Friday, January 27, 2023
Home / Kultura  / Książka  / Kocham i nienawidzę, czyli proste sposoby, by naprawdę polubić zimę

Kocham i nienawidzę, czyli proste sposoby, by naprawdę polubić zimę

Są różne sposoby na ziąb za oknem. Spróbujcie tego

fot. Bruno Germany / Pixabay

Z jakiego powodu nie znosimy zimy? I dlaczego możemy ją polubić z tych samych powodów, dla których jest dla nas najgorszą porą roku? Brzmi paradoksalnie? A jednak tak naprawdę jest!

 

Jest na co narzekać

Sypnęło śniegiem, trzeba rano skrobać szyby w samochodzie, trzeba nosić czapkę, a to przecież psuje fryzurę. Podsumowując: zaczęło się coroczne narzekanie i kichanie. Chcąc lub nie, sami w tym siedzimy. Wystarczy, że przemiękną nam buty, bo przecież, ze względu na dosyć ciepłe zimy, z tego cudownego, białego puchu, który nas bardzo cieszy, w końcu na chodniku robi się brejowate błoto. I jak tu polubić tę nieszczęsną porę roku, skoro z doświadczenia wiemy, że wszystko to potrwa zapewne do lutego.

Wyzwanie na koniec roku

Trudny czas dla wrażliwców i światłolubnych, bo to właśnie teraz często zapadamy na popularną zimową depresję. To inaczej SAD – seasonal affective disorder (sezonowa choroba afektywna), czyli występujące późną jesienią i zimą znaczące pogorszenie nastroju. A gdyby spróbować w tym roku trochę inaczej? Czy jednak naprawdę nie ma powodów, dla których zima może być całkiem znośna? Może, dla odmiany, poszukamy jej pozytywów i w tym roku polubimy zimę? A co byłoby, gdyby zimy, podobnie, jak w poprzednich latach, nie było? Bezśnieżne dni z dodatnią temperaturą pozwalają co prawda zaoszczędzić na ogrzewaniu, ale co zrobić z tęsknotą za białym Bożym Narodzeniem?

Bez zimy nie docenimy innych pór roku

Zimowe pociechy według książki Matta Haiga „Moc dobrych słów”:

„Uwielbiam zimę. Gdy jednak zastanawiam się nad tym, co konkretnie w niej uwielbiam, okazuje się, że chodzi o rzeczy istniejące po to, by mnie przed tą zimą chronić. Ciepłe swetry, rozmowy przy kominku i radosne święta. Obfite posiłki i gorąca czekolada.
Tak jak szklanka wody największą przyjemność sprawia nam wtedy, gdy jesteśmy potwornie spragnieni, ognisko domowe najbardziej cieszy, gdy na zewnątrz jest ciemno i dmie lodowaty wicher. Bez zimy nie potrafilibyśmy naprawdę docenić ciepłego salonu ani przytulnego pubu z płonącym kominkiem.
Komfort nie oznacza dla mnie czegoś idealnego. Oznacza znajdowanie ukojenia mimo faktu, że życie nie jest idealne, a czasem bywa nawet twarde i brutalne. Zahartowani w ciężkich czasach możemy być silni o każdej porze roku.”

fot. materiał Partnera

W środku zimy zrozumiałem wreszcie, że mam w sobie niezniszczalne lato” – pisał Albert Camus.
Definiujemy rzeczy za pomocą przeciwieństw. Światło bez ciemności nic nie znaczy. Podobnie ciepło bez zimna. A w zimowe miesiące te przeciwieństwa sąsiadują ze sobą.
Kilka lat temu miałem to szczęście, że mogłem spędzić kilka zimowych dni na północ od koła podbiegunowego, w fińskiej Laponii. Pamiętam skutery śnieżne, renifery, pustkowia, a przede wszystkim szklankę ciepłego glöggu, którym witano nas po powrocie. Popijałem grzany sok z jagód z zimowymi przyprawami w rodzaju goździków, cynamonu, kardamonu czy imbiru, spoglądając przez wielkie okno na zaśnieżone sosny w świetle księżyca, wyraziste niczym obraz w mroźnym powietrzu. To było jak streszczenie całego życia: złota wysepka ciepła pośrodku zimnego przestworu nocy.

 

Skandynawski – duński, nie fiński – filozof Søren Kierkegaard pisał, że nawet jeśli ich nie chcemy, to właśnie przeciwności losu ostatecznie przynoszą nam pociechę i zachwyt. To one łączą ludzi. One „nadają stosunkom międzyludzkim piękno i harmonię, tak jak mróz rysuje kwiaty na szybach”.
Pamiętam, jak wiele lat temu, podczas Bożego Narodzenia, oparłem głowę o ścianę rodzinnego domu w Newark-on-Trent, szczerze przekonany, że nie dożyję najbliższego lata. To były straszne dni. W moim sercu panował srogi mróz. A jednak z pogodą zawsze jest tak, że albo ona w końcu się zmienia, albo my się do niej adaptujemy. Obecnie tamten wewnętrzny mróz sprzed lat napełnia mnie dziwną otuchą – otuchą świadomości, ile potrafię znieść. Wytrzymałości, dzięki której mogę dziś słyszeć cudowną pieśń życia. Zimową otuchą płatków śniegu i kwitnących mimo mrozu oczarów”.

Włączmy myślenie racjonalne

Dobrze, ponarzekaliśmy. Ale, jako że kobiety najlepiej przekonać praktycznymi argumentami, wiemy, że stały rytm pór roku musi się wydarzyć. Spora część roślin rosnących w naszych szerokościach geograficznych potrzebuje do rozwoju okresu niskich temperatur. Jeśli ich nie będzie, będą rosły słabiej, aż w końcu zginą. Zboża ozime wykorzystują dwa okresy wegetacji – jesień i wiosnę. Jeśli zimą temperatury odpowiednio nie będą spadały, nie będzie mowy o ich uprawie. A one są bardziej odporne na susze niż zboża jare.

Jeśli szukacie inspiracji, jak polubić niedogodności, jak włączyć myślenie pozytywne, przeczytajcie więcej tekstów Matta Haiga z „Mocy dobrych słów”.

 

Kilka sposobów na przekonanie się do polubienia zimy, dla tych, którzy nie poczuli się do tej pory przekonani, że to świetna pora roku:

1. Słowa smakują inaczej o każdej porze roku, ale to zimą mamy więcej czasu na czytanie książek.
2. Zima to okazja do odkrywania szczególnego smaku owoców. To zimą pomarańcze i mandarynki pachną zupełnie inaczej, prawda?
3. Spędzamy czas z bliskimi. Żadna inna pora roku nie przynosi nam tyle okazji do świętowania. Mikołajki, Andrzejki, Boże Narodzenie, Sylwester, karnawał…
4. Okazja do bliskości z osobami, które kochamy Niskie temperatury potrafią dać w kość. Ale zawsze dobrze nam zrobi przytulenie się. Kto by nie skorzystał z takiej okazji…
5. I na koniec – racjonalny argument dla pragnących schudnąć. Zima to dobry czas na ćwiczenie poprzez drżenie. Jak twierdzą naukowcy z amerykańskiego National Institute of Health, dreszcze wywołane zimnem dają bardzo podobny skutek co ćwiczenia fizyczne – spalają zbędne kalorie.

 

Na pewno każdy z nas znajdzie jeszcze co najmniej kilka sposobów na przekonanie się do korzyści, które niesie nam przyjście i trwanie zimy.

Akceptacja zmiany

Przystosowanie się do niej jest sztuką. Niemniej jednak od wielu lat, narzekając mniej lub bardziej przyzwyczajamy się do zmienności ról w życiu, pór roku, zasad współżycia (patrz epidemia COVID-19).
Na koniec przywołamy jeszcze kolejny cytat z książki „Moc dobrych słów” Matta Haiga: „Zmiana jest rzeczywista. Nieustannie obracamy klucze. A raczej – nieustannie obraca je czas. Bo czas oznacza zmianę. Zmianę, która jest kwintesencją życia i przyczyną nadziei.
Struktura naszych mózgów zmienia się w zależności od przeżywanych doświadczeń. Nazywamy to neuroplastycznością. Żadne z nas nie jest dziś tą samą osobą co dziesięć lat temu. Kiedy czujemy lub przeżywamy coś strasznego, warto pamiętać, że wszystko przemija. Perspektywa się zmienia. Stajemy się innymi wersjami samych siebie”.

 

O autorze książki „Moc dobrych słów”:
Matt Haig to jeden z najbardziej inspirujących popularnych autorów naszej epoki, piszących o zdrowiu psychicznym. „Independent”.
Matt Haig jest autorem bestsellera „New York Timesa” „Biblioteka o północy”, światowego bestsellera „Dość dobre powody”, aby pozostać przy życiu i jego kontynuacji „Nasza nerwowa planeta”, sześciu powieści, wśród nich „Jak zatrzymać czas”, oraz kilku nagradzanych książek dla dzieci. Jego utwory tłumaczono na ponad pięćdziesiąt języków.
Książkę pełną inspiracyjnych wpisów, list utworów i książek, a nawet przepisów na potrawy, wpływających na poprawę nastroju znajdziecie na przykład: https://www.empik.com/moc-dobrych-slow-haig-matt,p1322847023,ksiazka-p
Idealna na niezobowiązujący prezent.

Źródło: materiał Partnera MK
TAGI
Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ