Friday, May 24, 2024
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Małgorzata Wąsik-Jarosz

Kobieta Krakowa: Małgorzata Wąsik-Jarosz

O alchemii w psychoterapii

Małgorzata Wąsik-Jarosz

Małgorzata Wąsik-Jarosz / fot. Barbara Bogacka

Małgorzata Wąsik-Jarosz: Kluczem w zawodzie, który wykonuję, jest zachowanie humanizmu, a jednym z podstawowych wartości, które będą mnie prowadzić, jest wiara w godność każdego człowieka i w to, że wszyscy jesteśmy podobni

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Małgorzata Wąsik-Jarosz: Jestem psychoterapeutką integratywną-systemową oraz seksuolożką. Patrzę na pacjenta, który siedzi przede mną w fotelu, ale widzę oczami wyobraźni całą rodzinę, z której pochodzi, czyli jego system. Dobieram sposoby pracy w zależności od tego, jaki kontrakt ze sobą zawrzemy, czyli jak się umówimy, dokąd chcemy razem dotrzeć. Najkrócej mówiąc ‒ pomagam przekraczać trudne progi, np. start w macierzyństwo, zakończenie toksycznego związku, pożegnanie złudzeń, pogodzenie się z nowym ciałem po chorobie onkologicznej albo wyłonienie się nowej wizji na siebie.

Jestem też kobietą, trzymającą przestrzeń kręgową ‒ przez dwa lata regularnie odbywaliśmy w Krakowie mieszany żeńsko-męski Krąg „Harmonia”. Praca z budowaniem unii pomiędzy żeńskim i męskim jest bliska mojemu sercu.

Mam ciekawą drogę zawodową, bo wcześniej pracowałam też w przedszkolu, jako konsultantka elektronarzędzi i z trudną młodzieżą na obozach żeglarskich. Jestem też mamą dwóch dorastających synów i krakuską od zawsze.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Lubię łączyć, często szukam możliwości postawienia „i”, zamiast „albo”. Jestem córką kapitana żeglugi morskiej oraz psycholożki klinicznej – to dwa kompletnie inne światy, a jakoś się tak ułożyło, że jestem ja. 10 lat temu odbywałam staż szpitalny na oddziale, gdzie leczono pacjentów z psychozą. Łatwo wpaść w pułapkę myślenia: „my zdrowi – oni chorzy”. Byłam wstrząśnięta ogromem cierpienia, ale też spostrzeżeniem, że personel chodzi w fartuchach, a pacjenci w piżamach, i że to jest diametralna różnica – a może nie ma żadnej różnicy?

Małgorzata Wąsik-Jarosz

Małgorzata Wąsik-Jarosz / fot. Barbara bogacka

Pamiętam, że po wyjściu ze szpitala zadzwoniłam do mojej nauczycielki psychoterapii opowiedzieć o tych refleksjach, że nie wiem, kto jest bardziej szalony, pacjenci czy znieczulony na ich cierpienie personel. Usłyszałam wtedy: „zapamiętaj na zawsze ten moment, albo nagraj sobie w telefonie, jak się teraz czujesz, żebyś nigdy nie zapomniała”. Wtedy zrozumiałam, że kluczem w zawodzie, który wykonuję, jest zachowanie humanizmu, a jednym z podstawowych wartości, które będą mnie prowadzić, jest wiara w godność każdego człowieka i w to, że wszyscy jesteśmy podobni.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Na takie pytanie zwykle przychodzą do głowy najbardziej dramatyczne momenty życia. Jest takie powiedzenie, że nie dowiesz się, jak bardzo jesteś silna, dopóki bycie silną nie będzie twoim jedynym rozwiązaniem.

Moi znajomi śmieją się z mojego powiedzonka, że prawdziwy alchemik zamienia nawóz w złoto. Najbardziej zmieniły mnie wydarzenia, kiedy nie miałam innego wyboru, niż zostać alchemiczką.

Co uznajesz za swój największy sukces?

Wydaje mi się, że życie zawodowe budowałam z wielu składowych, a teraz z przyjemnością patrzę, jak z tego powstaje spójny obraz, który jest zintegrowaną całością. Pchałam się w różne miejsca w życiu i w różne tarapaty, i teraz przydają mi się w pracy czasem naprawdę dziwne umiejętności albo doświadczenia z życia. Można zatem powiedzieć, że moim sukcesem jest umiejętność spożytkowania. To określenie z języka hipnozy oznacza, że jak prowadzisz pacjenta w trans i opowiadasz mu relaksującą historię o szumie fal, a nagle do drzwi zadzwoni kurier, to zachowując spokój, umiejętnie wplatasz to do opowieści, mówiąc: „i wtedy w oddali można było usłyszeć odgłos silnika kutra rybackiego, który niknął na horyzoncie…”

Jakie są Twoje supermoce?

Pracuję w taki sposób, żeby obudzić w pacjentach trochę więcej miłości do siebie, żeby rozmrozili swoje serca. Droga do tego wiedzie poprzez odwagę popatrzenia na prawdę, nawet tę nieprzyjemną, jak np. wieloletnia zapiekła złość. Uważam, że pierwszym krokiem do zmiany jest świadomość, więc w gabinecie rozpuszczamy niepotrzebne blokady. Drugim krokiem do zmiany jest samodyscyplina, bo dojrzałość wymaga kontroli, a trzecim – pokora, bo wpływa na nas jeszcze wiele rzeczy, które mogę zbiorczo nazwać losem.
Jestem osobą cierpliwą i staram się być pół kroku za pacjentem, żeby go nie poganiać, albo pół kroku przed pacjentem, żeby go zmobilizować. Wydaje mi się, że dobrze balansuję pomiędzy dyrektywnością, a łagodnością.

Małgorzata Wąsik-Jarosz

Małgorzata Wąsik-Jarosz / fot. Barbara Bogacka

Jakie Twoje cechy pomagają Ci w biznesie i życiu, a jakie Ci je utrudniają?

Jestem roztrzepana i robię kilka rzeczy naraz, przez co często zapominam o wielu drobiazgach. Czasem myślę magicznie, że jak schowam trudny dokument do szuflady, to on zniknie i sprawa się rozwiąże. Sprawdziłam i to niestety nie działa – ani z mandatami ani z ZUS-ami. Pomaga mi za to i w pracy i w życiu poczucie humoru. Mam w sobie jakiś rodzaj niezatapialnej witalności, jestem ciągle ciekawa życia.

Masz jakieś swoje patenty / rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Przyjaźń z kobietami jest jedną z najistotniejszych wartości w moim życiu. Mój patent jest prosty – praktykuję przyjaźń z kobietami każdego dnia. Snujemy czasami wizje, że na starość wszystkie będziemy mieszkały w jednym domu, stworzymy sobie Dom Wesołych Babeczek i będziemy się nieźle bawić.

Co Cię kręci / motywuje do codziennego wstawania z łóżka / irytuje?

Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi: moje dzieci. Moi synowie są fantastycznymi ludźmi, rozbawiają mnie do łez i imponują mi swoją mądrością. Dzieci mają niesamowitą moc stwarzania z nas dojrzałych ludzi. Czasem trzeba się metaforycznie zatrzymać, żeby móc zobaczyć, czy drabina, po której się wspinam, jest ustawiona pod dobrą ścianą. Moja drabina jest zdecydowanie na właściwym miejscu.

Co jest dla Ciebie ważne?

Pamiętam o tym, że mamy trzy centra zarządzające w naszym życiu. Mamy umysł, który robi wspaniałą robotę, analizując informacje i sortując fakty. Mamy serce, które wybiera, stosując tylko sobie znany klucz i trzeba to uszanować. I mamy ciało, które ulega namiętnościom, kurczy się albo otwiera w relacjach. Dla nas, kobiet, to szczególnie ważne, nauczyć się słuchać ciała; ciało jest mądre i należy mu po prostu wierzyć.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Brałam udział w warsztacie, na którym na jeden dzień przeistoczyłyśmy się w mężczyzn. Każda z nas wystylizowała się w sposób, w jaki wyobraża sobie męskość. Byłyśmy ubrane po męsku, miałyśmy różne atrybuty, w rodzaju wąsów, czy włosów na klacie, wystających z kołnierzyka, rozmawiałyśmy, tańczyłyśmy i rywalizowałyśmy po męsku. To było zaskakujące doświadczenie, które odkrywało wiele naszych ukrytych przekonań. Na zakończenie dnia, kiedy już na powrót byłyśmy sobą, prowadząca zapytała nas: umówiłabyś się z takim mężczyzną, jakim byłaś?

Czego o Tobie nikt nie wie?

Budzę się o świcie z poczuciem przynależności, podłączenia i to jest dobre uczucie. Dlatego codziennie rano mówię na głos „dzień dobry”.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć? Plany na przyszłość?

Marzę o tym, żeby grać na ukulele i żeby spędzić miesiąc w Tajlandii. Planuję także przebiec Runmageddon, najchętniej w zespole z moimi synami.

Gdzie Cię znajdziemy?

Przystań Psychoterapeutyczna Małgorzata Wąsik-Jarosz, tel. 509 809 321
 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel Kraków

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ