Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobiety Krakowa: Jolanta Korczak

Kobiety Krakowa: Jolanta Korczak

Metamorfoza życia

Jolanta Korczak

Jolanta Korczak w obiektywie Barbary Bogackiej

Żadna z nas nie rodzi się bizneswoman. Owszem, niektóre od najmłodszych lat wykazują dryg i talent do „interesów”, jednak wspięcie się na pewien szczyt to kwestia wytrwałości i ciężkiej pracy. Czasami wymaga nawet przejścia całkowitej metamorfozy. Taką właśnie ma za sobą Jolanta Korczak: z zahukanej szarej myszki w dresie i z dzieckiem na ręku w świadomą swoich oczekiwań wobec życia kobietę. Jak udało jej się osiągnąć to i zostać swoją własną szefową? Sprawdźcie

 

Kim jesteś?

Jestem marketerem, strategiem. Pomagam przedsiębiorcom opanować marketing w ich firmach. Tworzę strategie marek, które sprawiają, że biznes staje się uporządkowany, a jego działania są przemyślane i spójne. Pokazuję, jak skutecznie działać nawet wtedy, gdy budżet jest ograniczony. Zajmuję się indywidualnymi wdrożeniami, a wraz z zespołem specjalistów pomagam także naszym klientom w bieżącej obsłudze marketingowej.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Przez całe studia pracowałam w różnych  redakcjach i agencjach marketingowych, dla dużych klientów takich jak Ikea, Pioneer, Koło, HiPP itd. Sporo się tam nauczyłam. Później założyłam rodzinę, a gdy dzieci były malutkie, otworzyłam sklep internetowy z ubrankami. Nieźle wtedy dostałam po tyłku – nie miałam pojęcia o sprzedaży, o produkcji, o prowadzeniu biznesu. Jak nietrudno się domyślić, sklep nie odniósł spektakularnego sukcesu, a ja, cała w panice, zaczęłam się podejmować różnych zleceń – od grafiki po copywriting, do głowy mi nie przyszło, żeby wrócić do marketingu po trzech latach przerwy.  Ale los tak chciał, że wszystko pchało mnie jednak w tę stronę. Jak się okazało, moje obawy, że wypadłam z obiegu, były mocno przesadzone. Szybko zaczęłam się doszkalać i zgłębiać dziedzinę, w której czuję się najlepiej, a więc strategię marki.

Czy praca to też twoja pasja?

Uważam, że slogany typu „Zarabiaj na pasji, a nie przepracujesz w życiu ani dnia” są mocno przereklamowane. Prowadzenie biznesu to nie tylko to, co jest naszą pasją, ale także szereg czynności, które wcale nie należą do super przyjemnych. Praca daje mi satysfakcję, poczucie spełnienia, utwierdza mnie w przekonaniu, że robię coś dobrego dla innych, że realnie im pomagam.  Lubię to i lubię pracować, jednak to nie jest dla mnie definicja pasji. Dla mnie pasja to coś, co robisz dla przyjemności, bez jakiejkolwiek presji. W biznesie zawsze jest jakaś presja.

Co uznajesz za swój największy sukces (zawodowy i nie tylko)?

Myślę, że ten największy sukces wciąż jest przede mną. Chciałabym jednak móc na starość siąść w fotelu i z czystym sumieniem powiedzieć, że nauczyłam dzieci odwagi, myślenia, obchodzenia się z pieniędzmi. Że pokazałam im, że kobieta też potrafi zarabiać dobre pieniądze i podejmować trudne decyzje, że kompetencje nie mają płci, a o swoje trzeba się upomnieć. Że w życiu nic nie dostaje się za darmo, a gdy się chce zmieniać świat, warto zacząć od siebie. Taki jest też mój osobisty sukces – absolutna zmiana myślenia. Z zahukanej, płaczliwej szarej myszki w rozciągniętym dresie z dwójką dzieci na rękach, po świadomą kobietę, która wie czego chce – taką, która zaczyna w końcu wierzyć w siebie, potrafi powiedzieć NIE wtedy, kiedy uważa to za słuszne.

Kto cię inspiruje?

Inspirują mnie  kobiety na wysokich stanowiskach – menedżerki, prezeski, właścicielki dużych, dobrze prosperujących firm. Często również kobiety, które przełamują stereotypy i wybijają się w tzw. „męskich branżach” – nie tylko je podziwiam,  przyglądam się i próbuję zaczerpnąć z ich doświadczenia, ale też zastanawiam się, jaka jest ciemna strona ich sukcesu. Bo taka też na pewno jest, tylko często o niej zapominamy. Inspiracji szukam wszędzie – dużo czytam, słucham podcastów, a czasami inspiruje mnie wyrwane z kontekstu zdanie usłyszane na przystanku autobusowym. Po prostu słucham.

biznes

Jolanta Korczak w obiektywie Barbary Bogackiej

Wydarzenia, które cię zmieniły?

Na pewno porażka pierwszego biznesu, jakim był sklep internetowy. Pewnie, że nie było to miłe doświadczenie – nieprzespane noce, potworny stres, kłótnie w domu, narastająca frustracja. Jednak, jak to powiadają, „co cię nie zabije to cię wzmocni” i myślę, że to absolutna prawda,  żadne inne doświadczenie nie nauczyło mnie tak wiele, jak klęska pierwszego biznesu.

Jakie są twoje supermoce (albo w czym uważasz, że jesteś po prostu dobra)?

Jestem dobra  w robieniu strategii – w wyciąganiu konkretów z chaosu, porządkowaniu działań, kreowaniu zupełnie nowych stanów rzeczy. Myślę, że potrafię też słuchać – być dla klienta nie tylko ekspertem, ale czasem też dobrym przyjacielem, który wysłucha  albo… odwiedzie go od kiepskiego pomysłu.

Najlepsza rada biznesowa, jaką otrzymałaś i przekazałabyś dalej?

Nie rób wszystkiego sama – deleguj, naucz się odpuszczać, rób tylko to co najważniejsze. Niby proste, ale cholernie trudne w wykonaniu.

Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

Marzy mi się portal dla mikroprzedsiębiorców – taka baza wiedzy, w której szybko znajdą konkretną wiedzę z zakresu marketingu, sprzedaży, prawa itp. Bez zbędnych akapitów, prosto i konkretnie. Mam taką misję – chciałabym, żeby ludzie prawdziwie rozwijali swoje biznesy, byli ich świadomi, a nie dreptali w miejscu tak, jak ja jeszcze jakiś czas temu. Nad takim portalem pracowałby mój zespół, a ja mogłabym rozwijać się w tym, w czym czuję się najlepiej – w projektowaniu strategii marki. To właśnie ta praca –  z konkretnymi markami, cały proces kreowania i wdrażania strategii – jest tym, co daje mi satysfakcję i zadowolenie klientów. Myślę też, że w przyszłości otworzę kolejną firmę, ale zupełnie nie związaną z tym, czym obecnie się zajmuję.

Ulubione miejsca w Krakowie (np. do jedzenia/ spotkań/ na spacer)?

Bardzo lubię spacery ulicami Starego Miasta, najlepiej w samotności i bez telefonu. Przyglądanie się ludziom, odgłosy miasta, owoce kupione na Starym Kleparzu, kawa w Zaułku Niewiernego Tomasza. Taki spacer „bez smyczy” potrafi nieźle poukładać w głowie. Zdarza mi się też pracować na mieście – wtedy najczęściej wybieram miejsca niedaleko domu: „Swoją drogą”, „Cava” czy „Boulevard Bistro”.

Co ci daje energię, radość, chęć życia?

Postępy. Zmiana u moich klientów. Rodzina. Choć to ostatnie  to ambiwalentny stwór – czasem wypompowuje energię do cna, a czasem dodaje jej aż nadto.

Jakie twoje cechy pomagają ci w biznesie i życiu, a jakie utrudniają je?

Według testu Gallupa moimi talentami są m.in. intelekt, odkrywczość, indywidualizacja. I ja się z tym całkowicie zgadzam, myślę też, że to właśnie dzięki tym talentom jestem dobrym strategiem. Klienci często mówią, że jestem bardzo konkretna, autentyczna, dlatego właśnie chcą ze mną współpracować. To, co może niektórym przeszkadzać (ale co akurat bardzo lubię w sobie) to bezpośredniość i to, że wychodzę z założenia, że dobry specjalista nie powie ci tego, co chcesz usłyszeć, ale to, co musisz wiedzieć. Zresztą bardzo często stosuję tę zasadę na wczesnym etapie współpracy z klientem. Pamiętam, gdy zadzwoniła do mnie pani, która chciała, abym zaprojektowała jej markę i pomogła wejść na rynek z nowym produktem. Nasza pierwsza rozmowa trwała około godziny. Zadałam jej mnóstwo pytań i słyszałam, jak z każdym kolejnym jej entuzjazm słabnie. Po jakimś czasie zadzwoniła ponownie i powiedziała, że w pierwszej chwili po naszej rozmowie była wściekła, ale po kilku dniach uświadomiła sobie, że do tej pory nikt nie pomógł jej tyle co ja – zadając pytania i pokazując aspekty biznesu, o których wcześniej nawet nie pomyślała.  Razem udało nam się wprowadzić na rynek całkiem fajny produkt.
Prywatnie jestem opanowana i zamknięta w sobie.

 Masz jakieś swoje triki/rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Progres, nie perfekcja. Zacznij stosować tę zasadę, a nie tylko w nią wierzyć. Wtedy wszystko pójdzie do przodu.

Czy wierzysz w to, co robisz? Dlaczego?

Jasne, że wierzę. Co więcej, widzę, że jasna strategia jest potrzebna coraz większej liczbie firm. Nawet tym mikro, jednoosobowym działalnościom. Przeżywamy przeładowanie informacjami – mamy mnóstwo łatwo dostępnej wiedzy, narzędzi, sposobów, możliwości. Ciężko się w tym wszystkim połapać, wybrać to co najlepsze. Z czego zrezygnować, jak utrzymać dobry kurs w tym całym chaosie? Ja pomagam przedsiębiorcom odnaleźć się w tym świecie, wyciągam z chaosu konkrety, przekuwam je w proste działania. I wszystko staje się łatwiejsze.

Co pomogło ci rozwinąć biznes? Co dodawało otuchy i było motywacją?

Wiara we własne siły. Kontakt z innymi przedsiębiorcami. Spotkania mastermind.

Najtrudniejsza decyzja biznesowa?

Może nie miałam tak  spektakularnie trudnych decyzji do podjęcia jak zwolnienie 300 osób, ale myślę, że przed każdym z nas codziennie stoją małe acz trudne do podjęcia decyzje. U mnie to była rezygnacja z klienta, który przynosił  comiesięczny, pewny dochód, ale był mocno absorbujący, a dodatkowo kontakt z nim był bardzo trudny, pojawiło się też kilka niemiłych sytuacji. W końcu postanowiłam wypowiedzieć mu umowę, mimo tego, że nie miałam nikogo w zanadrzu, kto załata powstałą dziurę w budżecie. Ale zrobiłam to. W życiu nie czułam się tak dobrze! A nowi klienci pojawili się jeszcze w tym samym tygodniu. Widać życie nie znosi próżni.

Ciemne strony biznesu?

Będąc przedsiębiorcą łatwo zapomnieć o tym, że powinniśmy pracować nad firmą, nie w firmie. Że nie powinniśmy stać się więźniami własnego biznesu.  Ale to nie jest łatwe, dlatego trudno odłączyć się od pracy – wyjść z biura o 16,00 i nie myśleć, co z klientami, projektami, zamówieniami. Przyznam, że mnie udaje się to tylko na wakacjach, gdy robię sobie detoks od poczty i internetu w ogóle. Sytuacja komplikuje się też, gdy przedsiębiorca zachoruje – jeśli nie masz wspólnika, nie masz też szans, że ktokolwiek cię zastąpi. Sprawy się piętrzą, frustracja rośnie. Nic przyjemnego. Moim zdaniem jest jeszcze jeden ciemny aspekt biznesu, o którym dość mało się mówi. Chodzi o… samotność. Jeśli nie masz wśród swoich bliskich innych osób, które prowadzą firmy, po prostu możesz się czuć samotny i niezrozumiany.

Jako „Miasto Kobiet” realizujemy wiele projektów, mających za zadanie aktywizować kobiety i dawać im siłę do działania. Które z nich spodobały ci się najbardziej i czego, jako kobieta sukcesu, mogłabyś nauczyć nas i nasze czytelniczki?

Przyznam, że o „Mieście Kobiet” dowiedziałam się całkiem niedawno, od znajomej – również uczestniczki programu Kobiety Krakowa. Obserwuję wasze działania i z przyjemnością wezmę udział w kolejnych inicjatywach.

Kobiety Krakowa

Jolanta Korczak w obiektywie Barbary Bogackiej

Gdzie cię znajdziemy? Podziel się z nami swoim adresem strony internetowej, bloga, kanałów społecznościowych lub tym stacjonarnym.

Zapraszam na:
FB: https://www.facebook.com/dobrzenakreslone/
Instagram: https://www.instagram.com/dobrze_nakreslone/
www: https://dobrzenakreslone.pl/
LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/jolanta-korczak-153b1065/
email: jola@dobrzenakreslone.pl

 

____________________________________________________

Projekt #KobietyKrakowa

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Napisz patrycjapuszczewicz@miastokobiet.pl

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Beata Kamińska, Agnieszka Czarny, Szkoła Wizażu i Stylizacji Artystyczna Alternatywa, 

Wnętrza sesji zdjęciowych: Metaforma Cafe 

Kreatorka wirtualnej rzeczywistości w realu. Orędowniczka życia w wersji fast, stylu fit i pro eko. Jej działki: psychologia, seks, troszeczkę medycyny estetycznej, kontrowersyjne sprawy, insta life. Ekspertka ds. „jak zrobić fejm” acz sama najbardziej kocha siedzieć z słuchawkami i pisać w otchłani samotności. Prowadzi też Beauty Test, zabawia się z Pijarem a w wolnej chwili, również, z panami z okładek.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Czemu pytam?

Chcę być informowany/a o odpowiedziach