Maria Stokłosa-Cucciniello / fot. Barbara Bogacka
Maria Stokłosa-Cucciniello: Zatrzymaj się w odpowiednim momencie i zadaj sobie jedno pytanie: czy to, co robię, jest jeszcze moje. I miej odwagę odpowiedzieć uczciwie
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Maria Stokłosa-Cucciniello: Przede wszystkim jestem mamą. To rola, która mnie najbardziej ukształtowała i nauczyła więcej, niż jakiekolwiek doświadczenie zawodowe. Od niedawna jestem też autorką powieści „Sok z kobiety. Balijskie oczyszczenie”. Od wielu lat prowadzę biznes i funkcjonuję w świecie decyzji, odpowiedzialności i konkretu, ale to pisanie okazało się przestrzenią, w której mogę mówić rzeczy prawdziwe, niewygodne i często nienazwane.
Opowiadam o kobietach – o tym, gdzie się gubią, dlaczego milczą i co się dzieje, kiedy w końcu zaczynają wybierać siebie. Zdradzę, że dalsze losy moich bohaterek już są gotowe do wydania.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?
To nie była jedna decyzja ani jeden przełom. To była droga, która na zewnątrz wyglądała dobrze, a w środku coraz częściej zmuszała do zadawania pytań. Życie zawodowe, macierzyństwo, relacje – wszystko się zgadzało, tylko gdzieś w tym wszystkim zaczęło brakować mnie. Pisanie przyszło wtedy, kiedy już przestałam to ignorować.
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Nie jedno wydarzenie ‒ raczej suma momentów, w których coś pękało. Macierzyństwo, które przewartościowuje wszystko. Relacje, które uczą pokory i prawdy o sobie. I te chwile, kiedy już nie da się udawać, że wszystko jest w porządku.
Co uważasz za swój największy sukces?
To, że wychowałam swoich synów na dobrych ludzi. Oraz że potrafiłam być ze sobą szczera i miałam odwagę zrobić coś, co nie było oczywiste.
Jakie są Twoje supermoce?
Widzę więcej, niż słyszę. Słucham tego, co jest między słowami. I potrafię nazwać rzeczy, których inne kobiety często nie wypowiadają na głos, ale dokładnie wiedzą, o co chodzi. Często słyszę, że mam dobrą energię.
Najlepsza rada, jaką dostałaś? A jaką zignorowałaś?
Dawno temu mój tata napisał mi w pamiętniku: „bądź dobra dla innych”. I to zdanie ze mną zostało. A najczęściej ignorowałam te rady, które były wbrew mnie samej.
Czy masz swoje patenty na życie?
Moje credo to memento mori. A rada? Zatrzymaj się w odpowiednim momencie i zadaj sobie jedno pytanie: czy to, co robię, jest jeszcze moje. I miej odwagę odpowiedzieć uczciwie.

Maria Stokłosa-Cucciniello / fot. Barbara Bogacka
Najlepsza lub najtrudniejsza decyzja w życiu?
Ciężko wybrać jedną, bo decyzje przychodzą mi dość łatwo i podejmuję je szybko, więc nie traktuję ich jako coś bardzo trudnego. A najlepsza? Ta najbardziej oczywista – że na sto procent chcę być mamą.
Ciemne strony tego, co robisz?
Pisanie wymaga odwagi, bo dotykasz rzeczy osobistych. A kiedy pokazujesz je światu, przestajesz mieć nad nimi pełną kontrolę.
Co Cię motywuje?
Największego powera do życia i działania dostaję wtedy, kiedy jest mi po prostu ciężko i los rzuca mi kłody pod nogi. Wtedy włącza mi się coś, co pcha mnie do przodu najmocniej – działanie na przekór przeciwnościom.
Kto Cię inspiruje?
Nie mam jednej konkretnej osoby. Bardziej niż ludzie inspirują mnie wartości – miłość, dobro i to, co w człowieku jest prawdziwe.
Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?
Że jestem odważna, uczynna i że przyciągam ludzi do siebie. A jeśli chodzi o powieść – że daje do myślenia i zostaje z czytelnikiem na dłużej. I najpiękniejsze ‒ że jest to mądra książka.

Maria Stokłosa-Cucciniello / fot. Barbara Bogacka
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
Żeby szybciej zaczęła słuchać siebie, a mniej tego, co wypada. I żeby szybciej zrozumiała, że więzi rodzinne to są tylko więzi – i można je przeciąć bez poczucia winy.
Co jest dla Ciebie ważne?
Spójność ze sobą i swoimi wartościami. Spokój wewnętrzny. I poczucie, że nie przeżywam życia pod innych.
Na co zawsze masz czas?
Na rozmowę, która coś wnosi.
Najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?
Ciężko to nazwać rzeczą ‒ miłość moich dzieci oraz doświadczenie i świadomość, które z niej wyciągnęłam.
Co zawsze masz przy sobie?
Błyszczyk do ust i myśli, które prędzej czy później zamieniają się w słowa.
Na co przeznaczyłabyś dużą sumę pieniędzy?
Na podróże, które mnie rozwijają i dają mi przestrzeń do bycia ze sobą naprawdę.
Z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?
Chyba nie z kimś konkretnym. Chciałabym przez jeden dzień zobaczyć świat z perspektywy mężczyzny.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Że wiele rzeczy zaczynałam, kierowana wątpliwością, a nie pewnością.
Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?
Większej cierpliwości.
Kiedy się uśmiechasz?
Kiedy patrzę na moje dzieci. I kiedy widzę, że coś, co zrobiłam, ma sens dla innych.
Ulubione miejsca w Krakowie?
Takie, w których można na chwilę zwolnić i pobyć ze sobą. Uwielbiam spacery nad Wisłą oraz miejsca, w których mogę się zaszyć na balijski masaż.
Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet…”
…które przestaną odkładać siebie na później.
Gdzie Cię znajdziemy?
Udało mi się spełnić moje marzenie. Znajdziecie mnie, czyli moją powieść „Sok z Kobiety. Balijskie oczyszczenie”, w Empiku i generalnie we wszystkich największych księgarniach w Polsce, ale i nie tylko. Znajdziecie mnie również w polskiej księgarni w UK, USA, Kanadzie a także w Chorwacji i Słowacji. Zapraszam też na moje social media.
Fb Sok z Kobiety by Maria Stokłosa-Cucciniello
Insta,tic toc stoklosacucci
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel by Marriott
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
