Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobiety Krakowa: Joanna Chadaj

Kobiety Krakowa: Joanna Chadaj

Najbardziej ze wszystkiego lubi gasić pożary.

joanna chadaj

Joanna Chadaj w obiektywie Barbary Bogackiej

Czy funkcjonując w systemie można zachować niezależność? Pracownica korporacji, łamiąca wszelkie stereotypy. Zadziwia ją przewaga mężczyzn w branżach technologicznych. Zainteresowaniem naukami ścisłymi zaraził ją ojciec, a w późniejszym rozwoju nie powstrzymał nikt. Sama o sobie mówi stanowczo: Moją pasją jest bycie liderką. I takie kobiety inspirują! Mamy nadzieję, że ten wstęp nie podkreśla różnic między płciami, a Joanna Chadaj będzie niebawem stanowiła zdrową normę. Poznajcie opowieść kobiety idącej pod prąd

 

Kim jesteś i czym się zajmujesz zawodowo? Opisz swój biznes.

Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem elektroniki, z powołania liderką. Pracuję w firmie Ericsson, gdzie pełnię rolę kierownika dla działu programistów. Oznacza to, że jestem odpowiedzialna za organizowanie i zarządzanie pracą ludzi. Zgodnie z wyznawaną w firmie filozofią servant leadership, moje zadanie to motywowanie i wspieranie zespołów oraz poszczególnych osób, pomaganie im w wykonywaniu ich skomplikowanej pracy. Jako lider stanowię ważny element łączący programistów z celami i strategią firmy, dbam o dobry przepływ wiedzy w tym obszarze, buduję świadomość biznesową wśród załogi. Moja rola ma także wymiar techniczny. Jako Product Owner (właściciel produktu) jestem w stałym kontakcie ze sprzedawcami. Wspólnie z zespołem wypracowuję plan działania i upewniam się, że wyniki pracy satysfakcjonują klienta. To pozwala mi być blisko zagadnień technologicznych, dobrze rozumieć, na czym polega praca moich zespołów i z jakimi borykają się wyzwaniami. W firmie Ericsson tworzymy infrastrukturę telekomunikacyjną (sprzęt oraz oprogramowanie) dla wszystkich standardów komunikacji mobilnej. Naszymi klientami są operatorzy sieci komórkowych na całym świecie, a użytkownikami końcowymi – mieszkańcy wszystkich kontynentów. To dzięki pracy naszych inżynierów, także krakowskiego zespołu programistów, można wykonywać połączenia telefoniczne między Nowym Jorkiem i Timbuktu, wysłać SMS z Filipin do Boliwii. 40 proc. rozmów telefonicznych na świecie odbywa się z wykorzystaniem produktów, które powstają w naszym biurze.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Moja przygoda z technologią zaczęła się dwadzieścia lat temu od studiów na Politechnice Łódzkiej. Kierunek Elektronika i Telekomunikacja wybrałam świadomie. Dla osoby dobrej z przedmiotów ścisłych wydawało się to ciekawe i przyszłościowe. Styczność z tą tematyką miałam w domu, dzięki tacie, który był programistą oraz specjalistą od systemów łączności. Ponadto intrygowało mnie, że na wydziale elektrycznym 98 proc. studentów stanowili mężczyźni. Nie mając wyniesionych z domu uprzedzeń dotyczących zawodów typowo męskich lub damskich, nie do końca rozumiałam, z czego wynika taka dysproporcja i chciałam przekonać się na własnej skórze, jak to jest. A może miałam ochotę udowodnić innym, że dam radę? Z czystej przekory i zamiłowania do robienia rzeczy nieco „pod prąd”? Na studiach, oprócz przedmiotów takich jak matematyka i fizyka, do których miłością pałam do dziś, dość szybko ukierunkowałam się na szeroko pojętą telekomunikację, w tym właśnie sieci komórkowe GSM, której to technologii do dziś pozostałam wierna zawodowo. W tamtych czasach były to przełomowe, rozwijające się tematy (do dziś są!), w dodatku coraz bardziej dostępne komercyjnie. Ekscytująca była świadomość, że można brać udział w pracy nad czymś, co nie tylko dociera praktycznie do każdego człowieka, ale także wprowadza tak ogromne zmiany kulturowe w skali całego świata. Gdy tuż przed zakończeniem studiów nadarzyła się okazja pracy właśnie w tym obszarze, w dodatku od razu dla światowego potentata systemów komórkowych, nie musiałam się długo zastanawiać.

Skąd decyzja o takiej karierze?

Moje wybory zawodowe były konsekwencją połączenia pragmatycznych decyzji przeplatanych potrzebą robienia czegoś niestandardowego, udowadniania sobie i innym, że się da, a także podejmowania ryzyka. Ważne decyzje podejmuję pod wpływem emocji lub głosu serca, rzadziej w wyniku długotrwałych analiz, zawsze mając w tyle głowy, że raz się żyje, a w razie czego można przecież zmienić kurs. Gdy rozpoczęłam pracę w projektach firmy Ericsson, pełniłam role ściśle techniczne. Początkowo było to wsparcie dla klienta, potem testowanie oprogramowania. W każdym z tych obszarów mogłam wykazać się umiejętnościami organizacyjnymi, negocjacyjnymi oraz dążeniem do poszukiwania rozwiązań win-win. Miałam dobry kontakt z menadżerami projektów. Początkowo nieoficjalnie, potem już formalnie zostałam kierownikiem zespołu testowego. Kolejne etapy i decyzje były już logiczną konsekwencją obranej ścieżki kariery: zostałam zastępcą kierownika i w końcu samodzielnym kierownikiem. Wspomniana rola Product Ownera była wynikiem reorganizacji w dziale, w którym pracuję i odwagi, by podjąć się roli, która oznaczała powrót do zagadnień technicznych. Jestem z niej w tej chwili najbardziej dumna.

asia chadaj

Joanna Chadaj w obiektywie Barbary Bogackiej

Czy praca to też twoja pasja?

Jak najbardziej! Ona wynika ze świadomości brania udziału w czymś ważnym i wielkim. W czymś, z czego korzysta większość ludzi na całym świecie. To także pasja do pracy ze wspaniałym zespołem ekspertów, zarówno tych z wieloletnim doświadczeniem, którzy tworzą nasze rozwiązania i wyznaczają kierunki rozwoju produktu, jak i tych początkujących, którzy z nie mniejszym zaangażowaniem rozwijają swoje skrzydła w branży.

Co uznajesz za swój największy sukces (zawodowy i nie tylko)?

Największe sukcesy w mojej aktualnej roli są udziałem całego zespołu. Są to zrealizowane na czas projekty i wdrożeniu u klientów. To, że po części traktuję je jako moje własne, wynika z poczucia, jak ważna jest moja rola liderki, która na co dzień stawia wyzwania, ale też motywuje i wspiera. Z tych zespołowych sukcesów, większych lub mniejszych, jestem najbardziej dumna. Tak naprawdę największe wyzwania dopiero przede mną. Jesteśmy w przededniu dużych zmian w obszarze odpowiedzialności za produkt, który rozwijamy. W tym samym czasie rozpoczynamy planowany na około dwa lata projekt, który wprowadzi ogromną technologiczną innowację w kontrolerze stacji bazowych. W obu przypadkach mój udział będzie znaczący. Gdy spotkamy się za dwa lata, chętnie o tym opowiem. Mam też na koncie kilka sukcesów sportowych, gdyż uprawiam biegi długodystansowe i kolarstwo szosowe. Często uczestniczę w amatorskich zawodach, takich jak maratony biegowe lub triathlon, i kilka razy zdarzyło mi się stanąć na podium. Gdy doda się do tego trójkę dzieci w wieku od 4 do 10 lat, to w sumie jest to jeden wielki sukces, na który składa się zaangażowanie całej mojej rodziny.

Kto cię inspiruje?

Czerpanie inspiracji to jest chyba moja największa supermoc, gdyż inspiruje mnie naprawdę wiele rzeczy i wiele osób. Zawodowo są to przede wszystkim moi współpracownicy. Rozmawianie i słuchanie osób o różnych perspektywach i sposobie postrzegania świata oraz danego zagadnienia, daje mi do myślenia i wnosi wiele do decyzji, które podejmuję. Dlatego tak bardzo cenię sobie otoczenie zróżnicowanego zespołu, bo to dzięki temu światopogląd staje się bardziej bogaty i otwarty na nowe pomysły i rozwiązania. Poza pracą inspirują mnie osoby, które w ramach pracy zawodowej realizują swoje pasje związane ze sztuką, rękodziełem, czy sportem.

Wydarzenia, które cię zmieniły?

Na pewno decyzja o założeniu rodziny i pojawienie się na świecie kolejnych dzieci. Chociaż zawsze powtarzam, że to nie jest tak, że jak są dzieci, to się w człowieku wszystko radykalnie zmienia. Pewne potrzeby i pasje zostają i na szczęście żyjemy w czasach, w których jest coraz większe zrozumienie tego, że świat rodziców nie kończy się na przysłowiowych pieluchach i garach. Obecność dzieci i potrzeba realizowania się w roli rodzica, a więc zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa, wsparcia i ogniska domowego, przy jednoczesnej silnej potrzebie spełniania siebie, w tym zawodowo, sprawia, że jeszcze bardziej rozwijamy swoje zdolności organizacyjne i logistyczne. Wzmacniamy także takie cechy jak spokój wewnętrzny, akceptacja dla tego, co życie przynosi, umiejętność cieszenia się chwilą i małymi rzeczami, czyli tzw. odpuszczanie sobie. I to jest raczej proces postępujący, a nie jakaś nagła, gwałtowna zmiana.

Jakie są twoje super moce (albo w czym uważasz, że jesteś po prostu dobra)?

Wspomniałam już o inspirowaniu się z wielu źródeł. Za tym idzie łatwość łączenia ze sobą pozornie niepowiązanych ze sobą zjawisk lub potrzeb, co bardzo wspiera innowacyjność. Mam silną tendencję do wypracowywania rozwiązań typu win-win, co wynika z umiejętności słuchania i rozumienia perspektyw różnych ludzi, a także może wynikać z pozornie negatywnej cechy, jaką jest potrzeba zaspokajania potrzeb wszystkich wokół. Najbardziej ze wszystkiego lubię gasić pożary. To znaczy, dobrze mi się pracuje w sytuacji, gdy coś nie idzie zgodnie z utartą ścieżką, wymyka się spod kontroli, a w dodatku niesie ze sobą jakieś ryzyko. Czuję wtedy przypływ motywacji i bardzo konstruktywne nastawienie do wyzwania. Co więcej, potrafię tym nastawieniem zarazić zespół.

Najlepsza rada biznesowa, jaką chciałabyś przekazać?

W swoich wyborach zawodowych kieruj się głosem serca i intuicją, słuchaj swoich potrzeb, nie daj się wtłoczyć w jakiś jeden wszechobowiązujący wzór postępowania, i podejmuj ryzyko.

Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

Gdybym musiała dokonać wyboru i zdecydować się na kontynuację kariery w jednym z dwóch wątków, którymi zajmuję się aktualnie – zarządzaniem ludźmi i zarządzaniem projektami, raczej wybrałabym to drugie. Jednak to bliskość zagadnieniom technologicznym jest dla mnie motywująca. A że nic w dzisiejszych czasach nie powstaje bez współpracy wielu osób, to i kontaktu z ludźmi mi nie zabraknie. Na szczęście w firmie Ericsson promujemy model menadżera technicznego, rozumiejącego produkt i uczestniczącego w pracach zespołu na co dzień, więc wszystkie moje zawodowe potrzeby są na ten moment zaspokajane. Przede mną wyzwania zawodowe na najbliższe kilka lat. Zobaczymy, co czas przyniesie. Jedyne, co jest pewne w naszej dynamicznie rozwijającej się branży, to zmiana.

Ulubione miejsca w Krakowie (np. do jedzenia/ spotkań/ na spacer)?

Mieszkam na Ruczaju i większość mojego życia toczy się tutaj: szkoła, przedszkole, praca, zajęcia dodatkowe. Osiedle prężnie się rozwija i oferta jest zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Paradoksalnie, pomimo ogromnej ilości betonu mamy też ciekawe tereny zielone w postaci Zakrzówka oraz Górki Pychowickiej. W to wszystko wplata się jeszcze kampus Uniwersytetu Jagiellońskiego, więc można stąd w ogóle nie wyjeżdżać. Nie pochodzę z Krakowa, wciąż poznaję miasto i robię to najczęściej przez pryzmat atrakcji rodzinnych. Priorytet mają u mnie miejsca, do których bezpiecznie dojadę rowerem lub sprawnie komunikacją miejską, gdyż za wszelką cenę unikam poruszaniu się po mieście samochodem. Z drugiej strony preferuję miejsca, które promują luźną atmosferę, otwartą na różnorodność i posiadające ciekawą ofertę zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Zatem jeśli wystawa, to w głównym gmachu Muzeum Narodowego, jeśli kino, to Kika w Podgórzu, jeśli targi, to Forum Wydarzeń, a jedzenie w Forum Przestrzenie. Nade wszystko stawiam jednak na poznawanie nowych miejsc.

Co daje ci daje energię, radość, chęć życia?

W pracy moim motywatorem jest autonomia działania oraz możliwość wpływu. Prywatnie planuję super rzeczy, które możemy zrobić całą rodziną, np. pojechać razem pod namiot do lasu, na wyprawę rowerową lub na wycieczkę do Legolandu. I wspomnienia z takich chwil, zarówno tych bardziej, jak i mniej spektakularnych, wywołują u mnie uśmiech na twarzy. Dziś akurat wspominam wczorajsze odrabianie lekcji z matematyki, gdy na pomoc w dodawaniu przyszły nam rozsypane na stole orzeszki. A endorfiny to wiadomo – z biegania, bez względu na pogodę i porę roku.

Jakie Twoje cechy pomagając ci w biznesie i życiu, a jakie je utrudniają?

Lubię zmiany i łatwo dostosowuję się do nowych okoliczności. W dodatku potrafię do tych zmian motywować innych – to kluczowe dla mojej roli lidera w firmie. Mam konstruktywne podejście do problemów, traktuję je jako wyzwania, zarówno zawodowo, jak prywatnie. Umiem podejmować decyzje, w dodatku słucham ludzi i poszukuję rozwiązań w duchu win-win. Nie boję się ryzyka, a moja szklanka zawsze jest do połowy pełna. Mam problem z motywacją do wykonywania zadań rutynowych, nawet jeśli mają swoje ważne miejsce w życiu prywatnym lub zawodowym, i w tych zadaniach najczęściej poszukuję wsparcia.

Masz jakieś swoje triki/rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Wszystko zależy od sytuacji, w której dana osoba się znajduje, gdyż dawanie rad nie zawsze jest dobrym pomysłem. Za to wysłuchanie i zrozumienie sprawdza się zawsze. Spróbujmy, może komuś przyda się moja filozofia życiowa: (1) Znaj własne potrzeby, upewnij się, że komunikujesz je swojemu otoczeniu, (2) Skup się na własnej strefie wpływu, nie trać czasu i energii na zajmowanie się nad rzeczami, których zmienić nie możesz, i w końcu (3) Wrzuć na luz, ciesz się tym, co przynosi ci życie i łap okazje.

Czy wierzysz w to, co robisz? Dlaczego?

Zdecydowanie wierzę w wartość mojej codziennej pracy, a także w to, czego jestem częścią w firmie Ericsson. Z tej wiary płynie prawdziwa motywacja, zaangażowanie oraz spełnienie, których każdemu życzę.  Misją naszej firmy jest umożliwianie komunikacji oraz dostępu do informacji, aby wszyscy ludzie na świecie mogli w pełni rozwijać swój potencjał. I to właśnie się dzieje. Rozwiązania telekomunikacyjne, w tworzeniu których uczestniczę, zmieniają świat. Nie chodzi tylko o większą wygodę, czy łatwiejszy dostęp do rozrywki. Także na naszym rodzimym gruncie wiele ciekawych inicjatyw czy prywatnych biznesów mogło się rozwinąć dzięki dostępowi do Internetu i ułatwionej komunikacji. Dostęp do informacji i wiedzy daje ogromny potencjał krajom rozwijającym się. Edukacja staje się dostępna dla coraz większej liczby ludzi, wzrasta świadomość możliwości, jakie ludziom oferuje nasz świat. Społeczeństwa się przeobrażają. Pod szyldem „Technology for Good” prowadzimy takie akcje, jak udział w misjach ratunkowych na terenach objętych kataklizmem. Zapewniamy tymczasową infrastrukturę komunikacyjną, dzięki której służby ratunkowe mogą sprawnie prowadzić swoje działania. Na całym świecie, w tym w Polsce, angażujemy się w akcje zachęcające kobiety do dołączenia do świata technologii, do studiowania na kierunkach ścisłych i pracy w sektorze ICT (Information and Communication Technologies – technologie informacyjno-komunikacyjne). Osobiście byłam mentorką w programie IT for She, w ramach którego wspierałam dwie młode dziewczyny na początku ich kariery w branży.

Co ci pomogło w rozwoju zawodowym? Co dodawało otuchy i było motywacją?

Wsparcie ludzi, z którymi współpracuję. Mamy w firmie bardzo koleżeńską atmosferę wzajemnej pomocy i głęboko zakorzenioną zespołowość, czyli dążenie do wspólnego celu. To działa na każdym poziomie organizacji. Wspiera mnie mój przełożony, koledzy kierownicy i oba zespoły, których pracę nadzoruję. To sukcesy tych ostatnich dają największą otuchę i motywację, czuję, że jestem ich częścią. Prywatnie ogromnym wsparciem w zachowaniu równowagi pomiędzy pracą a rodziną, a także w realizacji pasji sportowych, jest mój mąż, zaangażowany ojciec, również aktywny zawodowo i sportowo.

Jako „Miasto Kobiet” realizujemy wiele projektów, mających za zadanie aktywizować kobiety i dawać im siłę do działania. Które z nich spodobały ci się najbardziej i czego, jako kobieta sukcesu, mogłabyś nauczyć nas i nasze czytelniczki?

Chciałabym dołączyć do Klubu Miasta Kobiet, aby inspirować się innymi kobietami, a także wprowadzić do tej grupy nieco odmienności związanej z moim technologicznym i korporacyjnym doświadczeniem. Wiem, że potrafię zarażać pozytywnym nastawieniem. Czytelniczkom chętnie opowiem o tym, jak pracuje się w dużej międzynarodowej firmie, w świecie nowych technologii. Mam nadzieję, że przy tej okazji podejmę skuteczną walkę ze stereotypami i zachęcę niejedną ambitną dziewczyną do rozpoczęcia swojej przygody w branży ICT.

it girl

Joanna Chadaj w obiektywie Barbary Bogackiej

Gdzie cię znajdziemy? Podziel się z nami swoim adresem strony internetowej, bloga, kanałów społecznościowych lub tym stacjonarnym.

Zapraszam na mój profil LinkedIn.


Projekt #KobietyKrakowa

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Napisz patrycjapuszczewicz@miastokobiet.pl

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Dagmara Misiewicz, Szkoła Wizażu i Stylizacji Artystyczna Alternatywa, 

Wnętrza sesji zdjęciowych: Metaforma Cafe

Kreatorka wirtualnej rzeczywistości w realu. Orędowniczka życia w wersji fast, stylu fit i pro eko. Jej działki: psychologia, seks, troszeczkę medycyny estetycznej, kontrowersyjne sprawy, insta life. Ekspertka ds. „jak zrobić fejm” acz sama najbardziej kocha siedzieć z słuchawkami i pisać w otchłani samotności. Prowadzi też Beauty Test, zabawia się z Pijarem a w wolnej chwili, również, z panami z okładek.

Oceń artykuł
1KOMENTARZ
  • Avatar
    Przemysław Listopad 22, 2019

    Też pracuję w firmie ericsson i z chęcią wyjaśnię koleżance dlaczego w niektórych zawodach jest więcej kobiet, a w innych więcej mężczyzn.

    W odpowiedzi na tą część tekstu:
    „Ponadto intrygowało mnie, że na wydziale elektrycznym 98 proc. studentów stanowili mężczyźni. Nie mając wyniesionych z domu uprzedzeń dotyczących zawodów typowo męskich lub damskich, nie do końca rozumiałam, z czego wynika taka dysproporcja”

    Otóż dysproporcja wynika z czystej biologii. Inaczej funkcjonują mózgi kobiet i mężczyzn, mamy hormony w różnych proporcjach, dlatego tak bardzo różnimy się w wybieraniu zawodów, bo do nich są potrzebne różne umiejętności i predyspozycje. Najprostszy przykład, skoro mężczyźni charakteryzują się wyższą tężyzną fizyczną, to będą lepiej nadawać się do dźwigania większych ciężarów, przez co też najpewniej większy % będzie mężczyzn wśród pracowników fizycznych. Ale biologia dotyczy nie tylko kwestii tężyzny, ale także funkcjonowania mózgu, hormonów, co przekłada się między innymi na wybór zainteresowań i później wybór zawodów. Nie jest to kwestia dyskryminacji nikogo, po prostu kobiety przez swoje biologiczne uwarunkowania np.: wykazują większą empatię niż mężczyźni i dlatego więcej znajdziemy kobiet pielęgniarek czy przedszkolanek. Ta sama sytuacja tyczy się mężczyzn i ich biologii.

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ

Chcę być informowany/a o odpowiedziach