Saturday, July 11, 2026
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Magdalena Tlałka

Kobieta Krakowa: Magdalena Tlałka

Łącząc ogień z wodą

Magdalena Tlałka

Magdalena Tlałka / fot. Barbara Bogacka

Magdalena Tlałka: Pracuję nad stworzeniem autorskiego programu, łączącego fizyczną mądrość jogi z narzędziami pomagającymi ludziom przejść przez życiowe zmiany bez lęku i chaosu

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Magdalena Tlałka: Od 20 lat pracuję jako Delivery i Portfolio Manager. Ale tym, co naprawdę lubię w tej pracy, są ludzie ‒ budowanie prawdziwych relacji, wspieranie zespołu, rozmowy, które mają sens. Na macie nauczyłam się czegoś, co potem weszło też do mojej pracy ‒ że spokój i uważność to nie luksus, tylko coś, co realnie pomaga. Że zanim zaczniesz działać, warto się zatrzymać. Dziś łączę te dwa światy. W pracy i na macie zależy mi na tym samym ‒ żeby ludzie czuli się dobrze tam, gdzie są.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Momentem przełomowym był dla mnie pierwszy kontakt z jogą, kiedy moje ciało odmówiło posłuszeństwa po długim okresie stresu, ciągłych spotkań i odpowiedzialności. Z czasem zrozumiałam, że chcę uczyć ludzi, jak radzić sobie ze stresem, bólem pleców i napięciem, używając jogi jako narzędzia do relaksacji i regeneracji.

Tak jak w projekcie zarządza się ryzykiem, aby uniknąć błędów, tak w jodze uczę, jak bezpiecznie pracować z ograniczeniami ciała. Moim celem jest przynoszenie ulgi, oczyszczanie umysłu z „hałasu” dnia codziennego i przywracanie poczucia spokoju oraz bycia w ciele tu i teraz.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Kilka lat temu, wracając samochodem z pracy, zaczęłam tracić czucie w prawej nodze. Dojechałam do domu cała, ale przerażona. Nie byłam w stanie chodzić. Lekarz, który mnie zbadał, nie był optymistą ‒ wstępna diagnoza zakończyła się pilną wizytą u neurochirurga, który stwierdził, że operacja może być konieczna. Fizjoterapia była intensywna, a ból ogromny. Po dwóch miesiącach ciężkiej pracy fizycznej i psychicznej ‒ oraz dzięki wsparciu rodziny, przyjaciół i fizjoterapeuty ‒ znów mogłam chodzić bez konieczności poddania się operacji. Tak oto ‒ w bolesny sposób ‒ przekonałam się, że jeśli ignorujemy zbyt wiele sygnałów ostrzegawczych, to kiedy ciało w końcu domaga się pomocy, jest już za późno. Teraz, pracując z jogą, chcę pokazać innym ludziom, jak nie popełnić tego samego błędu.

Magdalena Tlałka

Magdalena Tlałka / fot. Barbara Bogacka

Co uznajesz za swój największy sukces?

W wieku 40 lat nie mierzę sukcesu już tylko liczbą zrealizowanych projektów, ale sposobem, w jaki zespół do nich dochodzi. Za swój największy sukces uznaję stworzenie unikatowej synergii między światem korporacji i jogą. Nie dość, że sama znalazłam balans, to jeszcze potrafię uczyć innych, jak go znaleźć, zarówno w Excelu jak i na macie. Moja dojrzałość pozwala mi uczyć jogi w sposób praktyczny, bezpieczny, z empatią i zrozumieniem. Jako menedżer nie muszę udawać kogoś, kim nie jestem, a jako nauczycielka jogi potrafię uczyć, jak radzić sobie ze stresem, bo sama tego stresu doświadczyłam.

Jakie są Twoje supermoce?

Na pierwszym miejscu stawiam umiejętność łączenia ognia z wodą. Uwielbiam to, że potrafię zarządzać napiętym grafikiem w pracy projektowej, a godzinę później prowadzić relaksującą sesję jogi, ucząc ludzi odpuszczania. Lubię swoją odporność psychiczną i spokój, których nie miałam w wieku 20 czy 30 lat. Buduję autentyczne relacje zarówno z zespołem, jak i uczniami na macie, tworząc bezpieczną atmosferę, w której ludzie otwierają się i lepiej współpracują. Szybko zauważam blokady i potrafię elastycznie zmienić podejście. Joga nauczyła mnie czytania mowy ciała i emocji. Dzięki temu jako menedżer szybciej wyłapuję wypalenie lub frustrację w zespole. Łączenie dwóch wymagających ról sprawia jednak, że muszę dużo bardziej dbać o regenerację.

Najlepsza rada, jaką w życiu dostałaś? Jak brzmiała rada, którą postanowiłaś zignorować?

Najlepsza rada: „Upewnij się, że wspinasz się na właściwą górę”. Codziennie podejmuję wyzwania, które upewniają mnie w tym, że podążam właściwą dla siebie drogą. Żyję w zgodzie z własnymi wartościami, bo wierzę, że powolny postęp na właściwej ścieżce jest lepszy, niż szybki postęp na tej, która niesie ze sobą pustkę i wypalenie.

 

Odrzucona rada brzmiała: „W twoim wieku powinnaś się już skupić na jednej, stabilnej ścieżce kariery. Joga to fajne hobby, ale żeby zajmować się tym poważnie po czterdziestce?” Zignorowanie jej pozwoliło mi połączyć moje doświadczenie zawodowe z pasją do jogi. To właśnie w wieku 40+ mam największą mądrość życiową, by uczyć jogi w sposób terapeutyczny, a nie tylko gimnastyczny, jednocześnie prowadząc ludzi przez trudy dnia codziennego.

Najlepsza i najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Wejście w hybrydowy model życia na macie i poza nią w korporacji. Po latach pracy pod presją moje ciało i umysł zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Decyzja o zmianie była poprzedzona miesiącami walki ze stresem. Po 40-tce zrozumiałam, że mobilność i zdrowie są cenniejsze niż kolejny, zrealizowany przed terminem projekt. Postawiłam na ruch i uważność. W pracy nadal dostarczam wartość, ale robię to na własnych zasadach, osiągając lepszą harmonię w życiu prywatnym.

Ciemne strony biznesu?

Moje obecne życie to fascynujące zderzenie dwóch światów: totalnego chaosu i spokoju, logicznego myślenia i intuicji, siedzenia przy biurku i ruchu. W moim wieku te „ciemne strony” oznaczają jedno: konieczność bezwzględnego wyznaczania granic.

Jako delivery manager muszę bronić swojego czasu, a jako nauczycielka jogi – swojej energii. Jeśli tego nie zrobię, obie te pasje – mimo że dają mi satysfakcję – doprowadzą do chronicznego zmęczenia.

Co Cię kręci, motywuje, irytuje?

Kręci mnie, gdy chaos zamieniam w uporządkowany proces. Zarówno w pracy projektowej jak i na macie uwielbiam moment „aha!” – kiedy zespół zaczyna rozumieć, jak jego praca wpływa na biznes, lub kiedy uczeń na zajęciach jogi w końcu oswaja dyskomfort i uwalnia ciało.
Najbardziej irytują mnie „pożary” wynikające z braku planu, z ego w zespole lub z braku zrozumienia, że za kodem stoją ludzie, a nie maszyny. Nie mogę również przejść obojętnie obok traktowania jogi jedynie jako formy fitnessu lub pogoni za szpagatem, bez szacunku dla tradycji i uważności.

Kto Cię inspiruje?

W pracy na macie i w biurze inspirują mnie osoby, które łączą strategiczne myślenie z empatią i uważnością. W moim wieku szuka się harmonii między wysoką efektywnością, a głębokim sensem.

Hala Khouri łączy jogę, somatykę i terapię traumy. Inspiruje mnie do bycia liderką, która zarówno w pracy jak i na macie widzi nie tylko ludzi, ale również ich emocje. Dzięki niej zrozumiałam, że empatia jest siłą, a nie słabością.

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Bądź empatyczna, uczciwa i żyj w zgodzie ze swoimi wartościami. Buduj autorytet na zaufaniu, a nie na strachu. Zamieniaj kontakty w relacje i pracuj nad tym, aby ludzie czuli się przy tobie zauważani.

Co jest dla Ciebie ważne?

Autentyczność, docenianie ludzi i pielęgnowanie relacji, proste ale konsekwentne działanie, szczera i otwarta komunikacja – to moje kluczowe wartości.

Magdalena Tlałka

Magdalena Tlałka / fot. Barbara Bogacka

Na co zawsze masz czas?

Zawsze znajdę czas na rozmowę z uczniem po zajęciach lub wysłuchanie obaw członka zespołu. Podczas rozmowy najczęściej usłyszysz ode mnie jedno pytanie: „co mogę dla ciebie dzisiaj zrobić?”.

Co zawsze masz przy sobie? Co nosisz w torebce?

Zdjęcia rodzinne – uwiecznione wspólne chwile. Momenty, które pozwalają mi wracać do „tu i teraz”, do tego, co dla mnie najważniejsze.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Pewnie na kolejny rodzinny wyjazd. Wspólne spędzanie czasu i rodzinne wyjazdy są dla mnie fundamentalne dla budowania trwałych relacji. Stanowią odskocznię od codziennej rutyny, pozwalając na zacieśnienie więzi w atmosferze relaksu i wspólnych przygód. W domu często brakuje czasu na spokojną rozmowę. Wyjazd daje przestrzeń na bycie razem bez rozpraszaczy typu praca, szkoła czy domowe obowiązki. Wyjazdy przypominają nam, że rodzina to zespół, który zawsze trzyma się razem.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Tego, czego ma się nie dowiedzieć :), bo cenię moje życie prywatne i tylko nieliczne osoby mają dostęp do tej sfery mojego życia.

Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

W swojej pracy chcę pomagać ludziom przechodzić przez proces zmiany bez lęku i chaosu, łącząc warsztaty merytoryczne z praktyką jogi i uważności, aby nowa droga, na którą wkraczają, była spójna z wartościami, jakimi kierują się w życiu codziennym, budując pomost między tym, kim są dzisiaj, a tym, kim chcą się stać.

Kiedy się uśmiechasz?

Kiedy wchodzę na matę z intencją darowania tej chwili i energii moim bliskim.
Kocham podróże. Powolne spędzanie czasu, radość z małych rzeczy. Włoskie miasteczka, dobrą książkę i smaczne jedzenie.

Co robisz w wolny dzień?

Staramy się spędzać czas rodzinnie. Wspólne spacery, dalsze lub bliższe podróże, posiłki zjedzone bez pośpiechu i w miłej atmosferze, bez cyfrowych rozpraszaczy.

Ulubione miejsca w Krakowie?

Zdecydowanie Stare Miasto i Kazimierz. Lubię je zwłaszcza w chwilach, kiedy miasto dopiero budzi się do życia. Lubię być turystką we własnym mieście i patrzeć na nie z zachwytem tych, którzy wpadają tu tylko na chwilę.

Gdzie Cię znajdziemy?

@inwardbliss.journey
LinkedIn: Magdalena Tlałka


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych:  AC Hotel by Marriott

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ