Saturday, June 22, 2024
Home / Ludzie  / Prawdziwe historie  / Kot, UFO i seria niefortunnych zdarzeń

Kot, UFO i seria niefortunnych zdarzeń

Czy Góra Świętej Anny jest miejscem pechowym, które powinno niepokoić?

Spotkanie z UFO

Czy tak mogłoby wyglądać spotkanie z UFO? Fot. Adobe Stock

W połowie drogi między Krakowem a Wrocławiem Ewa zatrzymała się na stacji benzynowej. Nieopodal tej samej stacji, parę lat temu ledwo uszła z życiem z wypadku samochodowego. Jej samochód dachował, później nadawał się tylko na złomowanie. Dziś ma nowy samochód, ale to miejsce pozostaje dla niej tak samo pechowe jak wtedy. Tym razem za sprawą Wąsika. „Nie wiem, czy nade mną coś wisi? Czy to wszystko jakiś znak?’’

Pozostały po nim szelki

Ewa jest tatuatorką, niedawno przeprowadziła się do Wrocławia. Tamtego dnia, razem ze swoją partnerką Aleks, zatrzymała się we wsi o nazwie Góra Świętej Anny, położonej na stokach góry o tej samej nazwie, słynnej z amfiteatru na 7 tys. miejsc, który naziści zbudowali w latach 30-tych w miejscu nieczynnego kamieniołomu. Tam właśnie, na stacji benzynowej Orlen, z samochodu Ewy zniknął ukochany kot Wąsik. Dziewczyny zrobiły przerwę na toaletę, i dla siebie, i dla kota.

– Poluzowałam mu potem lekko szelki i czekałam na Aleks. Rozproszyła nas jeszcze jakaś rolka papieru, którą ktoś położył obok naszego auta. A potem ruszyłam, przekonana, że Wąsik śpi, jak zwykle, z tyłu. Dopiero gdy dotarłam do celu zorientowałam się, że nie ma go w samochodzie. Nie słyszałam, jak się wymknął.

Wąsik zniknął. Pozostały po nim szelki, którymi był przypięty do pasa.

„On chyba umiera”

Tego samego dnia, kilka godzin wcześniej, w pobliżu tego samego miejsca, Ewa – jadąca tym razem z tatą Aleks – była świadkiem wypadku samochodowego, w którym niemal zginął mężczyzna. Zobaczyła grupę ludzi stojącą jakieś dziesięć metrów od rozwalonego samochodu.

– Pomyślałam „ale ktoś przydzwonił” i już mieliśmy jechać dalej, gdy usłyszeliśmy „on chyba tam umiera”. To tam jest człowiek w tym samochodzie??? Nie mogliśmy uwierzyć. Nikt nie udzielił temu mężczyźnie pomocy, miał głowę ułożoną w dół, wszystko zawalone. Wypadek we wsi, dziesięć osób stoi obok i nie wie, że obowiązkiem jest udzielenie pierwszej pomocy?! Gdy go ratowaliśmy, a było ciężko, bo ważył ze 150 kg, usłyszeliśmy, że to jego wina, bo jechał bez pasów.

Polecamy:
Mój brat utknął po śmierci między światami

Lustrzane odbicie

Ewa była przekonana, że mężczyzna nie przeżyje. Tydzień później dowiedziała się, że udało się go uratować. Dręczy ją niepokojące podobieństwie tej sytuacji do innej, będącej lustrzanym odbiciem z niewielką zmianą ról. Dziewczyna Ewy, Aleks, miała poprzednio inną dziewczynę, też o imieniu Ewa. W dodatku tamta Ewa ma urodziny dokładnie tego samego dnia, co Ewa obecna. Jakby podobieństw było mało, kiedyś poprzednia Ewa jechała z mamą Aleks i były świadkami wypadku, w którym zginął mężczyzna, a jakiś czas później zaginął kot pierwszej Ewy i już się nie odnalazł.

Zobacz też:
Lustrzane godziny – co to jest? Jak je interpretować?

Wizerunek kota niezgodny z polityką spółki

Wąsik był ciężko chory, zdiagnozowano u niego mastocytomę (nowotwór), a 7 czerwca miał mieć operowane ucho. Był też świeżo po odstawieniu leków psychotropowych.  Poszukiwania trwają trzeci tydzień – jednak bez skutku. Rok wcześniej Korea, druga kotka Ewy, miała dwie operacje na mastocytomę, w tym jedną na ucho.

– Nie wiem, czy nade mną coś wisi? Czy to wszystko jakiś znak?

– zastanawia się Ewa.

Orlen odmówił powieszenia plakatów o zaginionym kocie. Ewa rozmawiała z pracownikami stacji, którzy powiedzieli jej, że dostaną kary za powieszenie plakatów. Usłyszała też, że rozpowszechnienie wizerunku kota zwyczajnie nie zgadza się z polityką spółki. Poprosiła o sprawdzenie na monitoringu, czy widać, co się wydarzyło w czasie jej postoju na stacji. Najpierw dowiedziała się, że kamery były atrapami, a te które działały, były zbyt słabej jakości, żeby cokolwiek na nich zobaczyć. Potem jednak, gdy dodzwoniła się do zarządu, powiedziano jej, że kamery są prawdziwe, że zostały sprawdzone i nic na nich nie widać. Ale jak jest naprawdę?

– Pani która do mnie zadzwoniła powiedziała, że bardzo mi współczuję, ale że może przytoczyć 40 stron o tym, dlaczego na stacji nie można rozwiesić plakatów i że nie ma możliwości porozmawiać z nikim innym

– mówi Ewa.

Polecamy:
Sennik: koty – co oznaczają we śnie?

UFO, zwłoki i wojsko, czyli seria niefortunnych zdarzeń

Jedyna możliwość, jaka pozostała Ewie, to włóczenie się wokół terenu stacji i rozkładanie klatek-pułapek w nadziei, że kot się na nie złapie. Obawia się jednak, że Wąsik wskoczył do czyjegoś samochodu lub ktoś go znalazł i zabrał. Ludzie w tej okolicy często porzucają psy i koty.

– Jest to ogromny park krajobrazowy, dodatkowo położony na terenie wygasłego wulkanu. Pełno pustostanów i tereny wojskowe

– opowiada Ewa.

Obszar Góry Świętej Anny, z kamieniołomami wapienia trasowego i nefelinitu, sztolniami, amfiteatrem i zespołem klasztornym franciszkanów, został wpisany do wojewódzkiego rejestru zabytków. Nad tymi terenami prawie trzydzieści lat temu widziano UFO.

Jak podaje polska baza relacji o obserwacjach UFO, w czerwcu 1997 roku czwórka znajomych dostrzegła tam potężne świecące obiekty w kształcie kul, a także przesuwający się „ekran”. Świadkowie opisywali zjawiska, które obserwowali przez kilka dni, jako „taniec niezwykłych świateł”, „komunikowanie się obiektów między sobą”, „materializowanie się kul w postaci w pelerynach”. Byli przerażeni i przekonani, że nastąpiła inwazja obcych.*

Wojsko stacjonuje na tym terenie od 2021 roku, kiedy to została podjęta decyzja o zmianie administratora amfiteatru na Górze Świętej Anny ze starosty strzeleckiego na Ministra Obrony Narodowej. W 2022 roku zabezpieczono 40 mln zł na remont amfiteatru, który od lat zamienia się w ruinę, jednak zamiast tego powstał… radar meteorologiczny.

Amfiteatr

Amfiteatr na Górze Świętej Anny / fot. Adobe Stock

Również w 2022 roku przypadkowy turysta odnalazł na Górze Świętej Anny samochód ze zwłokami 36-letniej kobiety. Kobieta miała rozległe poparzenia tułowia i rąk, jednak pojazd nie zajął się ogniem. Po roku prokuratura poinformowała, że szczegóły śledztwa nie mogą zostać ujawnione, a sprawą zajęło się Ministerstwo Obrony Narodowej, które zarządza terenem. Teraz oficjalnie jest zakaz wstępu do lasu. W nocy na niebie widać dziwne światła, a napotkany przez Ewę oddział wojska zniknął następnego dnia wraz z całym rozstawionym wcześniej pawilonem.

światła nocą

Światła na terenie wokół Góry Świętej Anny / fot. Ewa W.

drzewo o dziwnym kształcie

Drzewo niedaleko miejsca, gdzie spłonęła kobieta / fot. Ewa W.

Franciszkanie, ale… nie od kotów

Ewa wierzy że odnajdzie kota

– Śpię w samochodzie i rozkładam na terenie dookoła klatki. Złapał się dzisiaj jeżyk, ale kota ani śladu.

Ewa była w kościele franciszkanów, poprosić proboszcza o rozwieszenie plakatów z zagubionym kotem. Jednak proboszcz wyśmiał ją, mówiąc że to nie jest ważne ogłoszenie. „Może jeszcze by chciała, żeby proboszcz kota po lesie szukał?’’, zaśmiał się.

Gdy Ewa zarzuciła mu, że zapomniał z jakiego jest zakonu, proboszcz tylko się rozzłościł.

– Może naprawdę zapomniał, że św. Franciszek zasłynął z miłości do zwierząt?

W okolicy mieszka pani, która łapie chore, zagłodzone kotki do klatek i pomaga im. Odkarmia, kastruje, leczy. Ewa i Aleksa rozkładają klatki razem z nią i mają nadzieję znaleźć Wąsika. Poniżej zamieszczamy jego zdjęcie – może go widzieliście? [jeśli tak, można kontaktować się z autorką tekstu pod mailem: politowicz.orka@gmail.com]

kotek

Kot Wąsik, fot. Ewa W.

*
https://ufo-relacje.pl/2020/02/13/seria-dziwnych-zdarzen-w-opolu-w-1997-roku/
 

TAGI

Na co dzień pasjonatka krakowskiego środowiska muzycznego, wokalistka i producentka. Dziennikarstwo ma we krwi, a jak zwykła mawiać, z genami nie wygrasz.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ