewiętnastowieczne społeczeństwo, ubogie w rozrywki, z utęsknieniem czekało na karnawał, aby w końcu dać upust szałowi zabawy. Celebrowanie wolnego czasu było dla ludzi prawem, obowiązkiem i sztuką – obwarowaną tysiącem zakazów i nakazów. Bale spełniały szereg funkcji. Dla jednych karnawałowe imprezy były okazją do manifestacji uczuć narodowych, dla drugich ważne były ze względu na ich matrymonialną funkcję. Na karnawał do Krakowa zjeżdżali w tym celu co zamożniejsi ziemianie kresowi oraz co znaczniejsze kresowe posagi. Miasto na parę tygodni stawało się matrymonialnym targowiskiem, nawet w 1901 r., w gazetce okolicznościowej, zamieszczono takie oto ogłoszenie:

Rzadka okazja. Majątek około 600 mórg gruntu zostanie rozparcelowany pomiędzy przyszłych mężów trzech córek. Zgłoszenia osobiste przed Popielcem. Kandydaci mogący się wykazać biletem na bal prasy i zapłaconymi rachunkami u krawca będą mieli pierwszeństwo.”. Nieoceniona była rola ojców panien, które z karnawałem wiązały nadzieję na intratne zamążpójście. Michał Bałucki, komediopisarz, wspominał, że pełnił funkcję kasjera, który „na te wszystkie bale, suknie i kolacje ma dostarczyć pieniędzy i nosić bukiety, wachlarze i szale.

Grupa osób w stylizacjach karnawałowych. Autor nieznany, 1910 r.

Niezwykle pomocnym atrybutem w staraniu się o względy panien był karnet balowy. Panowie ubiegający się o taniec musieli się do niego wpisać. Karnet był więc świadectwem powodzenia panny. Podobnie jak umieszczenie nazwiska w prasowym sprawozdaniu balowym. Zdarzały się więc próby przekupstwa. Według Zofii Ordyńskiej kobiety były gotowe wiele uczynić, by opis ich toalet pojawił się w kronice towarzyskiej. Plotka głosi, że jedna z uczestniczek balu nasłała na dziennikarkę swojego męża, który miał obtańcowywać ją do rana, by pod koniec imprezy szepnąć jej do ucha: „Bardzo bym panią prosił, żeby pani umieściła moją żonę w sprawozdaniu”.W dwudziestoleciu międzywojennym gorsety ustąpiły miejsca krótkim, luźnym sukniom z obniżonym stanem. Skrócono włosy. Damskie fryzury nie wymagały już ogromnych nakładów pracy, „szpilek, tapirowania, przypinanych loczków”. Niezmienny pozostał fakt, że panie bardzo dbały o indywidualność swojej aparycji w stylu nazwanym prześmiewczo „krakowsko-hrabiowskim”. W pierwszej dekadzie XX w. z elegancji zasłynęła Janina Puttkamerówna i jej kreacja z białego atłasu, poobszywana jasnożółtymi koronkami ozdobionymi palietkami, której wygorsowany stanik był przybrany tiulem i żółtymi różami, czy Eleonora Cerchówna w

„czarnej, koronkowej sukni z małym trenem, który trzymała na ręce. Dekolt ozdobiła brylantowym naszyjnikiem, a strój dopełniały białe i bardzo długie rękawiczki skórkowe, wachlarz z czarnych strusich piór”.

Męską ozdobą balową był cylinder, wymagany podczas przyjęć u Potockich Pod Baranami. Panowie nosili „smokingi z kamizelką, sztywne koszule i lakierowane półbuty”.

Dwie młode kobiety. Fot. Awit Schubert, ok. 1880 r.

Rozbalowany Kraków kładł się do snu z początkiem lutego. Muzyka cichła, a towarzystwo przestawało rozmawiać o tym, kto i gdzie zaprasza na bal. Salony przewietrzono z zapachu spirytusu i przypieczonych włosów, wytrzepano meble z kurzu i osłonięto je pokrowcami. Suknie balowe zawieszono na kołku, przetarto zaspane oczy, wyleczono się z delikatnego kaca, zawodów miłosnych i zbyt wielkich oczekiwań.

Agna Karasińska

Na podstawie książki „Salony krakowskie” Anny Gabryś, Wydawnictwo Literackie

Dziękujemy Paniom: Joannie Gellner i Iwonie Nuckowskiej z Muzeum Historycznego Miasta Krakowa za pomoc w znalezieniu i udostępnienie zdjęć przedstawiających tradycje karnawałowe z XiX w. i początku XX w. ze zbiorów Muzeum

Dziennikarka, która nie boi się stawiania oczywistych pytań, w nadziei na usłyszenie ciekawych odpowiedzi. Profesjonalna artystka życia. Multitaskerka. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów. Nie lubi zdrobnień i brzydkich zdjęć dołączanych do informacji prasowych.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Dissertation Services Grudzień 28, 2018

    Planning a small family vacation and I just want to know what is some knowledge on the set of clothes from carnival in Rio de Janeiro.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach