Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobiety Krakowa: Sabina Olesiak

Kobiety Krakowa: Sabina Olesiak

Zaraża samozaparciem i optymizmem

Sabina Olesiak

Sabina Olesiak w obiektywie Barbary Bogackiej

Ponoć w naszym życiu są tylko dwie pewne rzeczy: śmierć i podatki. I o ile z tym drugim nie sposób walczyć, o tyle Sabina Olesiak jest zdania, że jeśli żyjemy raz, należy o to życie jak najdłużej walczyć. Na co dzień zajmuje się ubezpieczeniami, brzmi prosto? Nie jest proste: na jej barkach leży odpowiedzialność za rozmowę i pomoc tym, których życie postawiło przed bardzo trudnym wyzwaniem, czyli walką z chorobą. A – jak sama mówi – rozmowa jest tym, co potrafi robić najlepiej. Zobaczcie, jak determinacja, potrzeba pomocy innym i ciężka praca doprowadziły ją na szczyt

 

Kim jesteś i czym się zajmujesz zawodowo?

Nazywam się Sabina Olesiak i to, że dzisiaj tutaj z wami jestem, to kolejny krok w realizacji moich marzeń i celów. Jestem pozytywnie nastawioną, dojrzałą, świadomą i niezależną kobietą. Kobietą, która czerpie z życia to co najlepsze. Nie przejmuję się niedoskonałościami, życie jest za krótkie na to, by się nimi za bardzo przejmować. Ważne, żeby żyć, a nie być, ważne by kochać siebie z całych sił. Tyle jest tekstów o tym, iż życie zaczyna się po 40-tce, więc wszystko co najlepsze jest właśnie przede mną. To co kocham najbardziej, to życie, dlatego specjalizuję się w ubezpieczeniach na życie. Od 20 lat związana jestem z branżą finansową, a od 8 lat wykonuję niezwykle ważny społecznie zawód. Zawód, który każdego dnia wymaga odwagi w zadawaniu ludziom trudnych pytań. Rozmowy z moimi klientami nie zawsze są łatwe, ale jakże ważne dla nich i ich najbliższych. To mojej osobie klienci powierzają sprawy dotyczące poczucia bezpieczeństwa finansowego w sytuacjach najbardziej krytycznych, w sytuacjach, gdy diagnoza poważnej choroby takiej jak nowotwór, zawał czy udar byłaby poważnym problemem finansowym. W sytuacjach, które jakże często stawia przed nami los, a które diametralnie wywracają do góry nogami nasze codzienne życie, pełne fascynacji, wytyczonych celów, postawionych marzeń…. Moją pasją jest rozwój osobisty. W sierpniu ubiegłego roku zdałam egzaminy i otrzymałam certyfikat uprawniający do prowadzenia szkoleń wewnętrznych w firmie, z którą współpracuję. Moc wiary w ideę ubezpieczeń, wiedzę i zdobyte doświadczenie wykorzystuję w pracy dodatkowo jako trener wewnętrzny, dzieląc się umiejętnościami z innymi agentami. Pracę swą traktuję jako wyzwanie i drogę nieustannego rozwoju, a o moich sukcesach decyduje przede wszystkim miłość do tego co robię.

Skąd pomysł na biznes?

Na biznes ubezpieczeniowy? Zupełny przypadek. Nigdy nie sądziłam, że będę agentem ubezpieczeniowym. Niemniej jednak zawsze chciałam otworzyć własną działalność. Biznes, który nie wymaga wkładu finansowego, gdzie wykorzystam swój potencjał, który zbudowałam podczas 11 letniej pracy w banku. Swoją markę wypracowałam, skupiając się na budowaniu i utrzymywaniu relacji z ludźmi – widziałam, że nic innego nie potrafię robić, jak tylko rozmawiać z ludźmi. Jestem z natury osobą ambitną i lubię wyzwania. Uważam, że jeśli robisz to, co łatwe, to twoje życie będzie trudne. I tak oto postawiłam sobie nowe wyzwanie zawodowe. Z odnoszącego sukcesy pracownika etatowego, stałam się wolnym przedsiębiorcą. Moja praca stała się moją pasją. Wykorzystałam swoje predyspozycje i założony plan. Pragnęłam rozwoju, sukcesu i zadowolenia. A sukces zależy od naszego nastawienia. Od tego, co mamy w głowie i od tego, jak myślimy. Bardzo mocno wierzyłam we własne siły i nigdy nie traciłam wiary, iż może mi się nie udać. W tym wszystkim ważna była odwaga, która mi towarzyszyła i przyczyniła się do tego, iż wyszłam z własnej strefy komfortu.

Jaka drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Kiedy myślę o swojej drodze, czasem mam wrażenie, że ludzie postrzegają mnie jako osobę, która ma szczęście, bo coś się jej udało. Tymczasem moje sukcesy to właśnie ta droga, której podstawą jest wytrwałość, poświęcenie, nawyki, nauka i praca, wyrzeczenia i rozczarowania, radości i smutki, nawyki, wysiłek, porażki i błędy. Nie zawsze była ona prosta, ale zawsze miała konkretnie wytyczony cel. Wiedziałam, że czasem mogę zmienić kierunek, ale nigdy cel. Przez te 8 lat pracy w branży ubezpieczeniowej rynek mnie testował i testuje dalej. Rzucał mnie na ziemię i sprawdzał, czy się podniosę. Czasem musiałam poczekać, przetrwać burzę, zrobić krok do tyłu, obrać inną pozycję, wyciągnąć wnioski, ale nie poddawać się, nigdy nie upaść aż tak, by się nie podnieść. Mieć siłę i wiarę, że jak nie ja, to kto? Przecież niczym się nie różnię od innych, niczego mi nie brakuje, może nawet jestem lepsza, tylko nie umiem tego wykorzystać. Wiara, odwaga i siła to niezbędne elementy podróży w drodze to sukcesu. Każde potknięcie jest kierunkowskazem, nie chodzi o nie popełnianie błędów, bo nie robi tego tylko ten, kto nic nie robi, ale o umiejętne wyciąganie z nich lekcji. W moim przekonaniu sukces smakuje lepiej, jeśli jest poparty doświadczeniem. To progres, który przychodzi z czasem. Mam świadomość, że droga na szczyt nie jest łatwa, bo nie może być łatwo, jeśli idę pod górę. Ważne, by nie odpuszczać, by na końcu otrzymać to, na czym mi najbardziej zależało i spojrzeć na widoki, które otwierają się na samej górze. Moja determinacja, cierpliwość, upór i wiara w siebie doprowadziły mnie do punktu, w którym dzisiaj jestem. A jestem kobietą, która wie czego chce.

Czy praca to też twoja pasja?

Nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Rób to co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia dłużej. Trudno nawet nazwać to pracą. Dla mnie to sposób na życie. Uważam, że jestem dzisiaj w odpowiednim miejscu i czasie, by móc realizować i spełniać siebie.

Co uznajesz za swój największy sukces zawodowy i nie tylko?

Za swój największy sukces zawodowy uważam to, że od 8 lat wykonuję niezwykle ważny społecznie zawód – jestem agentem ubezpieczeniowym. Moim zadaniem jest dotrzeć do klientów przed moją konkurencją, którą jest śmierć, choroba czy starość. Pomagam tylko nielicznym. Jestem dumna z pomocy jaką niosę innym. Jednym z prestiżowych wyróżnień, a zarazem sukcesów zawodowych, był mój wyjazd na konferencję dla najlepszych agentów do Vancover w Kanadzie, następnie wylot do słonecznej Turcji. Natomiast ostatnio zostałam Laureatem Konkursu Prezesa 2018 – uhonorowano mnie tygodniowym pobytem w pięknej i malowniczej Gruzji. W tym roku pretenduję do tytułu Aspiranta MDRT (The Million Dollar Round Table – ogólnoświatowe, elitarne stowarzyszenie, które zrzesza 1 proc. najlepszych profesjonalistów z branży doradztwa ubezpieczeniowego na świecie). To dla mnie zaszczyt, że zostałam wybrana (chociaż konkurencja była duża, trzy osoby na jedno miejsce), by móc wraz z najlepszymi brać udział w cyklicznych, comiesięcznych spotkaniach, gdzie zdobywam wiedzę od ekspertów z branży, kolegów i koleżanek, członków elitarnego Klubu MDRT, by móc, już jako aspirant, wyjechać z nimi na ogólnoświatową konferencję w 2020 roku. To kolejny sukces zawodowy, który wznosi mnie na wyżyny tego zawodu. Ponadto często biorę udział w kongresach i konferencjach dla najlepszych doradców. Sukces zawodowy to również to, o czym marzyłam od lat. Marzenie to każdego roku stawało się pragnieniem, napełniało mnie wiarą i nadzieją, aż w końcu sprawiłam, iż stało się rzeczywistością – zostałam wewnętrznym trenerem, dzięki czemu mogę dzielić się wiedzą i doświadczeniem z innymi. Realizować się występując publicznie. Nowe wyzwania i kierunki towarzyszą mi nie tylko w życiu zawodowym, ale i w życiu prywatnym. Za osobisty sukces i źródło satysfakcji uznaję sprawdzenie siebie, swojej siły i charakteru na morderczych trasach Runmageddonu, w wodzie, błocie, w słońcu i deszczu, biegnąc, idąc, zaliczając ekstremalne przeszkody lądowe i wodne, pokonuję lęk i strach, wydobywam drzemiącą siłę, o której pewnie nigdy nie miałabym pojęcia. Ogromnym przeżyciem, gdy towarzyszyło mi dużo emocji i wrażeń, była górska wyprawa w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych na Rysy, gdzie po kilkunastu godzinach wędrówki, stanęłam na dachu Polski. 40 kilometrów, pełnych wyzwań i adrenaliny, ale było warto. Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych. Kolejne wyzwania przede mną. Wyzwania, które przyczynią się do dalszych sukcesów.

ubezpieczenia

Sabina Olesiak w obiektywie Barbary Bogackiej

Kto cię inspiruje?

Dla mnie najbardziej namacalną i najprawdziwszą inspiracją są osoby, którymi się otaczam. To one dodają mi mocy, wiary, utwierdzają w przeświadczeniu, iż nie ma rzeczy niemożliwych. Są to ludzie z pasją, iskierką w oku, pełni zaangażowania i energii do działania. Ludzie nastawieni na sukces. Chcący czegoś więcej od życia. A zarazem pozytywnie szaleni i utalentowani. Bez nich, nie byłabym tu gdzie jestem dzisiaj.

Wydarzenia, które cię zmieniły?

W czerwcu 2011 roku, kiedy zakończyłam pracę w banku, po raz pierwszy zainwestowałam swoje własne pieniądze w szkolenie biznesowe, które zmieniło moje życie, zmieniło moją świadomość. Na tym szkoleniu usłyszałam bardzo ważne motto, że „bycie biednym wymaga tyle samo wysiłku co bycie bogatym”. Zastanawiałam się – jak to, czy to możliwe, i co się pod tym kryje? Postawiłam wówczas na rozwój osobisty, który stał się moja pasją. Zdobywałam wiedzę, uczestnicząc w licznych konferencjach, nawiązywałam relacje z ludźmi. Podpatrywałam ich działania, gratulowałam sukcesów. Chciałam tak jak oni. Nie tylko mieć marzenia, ale to co najważniejsze, realizować i spełniać je. Mieć pasję, wyznaczać sobie cele, zdobywać świat, czerpać z życia to co najpiękniejsze – wolność, niezależność. Mocno postawiłam na swoje ja. Jestem przekonana, że gdyby nie tamto seminarium biznesowe, nie byłoby mnie dzisiaj tutaj. Kolejnym ważnym wydarzeniem był jeden z kongresów, na który zostałam zaproszona. Był to przełomowy moment w moim życiu zawodowym, kiedy tak jak większość podróżujących drogą sukcesu, zaczęłam błądzić i nie umiałam się odnaleźć. To tutaj poznałam osoby, które mnie zainspirowały od nowa, które uwierzyły we mnie, podały rękę w dalszej podróży do realizacji marzeń. Były i są do dzisiaj ze mną. To ich obecność sprawia, że rosnę i zdobywam szczyty, wspinam się po drabinie marzeń. Są ze mną w chwilach radości i smutku, w chwilach zwątpienia i potknięć, które spotykamy w drodze na szczyt. To ich obecność dodaje mi przekonania w siłę i użyteczność swojej pracy. To wielki zaszczyt słyszeć od nich brawa i słowa uznania: „dobrze że jesteś, cieszę się że mogę z tobą współpracować, jesteś wyjątkowa w tym co robisz”. Ludzie sukcesu. Którzy wzbudzają autorytet wśród innych agentów, zaprosili mnie do swojego elitarnego grona, wyrażając uszanowanie dla mojej osoby. To wielkie wyróżnienie i źródło siły do dalszej pracy.

Jakie są twoje super moce (albo w czym uważasz, że jesteś po prostu dobra)?

Kocham ludzi i kocham pracę z ludźmi. Do tego niezbędna jest umiejętność nawiązywania relacji. A drogą do autentycznych relacji, zarówno prywatnych jak i zawodowych, jest sztuka umiejętnego słuchania ludzi. Umiejętność słuchania otwiera drzwi do serca rozmówcy. Ta super moc jest niezwykle istotna w moim zawodzie, w pracy agenta ubezpieczeniowego. Często muszę zrozumieć uczucia drugiej osoby, która opowiada mi swoją historię i połączyć się z nią. Zrozumieć, czego tak naprawdę mój klient potrzebuje, co jest dla niego ważne, za kogo czuje się odpowiedzialny. Jak potoczyłoby się jego życie i życie najbliższych, gdyby jutro usłyszał diagnozę, że ma nowotwór, zawał, udar. Czy taka sytuacja stanowiłaby dla niego i jego najbliższych problem finansowy. Jak duży byłby to problem. I dlaczego. Słuchanie to dla mnie sposób, by zaoferować klientowi najlepsze dla niego rozwiązanie. Często bywa tak, że bardzo wielu ludzi ma polisę, ale nie ma ubezpieczenia. Moi klienci mają produkt, który odpowiada ich życiowym potrzebom.

Najlepsza rada biznesowa, która otrzymałeś i przekazałbyś dalej?

„Kiedy chcesz się poddać, pamiętaj, po co zacząłeś.” Moje silne „dlaczego” i „po co to robię”. Do tego potrzeba waleczności, samozaparcia, odwagi, pozytywnego podejścia. W efekcie dla mnie widok ze szczytu zawsze wart był wspinaczki, którą odbyłam. To prawdziwy smak sukcesu, gdy stojąc na szczycie widzę piękno krajobrazu, a jednocześnie patrzę z góry na przeszkody, które pokonałam po drodze i mówię – warto było. Bezcenne uczucie.

Plany na przyszłość. W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

Długoterminowy cel mam jeden, a jemu towarzyszą inne, mniejsze cele, które doprowadzą do wytyczonego punktu. Chcę zostać członkiem elitarnego klubu MDRT, o którym wspominałam wcześniej. Chcę dołączyć do tego grona, by w sposób jeszcze bardziej profesjonalny wykonywać zawód agenta ubezpieczeniowego. To prestiż i wielkie wyróżnienie znaleźć się w gronie najlepszych z najlepszych.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Kraków inspiruje mnie swoją kulturą, historią i architekturą. Od lat związana jestem z tym miastem. W spokojnych dzielnicach Krakowa mogę się spotkać ze swoimi gośćmi. Są one pełne zachwycającego spokoju.

Co daje ci energię, radość, chęć życia?

Energii mam w nadmiarze ale nie bierze się ona znikąd. To moje pozytywne nastawienie i podejście do życia. Kiedyś kolega powiedział: „Sabina, chociażby nie wiem co się działo, zawsze myślę pozytywnie”. I to stało się moim drogowskazem.

Bo przecież umiera się tylko raz, a żyje się każdego dnia.

Każdy z nas prędzej czy później doświadcza przykrych zdarzeń w życiu. Ja też, pewnie nie raz, mogłabym chodzić ze spuszczoną głową, pełną czarnych myśli, mogłabym się smucić i wylewać żal do całego świata. Ale to nie w moim stylu. Mam też świadomość, że nie jestem sama na tym świecie. Mam wspaniałą 16 letnią córkę, która daje mi ogromne wsparcie, ale i też go potrzebuje ode mnie. Chce polegać na mnie, mojej sile i wierze, więc za bardzo nie mogę i nie chcę pozwolić sobie na załamywanie się i poddawanie się chwili. Poza tym mam marzenia, które są motorem do działań i które dodają mi energii i chęci życia. Od zawsze byłam ciekawa świata, cudnych miejsc na ziemi, które można odkrywać. Chcę podróżować i zachwycać się pięknem krajobrazów i różnorodnych kultur. To właśnie ciągłe wytyczanie sobie celów, chęć samorealizacji, to dyscyplina i konsekwencja, radość z osiągania małych rzeczy. To sukcesy te osobiste i te zawodowe, dodają mi energii. To ludzie, którymi się otaczam, którzy ciągną mnie w górę. To uśmiech, który ma moc, a ja lubię uśmiechać się do życia, dostrzegać jego pozytywne strony. To mój zapał, pomysłowość, satysfakcja z osiągnięć, to przede wszystkim miłość do tego co robię.

Jakie twoje cechy pomagają ci w biznesie i w życiu, a jakie utrudniają?

W życiu jak i w biznesie pomaga mi na pewno waleczność i determinacja w osiąganiu założonych celów. Jak to mówię po osiągnięciu zadania: „zaplanowane, zrealizowane”. Skupiam się na tym, co istotne. Mój plan działania jest krótki i rzeczowy. Znam cel, wiem co robić, by do niego dotrzeć. Nie tracę czasu na kręcenie się w kółko. Działam, widzę pierwsze rezultaty, motywacja rośnie, idę dalej. Odporność na niepowodzenia, które też są czynnikiem mojego sukcesu, a które występują w mojej pracy zawodowej do dziś. To tak jak w sporcie, ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. Cenię sobie konkrety, krótki i rzeczowy komunikat. Nie lubię gadać od rzeczy. I tu pojawia się cierpliwość, która nie zawsze idzie w parze z tym, co chciałabym osiągnąć tu i teraz. Wszystkiego można się nauczyć, więc i cierpliwości się uczę. Jest to ważna cecha w moim zawodzie. Czasem warto poczekać. Jeśli moje działania są na wysokim poziomie, efekt i tak się pojawi.

Masz jakieś triki/rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś podzielić się z innymi kobietami?

Miej pazur, bądź błyskotliwa, dowcipna, elokwentna, żywiołowa, otwarta, szalona i utalentowana. Miej własną definicje bycia kimś niesamowitym, bo to unikatowe i bardziej wartościowe od bycia duplikatem kogoś innego.

Czy wierzysz w to co robisz? Dlaczego ?

Tak, wierzę, inaczej nie robiłabym tego. Swoim klientom pomagam w krytycznych sytuacjach, kiedy śmierć ukochanej osoby bądź diagnoza poważnego zachorowania pozbawia nadziei i wiary na lepsze jutro. Kiedy już ani przyjaciele ani rodzina, mimo najszczerszych chęci, nie są w stanie pomóc. Kiedy banki i inne instytucje chcą zabrać ostatnią gotówkę, bo zbliża się termin płatności raty. Ja wówczas pojawiam się w innej roli. Ja te pieniądze przynoszę do ich domu. Ale jest jeden warunek: wcześniej klient musi je sobie u mnie zamówić. Pracuję w branży, w której mam się dobrze poprzez dobre uczynki. Niosę pomoc innym.

Co pomogło ci rozwinąć biznes, co dodawało otuchy i było motywacją?

Umiejętność zdobywania rekomendacji. Bez tego nie byłoby mojego biznesu. Rekomendacje są jak paliwo – jeśli go braknie, nie ruszysz dalej. W dodatku jest to najskuteczniejsza forma zdobywania nowych klientów. Klienci, codzienne poznawanie nowych osób, poznawanie ich historii, rozmowy z nimi, które nie zawsze były łatwe, ale jakże ważne dla nich i ich najbliższych. Zaangażowanie i troska o klienta. Do tego wiara w siebie, odnalezienie przyjemności w tym co się robi, atmosfera w pracy i pozytywni ludzie, którzy nastawieni byli na realizację własnego biznesu. Ważna była też dla mnie świadomość, do czego dążę. Czyli system nagród i wyróżnień, które pozwoliły wspinać się po drabinie sukcesu.

Najtrudniejsza decyzja biznesowa?

Kiedy z odnoszącego sukcesy pracownika na etacie stałam się wolnym przedsiębiorcą. Zadawałam sobie wówczas pytania, jak sobie poradzę, jak będzie wyglądał mój dzień, jak zbuduję portfel klientów, jak zaoferuję produkt, jakim jest ubezpieczenie na życie. Jak odnajdę się w roli doradcy ubezpieczeniowego. Dzisiaj wiem, że to była być może najtrudniejsza, ale i najlepsza decyzja zawodowa w moim życiu.

Ciemne strony biznesu?

Dla mnie nie ma sytuacji, w których odnajduję ciemne strony tego biznesu, aczkolwiek nie uważam, że ich nie ma. Klienci często boją się rozmawiać na trudne tematy, unikają odpowiedzialności za losy swojej rodziny, uważają, że sprawa życia i śmierci ich nie dotyczy. A przecież ubezpieczenia są jedyną rzeczą na świecie, że nie wystarczy tylko mieć pieniądze, by je kupić. Trzeba mieć zdrowie, by być w pełni ubezpieczonym. Dlatego słusznie mówi się, że agent ubezpieczeniowy to zawód z misją. Ubezpieczenia na życie przydają się w najmniej oczekiwanych momentach.

Jako „Miasto Kobiet” realizujemy wiele projektów, mające za zadanie aktywizować kobiety i dawać im siłę do działania. Które z nich spodobały ci się najbardziej i czego jako kobieta sukcesu, mogłabyś nauczyć nas i nasze czytelniczki?

Spotkania Klubu Miasta Kobiet czy też projekt Kobiety Krakowa, który uważam za genialny pomysł, by móc dzielić się i pokazywać swoje moce innym kobietom. Z innymi kobietami chętnie podzielę się swoją energią. Chcę, by miały świadomość, że niemożliwe nie istnieje. Że nie ma takiego momentu w naszym życiu, kiedy nie możemy już niczego zmienić. Że siła drzemie w nas, a potencjał w naszych głowach. To tylko kwestia naszych wewnętrznych decyzji. Czasem tylko trzeba powiedzieć „dość, to ja jestem dzisiaj ważna, to mój czas. Koniec z nudą i przeciętnością”. Wszystko co robimy, do czego dążymy, ukryte jest w naszych głowach. Potrzeba tylko odwagi. Bo zmiany bywają trudne, wywołują strach i niepewność, ale jeśli chcemy czegoś lepszego, musimy znaleźć odwagę.

Kobiety Krakowa

Sabina Olesiak w obiektywie Barbary Bogackiej

Gdzie cię znajdziemy?

Można mnie znaleźć na Facebooku i Linkedin, lub dzwoniąc na numer telefonu 503 975 255.

 


Projekt #KobietyKrakowa

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Napisz patrycjapuszczewicz@miastokobiet.pl

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Martyna Kaleta, Małgrzata Braś Szkoła Wizażu i Stylizacji Artystyczna Alternatywa, 

Wnętrza sesji zdjęciowych: Metaforma Cafe 

Kreatorka wirtualnej rzeczywistości w realu. Orędowniczka życia w wersji fast, stylu fit i pro eko. Jej działki: psychologia, seks, troszeczkę medycyny estetycznej, kontrowersyjne sprawy, insta life. Ekspertka ds. „jak zrobić fejm” acz sama najbardziej kocha siedzieć z słuchawkami i pisać w otchłani samotności. Prowadzi też Beauty Test, zabawia się z Pijarem a w wolnej chwili, również, z panami z okładek.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach