Wednesday, May 29, 2024
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Maria Podobińska

Kobieta Krakowa: Maria Podobińska

O tym, jak to jest urządzać własne życie od nowa

Maria Podobińska

Maria Podobińska / fot. Barbara Bogacka

Maria Podobińska: Lubię robić dużo rzeczy. Ciągle staram się przekraczać moją strefę komfortu. Nie boję się wyzwań. Najbardziej cieszy mnie to, że widzę, jak się zmieniam i rozwijam. Dziś nikt by mi nie uwierzył, że kiedyś byłam najbardziej nieśmiałą dziewczyną na świecie

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Maria Podobińska: Jestem rodowitą krakowianką. Tu się urodziłam i wychowywałam, ale przez pewien czas mieszkałam też w Warszawie i Edynburgu. Ukończyłam studia na kierunku Budownictwo na Politechnice Krakowskiej. Po siedmiu latach pracy w zawodzie projektanta konstrukcji stwierdziłam jednak, że nie to jest moją pasją i chcę robić coś więcej, mieć większy kontakt z ludźmi, możliwość rozwoju, poznawania świata. W wieku trzydziestu lat zmieniłam więc swoją ścieżkę kariery.

Od dekady prowadzę w Krakowie własną pracownię projektową Proste Wnętrze, która zajmuje się projektowaniem wnętrz. Jak dotąd zrealizowałam w niej ponad 200 projektów. Dzięki mnie przysłowiowe puste ściany zmieniają się dla moich klientów w przytulne i pełne miłości wnętrza domów.

Jestem jednak ciągle głodna wiedzy i świata. Uwielbiam podróżować. Te cechy popchnęły mnie do rozpoczęcia przygody z moim drugim biznesem – buduję międzynarodowy network podróżniczy, a więc klub dla ludzi, którzy chcą zwiedzać świat, dobrze się przy tym bawić, a przy okazji mieć możliwość budowania swojego biznesu online. Prywatnie jestem samodzielną mamą 10-letniej córeczki oraz panią wspaniałej i bardzo energicznej gończej polskiej Gai.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Do miejsca, w którym się znajduję teraz, dochodziłam przez wiele lat. I nie była to łatwa droga. Wiele razy się potykałam o rzucane mi pod nogi kłody. Ale z biegiem czasu zrozumiałam, że wszystko co się w naszym życiu wydarza, możemy zinterpretować na różne sposoby. Najważniejsze, to się nigdy nie poddawać. Moją karierę zawodową zaczęłam od pracy na etacie. Pierwsza przeszkoda, jaka spotkała mnie w moim życiu, to utrata tej pracy w 2008 roku, gdy na świecie zapanował kryzys ekonomiczny. Drugi raz zostałam zwolniona z pracy po urlopie macierzyńskim. I to był ten moment, gdy postanowiłam wziąć życie w swoje ręce. Nie chciałam, by ktokolwiek kiedykolwiek jeszcze zadecydował za mnie o moim życiu.

W 2013 roku zaczęłam pracę nad budowaniem własnej firmy i marki osobistej. Prawdziwym game changerem okazał się blog wnętrzarski, który zaczęłam prowadzić. Ludzie mnie czytali, blog dostawał nagrody, a ja krok po kroku zdobywałam kolejne zlecenia. I bajka mogłaby trwać, ale życie jest przewrotne. Po drodze czekały mnie kolejne wyzwania. Rozwód, który boleśnie przeżyłam, konieczność zmierzenia się z samodzielnym wychowywaniem dziecka, prowadzenia firmy i wieloma innymi wyzwaniami.

Kolejne zmiany to zeszły rok. Wojna w Ukrainie, rosnąca inflacja, kryzys na rynku nieruchomości oraz na rynku kredytowym pokazały mi, że warto mieć zdywersyfikowane dochody. I tak przyszła do mnie propozycja pracy w międzynarodowym networku podróżniczym. Jest to dla mnie wielka nowa przygoda, która przynosi ogrom satysfakcji, ale i wyzwań.

Maria Podobińska

Maria Podobińska / fot. Barbara Bogacka

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

To, co zmienia kobietę najbardziej, to macierzyństwo. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że narodziny mojej córki były tym wydarzeniem, które zmieniło całe moje życie. Bycie mamą to dla mnie ogromna odpowiedzialność, ale to przede wszystkim radość. To nauka samej siebie. Odkrywanie swoich słabości, przełamywanie schematów rodzinnych, kulturowych. To nauka komunikacji, znajdywania kompromisów, wzajemnego wspierania się. Od kilku miesięcy jestem uczestniczką Instytutu Świadomego Rodzicielstwa, w którym uczymy się, jak być świadomymi rodzicami, jak wspierać nasze dzieci, dając im zdrową przestrzeń do rozwoju. To niezwykła podróż w głąb siebie po to, by swoim dzieciom przekazać to, co najlepsze. Tych wydarzeń w moim życiu było wiele, ale zdecydowanie to zostanie mamą zmieniło wszystko.

Co uznajesz za swój największy sukces?

Moim największym sukcesem zawodowym było przekucie mojej wizji w rzeczywistość. Firma, która powstała w mojej głowie, istnieje naprawdę. Działa od tylu lat. I mimo wielu przeciwności losu nigdy się nie poddałam i zawsze staram się robić choć jeden mały krok do przodu. Każdego dnia. A prywatnie ‒ jestem szczęśliwa, niezależna, wolna. Odeszłam od ludzi, którzy mnie krzywdzili. Znalazłam w sobie siłę, by kilka razy zaczynać wszystko od nowa. Zbudowałam spokojny dom i choć mieszkają w nim tylko dziewczyny, to niczego nam nie brakuje. Najbardziej jestem dumna z mojej relacji z córką. Widzę, jak wyrasta na mądrą i zaradną kobietę. Udało mi się przekazać jej moje wartości. Wiem, że nie miała łatwego życia. Już od najmłodszych lat doświadczała wielu zmian. Trudnych zmian. Ale widzę, jak dzięki nim zbudowała w sobie rezyliencję na wiele doświadczeń. Mam w mojej córce ogromne wsparcie. Zuzanna wciąż mnie zaskakuje swoimi spostrzeżeniami i swoją rezolutnością, a także dużą dozą empatii. Nic nie rozczula mnie bardziej, niż jej „mama oddychaj” w momencie, gdy zapominam, że czasem należy się zatrzymać.

Jakie są Twoje super moce?

Z całą pewnością mogę stwierdzić, że to, co prowadzi mnie do przodu, to moja wewnętrzna siła i moc. Nigdy się nie poddaję. Czasami oczywiście przychodzą chwile zwątpienia, ale one są dla mnie sygnałem, że należy chwilę odpocząć. Jestem całkiem niezła w organizowaniu chaosu. Pomiędzy wychowywanie córki, zajmowanie się psem, który też ma swój grafik zajęć, prowadzeniem dwóch biznesów, Instytutem, udaje się mi znaleźć czas na aktywność fizyczną, czytanie książek, rozmowy z ludźmi. „Jak Ty to wszystko robisz?” ‒ to pytanie, które najczęściej słyszę od znajomych. Zawsze odpowiadam, że mam kalendarz! To, co pomaga mi w prowadzeniu biznesu, to naturalność, bycie po prostu sobą. Wtedy przyciągam do siebie odpowiednie osoby. Bardzo dbam o to, by pracować z ludźmi, z którymi mam wspólną energię, wspólną wizję. Jestem zaradna życiowo. Lubię robić dużo rzeczy. Ciągle staram się przekraczać moją strefę komfortu. Nie boję się wyzwań. Najbardziej cieszy mnie to, że widzę, jak się zmieniam i rozwijam.

Dziś nikt by mi nie uwierzył, że kiedyś byłam najbardziej nieśmiałą dziewczyną na świecie. A tak właśnie było. Wyszłam w mojego rodzinnego domu z nieistniejącym poczuciem własnej wartości. Wszystko, co teraz mam, odkrywałam w sobie i budowałam od podstaw. Czasem jednak te demony małej dziewczynki wracają. I to jest to, co nie ułatwia ani prowadzenia biznesu, ani życia. Dziś jednak mam narzędzia, wiedzę i świadomość, więc wiem, jak te cienie przeszłości rozpuszczać.

Najlepsza rada, jaką w życiu dostałaś?

Hmm, to pytanie wymaga chwili zastanowienia. Jeśli słucham rad, to tylko od osób, które w danej dziedzinie osiągnęły to, co ja bym chciała osiągnąć. I to jest właśnie ta rada – słuchaj tylko osób mądrzejszych od siebie. Najgorszych rad w takim wypadku nie mam więc szans przyjąć. I w życiu i w biznesie kieruję się intuicją. I to ona ma decydujący głos przy podejmowaniu każdej decyzji.

Masz jakieś swoje patenty ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Mnóstwo! Nie wiem, czy nie wyjdzie z tego cały dekalog!
• Wszystko jest zawsze tak, jak być powinno. Nawet, gdy czasami się nam wydaje, że jakieś wydarzenie jest dla nas złe czy niekorzystne, najprawdopodobniej nie widzimy jeszcze szerszej perspektywy.
• „To wszystko minie”. Przydaje się w trudniejszych czasach.
• „Nie jesteś sama!” Bo taka jest prawda, nigdy nie jesteś. Czasami tylko o tym zapominamy.
• „Bez kalendarza ani rusz”. Pewnie dla każdej osoby, która prowadzi biznes to banał, ale uwierzcie mi, odkrywam w pracy z ludźmi, że właśnie na podstawach można się nieźle wyłożyć!
• „Oddychaj!” Zuza mi to przypomina. Gdy będę robiła kiedyś swój pierwszy tatuaż, to właśnie będzie taki napis na przedramieniu!
• Zawsze, gdy moja lista zadań przypomina niekończącą się epopeję, rozbijam moje zadania na drobne kroki. I skupiam się tylko i wyłącznie na tym, co robię teraz. Z pełną uważnością. Liczy się tylko ta jedna rzecz. Cała reszta nie ma wtedy znaczenia i mnie nie rozprasza.
• Praca w blokach – staram się nie rozciągać swojej pracy na cały dzień. Nie wierzę w 8 godzinny efektywny dzień pracy. 3-4 godziny w maksymalnym skupieniu wystarczą, by zrobić tyle samo, co w 8 godzin. Tylko bez rozpraszaczy.
• Gdy chcę się na czymś skupić, to wyłączam telefon. Zawsze sobie powtarzam, że nie pracuję na SOR-ze i nikt nie umrze, jak nie odbiorę. Bo nie umrze.
• Gdy coś mi nie idzie i czuje się zmęczona… idę na drzemkę. Traktuję to jak wyznacznik luksusu. Maria, myślę sobie, stać Cię na to, by zrobić sobie chwilę przerwy i zregenerować się!
• Jestem wdzięczna za wszystko co mam, nawet za najdrobniejsze rzeczy. Dziś cieszy mnie to lazurowe niebo nad Krakowem! To jest po prostu cud!

Najlepsza i najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Odejście od mojego byłego męża, gdy nasz córka miała zaledwie trzy latka. Decyzja, która zmieniła życie wielu osób i z którą wiązały się konsekwencje na całe nasze życie. To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Ale i najlepsza. Żadne z tych powyższych rzeczy, o których opowiadałam w pytaniu o sukcesy, nie wydarzyłoby się, gdybym nie podjęła tej decyzji.

Musiałam się zmierzyć z wieloma trudnościami, uciekłam z domu z małą córeczką i jedną torbą rzeczy, straciłam dom, przez wiele miesięcy nie miałyśmy swojego miejsca na ziemi. Ale takie doświadczenia dają siłę. Wiesz, że nie możesz się poddać, że musisz przetrwać.

To wszystko pchnęło mnie do zwrócenia się o pomoc, do podjęcia terapii, do uświadomienia sobie, jakie schematy kierowały moim życiem, nad którymi aspektami muszę pracować, kim naprawdę jestem i czego chcę od życia. Droga rozwoju nie jest prosta. Czasem robisz krok wstecz, czasem trzy kroki do przodu. Ale bez regresu nie ma progresu. Czasem trzeba stracić wszystko, by móc zbudować o wiele więcej.

Maria Podobińska

Maria Podobińska / fot. Barbara Bogacka

Ciemne strony biznesu?

Myślałam, że nie będzie o polityce! A jednak! Prowadzenie biznesu w Polsce nie jest łatwe. Ameryki nie odkryję, jeśli napiszę, że ostatnie lata zmiatają małych przedsiębiorców z powierzchni ziemi. Czasem czuję, jakbym stała na małej łódeczce na rozbujanym morzu i próbowała ze wszystkich sił utrzymać równowagę. Co uda się mi przetrwać jedną falę i nie wywrócić, to przychodzi następna. Ale może nie wchodźmy w te tematy. W branży wnętrzarskiej wielkim wyzwaniem jest praca z ludźmi. Kiedyś myślałam, że prowadzenie pracowni polega na projektowaniu wnętrz. Dziś wiem, że 20 proc. czasu to tworzenie projektów, a 80 proc. to praca z ludźmi, negocjacje, mediacje, rozwiązywanie dylematów, wewnętrznych konfliktów, to niekończące się lekcje asertywności, stawiania granic, podejmowania decyzji.

 

Ja w swoim biznesie przyjmuję zasadę, że pracuję tylko z fajnymi ludźmi. Bez wzajemnego zaufania, bez wspólnej energii nie będzie dobrego projektu. Nagrałam kiedyś nawet o tym podcast! A w networku? Mierzę się również z wieloma rzeczami, które wiążą się z pracą z ludźmi. Tu pojawiają się takie ludzkie emocje jak zazdrość, rywalizacja, zniechęcenie, gdy nie ma efektów. Staram się jednak skupiać na tych dobrych rzeczach. Energia podąża za uwagą, czyli to co karmisz, to będzie rosło.

Co Cię motywuje?

Uwielbiam przebywać na łonie natury. To ona mnie ładuje dobrą energią i daje spokój. Kocham też wysiłek fizyczny ‒ spacery, rower, siłownię oraz taniec. Często doładowuję się, słuchając podcastów. Jest tyle dostępnych wspaniałych treści na wyciągnięcie ręki! A co mnie motywuje do wstawania z łóżka? Obowiązki. Czasami nie jest łatwo, ale ostatecznie każdy dzień jest piękną nową kartą i nie wiadomo, jakie przyniesie niespodzianki.

Kto Cię inspiruje?

Nie wiem, czy potrafiłabym wymienić jedną osobę, która jest moim wzorem do naśladowania. Inspirują mnie kobiety, które wiele przeszły w swoim życiu, a mimo to potrafiły odnaleźć swoją własną ścieżkę. Są szczęśliwe. Są niezależne. Na pewno na moje życie miała wpływ Kamila Rowińska. Jak wspominałam, słucham wielu podcastów. Lubię się uczyć. Poszerzać swoje horyzonty. Od każdej z tych osób, które do mnie przemawiają, czerpię inspirację i wartości.

Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?

„Myślałam, że jesteś w moim wieku!” ‒ od dużo młodszej koleżanki. Ale to akurat zasługa genów, odejmują mi kilka lat.

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Naucz się odpuszczać. Zrób czasem coś na 30 proc., a nie na 300 proc. Zresztą to samo bym powiedziała sobie trzydziestoletniej, a nawet teraz. Tylko, czy gdybym zawsze odpuszczała, byłabym w tym miejscu, co teraz? Ciągle się uczę tego balansu w życiu.

Co jest dla Ciebie ważne?

Moja córka, mój pies. Ja sama. Uczę się tej miłości własnej i akceptacji. To jest proces, który trwa całe życie. Praca jest ważna, owszem. Ale pracuję po to, by czuć się spełniona i by móc spełniać swoje marzenia. Życie jest dla mnie ważne. To największa wartość. I zdrowie. Bo jeśli ma się te dwie rzeczy, to wszystko jest możliwe. Ogromną lekcję w tym temacie odebrałam rok temu, kiedy mój pies miał wypadek. Pękł mu dysk w kręgosłupie i groziła mu śmierć lub paraliż. Walczyłam o niego z całych sił. Przeszedł poważną operację, a potem długą rehabilitację. Dziś jest w pełnej formie. Wierzyłam, że tak będzie. I mimo że wiele osób mówiło mi, że trzeba go uśpić, to ja się nie poddałam. Intuicja mówiła mi, że wszystko będzie dobrze.

Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Nie przywiązuję wagi do rzeczy. Nie podejmuję ekstrawaganckich wydatków. Choć jako projektantka wnętrz muszę się przyznać, że mam w domu jedną designerską lampę. Na takie jedno szaleństwo musiałam sobie pozwolić.

Co zawsze masz przy sobie?

Nic nadzwyczajnego w mojej torebce się nie znajduje. Portfel, telefon, klucze, szpargały. Gdzieś tam jednak na jej dnie mieszka sobie mały amulet reiki, który ma przyciągać miłość.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Na dokończenie paru rzeczy w moim mieszkaniu. Potem wyjechałabym na parę tygodni w jakieś ciepłe miejsce, choć pewnie w zależności od sumy mogłaby to być dłuższa podróż. Lista moich marzeń jest dość długa. Nie ukrywam, że ta suma mogłaby w końcu spaść mi z nieba.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Nie mam takich marzeń, choć taka zamiana mogłaby poszerzyć moją perspektywę patrzenia na świat. Jakbym musiała już wybrać, to jeden dzień pobyłabym sobie w ciele mojej córki, a jeden dzień przeżyłabym jako mój pies. To pomogłoby mi na większe ich zrozumienie.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Gdy się urodziłam, miałam nigdy nie chodzić. Miałam poważną wadę stóp. Te prognozy się nie sprawdziły. Przeszłam leczenie i rehabilitację, dziś twardo stąpam po ziemi, na własnych nogach.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Ciągle się czegoś uczę. Chcę rozbudować mój network, pokazać innym kobietom, że można żyć na własnych zasadach. Marzy mi się ten dzień, kiedy stanę przed salą wypełnioną ludźmi i opowiem im swoje success story. Jak marzyć, to z rozmachem. Moim celem jest większa wolność finansowa, więcej podróży, więcej wolnego czasu. Zaczęłam się uczyć kitesurfingu parę lat temu. Chciałabym do tego wrócić.

Kiedy się uśmiechasz?

Uśmiecham się każdego dnia. Wiele rzeczy mnie cieszy. Uwielbiam tańczyć z moją córką w domu. Do tego kubek dobrej kawy, rozmowy z ludźmi. To są takie małe drobiazgi, które budują pełne życie.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Lubię Podgórze. Lubię też dzielnicę, w której mieszkam. Choć wychowałam się w centrum i kiedyś sobie nie wyobrażałam życia gdzie indziej, to teraz mieszkam na obrzeżach i cenię sobie ciszę, spokój, zieleń i śpiew ptaków, który mam za oknem.

Gdzie Cię znajdziemy?

https://www.facebook.com/maria.podobinska
https://www.facebook.com/prostewnetrze/
https://www.instagram.com/prostewnetrze/
http://insightme.pl/
https://www.facebook.com/InsightMe.Maria.Podobinska/
https://www.instagram.com/maria.podobinska/
+48 600 976 176
maria.podobinska@prostewnetrze.pl

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel Kraków

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ