Sabina Chomicka / fot. Barbara Bogacka
Sabina Chomicka: To nie była decyzja przeciwko czemuś. To była decyzja za czymś – za rozwojem, nowymi możliwościami i odwagą, by sprawdzić, co jeszcze jest możliwe
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Sabina Chomicka: Jestem dyrektorką HR, konsultantką biznesową i coachem. Od lat pracuję z liderami oraz zespołami w momentach dużych zmian. Zespoły, którymi zarządzam, liczą ponad 140 osób. Prowadzę organizacje przez transformacje, które dużo uczą i rozwijają, ale są też wymagające. Często słyszę, że jestem liderką transformacji ‒ i określenie to jest mi bardzo bliskie.
W trakcie blisko 20 lat pracy miałam okazję się przekonać, że nawet bardzo kompetentni liderzy ‒ gdy rośnie presja i złożoność ich roli ‒ natrafiają na podobne wyzwania. Dlatego stworzyłam firmę PowerUP ! W ten sposób pomagam im działać skutecznie, ale bez narażania ludzi na wypalenie. Coraz częściej pracuję też indywidualnie z osobami, które są w ważnym momencie swojej drogi. Takimi, które zatrzymują się i zadają sobie pytanie: co dalej?
Łączę doświadczenie biznesowe z coachingiem na poziomie PCC (International Coaching Federation), pracą na talentach Gallupa oraz analizą sposobu, w jaki podejmujemy decyzje ‒ szczególnie pod presją. Zaangażowałam się również w projekt Mind.setUP!, w ramach którego wspólnie z gronem ekspertów, ale przede wszystkim pasjonatów, wspieramy liderów w rozwoju ich sposobu myślenia, odporności i decyzyjności.
Przygotowuję również projekt relaksacyjno-rozwojowy ‒ uwaga: na Seszelach! W ten sposób spełniam swoje marzenie o połączeniu jogi z rozmowami coachingowymi o talentach Gallupa i nie tylko. Wśród przepięknej przyrody będzie klimatycznie i wyjątkowo. Jeżeli marzy ci się tydzień na katamaranie, napisz do mnie.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?
Moja droga to przede wszystkim praktyka jako liderki, zarządzającej zespołami. Oceniając z perspektywy czasu uważam, że rola ta jest jedną z najtrudniejszych, ale i najbardziej rozwojowych. Aby w pełni wykorzystać jej potencjał, uczyłam się uważnie słuchać ludzi. Bieganie za swoją agendą jest ważne, ale nie do zrealizowania bez ludzi.
Z czasem zauważyłam wśród liderów (ale nie tylko wśród nich), schemat postępowania, którego sama doświadczyłam. Otóż choć wszyscy mieliśmy odpowiednie kompetencje, to pod narastającą presją traciliśmy wiarę w siebie, w swoje możliwości. To prosta droga do wypalenia zawodowego lub depresji. Gdy to zrozumiałam, poczułam, że chcę pracować głębiej. Postanowiłam założyć własną firmę.
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Było ich wiele. Śmierć Taty, gdy miałam 20 lat, nauczyła mnie odpowiedzialności i samodzielności. Narodziny synów przyniosły ogromną radość macierzyństwa, ale i też potężną lekcję pokory i cierpliwości. Moja pierwsza rola jako liderki nauczyła mnie elastyczności i radzenia sobie w sytuacjach, na które nie byłam przygotowana. Moje pierwsze spotkanie z zespołem trwało 5 minut! Wyobraź sobie, że nikt nie chciał ze mną rozmawiać.
Ogromny wpływ wywarł na mnie pierwszy test Gallupa i warsztaty, które uzmysłowiły mi, z czego wynikają moje zachowania i jak mogę w pełni korzystać z moich mocnych stron. Co więcej, dostałam pozytywnego kopa energii na kolejny rok, kiedy to przeszkoliłam się z metodologii Gallupa i zaczęłam wspierać w rozwoju innych ludzi.
Myślę, że klamrą, zamykającą ten ciąg zdarzeń, było szkolenie coachingowe IPEC. Tam moja wiedza o mocnych stronach zmierzyła się z głębszą wiedzą na temat tego, jak funkcjonuję w tzw. dobrym dniu i co się ze mną dzieje pod wpływem stresu. Tę wiedzę wykorzystuję teraz w pracy z innymi.
Co uznajesz za swój największy sukces?
Największym sukcesem jest dla mnie rozwój ludzi, z którymi pracowałam. Widzę, jak obejmują kolejne role, podejmują odważniejsze decyzje i budują silne zespoły. To daje mi ogromną satysfakcję ‒ świadomość, że miałam w ich drodze swój udział. Noszę dumne miano inkubatora talentów w firmie. Nadano mi je wiele lat temu i z przyjemnością przyjmuję to wyróżnienie.
Prywatnie jestem dumna z tego, jaki dom stworzyliśmy z mężem. Jest to nasza bezpieczna przystań. Polegamy na sobie i wspólnie wypracowujemy kompromisy.

Sabina Chomicka / fot. Barbara Bogacka
Jakie są Twoje supermoce?
Jako że na co dzień posługuję się metodologią Gallupa, odpowiem na to pytanie, używając moich własnych wyników. Otóż przede wszystkim z łatwością nawiązuję kontakt z ludźmi. Myślę strategicznie ‒ potrafię uporządkować nawet bardzo złożone sytuacje i znaleźć w nich kierunek. To moje dwie mocne strony – czar i strategia. Szczególnie bliskie są mi też takie talenty, jak indywidualizacja i rozwijanie innych ‒ pozwalają mi dostrzegać potencjał zarówno w pojedynczych osobach, jak i w całych zespołach.
Łączę w sobie spokój i dużą ciekawość świata ‒ potrzebę doświadczania, eksplorowania i ciągłego uczenia się. Możliwość odkrycia czegoś nowego czy zainspirowania się nową tematyką sprawia mi ogromną frajdę. Korzystam z moich odkryć, dzieląc się nimi ze światem.
Co w sobie lubisz, a co w Tobie stanowi dla Ciebie problem?
Lubię swoją otwartość na ludzi i świat ‒ to pomaga mi budować wartościowe relacje. Tym, nad czym wciąż pracuję, jest moja skłonność do brania na siebie zbyt wiele. Chętnie zajmuję się wszystkimi i wszystkim naraz, a nie o to chodzi. Wolałabym skupiać się na zadaniach, które przynoszą największą wartość.
Najlepsza rada, jaką dostałaś?
Otrzymałam w życiu wiele rad, ale są dwie, które naprawdę ze mną zostały. Pierwsza ‒ że osiąganie nawet największych celów staje się możliwe, kiedy rozbijemy je na mniejsze kroki. Druga ‒ że nasza wartość nie wynika z liczby rzeczy, które robimy., tylko z tego, kim jesteśmy i jaką jakość wnosimy do życia innych.
Twoje credo?
Dbanie o siebie to nie luksus. To fundament. Zbyt często stawiamy wszystko inne przed sobą. A bez energii i równowagi nie jesteśmy w stanie działać długofalowo. To, jak dbasz o siebie, wpływa na wszystko, co robisz.
Najtrudniejsza decyzja?
Nie wiem, czy była jedna najtrudniejsza decyzja. Najtrudniejsze były te momenty, kiedy musiałam z czegoś zrezygnować. Niewątpliwie trudne było odejście po 19 latach z organizacji, w której dorastałam zawodowo, rozwijałam się i osiągałam sukcesy. To nie była decyzja przeciwko czemuś. To była decyzja za czymś – za rozwojem, nowymi możliwościami i odwagą, by sprawdzić, co jeszcze jest możliwe.
Ciemne strony biznesu?
Nadal widzę swój biznes jako przestrzeń ogromnych możliwości i wpływu ‒ i to mnie w nim najbardziej pociąga. Jednocześnie mam świadomość, że jego ciemniejszą stroną jest moja pełna odpowiedzialność za wszystko ‒ od strategii po codzienne decyzje. To zmienia perspektywę, bo nie chodzi już tylko o działanie, ale o świadome zarządzanie sobą, swoim czasem i energią. Bo rozwijanie biznesu nie oznacza robienia wszystkiego samodzielnie. Wręcz przeciwnie ‒ kluczowa staje się współpraca z ludźmi, którzy mają te same wartości i są wobec siebie życzliwi.
Co Cię motywuje?
Ruch ‒ szczególnie joga. Natura. Podróże. To momenty, w których wracam do siebie. I często właśnie wtedy pojawiają się najlepsze pomysły.
Kto Cię inspiruje?
Nie mam jednej konkretnej osoby. Inspirują mnie ludzie, którzy nie grają ról, tylko pozostają sobą, nawet jeśli oznacza to pójście pod prąd. A jeżeli jeszcze tworzą coś, co ma pozytywny wpływ na otaczający świat, wówczas często spoglądam w ich stronę.
Najbardziej zaskakująca rzecz, jaką o sobie usłyszałaś?
Mój zespół, który bardzo dobrze zna mnie i moje marzenia, przewidział mi przyszłość: według nich zostanę gwiazdą Instagrama i będę organizować wyjazdy z jogą, pisać książki, podróżować i inspirować ludzi na całym świecie. I wiesz co? Fajnie było zobaczyć siebie w wersji, o której sama jeszcze nie pomyślałam.
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
Jako mama nastolatka powiedziałabym 18-letniej sobie, żeby nie bała się nie wiedzieć. Życie to ciąg wyborów, które można zmieniać i korygować. A błędy nie są czymś, czego trzeba unikać za wszelką cenę, bo to one nas rozwijają.

Sabina Chomicka / fot. Barbara Bogacka
Co jest dla Ciebie ważne?
Autentyczność. Rozwój. I otaczanie się ludźmi z dobrą energią.
Na co zawsze masz czas?
Na ciszę. I dobrą kawę. Dodatkowo zawsze mam czas na spotkania z najbliższymi.
Twoja najcenniejsza rzecz?
Doświadczenia, bo one zmieniają perspektywę i przypominają, jak duży jest świat. Czasem to egzotyczne podróże i obserwowanie orangutanów w ich naturalnym środowisku na Borneo czy joga w Indiach. Notabene, bez tych podróży nie poznałabym poruszających historii na temat walki o „płuca świata” na Borneo czy niesamowitego podejścia do ciała w szkole jogi w Indiach.
Co masz zawsze przy sobie?
Poza szminką i telefonem noszę przy sobie olejki eteryczne. Odkrywam ich wpływ na koncentrację i równowagę.
Na co wydałabyś każde pieniądze?
Pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy, była podróż dookoła świata. Zabrałabym na nią całą rodzinę i przeżylibyśmy wspaniały czas, ze wspólnym odkrywaniem siebie i nowych miejsc. A z bardziej pragmatycznej strony ‒ wydałabym je na zabezpieczenie przyszłości moich dzieci oraz stworzenie holistycznego ośrodka o działalności ukierunkowanej na zdrowie i rozwój kobiet ‒ od naukowego podejścia, poprzez pracę z ciałem i duchowość.
Z kim chętnie zamieniłabyś się życiem?
Myślę, że z nikim. Cieszę się z tego, co mam i wierzę, że jeszcze dużo dobrego przede mną. Gdyby jednak miał to być tylko jeden dzień, to pewnie z astronautą, który poleciał na Księżyc. Myślę, że to doświadczenie zmieniłoby moje postrzeganie świata.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Jestem postrzegana jako osoba, spełniająca się w działaniu i mająca różne zainteresowania. Może mało kto wie, że najwięcej uczę się w momentach ciszy, a nie działania.
Czego chcesz się jeszcze nauczyć?
Mam kilka zagadnień, które mnie pociągają. Przede wszystkim chcę pogłębiać wiedzę o funkcjonowaniu mózgu i neuropatyczności. Zrozumienie, jak funkcjonuje mózg podczas podejmowania decyzji, jak również jak dbać o jego zdrowie, brzmi fascynująco.
Kiedy się uśmiechasz?
Uśmiecham się dużo. Najczęściej podczas rozmów, bo relacje mnie uskrzydlają. Także podczas spacerów w lesie, kontaktu z naturą ‒ momentów, kiedy mogę być naprawdę „tu i teraz”.
Ulubione miejsca w Krakowie?
Uwielbiam klimat Krakowa. Kazimierz, spacery nad Wisłą i poranne śniadania, które mają w tym mieście swój wyjątkowy rytm. Szczególnie bliski jest mi rejon Kładki Ojca Bernatki. Pamiętam swoje ślubne zdjęcia z tego miejsca. Kiedy tam jestem, zawsze się do siebie uśmiecham.
Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet…”
…które mają odwagę być sobą.
Gdzie Cię znajdziemy?
https://unlockyourpower.pl/
www.linkedin.com/in/chomicka-hr-proffesional
https://www.youtube.com/@platformamindsetup
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel by Marriott
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
