Wednesday, August 19, 2026
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Martyna Pinkowicz

Kobieta Krakowa: Martyna Pinkowicz

Życie to teatr

Martyna Pinkowicz

Martyna Pinkowicz / fot. Barbara Bogacka

Martyna Pinkowicz: Pracując z artystami i osobami, które chcą nimi zostać, nie uczę sprawdzonych schematów, bo wierzę, że na scenie liczy się autentyczność i artysta wygląda dobrze wtedy, kiedy czuje się dobrze

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Martyna Pinkowicz: Nie jestem w stanie się powstrzymać przed próbowaniem nowych rzeczy, co skutkuje tym, że zajmuje się ich ogromną liczbą. Można powiedzieć, że moje życie zawodowe kręci się wokół szeroko pojętej sztuki, performansu oraz rozwoju. Występuję na scenie, produkuję rewie i burleski pod marką Burlesque Musical Show, a także organizuję oprawę artystyczną eventów. Jestem też instruktorką tańca i psycholożką sportu i wykonania scenicznego. Zarówno w teatrze, w pracy instruktorskiej jak i podczas konsultacji psychologicznych wspieram moich kursantów i podopiecznych na drodze do osiągnięcia ich pełnego potencjału.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Od przedszkola taniec i występy sceniczne były obecne w moim życiu ‒ zaczęłam tańczyć w wieku 6 lat, gdy namówiła mnie do tego pani z przedszkola, i ta pasja została ze mną na całe życie. Startowałam w wielu zawodach krajowych i międzynarodowych, w kategoriach solowych i grupowych, zdobywając mistrzowskie tytuły. Koordynowałam różne projekty i grupy artystyczne, a także sama w nich występowałam, aż w 2019 roku założyłam swój zespół rewiowy. Zaczynaliśmy od prób w naszych domach, a garderoba mieściła się w pudełku.

Dziś koordynuję poczynania kilkunastu artystów, a z kilkudziesięcioma współpracuję. Co miesiąc wystawiamy w teatrze własne rewie, a członkowie mojego zespołu występują na przeróżnych krakowskich wydarzeniach. A garderoba? Liczy już 400 wieszaków!

Jakie są Twoje supermoce?

Lubię mówić, że znajduję rozwiązania problemów, które jeszcze nie powstały. Praca na scenie i w branży eventowej jest nieprzewidywalna. Często słyszę, że podczas największych „pożarów” zachowuję spokój, który udziela się innym. Myślę, że moją supermocą jest też zdolność do odkrywania w ludziach ich potencjału. Pracując z artystami i osobami, które chcą nimi zostać, nie uczę sprawdzonych schematów, bo wierzę, że na scenie liczy się autentyczność i artysta wygląda dobrze wtedy, kiedy czuje się dobrze.

W byciu instruktorką czy reżyserką liczy się dla mnie poznawanie drugiego człowieka i wyłuskiwanie talentów, o których sam zainteresowany czasem nie miał pojęcia. 

Martyna Pinkowicz

Martyna Pinkowicz / fot. Barbara Bogacka

Najlepsza rada, jaką w życiu dostałaś? Jak brzmiała rada, którą postanowiłaś zignorować?

„Done is better than perfect”, czyli „zrobione jest lepsze niż idealne”. To zasada, z wprowadzeniem której do swoich przekonań bardzo długo się mierzyłam. Prawda jest taka, że zawsze znajdzie się jakiś szczegół do poprawy, ale to nie znaczy, że efekt nie jest niesamowity już teraz. Druga rada, którą połączyłam z poprzednią mówi o tym, że dziesiątki teoretycznych prób nie dadzą takiego progresu, jak jednorazowe przetestowanie czegoś w praktyce. Dlatego cały czas testuję i wprowadzam innowacje do rozwiązań organizacyjnych i artystycznych, stwarzając przestrzeń do realizacji nawet najbardziej szalonych pomysłów. 

CZYTAJ TAKŻE:  Deepfake z Twoją twarzą ukradnie miliony? Nowe prawo UE nie ma litości

Masz jakieś swoje patenty, rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Zawsze jest coś, co uważamy za niemożliwe, dopóki ktoś tego nie zrobi. Nie bój się próbować ‒ najgorszą rzeczą, jaka może ci się przytrafić, jest zdobycie cennego doświadczenia.

Najlepsza, najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Najlepszą i zarazem najtrudniejszą decyzją była ta o założeniu własnej firmy. Moment, w którym postanowiłam, że chcę zajmować się sztuką systematycznie i na własnych zasadach. Odpowiedzialność była przerażająca, ale wolność i satysfakcja jest nieoceniona.

Ciemne strony biznesu?

Ciemne strony mojego biznesu to długie i nieregularne godziny, spędzane na przygotowywaniu ostatecznego produktu, a także nieprzewidywalność efektu. Dobrze zrobiony event to taki, na którym goście mogą zanurzyć się w stworzonym dla nich doświadczeniu, a wszelkie zmiany i korekty są niewidoczne. Często okazuje się, że coś, co przygotowujemy tygodniami, w ostatniej chwili trzeba zmieniać, więc elastyczność to cecha niezbędna w tej działalności. Mam jednak to szczęście, że współpracuję z niesamowitymi ludźmi, którzy zawsze stają na wysokości zadania, pomagając dopiąć wszystko na ostatni guzik.

Co Cię kręci, motywuje do codziennego wstawania z łóżka?

Jestem stuprocentową sową, więc zawsze ciężko mi się wstaje. Tym, co mnie napędza do działania nawet w najcięższych chwilach, jest możliwość wprowadzania zmian w życiu innych ludzi. Efekt to komentarze w rodzaju: „Otworzyłaś przede mną nowy świat”, „Nigdy czegoś takiego nie widziałam”, lub „Na początku nie wierzyłam, że to się uda, że dam radę”. Drugą rzeczą, która mnie napędza, jest możliwość realizacji nawet najbardziej szalonych pomysłów i pokazania światu, co mam w głowie.

Kto Cię inspiruje?

Chyba nie ma jednej osoby, którą mogłabym wymienić jako źródło inspiracji. Ogólnie inspirują mnie ludzie, zakręceni na punkcie tego, co robią. Nawet jeśli jest to temat zupełnie mi obcy, ich zaangażowanie i fascynacja tematem inspiruje mnie do zgłębiania moich własnych obszarów zainteresowania.

Martyna Pinkowicz

Martyna Pinkowicz / fot. Barbara Bogacka

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Powiedziałabym, że będzie dobrze i że marzenia można spełniać, wystarczy zacząć działać.

CZYTAJ TAKŻE:  Kobieta Krakowa: Agnieszka Wojtas-Gawor

Co jest dla Ciebie ważne?

Autentyczność i pozytywna atmosfera współpracy. Wierzę, że wspaniałe rzeczy powstają, kiedy dzielimy się nie tylko wiedzą i doświadczeniem, ale przede wszystkim motywacją i szczerą radością z tego, co robimy.

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Pomadkę i olejek lub balsam do ust. Nie cierpię suchych ust, a jeśli są nawilżone lub pomalowane, to przypominają mi o konieczności częstszego uśmiechania się.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Wszyscy wiedzą, że kocham taniec, ale śpiewanie zdecydowanie nie jest moim talentem. Mało kto wie natomiast, że nie śpiewam nawet w samotności, za to często tańczę pod prysznicem.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Wiem, że ważną umiejętnością, której cały czas się uczę, jest umiejętność doceniania siebie i nie umniejszania swoich osiągnięć. Natomiast biznesowo chciałabym lepiej poznać marketing. Po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że obie te rzeczy łączą się ze sobą, więc może to mój jeden większy plan?

Kiedy się uśmiechasz?

Uśmiech na mojej twarzy zawsze wywołują spokojne chwile w kontakcie z naturą. Zarówno popołudnie spędzone na kocu na trawie, jak i kaczki spotkane w drodze do pracy.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Moim miejscem w Krakowie jest poniekąd moje miejsce pracy. Scena Berlin ‒ teatr, w którym organizuję wydarzenia. Jest tam pełno cudownych osób, które wierzą, że rywalizacja stopuje rozwój, a współpraca otwiera wszystkie drzwi. To przestrzeń, w której sztuka tworzy się z pasji.

Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet, które…”

Przyszłość należy do kobiet, które odważą się po nią sięgnąć.

Gdzie Cię znajdziemy?

mój instagram:  https://www.instagram.com/lucie.en.rose
instagram mojego zespołu: https://www.instagram.com/burlesquemusicalshow


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych:  AC Hotel by Marriott

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

CZYTAJ TAKŻE:  Londyn – co warto zobaczyć, na co uważać?

Dziennikarka i redaktorka lifestylowa, od ponad 10 lat pisząca o trendach, rozwoju osobistym, popkulturze, relacjach oraz psychologii codzienności. Prowadzi portal i media społecznościowe Miasta Kobiet, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet oraz patronaty medialne. Autorka kursów webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich nazw zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ