Monday, December 5, 2022
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Małgorzata Gawryl

Kobieta Krakowa: Małgorzata Gawryl

O tym, jak owocuje pasja

Małgorzata Gawryl

Małgorzata Gawryl / fot. Barbara Bogacka

Małgorzata Gawryl: Już dawno sobie uświadomiłam, że jestem na tyle zadowolona z mojego życia, że nie chciałabym zamienić się z nikim innym. To moja droga i zmieniłabym wiele rzeczy, ale doceniam to, że czuję, iż właśnie teraz jestem w tym ja, a nie moje wyobrażenia o mnie

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz? W czym jesteś ekspertką?

Małgorzata Gawryl: Jestem neurologopedką, oligofrenopedagożką, mioterapeutką traktu orofacjalnego, certyfikowaną terapeutką Castillo Morales oraz terapeutką Integracji Sensorycznej, a także terapeutką wczesnej interwencji, karmienia i systemu MFS. Będąc szefową wspaniałych logopedek w Centrum Terapii Neurologopedycznej LOGORO wspieram, inspiruję, przewodzę i towarzyszę im w rozwoju. Moją zawodową pasją są kwestie nabywania, rozwijania i odzyskiwania funkcji w obszarze traktu ustno-twarzowego. Swoją wiedzę, umiejętności oraz doświadczenie przekazuję na szkoleniach z zakresu stymulacji tego systemu. Na szkoleniach uczę o fizjologii, patologiach anatomicznych oraz o sposobach oddziaływań w obrębie mięśni mimicznych, narządu żucia i jamy ustnej. Mocno upraszczając sprawę, jestem fizjoterapeutką od „szyi w górę”. Pracuję z osobami od pierwszego dnia życia do wieku średniego. Uwielbiam analizować procesy fizjologiczne i działanie mięśni, a z twarzy i jej ruchów potrafię wyczytać więcej, niż niejeden wróżbita.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Od dziecka chciałam zostać lekarką, ale lekka panika w kontakcie z opisami zajęć w prosektorium, ciężka choroba członka rodziny i konieczność opieki nad nim, a także działalność w organizacji harcerskiej skierowała moje myśli w kierunku pedagogiki. Zawód pedagoga specjalnego wydawał mi się bardzo kobiecy, a ja chciałam też pomagać niepełnosprawnym. Miałam poczucie misji. Niestety studia i wykładowcy starej daty skutecznie sprowadzili mnie na ziemię. Uznałam, że mimo ogromnej fascynacji pedagogiką moi wykładowcy to bardzo nieszczęśliwi ludzie, a ich podejście do człowieka jest dalekie od empatii i tego czego sami uczyli, czyli bycia podmiotem. Postanowiłam nawet rozpocząć studium charakteryzacji i wizażu, aby nie wracać do tematu.

 

W moim życiu wielką rolę odgrywają przypadki i tak też było w tej sytuacji. Zadzwonił do mnie dyrektor ośrodka, z którym rozmawiałam już dwa lata wcześniej, i zaproponował mi pracę. Postanowiłam, że zobaczę, jak zawód wygląda od strony praktycznej. Po kilku miesiącach wiedziałam już, co chcę robić. Tak wkroczyłam na drogę logopedycznej fascynacji. Kolejne studia i kolejne szkolenia wzbudzały coraz więcej wątpliwości i potrzebę poszukiwań. Jestem ambitna i każdą analizę kończyłam stwierdzeniem: „muszę się tego dowiedzieć”.

Logopedia od czasu moich pierwszych studiów bardzo się rozwinęła. To nie jest już tylko terapia wad wymowy, a bardziej złożone problemy i oddziaływania, które obejmują wiele technik i metod. Zaczynamy bazować na pracy mięśni i analizujemy procesy fizjologiczne. To wpływa na moje poczucie, że mam w moim zawodzie trochę medycyny.

 

Mój pomysł na siebie i biznes ewaluował od wielu lat. Działalność otworzyłam w 2012 roku, gdy jedna ze szkół, w której pracowałam, przechodziła pod fundację, a ja postanowiłam po raz kolejny nie poddać się systemowi, czyli odgórnym decyzjom. W 2020 roku ostatecznie zrezygnowałam z pracy w oświacie wiedząc, że muszę tę „etatową pępowinę” odciąć, aby móc się rozwijać i nie zwariować. To była bardzo przemyślana, ale i spontaniczna decyzja, bo podjęta wcześniej, niż zamierzałam. I znowu pomógł mi system. Skupiłam się na rozwoju centrum i osiągam zamierzone plany.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Było wiele kluczowych momentów, a im jestem starsza, tym łatwiej mi je zdefiniować. Zmiany mentalne to chyba najistotniejsze, co wpłynęło na moje decyzje i postępowanie oraz najmocniej ukształtowało dalsze życie. Zmiany światopoglądu trudno dookreślić w czasie, ale te chyba były największą motywacją do zmian i większej odwagi w działaniu. Gdy odkryłam, jak bardzo się zmieniłam, przestałam obawiać się dokonywania wyborów, wcześniej postrzeganych przez mnie jako nierozsądne oraz ukrywać to, czego oczekuję od życia. Dałam sobie na to pozwolenie i zgodę.

Małgorzata Gawryl

Małgorzata Gawryl / fot. Barbara Bogacka

Co uznajesz za swój największy sukces?

Największy sukces to mój wpływ na rozwój zawodowy innych logopedów, który wywieram jako pracodawczyni oraz jako szkoleniowiec. Obserwowanie moich współpracownic, w jaki sposób się rozwijają i jak zmienia się ich postrzeganie i myślenie o swoich działaniach, daje mi ogromną satysfakcję i napawa dumą. Decyzja o prowadzeniu szkoleń była łatwa, ale realizacja tego postanowienia zajęła mi trzy lata. Tak długo walczyłam z przesadną pokorą, ze swoimi wątpliwościami i nadmierną samokrytyką. Ciągle wydawało mi się, że wiem i umiem za mało, że to nie ten moment. To koleżanki po fachu mnie mobilizowały i wspierały. One widziały mój potencjał wcześniej, niż ja w niego uwierzyłam.
Za mój kolejny sukces uważam możliwość współpracy z ludźmi, którzy myślą i pracują w podobnym nurcie, jak ja. To budujące, że mogę współuczestniczyć, a nie rywalizować z osobami z branży mojej i pokrewnych. Doszłam do etapu, że mam z nich radość, a nie jedynie potrzebę realizacji zawodowych kontaktów. Nadal są obszary, nad którymi muszę się lekko pochylić, ale jest ich coraz mniej.

Jakie są Twoje super moce?

Moja super moc to też moje „super-piekiełko” ‒ jestem nadmiernie empatyczna. To jest baza dla ważnej wartości w mojej profesji, czyli intuicji terapeutycznej. Empatia jest bardzo potrzebna w mojej branży i pozwala mi lepiej rozumieć potrzeby moich pacjentów, niestety wpływa też na to, że przeżywam każdą sytuację i mam bardzo mało wolnego czasu.

Najlepsza/najgorsza rada, jaką w życiu dostałaś?

Zazwyczaj nie pytam o rady, a ludzie chyba boją się mi je dawać. Dużo myślę, analizuję i tylko czasem upewniam się, czy to dobry kierunek.

Masz jakieś swoje patenty lub rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Rezygnuj tylko wtedy, gdy intuicja podpowiada ci, że ktoś lub coś nie jest dla ciebie wystarczająco dobre. Nie trać czasu i energii na mało satysfakcjonujące sprawy i osoby.

Najlepsza/najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Najlepsza i najtrudniejsza to rezygnacja z pracy etatowej w oświacie. Podjęłam ją w wydawałoby się najgorszym momencie, bo zaraz przed pierwszym lockdownem. Trudna okazała się ze względu na ludzi, którzy tam pracowali i innych, z którymi miałam tam styczność.

Ciemne strony biznesu?

Ucząc się bycia szefem czasem tęskniłam za czasami, gdy siedziałam w mojej małej dziupli i odpowiadałam tylko za siebie. W mojej branży pracownik to odpowiedzialność, a ja początkowo nie potrafiłam zrozumieć pewnych sytuacji, które dla mnie są oczywiste. Musiałam mocno przepracować różne kwestie, aby dostrzec te momenty, w którym muszę jasno precyzować swoje oczekiwania.

Najtrudniejsze są sytuacje, w których wiem, że nie dysponuję odpowiednią ilością czasu, aby przyjąć każdego, kto takiej pomocy potrzebuje. Pacjentom trudno zrozumieć, że odmawiam nie z braku dobrej woli czy empatii, a z potrzeby prowadzenia normalnego życia i dysponowania jakimkolwiek czasem dla siebie.

W pewnym momencie możliwości i siły się kończą. Miałam wiele takich momentów, że płakałam ze zmęczenia i bezsilności, a i tak przyjmowałam kolejnego pacjenta. Najtrudniej jest być asertywną, gdy sytuacja dotyczy noworodków i niemowlaków.

Małgorzata Gawryl

Małgorzata Gawryl / fot. Barbara Bogacka

Co Cię kręci, motywuje, irytuje?

Motywują mnie moi pacjenci i ich potrzeby. Chcę być dla nich coraz lepsza, bardziej uważna, mocniejsza warsztatowo i to oni napędzają mój rozwój. Irytują mnie ludzie, którzy podejmują decyzje i działania zupełnie rozbieżne z deklarowanymi wartościami. Jest jeszcze jedna grupa, która mnie w jakiś sposób irytuje i są to samozwańczy eksperci i nauczyciele z różnych dziedzin życia. Ze zdziwieniem odkryłam, że obecnie nie trzeba być teoretykiem lub praktykiem w jakiejś dziedzinie, aby zdobyć publikę, rozgłos i poklask. Irytuje mnie też wszechobecny brak tolerancji i poszanowania odmiennego światopoglądu. To dziwne ścieranie się tak skrajnie różnych środowisk i wzajemne ocenianie jest dla mnie przerażające.

Kto Cię inspiruje?

Inspirują mnie ludzie, którzy swoją zaradnością i pracą osiągnęli sukces.

Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?

Coś, co i ja wiem od dłuższego czasu ‒ że za dużo pracuję i muszę przemodelować oraz przeorganizować różne kwestie.

Co powiedziałabyś 15-letniej sobie?

To był trudny okres w moim życiu i przez długie lata nie mogłam zaleczyć blizn, jakie zostawił. Pewnie więc wówczas nie zrozumiałabym tego przekazu, ale już 20-letniej sobie powiedziałabym: „Odwagi dziewczyno! Po co taka asekuracja!? Przestań myśleć schematami. Poza nimi jest wiele wspaniałych rzeczy. To, o czym teraz marzysz, nie jest ani twoje, ani dla ciebie. Poznaj siebie, a potem działaj”.

Twoja największa duma?

Moje centrum i pracujący tam terapeuci. W tworzenie tego miejsca włożyłam dużo wysiłku i czasu. Wchodzę tam i czuję się dobrze. Moi terapeuci to osoby zaangażowane i otwarte na naukę, rozwój, nowe doświadczenia. Każda z nas ma swoje zawodowe zainteresowania i kształci się w tym zakresie. Logopedia to szeroka dziedzina, która obejmuje zarówno dzieci, jak i dorosłych, a w naszym centrum staramy się zapewniać kompleksową opiekę. Patrzymy na pacjenta holistycznie i taka pomoc jest skupiona na rzeczywistych problemach.

Co zawsze masz przy sobie?

Pytanie powinno brzmieć, czego nie mam. Ogólnie mam wielkie torby, zawsze coś mi się przyda i czegoś może zabraknąć. Noszę nawet przybornik ze śrubokrętami oraz metrówkę.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Część przeznaczyłabym na cele charytatywne, aby dzielić te kosmiczne dobra. Marzy mi się dom z dużym kawałkiem lasu, jeziorem, piwnica z winami oraz sauną. Kupiłabym też duży lokal, aby rozszerzyć działalność o terapie niszowe na rynku.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Już dawno sobie uświadomiłam, że jestem na tyle zadowolona z mojego życia, że nie chciałabym zamieniać się z nikim innym. To moja droga i zmieniłabym wiele rzeczy, ale doceniam to, że czuję, iż właśnie teraz jestem w tym ja, a nie moje wyobrażenia o mnie. Chociaż gdyby się jednak zastanowić, to jest taka sytuacja. Zamieniłabym się na chwilę z nurkiem, który właśnie przepływa koło wieloryba. To jedno z moich marzeń.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Skoro nikt nie wie, to oznacza, że tak powinno być. A jeśli nie wie, bo się nie dowiedział, to znaczy, że albo nie dałam mu szansy, albo nie zadał sobie trudu, aby się dowiedzieć.

Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?

Nurkowania. Zawsze kochałam pływać i uwielbiam podwodny świat. Fascynują mnie wieloryby i chciałabym takiego zobaczyć, najlepiej właśnie z perspektywy podwodnej.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Pandemia mocno zweryfikowała liczbę ulubionych miejsc, w których bywałam. Przerażają mnie puste witryny i oklejone okna. Pewnie za jakiś czas wkrótce i one zapełnią się gwarem i światłem, ale chwilowo jest to smutne i przygnębiające. Dobrze, że parki i miejsca na spacery z psami tak szybko się nie zmieniają.

Gdzie Cię znajdziemy?

Zapraszamy: Centrum Terapii Neurologopedycznej LOGORO
www.logoro.pl
https://www.facebook.com/malgorzata.gawryl/
https://www.instagram.com/mio_logoro/

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych: Centrum Kongresowe ICE Kraków

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ