Małgorzata Liszka / fot. Barbara Bogacka
Małgorzata Liszka: Największą radość daje mi obserwowanie efektów mojej pracy. Muzykoterapia pomaga wielu osobom odzyskać spokój, zminimalizować napięcia, a innym przywraca energię i chęć do życia. Pozwala na wyrażenie tego co naprawdę czują
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Małgorzata Liszka: Jestem muzykiem, muzykoterapeutką oraz edukatorką w obszarze dobrostanu. Współpracuję z instytucjami kultury, realizuję wydarzenia artystyczne, prowadzę zespoły muzyczne, m.in. wyjątkową Orkiestrę Albert-Band, złożoną z 40 osób z niepełnosprawnościami, współprowadzę Wielopokoleniowy Chór Rozrywkowy „Wniebogłosy”. Współtworzę także we Wrocławiu edukacyjny projekt Szósty Zmysł, w ramach którego prowadzę warsztaty rozwojowe. Szkolę też przyszłych terapeutów i nauczycieli. Prowadzę warsztaty bębniarskie i redukcji stresu dla pracowników korporacji i gram koncerty relaksacyjne z muzyką na żywo.
W swojej pracy wykorzystuję oddech, głos, ruch oraz muzykowanie, otwierając przestrzeń do wyrażania siebie, doświadczania dobroczynnych wibracji oraz autentycznej, żywej ekspresji. Szczególne miejsce w mojej pracy zajmuje śpiew i nauczanie śpiewu, także tego terapeutycznego, towarzyszącego procesowi pogłębiania samoświadomości.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?
Muzyka była obecna w moim życiu od najmłodszych lat. Jako mała dziewczynka uczyłam się gry na instrumentach, próbując odnaleźć siebie w świecie ocen, wymagań i dopasowywania do narzuconych norm. Z czasem zaczęłam jednak patrzeć na muzykę znacznie głębiej ‒ ma ona w sobie coś z nieziemskiej boskości, ale jest także pierwotna, bliska naszym korzeniom. To nie tylko technika. Dźwięki i rytm są dla mnie pulsem życia ‒ ruchem, energią i emocjami, które są w nas naturalnie wpisane. To właśnie dlatego zaczęłam rozwijać się także poprzez pracę z ciałem, szukając bardziej intuicyjnego i świadomego kontaktu z dźwiękiem.
Przełomowa okazała się dla mnie również naturoterapia. Dzięki niej spojrzałam na człowieka wielowymiarowo ‒ jako na całość połączoną z naturą. Wtedy zaczęłam świadomie budować własną ścieżkę zawodową, opartą na połączeniu muzyki, rozwoju i dobrostanu. Wierzę, że to połączenie pomaga ludziom odzyskiwać równowagę, otwierać się na własny potencjał i lepiej rozumieć swoje potrzeby.
Umiejętność zatrzymania się, świadomego odpoczynku i słuchania siebie w świecie pełnym presji i nieustannego pośpiechu stają się ogromną wartością. Największą radość daje mi obserwowanie efektów mojej pracy. Muzykoterapia pomaga wielu osobom odzyskać spokój, zminimalizować napięcia, a innym przywraca energię i chęć do życia. Coraz częściej widzę, jak bardzo jesteśmy zmęczeni życiem na pełnych obrotach i jak wysoką cenę za to płacimy. Dlatego wierzę, że regularne wyciszenie, kontakt z wibracjami i chwila uważności nie są luksusem, ale realną potrzebą współczesnego człowieka.

Małgorzata Liszka / fot. Barbara Bogacka
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Było wiele takich wydarzeń, ale to moje wyprawy z plecakiem w nieznane po Azji rozwinęły we mnie ciekawość, samodzielność, siłę, odwagę i niezależność ‒ pozwalały uczyć się wielokulturowości, która niezwykle mnie inspiruje. Wszędzie, gdzie dotarłam, rozdawałam rzeczy osobiste, by móc wrócić z plecakiem pełnym instrumentów ‒ mam dziś ogromną kolekcję narzędzi do pracy.
Najważniejszym doświadczeniem jest jednak dwukrotne przejście pieszo szlaku Camino de Santiago. Tam zrozumiałam, że prawdziwa wolność polega na spakowaniu w trzy minuty pięciokilowego plecaka z całym dobytkiem i wyruszeniu w dalszą drogę, bez potrzeby oglądania się za siebie. W tym metafizycznym doświadczeniu odnalazłam spokój i przewartościowałam wiele spraw w swoim życiu.
Co uznajesz za swój największy sukces?
Jak położyć na szali wiele życiowych wątków i zważywszy je, wybrać najlepszy? Dziś jednak, widząc owoce mojej działalności, za taki sukces uznałabym powołanie do życia Ogólnopolskiego Integracyjnego Festiwalu Tańca i Piosenki „Chrzanowska Lokomotywa Artystyczna”, który w tym roku świętował 20 urodziny. Rokrocznie około 2 tys. artystów (dzieci, młodzieży, osób z niepełnosprawnościami i seniorów) bierze w nim udział, przeżywając głębię tworzenia sztuki. Wspólnota, którą udało się tam stworzyć, porusza mnie nieustająco.
Z kolei w wiejskiej szkole w Nepalu i w polskim gimnazjum na Syberii zorganizowałam akcję „W 80 barw dookoła świata – moje miejsce, moje marzenia”. Tamtejsze dzieci pisały listy do dzieci z Polski (na papierze –nie maile ani SMS-y) oraz wykonywały prace plastyczne. W ten sposób we wszystkich tych miejscach powstały wystawy, łączące światy, ale i uwydatniające różnice.
Kiedy dajesz całej klasie dzieciaków jedno opakowanie farb, kilka pędzli i paczkę kredek – bo tyle udało ci się zdobyć u podnóża Himalajów – i widzisz, jak pierwszy raz w życiu mogą użyć kolorów, by siebie wyrazić, to czujesz, że masz zasoby, by co dzień odkrywać świat na nowo. Dzięki tej akcji w Nepalu znalazły się laptopy i pomoce do nauki angielskiego, a na Syberii wiele polskich lektur.
Mam poczucie, że wszystko, co zbudowałam – ale także to, co się nie powiodło, lub było trudne i mozolne – było niezwykle ważne i kształtowało mnie przez lata. Najistotniejsze jest to, że dzięki tym wydarzeniom mam dziś większy dystans do siebie, większą wiarę w swoje możliwości, ufam swojemu potencjałowi i daję sobie zgodę na niedoskonałości.
Jakie Twoje cechy pomagają Ci w biznesie i życiu, a jakie je utrudniają?
Potrafię słuchać, być uważna na drugiego człowieka, rozmawiać i dawać wsparcie. Czasem czuję to, co niewidzialne. Potrafię też łączyć ludzi i tworzyć wspólnoty. Gdy przygotowuję spektakle i w kolektywnym tworzeniu widzę ludzi w ich wrażliwości, zaangażowaniu i ekspresji, czuję ogromną moc. Kocham też uczyć, inspirować oraz dostrzegać w ludziach potencjał.
Bardzo stresują mnie natomiast wystąpienia publiczne. Mimo to ‒ przełamując swoje bariery ‒ śpiewam i tworzę koncerty. To akty mojej wielkiej odwagi. Moja duża sensytywność w widzeniu świata jest zasobem, ale także kosztem jaki ponoszę, gromadząc doświadczenia. Bywa, że angażuję się nadmiernie kosztem dbania o siebie i swoje potrzeby. Cały czas uczę się równowagi między troską o siebie i o innych. Wtedy, jak w muzyce, osiągam harmonię.
Najlepsza i najgorsza rada, jaką w życiu dostałaś?
„Jeśli to, co robisz, jest zgodne z twoją wewnętrzną prawdą i powołaniem, i głęboko wierzysz w to co robisz, to nie może ci się nie udać.”
Najgorsza? „W tym wieku chcesz odejść z etatu? Nie lepiej doczekać do emerytury?” Oczywiście nie wiem jeszcze, czy to była naprawdę zła rada, ale na pewno nie była wspierająca.
Masz jakieś swoje patenty, rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?
Słuchaj tego, co naprawdę czujesz, nawet jeśli oznacza to pójście pod prąd. Właśnie tam zaczyna się twoja autentyczność i prawdziwa moc.
Najlepsza, najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?
Trzy lata temu podjęłam ważną decyzję – postanowiłam przejść wyłącznie na własną działalność. To był moment, w którym wypłynęłam z bezpiecznej, dobrze znanej strefy i obrałam kurs na to, co nieznane i nieprzewidywalne. Ta droga wciąż mnie uczy – odwagi, elastyczności i zaufania do siebie..
Co Cię kręci, motywuje?
Najbardziej lubię oczekiwanie na to, co przyniesie każdy nowy dzień. Praca z ludźmi w obszarze twórczości to nieustanna improwizacja. Najciekawsze rzeczy często wydarzają się poza planem, a efekty potrafią zaskakiwać. To właśnie ta nieprzewidywalność nieustannie mnie karmi, inspiruje i motywuje do dalszego działania.
Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?
Że ludzie czują spokój w kontakcie ze mną…

Małgorzata Liszka / fot. Barbara Bogacka
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
Dokładnie w tym wieku przeżyłam bardzo bolesną stratę. Z dnia na dzień musiałam stać się dorosła. Zapewne więc bardzo mocno bym siebie przytuliła i powiedziałabym: kochana, ten ból minie, bądź dla siebie dobra i troszcz się o siebie. Uważnie doświadczaj życia, bo to zbuduje ciebie jako człowieka. Kiedyś ci o tym opowiem…
Na co zawsze masz czas?
Nie mam go za dużo, ale zawsze znajduję przestrzeń na wędrowanie w przyrodzie. Natura mnie oczyszcza i uspokaja, dodaje mi sił witalnych. Kocham jazdę na rowerze!
Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?
Rzeczy kojarzą mi się z materią i nie mają dziś aż tak dużego znaczenia. Tym, co ma dla mnie największą wartość, jest poczucie wolności i niezależności w dokonywanych wyborach. Nie zawsze tak było – dochodzę do tego małymi krokami.
Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?
Jak to kobieta – na różnych etapach życia miałam tam mnóstwo rzeczy, na przykład kiedy remontowałam dom, nosiłam gwoździe, wiertła i wkręty. Dziś mam zawsze ze sobą olejki eteryczne – uwielbiam ich dobroczynne działanie.
Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?
Dofinansowałabym szkołę w Nepalu, w której miałam wolontariat. Wyruszyłabym do miejsc na mojej podróżniczej mapie, których jeszcze nie eksplorowałam. Stworzyłabym też piękne i nowoczesne miejsce swoich muzykoterapeutycznych działań.
Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?
Nie wiemy, jak to naprawdę jest żyć życiem innych, ale inspirowała mnie zawsze Wanda Rutkiewicz. Byłoby dla mnie niezwykłym przeżyciem poczuć ciszę i absolut w percepcji wysokich gór.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Chyba tego, co czuję i jak przeżywam świat. Czasem nie wszystko da się nazwać słowami.
Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?
Mam nieustającą potrzebę rozwijania i wzbogacania swojego warsztatu pracy i to się pewnie nie zmieni. Dziś potrzebuję silniejszego osadzenia w swojej autorskiej metodzie pracy – to mój kierunek. Mam też plan, aby celebrować zwykłą spokojną codzienność.
Kiedy się uśmiechasz?
Odczuwam szczęście, gdy patrzę na budzącą się do życia przyrodę, las, kwitnące kwiaty, kiedy słyszę dźwięki natury. Czuję wtedy, że żyję i jestem cząstką tego wszystkiego!
Ulubione miejsca w Krakowie?
Uwielbiam Kraków – tu spędziłam lata szkoły średniej. Szczególnie bliski jest mi krakowski Kazimierz, ma swój niepowtarzalny klimat.
Dokończ zdanie: „Przyszłość zależy od kobiet…”
… ale byłoby idealnie, gdyby świat był równoważny w męskich i kobiecych przejawach życia i energiach. Kiedy się szanujemy i uznajemy w pełni swój potencjał, wtedy świat jawi się w równowadze.
Gdzie Cię znajdziemy?
IG/@Malgosialiszka
www.malgosialiszka.pl
fb/malgosialiszka-muzykoterapia
www.szostyzmysl.net
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: AC Hotel by Marriott
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
