Home / Kultura  / Kobiety, książki, Kraków

Kobiety, książki, Kraków

Książkowy łańcuszek, czyli kto robi w literkach w Krakowie

książki i kobiety

Czytanie jest seksi! / fot. Unsplash

Z okazji jubileuszu „Miasta Kobiet” oddałam swoją książkową rubrykę kobietom, które w krakowskim świecie literackim odgrywają istotną rolę. Poprosiłam Karolinę Macios, redaktorkę, pisarkę, felietonistkę „Miasta Kobiet”, o podanie pierwszego nazwiska, a Paulinę Małochleb, wskazaną przez nią w dwóch obszarach – krytyka literacka i Fundacja Wisławy Szymborskiej – kolejnego; poetka Małgorzata Lebda opisała swój sen o wspaniałej księgarce Basi Cichy, a ta z kolei podała nazwisko dziennikarki Barbary Gawryluk. Wszystkie panie poprosiłam o wskazanie książek ważnych dla nich jako kobiet właśnie. Czytajcie!

 

 

Karolina Macios

 

Karolina Macios

Karolina Macios / fot. materiały prasowe

 

 

Kobiety

 

Nie, nie wymienię pisarek – po pierwsze i tak o nich słychać, po drugie pisze się głównie dla siebie, nie dla innych, więc literaturą w tym przypadku dostaje się poniekąd rykoszetem. Co innego z kobietami, które zmieniają kształt tego kawałka świata, a o których aż tak głośno nie jest. A szkoda. Mam na myśli między innymi krytyczki literackie, jak Paulina Małochleb czy Anna Marchewka (wskazana również przez Małgorzatę Lebdę – red.). Czytają, analizują i sprawdzają puls literatury, a co więcej uczą tego innych. Pisania z kolei uczy, i to fantastycznie, Katarzyna Kubisiowska, dziennikarka i (a jednak) pisarka. Jeśli chodzi o literacką nawigację, to zdecydowanie Beata Czajkowska i Olga Brzezińska, czyli dziewczyny z Fundacji Miasto Literatury, odpowiedzialne choćby za Festiwal Miłosza i warsztaty związane z książką, od graficznych po fabularne. Wisławę Szymborską zna każdy, kto skończył przedszkole, ale już tych, które wciąż nad tym czuwają, niekoniecznie, prawda? I tu znów pojawia się wspomniana Paulina Małochleb oraz Sylwia Miłkowska. Lista rośnie w miarę wymieniania, a co z redaktorkami, tłumaczkami, ilustratorkami, księgarkami, agentkami literackimi, organizatorkami spotkań literackich, kursów, festiwali i menedżerkami kultury? Otóż to – są, i na szczęście zawsze będą.

 

Książka

 

Pytanie o taką książkę budzi we mnie zazwyczaj popłoch. Bo owszem, jest wiele książek, które zmieniły w moim życiu to i owo, ale żeby wybrać jedną? Po namyśle jednak dochodzę do wniosku, że jest takowa. Skoro bezpowrotnie zmieniła moje spojrzenie na kobiecość, pozwoliła mi dostrzec na nowo rolę kobiety, to zdecydowanie zasługuje na miano najważniejszej. To szalenie barwna i wielowątkowa opowieść o kobiecej winie. O tym, że bez względu na okoliczności zawsze jesteśmy winne, bo nosimy w sobie zło, które same wybrałyśmy, że naszym jedynym pragnieniem jest posiadanie dzieci i przyjmowanie z pokorą tego, co przyniesie nam los oraz mężczyzna, że mamy wrodzone skłonności do bycia posłusznymi, cichymi i czystymi, jak również nie posiadamy wagin, łechtaczek ani piersi, tylko łona. Prócz łona mamy jeszcze kilka innych części ciała, głównie żebro, i to nie swoje. Za to wśród tego, czego nie mamy, znajdują się między innymi: wolna wola, zdolność do podejmowania samodzielnych decyzji, niezależność, poczucie humoru, dystans do siebie i świata, czerpania przyjemności z życia, również seksualnego. Tyle frajdy z jednej książki. Biblia, autor nieznany.

 

 

Paulina Małochleb

 

Paulina Małochleb

Paulina Małochleb / fot. Kuba Ociepa

 

Kobieta

 

Małgorzata Lebda – wskazuję ją, bo to jedna z najważniejszych współczesnych poetek. Zupełnie osobna twórczyni, budująca swoje wiersze poza głównymi nurtami, przypominająca o zapomnianej dzisiaj tradycji pisania o naturze, rodzinie, mitach domowych i wiejskich. Kompletnie niezależna, całkowicie nowa.

 

Książka

 

Nie jestem w stanie dzisiaj przypomnieć sobie, jaki był pierwszy tekst, który uformował moje myślenie o sobie jako kobiecie. Domyślam się, że to był brak – brak opowieści o kobietach, bo czytałam książki raczej chłopackie, a Winnetou to raczej słaby wzór kobiecości. W przygodach Tomka Wilmowskiego Sally też jest słabsza niż męscy bohaterowie, siłą rzeczy identyfikowałam się raczej z nimi. Brak ten rozwinął się i pogłębił w szkole, a nie miałam świadomości wtedy, że to jest poważny problem kultury i sposobu kształcenia: z kim ma się utożsamiać nastoletnia dziewczyna? Z Antygoną? Izabelą Łęcką? Stasią Bozowską? Wszystko to postaci słabe, zanurzone w kontekście epoki, identyfikowane wyłącznie przez męskie spojrzenie, męskie pożądanie, męską opinię. I mówiące tylko za siebie. Bohaterowie męscy zawsze są formowani jako postaci uniwersalne, nośne, wprowadzające wiele znaczeń. Kobiety za to mówią tylko za siebie, a z reguły coś je krępuje i głosu nie potrafią zabrać. Nawet Joasia Podborska – nauczycielka i kobieta dość niezależna jak na II połowę XIX wieku, bohaterka Ludzi bezdomnych Żeromskiego, nie potrafi powiedzieć Judymowi, żeby stuknął się w głowę. On ją porzuca, bo chce poświęcić się dla lepszej sprawy, ona jest gotowa na największe ofiary wraz z nim, ale nie jest w stanie zawalczyć o siebie. No więc nie, dziękuję za taki kanon. Lektur dla świadomych kobiet trzeba szukać gdzie indziej.

 

 

Małgorzata Lebda

 

Małgorzata Lebda

Małgorzata Lebda / fot. Jacek Kordus

 

Kobieta

 

Śniła mi się kiedyś księgarnia, w której księgarka potrafiła opowiedzieć mi o każdej interesującej mnie książce, na dodatek, jeśli pamiętałam tylko kolor okładki, uprzejmie wskazywała mi dokładnie tę pozycję, którą miałam na myśli (żółta z czerwonym, mówię, a za chwilę dostaję do rąk Eseje wybrane Virginii Woolf!). Księgarka ta miała jeszcze jedną umiejętność – potrafiła przepowiadać tematy kolejnych książek moich ulubionych pisarek i pisarzy (niczym mnie już nie zaskoczycie!). Diabelskie zdolności, pomyślałam we śnie. Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że przyśniła mi się Basia Cichy z księgarni Karakter. Musicie sprawdzić sami, z jaką czułością mówi o literaturze. Jak mocno jest w literaturze. Mam jednak nadzieję, że już to sprawdziliście, że już wiecie. I jeśli ktoś ogarnia to, co się w niej dzieje, to właśnie Basia.

 

Książka

 

Najnowsza książka Idy Linde wspaniale przetłumaczona przez Justynę Czechowską to pozycja, w której żywioł języka przeplata się z żywiołem fizyczności. Oto przejmująca opowieść o miłości, namiętności, strachu, utracie. To opowieść o byciu kobietą i wchodzeniu w różne role, w odnajdywaniu się w tych rolach, ale i w trudnościach w ich odgrywaniu. Dawno nie czułam tak mocnego fizycznego połączenia z bohaterkami. To książka, która pracuje w czytelniku na długo po odłożeniu na półkę. Hipnotyzująca, dusząca, a zarazem wyzwalająca. Piękna. Mama mordercy, wyd. Lokator, Kraków (2019).

 

 

Barbara Cichy

 

Barbara Cichy

Barbara Cichy / fot. Javier Piris

 

Kobieta

 

Barbara Gawryluk, ponieważ literatura dziecięca i młodzieżowa jest szczególnie bliska memu sercu, a chyba nikt tyle dobrego dla promocji czytelnictwa wśród najmłodszych nie robi, by wspomnieć audycję Alfabet w Radiu Kraków, tłumaczenia szwedzkiej literatury dziecięcej i ponad 20 własnych książek dla dzieci. Wspaniale prowadzi spotkania autorskie dla dzieci, zresztą uczestnictwo w nich to prawdziwa przyjemność bez względu na wiek. A już lada moment w księgarniach pojawi się prawdziwa petarda – Ilustratorki, ilustratorzy autorstwa p. Barbary, czyli opowieści o tych, którzy nasze dzieciństwo uczynili bardziej kolorowym.

 

Książka

 

Mężczyźni objaśniają mi świat Solnit, ponieważ zabrała głos w imieniu wszystkich kobiet, w mojej sprawie również. Za walkę o przywrócenie tego głosu nieobecnym w kulturze, życiu politycznym i społecznym kobietom. Obowiązkowa i ważna lektura dla każdej kobiety i każdego mężczyzny.

 

 

Barbara Gawryluk

 

Barbara Gawryluk

Barbara Gawryluk / fot. materiały prasowe

 

Książka

 

Dla mnie, specjalistki od literatury dla dzieci, najważniejsza była Pippi. Postać stworzona przez Astrid Lindgren, wojowniczka, indywidualistka, silna dziewczynka, patronuje nie tylko moim książkom, ale też wielu życiowym decyzjom.

 

 

 

Paulina Bandura

Specjalistka od Public Relations i dziennikarka bez etatu. Najczęściej można ją spotkać w księgarni, lesie, winebarze lub we własnym fotelu – z książką i kieliszkiem wina.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach