Paulina Tarnowska / fot. Barbara Bogacka
Paulina Tarnowska: Otaczaj się ludźmi, którzy chcą się rozwijać, podejmować ryzyko i spełniać marzenia. W dobrym środowisku naturalnie rośniesz, masz więcej odwagi i łatwiej podejmujesz decyzje
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Paulina Tarnowska: Jestem współtwórczynią startupu Tovoda, który promuje picie wody i ograniczanie zużycia plastiku poprzez rozwój kultury refillu. Działam na styku biznesu, środowiska i zmiany codziennych nawyków. Przez ponad dekadę mieszkałam i pracowałam na Tajwanie, gdzie stworzyłam m.in. Sunmoon Refillery ‒ sklep zero waste, oraz HighSeas Cultural Market ‒ festiwal kultur promujący społeczność ekspatów. Udzielałam się także w tajwańskich mediach, gdzie mówiłam o gospodarce obiegu zamkniętego i promowałam polską kulturę. Dziś wspieram przedsiębiorców, którzy chcą rozwijać biznes na tajwańskim rynku, łącząc wiedzę operacyjną z doświadczeniem międzykulturowym.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?
Moja droga nie była liniowa. Zaczęła się od wyjazdu na Tajwan, który początkowo miał być tylko przygodą, a spędziłam tam ponad 13 lat i zbudowałam swoje pierwsze projekty. Punkt zwrotny przyszedł w momencie, kiedy zaczęłam mierzyć się z lękiem klimatycznym. Zrozumiałam, że sama świadomość problemu to za mało i że potrzebuję działania. Tak powstał Sunmoon Refillery, który miał być małym sklepem zero waste, próbą przełożenia wartości na codzienne wybory, i który przerodził się w centrum dialogu o problemach klimatycznych i nadmiernej konsumpcji. Później pojawiły się kolejne inicjatywy, jak High Seas Cultural Market, gdzie łączyłam społeczność, kulturę i idee cyrkularności.
Momentem, w którym to, co robię, zmieniło moje życie, była chwila, gdy zobaczyłam, że te działania wpływają nie tylko na mnie, ale też na innych. Że ludzie zaczynają zmieniać swoje nawyki, rozmawiać o wodzie, plastiku, odpowiedzialności. Pomysł na Tovoda wyrósł właśnie z tego doświadczenia. Z potrzeby uproszczenia zmiany. Zamiast mówić ludziom, co powinni robić, zaczęliśmy tworzyć rozwiązania, które naturalnie wpisują się w ich codzienność (ułatwią redukcję plastiku i wpłyną na nawyk picia wody).
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Jednym z najważniejszych momentów był wyjazd na Tajwan. To doświadczenie zmieniło moją perspektywę i sposób patrzenia na świat. Jednak prawdziwy przełom przyszedł później, gdy założyłam własny biznes. Miał to być mały sklep zero waste. Nie spodziewałam się, że Sunmoon Refillery stanie się czymś znacznie więcej. Z czasem przerodził się w miejsce spotkań, rozmów i wymiany doświadczeń, centrum dialogu międzykulturowego i przestrzeń do dyskusji o cyrkularności i wyzwaniach środowiskowych.
To właśnie działanie zaczęło mnie najbardziej zmieniać. Odkrywałam swoją sprawczość i jednocześnie mierzyłam się z własnymi lękami. Jednym z nich był lęk przed wystąpieniami publicznymi, który kiedyś mnie paraliżował. Dzięki tej działalności zaczęłam występować na konferencjach, prowadzić wykłady o cyrkularności w instytucjach edukacyjnych na Tajwanie i pojawiać się w mediach, aby mówić o problemach środowiskowych. Patrząc z perspektywy wiem, że gdybym wtedy nie zaczęła, nie odkryłabym tych możliwości ani swojej drogi.
Co uznajesz za swój największy sukces?

Paulina Tarnowska / fot. Barbara Bogacka
Za swój największy sukces uznaję to, że przeszłam od myślenia do działania. Że zamiast tylko mówić o problemach środowiskowych, zaczęłam tworzyć konkretne rozwiązania i miejsca, które realnie wpływają na ludzi. Zawodowo jest nim dla mnie stworzenie projektów, które żyją dalej dzięki społeczności. Sunmoon Refillery czy HighSeas Cultural Market nie były tylko biznesami, ale przestrzeniami, które łączyły ludzi i inicjowały ważne rozmowy. Dziś podobnie patrzę na Tovoda.
Największym osobistym sukcesem jest dla mnie pokonanie własnych ograniczeń. Praca z lękiem, wyjście ze strefy komfortu i odkrycie, że mogę robić rzeczy, których wcześniej się bałam, jak wystąpienia publiczne czy budowanie projektów od zera w obcym kraju. To poczucie sprawczości i wpływu jest dla mnie ważniejsze niż jakiekolwiek pojedyncze osiągnięcie.
Jakie są Twoje supermoce?
Moją supermocą jest otwartość i ciekawość. To one prowadzą mnie do ludzi, miejsc i pomysłów, których wcześniej nie znałam. Dzięki nim potrafię łączyć różne światy, kultury i perspektywy, co bardzo pomaga mi w tworzeniu projektów i budowaniu relacji. Jestem też dobra w dostrzeganiu potencjału tam, gdzie inni go jeszcze nie widzą, oraz w przekładaniu dużych idei na konkretne działania. Lubię upraszczać rzeczy i szukać rozwiązań, które naprawdę działają w codziennym życiu.
Z drugiej strony ta sama ciekawość czasem mnie rozprasza. Łatwo angażuję się w nowe rzeczy i muszę świadomie pilnować kierunku, żeby nie robić wszystkiego naraz. Uczę się też odpuszczania oraz, że nie każdy pomysł musi zostać zrealizowany od razu.
Najlepsza rada, jaką w życiu dostałaś, lub taka, którą postanowiłaś zignorować?
Najlepsza rada, jaką usłyszałam, brzmiała: „Tylko wychodząc ze swojej strefy komfortu możesz zrobić krok naprzód.”
Rada, którą niestety zignorowałam, dotyczyła znaczenia snu. Pracując z klientami z Tajwanu, często funkcjonowałam w trybie ciągłej dostępności. Oczekiwano szybkich reakcji, a ja brałam to na siebie, odpisując na wiadomości nawet po północy. Z czasem odbiło się to na jakości mojego snu, a w konsekwencji także na samopoczuciu i efektywności. To doświadczenie nauczyło mnie, że dbanie o siebie nie jest luksusem, tylko koniecznością, również w biznesie.
Masz jakieś swoje rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?
Otaczaj się ludźmi, którzy chcą się rozwijać, podejmować ryzyko i spełniać marzenia. To, z kim jesteś na co dzień, naprawdę ma znaczenie. W dobrym środowisku naturalnie rośniesz, masz więcej odwagi i łatwiej podejmujesz decyzje. W takich relacjach wzajemnie się wspieracie, kibicujecie sobie, a w trudniejszych momentach dmuchacie sobie w żagle.
Najlepsza i najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?
Jedną z najtrudniejszych i jednocześnie najlepszych decyzji był powrót do Polski po ponad dekadzie życia na Tajwanie. To decyzja, która do dziś wiąże się z pewnym rozdarciem, bo towarzyszy mi poczucie, że mam dwa domy. Tajwan ukształtował mnie zawodowo i osobiście, tam powstały moje pierwsze projekty i relacje, które są dla mnie bardzo ważne.
Z drugiej strony powrót otworzył zupełnie nowy etap. Dał mi możliwość wykorzystania w Polsce doświadczenia zdobytego za granicą i przełożenia go na lokalny kontekst. Dzięki temu mogę budować projekty, które łączą te dwa światy i wnoszą nową perspektywę. Dziś widzę, że to nie była decyzja o wyborze jednego miejsca kosztem drugiego, tylko o stworzeniu przestrzeni pomiędzy nimi.
Ciemne strony biznesu?
Jedną z trudniejszych stron tego, co robię, jest fakt, że bardzo mocno się w to angażuję. Projekty, które tworzę, są dla mnie ważne i często mają głębszy sens, więc naturalnie poświęcam im dużo energii i uwagi. To sprawia, że czasami zacierają mi się granice między pracą a życiem prywatnym. Zdarzało mi się zapominać o odpoczynku i work-life balance, bo byłam całkowicie pochłonięta tym, co robię. Dziś coraz świadomiej dbam o równowagę i traktuję ją jako część odpowiedzialnego prowadzenia biznesu.
Co Cię motywuje, irytuje?
Motywuje mnie tworzenie społeczności i poznawanie nowych ludzi. To właśnie relacje i możliwość budowania czegoś wspólnie dają mi energię do działania. Z kolei irytuje mnie spychotechnika w urzędach i instytucjach. Brak odpowiedzialności i przeciąganie spraw potrafią skutecznie zniechęcić, zwłaszcza kiedy próbuje się wprowadzać realne zmiany.

Paulina Tarnowska / fot. Barbara Bogacka
Kto Cię inspiruje?
Inspiruje mnie Jane Fonda. Jest dla mnie ponadczasową ikoną, która potrafi łączyć swoją karierę z zaangażowaniem społecznym. Podziwiam ją za to, że konsekwentnie wykorzystuje swoją platformę do aktywizmu i mówienia o ważnych sprawach, niezależnie od wieku czy etapu życia.
Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?
Usłyszałam, że wydaję się bardzo spokojna. To było dla mnie trochę zaskakujące, bo często mam w sobie dużo emocji. Z zewnątrz może tego nie widać, ale w środku toczy się całkiem intensywny proces.
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
Powiedziałabym: zaufaj swojej intuicji. Ona bardzo często wie szybciej niż głowa. Słuchaj feedbacku pochodzącego od innych ludzi, bo jest ważny i może cię dużo nauczyć, ale zawsze miej swoje zdanie. Nie oddawaj innym prawa do decydowania o tym, kim jesteś i co możesz robić. I przede wszystkim nie pozwól nikomu wmówić ci, że czegoś nie potrafisz albo nie masz do tego predyspozycji. Często to nie są fakty, tylko czyjaś próba projekcji na ciebie jego własnych ograniczeń.
Co jest dla Ciebie ważne?
Najważniejszy jest dla mnie spokój ducha. To on daje mi poczucie, że jestem w dobrym miejscu i że to, co robię, ma sens.
Dbam o to, żeby moje działania były spójne z moimi wartościami, bo wtedy łatwiej zachować równowagę nawet w dynamicznym i wymagającym środowisku biznesowym. Spokój ducha to dla mnie także umiejętność odpuszczania, słuchania siebie i wybierania tego, co naprawdę jest moje.
Na co zawsze masz czas?
Zawsze mam go na poranną kawę i chwilę głasków dla mojego kota Pazu.
Co zawsze masz przy sobie?
Słuchawki, bo kocham podcasty i audiobooki. Jeśli tylko mogę, to ich słucham.
Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?
Przeznaczyłabym ją na rozwój projektu, który tworzę z przyjaciółmi, czyli Tovoda. Chcemy, żeby w polskich miastach dostęp do wody pitnej w przestrzeni publicznej był czymś oczywistym. Żeby nie trzeba było uzupełniać zawartości butelki w niehigienicznych toaletach ani kupować wody w plastiku. To dla mnie realna zmiana jakości życia i codziennych nawyków, która może mieć duży wpływ zarówno na zdrowie ludzi, jak i na środowisko.
Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?
Chętnie zamieniłabym się z zawodowym pilotem albo spadochroniarzem. Mam paniczny lęk wysokości, którego do tej pory nie udało mi się pokonać, a jednocześnie bardzo chciałabym doświadczyć uczucia latania i przeżyć skok ze spadochronem. To byłaby dla mnie szansa, żeby zobaczyć, jak wygląda świat z zupełnie innej perspektywy i choć na chwilę przełamać własne ograniczenia.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Może nie jest to tajemnica dla moich znajomych z Tajwanu, ale w Polsce mało kto o tym wie, że jestem wielką fanką tajwańskiego karaoke i tamtejszych szlagierów. To jedna z tych rzeczy, które naprawdę dają mi dużo radości, a śpiewanie chińskojęzycznych piosenek to jedna z moich ulubionych form relaksu.
Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?
Chciałabym rozpocząć studia podyplomowe związane z ESG i zrównoważonym rozwojem, żeby połączyć moje dotychczasowe doświadczenia w tworzeniu inicjatyw środowiskowych z bardziej usystematyzowaną wiedzą. Poza tym chciałabym nauczyć się portugalskiego i śpiewu fado. To trochę inny kierunek, ale bliski mi przez emocje, kulturę i sposób opowiadania historii.
Kiedy się uśmiechasz?
Uśmiecham się najchętniej rano. Kocham poranki i moje małe rytuały. To momenty, kiedy wszystko jest jeszcze spokojne, a mieszkanie pachnie świeżo zaparzoną kawą. To moje małe szczęście i chwila tylko dla siebie, zanim zacznie się dzień.
Ulubione miejsca w Krakowie?
Moje ulubione miejsca to park przy Dworku Białoprądnickim i Dolina Prądnika, czyli moje najbliższe sąsiedztwo. Właśnie tam chodzę, kiedy potrzebuję się zatrzymać, przewietrzyć głowę albo po prostu pobyć chwilę sama. Jeśli mam gorszy dzień albo potrzebuję spaceru, to najpewniej właśnie tam mnie znajdziesz.
Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet…”
…bo to właśnie kobiety bardzo często stoją za codziennymi wyborami, które mają realny wpływ na środowisko. Widzę silne połączenie między kobiecą sprawczością a ekologią. W trosce, uważności i budowaniu nawyków jest ogromna siła zmiany. To nie są wielkie deklaracje, tylko małe decyzje powtarzane każdego dnia. Dlatego wierzę, że przyszłość zależy od kobiet, bo to one mają potencjał, by przekładać wartości na konkretne działania.
Gdzie Cię znajdziemy?
https://www.paulinatarnowska.com
Linkedin : https://www.linkedin.com/in/paulina-tarnowska/
IG Tovoda: https://www.instagram.com/tovoda.pl/rzutowac
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel by Marriott
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
