Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobiety Krakowa: Marzena Dranka

Kobiety Krakowa: Marzena Dranka

"Pani Miarka" zaraża optymizmem!

Marzena Dranka w obiektywie Barbary Bogackiej

Marzena Dranka w obiektywie Barbary Bogackiej

Chciałabyś rozwijać talenty swojego dziecka, ale nie wiesz jakie dodatkowe zajęcia wybrać? Mierz wysoko! Czy można wyobrazić sobie coś fajniejszego od inspirujących zajęć z pełną energii nauczycielką, mającą serducho na dłoni? Dodatkowo taką, którą maluchy kochają, a wiedzę przekazuje w sposób tak ciekawy, że nawet największy leser skupi się na dłużej? Marzena Dranka, a właściwie Pani Miarka pokazuje dzieciom skomplikowany świat w nieskomplikowany sposób. Do wszystkiego zresztą zainspirowała ją jej córka… 

Kim jesteś?

Jestem i architektem i nauczycielem, ale przede wszystkim mamą cudownej 13-latki. Myślę obrazami i widzę kształtami, jestem estetką. Kto mnie zna, wie, że jestem konkretna i zdecydowana, ale z wielkim sercem, które oddaję dzieciom. A dzieciaki nazywają mnie Pani Miarka.

 

Dlaczego nazywają Cię Pani Miarka?

Bo na warsztatach architektoniczno-inżynierskich dla dzieci, które prowadzę, zawsze chodzę z metrem, ekierką, sznurkiem i odmierzam. Dzieci zauważyły, że mierzę wszystko: od długości ich kroku, po skalę ich możliwości. Nawet świat przemierzam. A czasem muszę się z czymś zmierzyć (śmiech). Stąd Pani Miarka. W dodatku Pani Miarka prowadzi firmę Miarologia®

 

Skąd pomysł na biznes?

Kiedyś moja Córka stwierdziła:
– Mamuś, a gdybyś tak wszystkim dzieciom pokazała, że projektowanie jest łatwe, że szybko można stworzyć coś nowego i że to się przydaje?
– Ale co masz na myśli?
– Pamiętasz, że Zosia się przeprowadza? Projektuje nowy pokój, ale nic jej się nie zgadza.
– Bo nie używa skali.
– No właśnie! A Bartek narzeka, że jego plecak waży tonę i chciałby stworzyć robota, który by za niego ten plecak nosił, ale nie wie, jak się do tego zabrać.
– Robota musi najpierw zaprojektować.
– No właśnie! A chłopaki na boisku wyznaczali jedenastkę do karnego i strasznie się kłócili, bo z jednej strony było bliżej niż z drugiej i łatwiej można było gola strzelić.
– Źle wymierzyli.
– No właśnie!
I wtedy mnie olśniło. Jestem i architektem, i nauczycielką, i Panią Miarką – to do czegoś zobowiązuje! Stworzyłam więc firmę Miarologia®. Prowadzę warsztaty Akademia Miarologii dla dzieci ze starszych klas szkoły podstawowej.

 

Czego uczysz na Akademii Miarologii?

Na przykład, dlaczego dach stadionu rozciąga się jak pajęczyna? Jak szybko biega karaluch i jak zaprojektować maszynę kroczącą? A może, po co są żywe algi w ścianie? Czy most może się zwijać jak gąsienica, a termity mogą być mistrzami w klimatyzacji? Co ma wspólnego wieżowiec z kukurydzą i bambusem? Wspólnie z dziećmi projektuję pokój, ogród, plac zabaw, lądowisko dla balonu, osiedle mieszkaniowe, miasto, a nawet kolonię na Marsie!

 

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś? Ktoś cię inspirował?

Zaczynałam od prowadzenia warsztatów architektonicznych na Politechnicznym Uniwersytecie Dzieci. Potem był Uniwersytet Młodego Odkrywcy, uruchomiony na Politechnice Krakowskiej w ramach projektu współfinansowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pt.: „Młody inżynier – przyroda źródłem twórczej inspiracji”. Miałam szczęście spotkać na swojej drodze osobę, która mocno mentalnie mnie wspierała – profesor Władysławę Marię Francuz. Sama była inżynierem i jednocześnie pedagogiem. Specjalizowała się w kształceniu nauczycieli. Otrzymała tytuł profesora oświaty – najwyższe wyróżnienie jakie może otrzymać nauczyciel. Najbardziej dumna jednak była z tytułu Kawalera Orderu Uśmiechu, najwyższego wyróżnienia, jakie można otrzymać od dzieci. Zawsze była dla mnie wzorem. Motywowała mnie do kształcenia młodzieży na poważnie, nie dorywczo. Odkładałam to, myślałam że może kiedyś… Profesor Francuz zmarła nagle. W czerwcu podpisała świadectwo ukończenia przeze mnie Studium Pedagogicznego z wyróżnieniem, a na początku sierpnia 2017 roku ryczałam jak bóbr na Jej pogrzebie. W tym samy miesiącu założyłam własną firmę – Miarologia®.

 

Marzena Dranka w obiektywie Barbary Bogackiej

Marzena Dranka w obiektywie Barbary Bogackiej

 

Co uznajesz za swój największy sukces zawodowy i nie tylko?

Byłam bardzo dumna, kiedy moja córka powiedziała mi:
– Dobrze, że zostałaś Panią Miarką! Chciałabym, żeby wszystkie dzieci mogły cię poznać.
A potem okazało się, że również niezależne instytucje, takie jak Czas Dzieci, doceniły Akademię Miarologii. Otrzymałam dwie nagrody, sama nie wiem która ważniejsza? Czy główna nagroda, przyznawana przez rodziców w głosowaniu na Najbardziej Rozwojową Krakowską Inicjatywę dla Dzieci 2018? Czy może Statuetka Słoneczniki 2018 w kategorii Logika dla Akademii Miarologii, przyznawana przez jury? To jest coś niesamowitego, kiedy po roku działalności, zarówno eksperckie jury jak i sami rodzice przyznają Pani Miarce główne nagrody. Wow!

 

Jakie są twoje super moce (albo w czym uważasz, że jesteś po prostu dobra)?

Umiem z humorem pokazać dzieciom skomplikowany świat architektury, inżynierii i innowacyjnych technologii. Czasem dzieciaki mówią, że to są zajęcia żartów. Faktycznie zawsze jest mnóstwo śmiechu na warsztatach z Miarologii. Otwieram dzieciom oczy ze zdziwienia, że technika jest świetna. Powoduję, że pozostają w zachwycie z odkrycia, że one same mogą ulepszać świat, że mogą być inżynierami, projektantami i innowatorami!

 

Czy wierzysz w to, co robisz? Dlaczego?

Tak, uważam, że mądra edukacja dzieci jest kluczowa dla świata. To właśnie młode osoby będą kreować świat. Chcę, żeby robiły to twórczo, a nie odtwórczo. Stawiam na nieszablonowe, samodzielne i krytyczne myślenie, a przede wszystkim na odpowiedzialność, i tego uczę dzieci.

 

Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

Kraków jest wielki, ale dzieci, które mogę zarazić miłością do architektury, inżynierii, wynalazczości są wszędzie, więc myślę o wersji Akademii Miarologii on-line. Chciałabym, żeby wszystkie dzieci uwierzyły, że mogą mierzyć wyżej! A ostatnio coraz częściej słyszę od rodziców, którym dzieci opowiadają, co robią na moich warsztatach, że chętnie sami by na takie przyszli, jako osoby dorosłe. Jedna z mam powiedziała, że sama chętnie by się dowiedziała, czemu w Amsterdamie kamieniczki są bardzo wąskie, a kanały bardzo długie. Więc może to jest mój nowy kierunek?

 

Co pomogło ci rozwinąć biznes? Co dodawało otuchy i było motywacją?

Niezłomna wiara, że to co robię ma sens dla innych. Że Pani Miarka jest dzieciom bardzo potrzebna. A potem spływające dobre słowa od rodziców. Ale źródłem największej motywacji jest radość dziecka, że potrafiło zaprojektować coś swojego, własnego i doskonałego na miarę swoich możliwości. A kiedyś po warsztatach odnalazłam liścik pisany dziecięcą ręką: „Szkoda, że Miarologia nie jest w każdy dzień tygodnia”!

 

Najlepsza rada biznesowa jaką otrzymałaś i przekazałabyś dalej?

Firmę Miarologia prowadzę od nieco ponad roku, więc sama jak gąbka chłonę rady biznesowe. Jednak myślę, że warto pamiętać o byciu sobą, przy czym to odkrycie siebie jest trudne.

 

Najtrudniejsza decyzja biznesowa?

Zacząć! Odważyć się na założenie własnej firmy! Najtrudniejszy był pierwszy krok!

 

Ciemne strony biznesu?

Przeszkadza mi to, że tak naprawdę w swoim biznesie jesteś sama, nawet jeżeli masz współpracowników, klientów, kibiców, itp., to tak naprawdę tylko na tobie spoczywa odpowiedzialność za ten biznes, i jest to czasem przygniatające uczucie. Największym ograniczeniem jestem ja sama.

 

Jakie Twoje cechy pomagają ci w biznesie, a jakie ci je utrudniają?

Jestem zbyt dużą idealistką, a zbyt małą bizneswomen. Czas złapać równowagę. Bardzo mi pomaga umiejętność słuchania i analityczne myślenie. Wyłapywanie najważniejszych okruchów z tego, co zarówno rodzice, jak i dzieci mają mi do powiedzenia. Nastawienie na klienta i relacje z nim.

 

Masz jakieś swoje triki/rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Nie ulegać i nie poddawać się. I nie być dla siebie zbyt dużym krytykiem. Pomaga mi w tym lista własnych dokonań. Systematycznie dopisuję, co mi wyszło, a potem okazuje się, że całkiem sporo się tego zebrało.

 

Ulubione miejsca w Krakowie (np. do jedzenia/ spotkań/ na spacer)?

Uwielbiam tropić bażanty na krakowskich łąkach. A najlepiej siedzieć w trawie, wypatrując czterolistnych koniczyn. To wbrew pozorom też jest inżynierskie zadanie. Wystarczy wychwytywać anomalie (śmiech).

 

Co daje ci daje energię, radość, chęć życia?

Dzieci są dla mnie wielką inspiracją, a największą Córka.

 

Jako „Miasto Kobiet” realizujemy wiele projektów, mających za zadanie aktywizować kobiety i dawać im siłę do działania. Które z nich spodobały ci się najbardziej i czego, jako kobieta sukcesu, mogłabyś nauczyć nas i nasze czytelniczki?

Kobiety Krakowa bardzo przypadły mi do gustu. Warto kontynuować ten projekt dalej, w kolejnych edycjach. A ja chętnie poprowadziłabym dla kobiet warsztaty nieszablonowego myślenia w oparciu o ciekawostki ze świata Miarologii! Mogłabym przestawić kobiece umysły na opcję „mierzę wyżej”!

 

Marzena Dranka w obiektywie Barbary Bogackiej

Marzena Dranka w obiektywie Barbary Bogackiej

 

Gdzie cię znajdziemy? Podziel się z nami swoimi adresami strony internetowej, bloga, kanałów społecznościowych lub stacjonarnym.

Zapraszam na moją stronę https://www.miarologia.pl/
oraz na fb.com/Miarologia.Marzena.Dranka/


Projekt #KobietyKrakowa

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Napisz patrycjapuszczewicz@miastokobiet.pl

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż, fryzury: Szkoła Wizażu i Stylizacji Artystyczna Alternatywa

Wnętrza sesji zdjęciowych: Metaforma Cafe 

Kreatorka wirtualnej rzeczywistości w realu. Orędowniczka życia w wersji fast, stylu fit i pro eko. Jej działki: psychologia, seks, troszeczkę medycyny estetycznej, kontrowersyjne sprawy, insta life. Ekspertka ds. „jak zrobić fejm” acz sama najbardziej kocha siedzieć z słuchawkami i pisać w otchłani samotności. Prowadzi też Beauty Test, zabawia się z Pijarem a w wolnej chwili, również, z panami z okładek.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach