Sylwia Kujacz / fot. Barbara Bogacka
Sylwia Kujacz: Twoje życie nie zmienia się od wielkich deklaracji. Zmienia się od małych decyzji, które podejmujesz codziennie ‒ zwłaszcza wtedy, kiedy nikt nie patrzy
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Sylwia Kujacz: Jestem trenerką, mentorką i twórczynią przestrzeni dla kobiet, które chcą wrócić do siebie i zacząć żyć po swojej stronie. Przez ponad 20 lat pracowałam w międzynarodowym środowisku, zarządzając dużymi zespołami i rozwijając ludzi. Dziś wykorzystuję zdobyte doświadczenie, by wspierać kobiety w zmianie ‒ w nabywaniu odwagi, stawianiu granic i podejmowaniu świadomych decyzji. Dzięki mojej pracy kobiety zaczynają wybierać siebie ‒ nie z buntu, tylko z dojrzałości.
Jaką drogę przebyłaś?
To była droga od życia „zgodnie z oczekiwaniami” do życia w zgodzie ze sobą. Korporacja dała mi ogromne doświadczenie, ale też miałam tam moment zatrzymania, gdy musiałam sobie zadać pytanie: czy to jeszcze ja? Z perspektywy czasu widzę, że to była niemal książkowa podróż bohatera, opisana przez Josepha Campbella, ale w kobiecym wydaniu, bliższym temu, o czym pisała Maureen Murdock. Najpierw odcięcie się od siebie, później kryzys, zatrzymanie i powrót ‒ już nie do starego życia, tylko do siebie.
Pomysł na biznes nie przyszedł nagle ‒ dojrzewał we mnie latami, w rozmowach z ludźmi, w obserwacji kobiet, które są zmęczone byciem „dla wszystkich”. Moment zmiany nadszedł wtedy, kiedy zrozumiałam, że nie chcę już tylko robić wyników ‒ chcę rozwijać ludzi.
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Narodziny syna. Rozwód. Śmierć siostry. Decyzja o wyjściu z korporacji, kiedy moje ciało powiedziało „stop” ‒ musiałam przejść operację, po której w wieku 45 lat uczyłam się chodzić. To właśnie wtedy zaczęła się prawdziwa zmiana.

Sylwia Kujacz / fot. Barbara Bogacka
Największy sukces?
Że zauważam, gdy coś nie jest moje. Że mam odwagę żyć po swojemu, że nie uciekam już od siebie. Zawodowo, że potrafię zmienić swoje doświadczenie w realną wartość dla innych kobiet. Prywatnie ‒ mój 18 letni syn oraz to, że nauczyłam się być po swojej stronie, nawet wtedy, gdy nie jest łatwo.
Supermoce?
Widzę ludzi głębiej niż to, co pokazują na zewnątrz. Mam odwagę mówić rzeczy trudne, ale potrzebne. Łączę intuicję z doświadczeniem biznesowym. To, co pomaga: uważność, empatia, odwaga. To, co bywa wyzwaniem: moja wysoka wrażliwość i potrzeba autentyczności w świecie, który często wybiera powierzchowność i bardzo lubi kopie.
Najlepsza rada?
„Nie musisz być gotowa, żeby zacząć.” „Bój się i rób”! A rada, którą zignorowałam: „Poczekaj na lepszy moment”.
Twoje credo?
Twoje życie nie zmienia się od wielkich deklaracji. Zmienia się od małych decyzji, które podejmujesz codziennie ‒ zwłaszcza wtedy, kiedy nikt nie patrzy.
Najtrudniejsza decyzja?
Wyjście z życia, które było bezpieczne, ale już nie było moje. Zakończenie sportowego szaleństwa ‒ od crossfitu, po kickboxing i trekking wysokogórski.
Ciemne strony biznesu?
Samotność liderki ‒ od decyzji po odpowiedzialność. Konieczność ciągłego konfrontowania się ze sobą ‒ ze swoim lękiem, zwątpieniem, i perfekcjonizmem, który jest iluzją.
Co Cię motywuje, irytuje?
Motywuje mnie rozwój i momenty, w których widzę, że kobieta w końcu zaczyna inaczej patrzeć na siebie. Decyzje, które przekładam na działania i ruch. Lubię żywe życie. Irytują mnie schematy, które odbierają kobietom sprawczość oraz fakt, że tak często stawiają siebie na końcu.
Kto Cię inspiruje?
Kobiety, które mają odwagę być sobą, nawet jeśli to oznacza pójście pod prąd.
Co ostatnio usłyszałaś o sobie?
Że „jestem za mocna”. Dla mnie to znak, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
NIE MUSISZ zasługiwać na miłość. I nie musisz się dopasowywać, żeby być wystarczającą. Upewnij się, czy Twoje TAK dla innych oznacza również TAK dla samej siebie. Nie jesteś odpowiedzialna za innych, ich decyzje, życie i działania.

Sylwia Kujacz / fot. Barbara Bogacka
Co jest dla Ciebie ważne?
Autentyczność. Wolność wyboru. Głębokie relacje ‒ kilka zaufanych osób w najbliższym otoczeniu.
Na co zawsze masz czas?
Na siebie. Na rozmowę, która ma znaczenie.
Twoja najcenniejsza rzecz?
Spokój wewnętrzny już nie podlegający negocjacjom i świadomość siebie. Bezcenne.
Co zawsze masz przy sobie?
Siebie. Intuicję. W torebce klasycznie: telefon, notes, coś do zapisania myśli.
Na co przeznaczyłabyś dużą sumę pieniędzy?
Na rozwój mojego projektu dla kobiet ‒ przestrzeni, która realnie zmienia ich życie.
Z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?
Z kobietą, która już jest tam, gdzie ja zmierzam. Która przeszła swoją drogę, zapłaciła cenę zmiany i dziś żyje po swojej stronie.
Mam poczucie, że dziś dostałam namiastkę tego doświadczenia ‒ na warsztacie spotkałam kobietę, która była dla mnie lustrem. Podobne lata w korporacji, podobny moment zatrzymania, kiedy ciało mówi „dość”, a życie zmusza do zmiany kierunku.
W jednej chwili spotkały się dwie historie, dwa światy i to samo doświadczenie utraty gruntu pod nogami. Było w tym wzruszenie, cisza i zrozumienie, którego nie trzeba tłumaczyć. Dziś ona jest kilka lat dalej, zajmuje się coachingiem i mentoringiem. Trzymając mnie za rękę powiedziała: „Idź. Przeszłam tę drogę. Twoje życie właśnie się zaczyna.” Jeśli miałabym zamienić się z kimś na jeden dzień, to właśnie z taką kobietą. A dziś życie pokazało mi, że jestem już na tej samej drodze.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Że za moją siłą stoi bardzo duża wrażliwość…
Czego chcesz się jeszcze nauczyć?
Pogłębiania pracy z ludźmi. Chcę rozwijać się tak, by jeszcze lepiej rozumieć mechanizmy, które nami kierują.
Kiedy się uśmiechasz?
Kiedy widzę, że coś „kliknęło” ‒ w kimś i we mnie. W wolny dzień, kiedy zwalniam. Bez planu. Już potrafię odpoczywać i zajmować się robieniem „niczego”. I wtedy najczęściej jestem z moimi psimi córkami ‒ one przypominają mi najprościej na świecie, jak być tu i teraz.
Ulubione miejsca w Krakowie?
Kraków to dla mnie spotkania i rozmowy. Lubię miejsca z klimatem, gdzie można pobyć, a nie tylko „być”. To moje ulubione restauracje, ale również zielone tereny na obrzeżach miasta, które są mi szczególnie bliskie, bo tam spaceruję z moimi psimi córciami, radosnymi terierkami Nellą i Blanką.
Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet…
… które przestają się bać własnej siły.
Gdzie Cię znajdziemy?
Instagram: sylwia.kujacz
Facebook: Sylwia Kujacz
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel by Marriott
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
