Sunday, April 11, 2021
Home / Ludzie  / Kre-aktywne  / Z KONGRESU NA KONGRES

Z KONGRESU NA KONGRES

Wyjątkowymi gośćmi Kongresu Kobiet były kongresmenki z USA: Constance A. Morella i Pat Schroeder, kobiety, które z myślą o kobietach zmieniały świat.

kongres usa shroeder

Czego pragną kobiety, czyli polityka i gender

Kongres Kobiet to okazja do poznania niezwykłych osobowości. W tym roku wyjątkowymi gośćmi były kongresmenki z USA: Constance A. Morella i Pat Schroeder, kobiety, które z myślą o kobietach zmieniały świat. I właśnie o kobiety postanowiło zapytać je „Miasto Kobiet”.

kongres usa shroeder

Czego pragną kobiety, czyli polityka i gender

AMBASADOR CONSTANCE A. MORELLA

W uznaniu „altruistycznej, pełnej oddania służby sprawie równości” Constance A. Morella została uhonorowana nagrodą Hubert H. Humphrey Civil Rights Award, a władze Włoch przyznały jej Order Legii Zasług. Była pierwszym ambasadorem USA przy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD, który zasiadał w Kongresie. Dzięki wykładom o miejscu kobiet w świecie polityki zdobyła sympatię studentów w Kennedy School Institute of Politics na Harvard University i w American University School of Public Affairs.

 

Od czasu, gdy pierwsza kobieta zasiadła w amerykańskim kongresie nie minęło jeszcze sto lat. Jak ważną rolę odgrywają kobiety we współczesnej polityce?

Myślę, że bardzo ważną, a ich umiejętność podejmowania decyzji i doprowadzania do kompromisów jest niezmiernie istotna. Dlatego ciężko wyobrazić sobie planowanie przyszłości – czy to w kongresie czy na całym świecie – bez kobiet. Zwłaszcza, że więcej niż połowa populacji świata to kobiety. Kobiety, które przez większość swojego życia związane są z domem i z rodziną, które poświęcają swój czas na opiekowanie się i wychowywanie dzieci. Oznacza to, że podstawą rodziny są właśnie kobiety; wzmocnienie ich pozycji wzmocni społeczeństwo, a w konsekwencji umocni cały świat. Dotyczy to zwłaszcza tych regionów świata, gdzie rola kobiet jest ograniczona.

A jak na arenie międzynarodowej wygląda sytuacja Polek?

Polki są niesamowite. Bardzo inteligentne, zdecydowane, a przy tym czarujące, zawsze eleganckie. Sytuacja polityczna czy ekonomiczna z pewnością nie należy do najłatwiejszych, ale to bardzo ambitne i zdeterminowane kobiety, dlatego podziwiam Polki – ich pracę, zapał i zaangażowanie. To zaszczyt być tutaj.

Do swojej marynarki wpięła Pani broszkę z połączonymi flagami Polski i USA…

Tak, bo bardzo lubię Polskę. Miałam już kiedyś okazję odwiedzić Kraków i Warszawę, i niezmiernie mi miło, że mogłam tu teraz znów przyjechać. Poza tym mam kilku przyjaciół z Polski, odwiedził mnie ostatnio były ambasador Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, z którym współpracowałam w Paryżu.

Czy wygląd jest ważny w budowaniu wizerunku kobiety – polityka?

Wygląd? Cóż, prasa bardzo często porusza kwestie wyglądu. Czasami to przeszkadza, bo zamiast na postulatach czy osiągnięciach dziennikarze skupiają się na kwestii zewnętrznej: kolorze marynarki czy zmianie uczesania. Na przykład teraz Hilary Clinton zrobiła sobie nową fryzurę i prasa wysuwa to na pierwszy plan. Nie wydaje mi się, aby powierzchowność tak bardzo wpływała na różnicę w ocenianiu ludzi, niemniej jednak pierwsze wrażenie opieramy przede wszystkim na tym, jak ktoś wygląda i czy rozmawiając patrzy nam w oczy. Dlatego prezentacja to bardzo istotna kwestia – pewien sygnał – bo skoro ktoś dba o siebie, to pewnie będzie też potrafił zadbać o innych.

Słyszałam, że Pani musiała dbać o 9 dzieci.

O tak (śmiech). Pełna chata!

Jak zdołała Pani pogodzić obowiązki rodzinne z karierą polityczną?

Wydaje mi się, że najważniejszą sprawą jest ustalenie priorytetów i wspólnych wartości. To było 9 dzieci (4 moich własnych i 6 po mojej zmarłej siostrze), a zawsze trzymały się razem. Dalej: edukacja. Musieliśmy zawsze sprawdzić, czy dzieci mają odrobione lekcje, czy rozumieją zadania domowe, czy rozwijają swoje talenty, a nawet to, z kim się spotykają i w kim się podkochują, co było o tyle trudne, że w pewnym momencie aż 5 z nich uczyła się równocześnie w college’u. Dlatego mieliśmy wiele zabawnych sytuacji i myślę, że czasami kluczową rolę odgrywało po prostu poczucie humoru i luz.

Luz?

Tak, umiejętność nabrania dystansu. Jeżeli wchodzisz do pokoju nastolatków i widzisz w rogu odrobinę śmieci – to po prostu nie patrz w tamten róg (śmiech). Lepiej, aby w tym czasie dziecko poszło na lekcję pianina albo tenis. Ale trzeba też dodać, że dużo pomagał mi mój mąż, choć pochodził on z tej generacji, w której angażowanie się mężczyzny w domu nie było sprawą oczywistą.

A więc zmieniała Pani nie tylko kraj, ale też własną rodzinę.

Własną rodzinę. Mój dom. Czy był w 100% perfekcyjny? Nie. Ale zadowala mnie to 98%, które osiągnęłam (śmiech).

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach