Tuesday, October 26, 2021
Home / Styl życia  / Sport  / Kobiety w sporcie. Równouprawnienie czy dyskryminacja?

Kobiety w sporcie. Równouprawnienie czy dyskryminacja?

Czy kobiety w sporcie są traktowane tak samo, jak mężczyźni?

kobieta i mężczyzna, równouprawnienie w sporcie

Czy w sporcie istnieje równouprawnienie? Fot. Pixaby

W zarządach organizacji sportowych wciąż jest za mało kobiet. Sportsmenki zarabiają mniej niż mężczyźni, ale ambicji nam nie brakuje. Jednak porażki w sporcie odnosimy bardziej do siebie. – Mężczyźni znacznie częściej potrafią je traktować jak wyzwanie, dlatego jest im łatwiej – mówi Sandra Kalinowska – psycholog, która pracuje ze sportowcami.

Seksistowskie odzywki kierowane w stronę zawodniczek, to wciąż spotykane zjawisko w świecie sportu?

Dużo zmieniło się na lepsze. Jeśli już takie sytuacje mają miejsce, to w nieoficjalnych rozmowach między trenerami. Na zewnątrz, raczej wszyscy się pilnują, aby nie dyskryminować kobiet. Obserwuję inne zjawisko – dziewczynki coraz częściej same sobie dokuczają, obrażają się. Na przykład starają się zdeprymować koleżankę przed meczem, komentując jej wygląd. A jeśli 14-latka usłyszy przed wyjściem na kort, że strój leży na niej beznadziejnie, to wychodzi na mecz zdemotywowana. Niestety, takie zjawisko zaczyna stawać się normą.

Czyli najpierw walczyłyśmy o równouprawnienie w sporcie, a teraz same robimy sobie krzywdę. Pewnie taki komentarz, usłyszany dodatkowo z ust koleżanki, potrafi zepsuć mecz. A może uprawianie sportu jednak nas wzmacnia i uodparnia na krytykę?

Na pewno osoby uprawiające sport są bardziej odporne na stres, ale niezależnie od tego dziewczynki potrzebują dużego wsparcia na boisku, na korcie czy na bieżni. To dla nich ważne, aby usłyszeć od trenera zapewnienie, że trening był dobry, że dobrze przygotowały się do zajęć czy do zawodów. Oczywiście, nie ma reguł, ale mam wrażenie, że kobiety wciąż szukają potwierdzenia swoich umiejętności w oczach i opinii drugiej osoby. Trochę jest też tak, że kobiety bardziej generalizują. Jeśli jakiś element podczas treningu nie do końca im wychodzi, od razu szukają winy w sobie i deprecjonują swoje sportowe umiejętności. Zamiast pomyśleć, że konkretna rzecz nie wyszła im w danym momencie, widzą siebie jako beznadziejne i słabe. Mężczyźni patrzą bardziej szczegółowo, wyciągają wnioski. Myślą: „Nie wychodzi mi forehand po linii, ale to nie znaczy, że jestem beznadziejnym tenisistą. Po prostu muszę więcej popracować”. Takie podejście chroni ich psychikę i poczucie własnej wartości. Poza tym, porażki czy sukcesy w sporcie często stanowią sinusoidę. Sportowiec może nie mieć dobrej dyspozycji jednego dnia, ale za chwilę wszystko może się odwrócić.

 

Zobacz też: Kobiety bez ubrań i bez Photoshopa

Czy Pani zdaniem w polskim sporcie mamy dostateczną liczbę kobiet?

XXXII Olimpiada w Tokio była pierwszą, w której udział kobiet zbliżył się do 49 procent. Na 210 zawodników panie stanowiły setkę. Ale osiągnięcie tej równowagi trwało 120 lat. Przypomnijmy, że kobiety zadebiutowały w 1900 roku podczas II Olimpiady w Paryżu, gdzie wystartowały w dwóch dyscyplinach – w tenisie ziemnym i golfie. Stanowiły wtedy zaledwie dwa procent startujących zawodników. W moim otoczeniu nie dostrzegam problemu, że kobiety są niedoreprezentowane. Na obozach piłkarskich z pewnością jest więcej chłopców, chociaż dziewczynki też na nie jeżdżą. Tenis trenują chętnie i dziewczynki i chłopcy. Jeśli chodzi o ten najwyższy tenis, można dyskutować o tym, dlaczego mężczyźni więcej zarabiają i z jakiego powodu ich mecze ogląda więcej osób. Można zastanowić się, dlaczego mężczyźni grają pięć setów w Wielkich Szlemach, a kobiety trzy.

Sukcesy Igi Świątek i Agnieszki Radwańskiej w Polsce zwróciły uwagę na obecność tenisistek w sporcie. Szał na tenisowe szkółki nadal trwa?

Myślę, że szkółki tenisowe nie mają powodów do narzekań. Ale te sukcesy przełożyły się na zainteresowanie tenisem zarówno wśród dziewczynek, jak i chłopców.

Zobacz też: Agnieszka Radwańska. Ciąg dalszy nastąpi

Mimo tego, że kobiety w sporcie odnoszą coraz większe sukcesy, trenują nawet więcej niż mężczyźni, wciąż uważa się, że sport to domena mężczyzn, bo kojarzy się z takimi cechami, jak: siła fizyczna, odporność, szybkość oraz duch rywalizacji czy konfrontacji. Widzi pani szansę na to, że to się kiedykolwiek zmieni?

Myślę, że to się już zmieniło. Kobiety odnoszą wybitne sukcesy w sporcie. Mamy bardzo silne reprezentacje na najważniejszych imprezach sportowych na świecie. Choć wciąż zdarza się, że sport kobiet jest marginalizowany, a sposób przekazu w mediach niejednokrotnie obarczony płciowymi uprzedzeniami. Często mówiąc o kobietach w sporcie, podkreśla się ich atrakcyjność fizyczną. O ile są wprowadzane odgórne zasady np. co do wynagrodzenia za turniej dla kobiet i mężczyzn, o tyle sposób mówienia o sporcie i pokazywania go jest bardzo zróżnicowany.

Jak pani sądzi, dlaczego niektórym tak trudno uznać równość płci w sporcie?

Myślę, że nie chodzi żeby uznać równość w sporcie. Zbyt często chcemy szukać równości, zamiast akceptować odmienność tych dyscyplin. Sport mężczyzn i kobiet jest inny i trzeba zaakceptować te różnice i czerpać z każdego z nich to, co najlepsze.

Wciąż myśli się o zawodniczkach w taki sposób, że nadejdzie w ich życiu moment, kiedy będą chciały założyć rodzinę i mieć dziecko. Czyli w domyśle: nie będą mieć czasu na sport.

Jednak, kiedy dziewczynka zaczyna trenować jakąś dyscyplinę, nie jest w stanie zaplanować przyszłości i przewidzieć, kiedy będzie chciała spełniać się w roli mamy czy żony. Dla zawodniczek też są to bardzo trudne decyzje i wyzwania, z którymi muszą sobie poradzić, choć nie zawsze mają wsparcie w trenerze czy klubie. Niektóre odkładają macierzyństwo na czas po zakończeniu kariery, inne robią sobie dwu czy trzyletnią przerwę w treningach. Warianty są bardzo różne.

Zna pani udane powroty?

Pamiętam przypadki udanych powrotów po okresie macierzyństwa. Wszystko jest możliwe, także w sporcie. Panuje stereotypowe myślenie, że sportsmenka – mama nie będzie w stanie maksymalnie skupić się na treningach, że jej organizm nie będzie już tak wydolny jak przed ciążą. Ale wcale tak nie musi być. Choć może też zdarzyć się odwrotna sytuacja – kobieta planuje wrócić po ciąży do świata sportu, a jej ciało i psychika odmówią współpracy. Nie wszystko jest przewidywalne i zależne od nas, dlatego trzeba dać sobie bufor, że nasze plany mogą się nie udać.

Mam wrażenie, że nierówności w świecie sportu widać już w szkole podstawowej, na lekcjach wychowania fizycznego. Chłopcy grają w piłkę nożną, a dziewczynki skaczą przez kozła. Już wtedy dokonuje się podział na „lepszych” chłopców i „mniej aktywne” dziewczynki?

Do tego dochodzi okres dojrzewania, kiedy ciało dziewczynek się zmienia i czasem z tego powodu mają opory, aby przebrać się na lekcję wychowania fizycznego. Pojawiają się pierwsze miesiączki, dziewczynka gorzej się czuje i przestaje ćwiczyć. Jeśli jest wyłączona przez pewien czas z lekcji WF-u, przyzwyczaja się, że sportu w jej życiu jest coraz mniej. Pewnie też jest kwestia organizacji czasu i zaplecza szkolnego. Po lekcji WF-u, zwyczajnie dziewczynki potrzebują czasu na prysznic, przebranie się i powrót na lekcje, dla chłopców jest to nieco łatwiejsza sprawa.

 

Zobacz też: Aleksandra Mirosław (Rudzińska) – kobieta pająk

 

Jako rodzice, często też nie dajemy dzieciom dobrego przykładu, kiedy sami mało się ruszamy.

Naturalna potrzeba ruchu u dzieci występuje do 7. roku życia. W tym czasie dzieci same sobie znajdują okazję, aby się poruszać. Później trzeba im pomóc ten ruch organizować, ale nie powinniśmy z tym przesadzać w drugą stronę. Przyzwyczailiśmy się do tego, aby treningi odbywały się o określonej godzinie, ze świetną infrastrukturą, w stałej grupie. Nie ma w tym nic złego, ale pamiętajmy, aby zachęcać dzieci także do uprawiania zwyczajnej aktywności sportowej. Nie musi być to zorganizowany trening z trenerem. Jako uczennica szkoły podstawowej często, razem z koleżanką, wybierałam się przed lekcjami na lodowisko. Szukałyśmy okazji do spędzania czasu na świeżym powietrzu. To dobra praktyka, warto o niej pamiętać.

Są dyscypliny zarezerwowane tylko dla kobiet albo tylko dla mężczyzn, czy ta granica znika?

Oczywiście. Są pewne predyspozycje, wynikające z płci. Dobrym przykładem jest gimnastyka. Choć Leszek Blanik odniósł ogromne sukcesy, to jednak mocniejszą pozycję w tym sporcie mają kobiety. Pamiętajmy, że siła, wytrzymałość i wydolność na innym etapie rozwoju danej płci są na różnych poziomach, zależą również od przebiegu okresu dojrzewania i od tempa rozwoju organizmu.

A piłka nożna?

Faktycznie w piłkę nożną gra oczywiście więcej chłopców, ale to bardzo ogólne stwierdzenie. Tak naprawdę nie wiemy, co ono nam mówi. Czy tak się przyjęło, że piłka jest męska? Czy dziewczynki wolą inne sporty? To pytanie trochę tak, jakby dociekać co było pierwsze: jajko czy kura? Natomiast wiem i widzę, że poza Polską edukacja sportowa jest bardziej otwarta, co widać choćby po większej liczbie dziewczynek w szkółkach piłkarskich.

W szkołach mistrzostwa sportowego dziewczynek prawie nie ma. Na tzw. SKS-ach też przeważają chłopcy. Dlaczego tak się dzieje?

Nie mam pojęcia. Może wynika to z tego, że oferta tych zajęć jest bardziej interesująca dla chłopców.

 

Zobacz też: Maja Włoszczowska – nie masz wpływu, zaakceptuj

 

W roli trenerów dominują mężczyźni. Owszem, można spotkać kobiety trenerki w takich dyscyplinach jak taniec, gimnastyka czy łyżwiarstwo figurowe. Jednak pracują głównie z kobietami albo dziećmi. Kobiet inne dyscypliny nie interesują, czy się ich nie dopuszcza?

Po zakończeniu kariery sportowej kobiety najczęściej chcą założyć rodzinę. Nie mają przestrzeni na to, aby angażować się w karierę trenerską. Zazwyczaj ta praca wiąże się z podróżami, jest czasochłonna. A ten czas kobiety wolą poświęcić sobie, dzieciom albo realizować się w innych dziedzinach, ze sportem związanym. Często są konsultantami trenerów albo angażują się w projekty mające na celu propagowanie zdrowia czy aktywności. Dobrym przykład są Monika Pyrek, Otylia Jędrzejczak czy Maja Włoszczowska.

Po kilkunastu latach życia w reżimie sportsmenki wreszcie chcą robić coś na swoich zasadach. Ich wcześniejsze życie polegało na podporządkowaniu się pod grafik zawodów czy wytycznych trenera. Po zakończeniu kariery mogą w końcu same sterować swoim życiem.

Sandra Kalinowska

Sandra Kalinowska, psycholożka sportowa, fot. arch. prywatne

O ekspertce: Sandra Kalinowska – psycholożka sportu. Pracuje głównie z tenisistkami i tenisistami, a także z przedstawicielami sportów walki czy wodnych. Tenisem interesuje się od najmłodszych lat. Uprawiała tę dyscyplinę amatorsko, ale również sama rywalizowała na korcie. Prowadzi indywidualne terapie z zawodnikami, wyjeżdża z nimi również na zgrupowania.

dziennikarka z Pomorza Zachodniego. Miłośniczka słów, które najchętniej zamienia na wywiady i reportaże. Prezenterka radiowa, zafascynowana światem dźwięków. Ciekawa każdego rozmówcy. Szczęśliwa żona, mama Weroniki i Jasia.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach