Magdalena Stasiak / fot. Barbara Bogacka
Magdalena Stasiak: W biznesie, tak jak w życiu, najważniejsze jest słuchać swojego serca. Intuicja stała się moim najlepszym doradcą – cichym, ale niezwykle mądrym
Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?
Magdalena Stasiak: Jestem coachką i trenerką redukcji stresu MBSR, a także nauczycielką jogi Nidry. Na co dzień pomagam ludziom zwolnić, odnaleźć spokój i odzyskać kontakt ze sobą w świecie, który nieustannie przyspiesza. Moje życie to harmonijne połączenie pracy z drugim człowiekiem i osobistego rozwoju – jestem mamą czwórki: dwojga dzieci ludzkich oraz dwojga futrzanych – psa i kota. Towarzyszy mi w tym mój mąż, a razem tworzymy dom pełen miłości, śmiechu i… niekończącej się nauki. Aktualnie realizuję kolejne marzenie – rozpoczęłam studia z psychoterapii i za cztery lata zostanę certyfikowaną psychoterapeutką w nurcie terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach.
Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?
Zawsze wiedziałam, że chcę pomagać ludziom – uczyć ich, jak odpoczywać, oddychać pełną piersią i odzyskiwać równowagę. Chciałam być dla nich wsparciem, towarzyszką w zmianie i kimś, kto pomoże im odnaleźć spokój w codziennym chaosie. Z tego naturalnie narodził się coaching. Przełomowym momentem była świadomość, że ludzie wracają do mnie po więcej – po rozmowy, po obecność, po drogowskazy. Wtedy zrozumiałam, że nie chcę ich zostawiać samych sobie.
Wydarzenia, które Cię zmieniły?
Najbardziej zmieniły mnie narodziny moich dzieci. To wtedy po raz pierwszy naprawdę zrozumiałam, jak wiele ról codziennie łączą w sobie kobiety – byłam mamą, menedżerką, organizatorką domu, taksówkarką, kucharką i tysiącem innych osób w jednej. W pewnym momencie poczułam jednak, że jeśli chcę żyć w zgodzie ze sobą i mądrze wybierać te role, muszę nauczyć się odpoczywać. Zrezygnowałam więc z pracy na etacie, by po prostu dać sobie czas na oddech i zrozumienie, czego naprawdę potrzebuję.
Co uznajesz za swój największy sukces?
Kiedy myślę o sukcesach, widzę przede wszystkim drogę, jaką przeszłam, by być tu, gdzie jestem dziś. To nie tylko osiągnięcia zawodowe, ale też wszystkie te momenty, w których nie poddałam się mimo trudności. Sukcesem są dla mnie chwile zwątpienia, łzy i pytania o sens – bo to właśnie one nauczyły mnie wytrwałości, zaufania i odwagi, by iść dalej.

Magdalena Stasiak / fot. Barbara Bogacka
Jakie są Twoje supermoce?
Jestem niepoprawną optymistką, która z natury patrzy na świat przez pryzmat dobra i możliwości. W pracy z klientami zawsze szukam ich zasobów i mocnych stron. Lubię siebie za wytrwałość, umiejętność słuchania i za to, że potrafię być naprawdę blisko drugiego człowieka. Mam w sobie spokój, którym chętnie się dzielę – w moim głosie, w oddechu, w sposobie bycia. Lubię się też za to, że lubię ludzi. Podchodzę do nich z otwartością i ciekawością.
Najlepsza lub najgorsza rada, jaką dostałaś?
Usłyszałam w życiu wiele rad, jedne lepsze, inne mniej trafione, ale żadna nie okazała się uniwersalna. Zrozumiałam, że w biznesie, tak jak w życiu, najważniejsze jest słuchać swojego serca. Intuicja stała się moim najlepszym doradcą – cichym, ale niezwykle mądrym.
A Twoje credo?
Oddychaj. Odpoczywaj. Jesteś wystarczająca taka, jaka jesteś. Nie musisz nic udowadniać – wspieram cię, przytul się, daj sobie chwilę oddechu i czułości. Zawsze masz wybór. Zawsze.
Najlepsza lub najtrudniejsza decyzja w życiu?
Rezygnacja z pracy etatowej i stanowiska menedżerskiego – choć właściwie była to naturalna kontynuacja mojego rozwoju. Wszystko, czego nauczyłam się przez 20 lat, dziś wykorzystuję w swoim biznesie. Drugą, równie ważną decyzją, było powiedzenie „tak” pewnemu chłopakowi, który potem został moim mężem.
Ciemne strony biznesu?
Ponieważ jestem optymistką, mogłabym powiedzieć, że ciemne strony nie istnieją (śmiech). A poważnie – trudnością jest wciąż popularyzacja coachingu i uważności. Wiele osób nadal nie rozumie, czym to naprawdę jest i jak może pomóc. Ale to się zmienia – coraz więcej osób zagląda na moje zajęcia z jogi Nidry i uczy się odpoczywać.
Co Cię motywuje, a co irytuje?
Motywuje mnie życie – jego ulotność i nieprzewidywalność. Motywują mnie drobne przyjemności: poranna kawa w ciszy, spacer po lesie, wyjście z psem, drapanie kota. Motywują mnie moje klientki – ich energia i zaangażowanie. A co mnie irytuje? Korki w Krakowie! (śmiech)
Kto Cię inspiruje?
Inspirują mnie ludzie – każdy, kto otwiera przede mną swój świat, często bardzo intymny. To ogromny przywilej i źródło nieustającej inspiracji.
Co ostatnio usłyszałaś o sobie?
Usłyszałam, że jeśli chcę osiągnąć swoje treningowe cele, powinnam przejść na dietę! Ale jak mawiała Sophia Loren – „wolę nosić rozmiar M niż odmawiać sobie pizzy.”

Magdalena Stasiak / fot. Barbara Bogacka
Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?
Jesteś królową swojego życia – korzystaj z niego pełnymi garściami.
Co jest dla Ciebie ważne?
Najważniejsi są moi najbliżsi – to oni są moją opoką. Lubię dobrze zjeść, spotkać się z przyjaciółmi, poznawać ludzi, zamienić kilka słów z panią z mięsnego – po prostu być z ludźmi. Ale wiem też, że w centrum tego wszystkiego jestem ja – mój spokój i moje granice.
Na co zawsze masz czas?
Na chwilę mindfulness przy porannej kawie. To mój codzienny rytuał uważności i ciszy.
Najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?
Mój dom wypełniony zapachem cynamonek. To miejsce, gdzie jest ciepło, śmiech i miłość. A z niematerialnych rzeczy – spokój, który pielęgnuję w sobie.
Co zawsze masz przy sobie?
Od pandemii nie noszę torebki (śmiech), ale jeśli już się zdarzy, to są tam chusteczki, szminka i drobne. Zawsze mam przy sobie perfumy Chanel – mój mały rytuał kobiecości.
Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?
Najpierw zainwestowałabym lub odłożyła na przyszłość – lubię poczucie bezpieczeństwa. A gdybym miała puścić wodze fantazji… kupiłabym sobie torebkę Chanel.
Z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?
Może z papieżem, prezydentem USA albo pisarzem – z kimś, kto ma wpływ na świat. Ale tak naprawdę – z primabaleriną tańczącą w Nowym Jorku. Jako dziecko marzyłam, by być baletnicą.
Czego o Tobie nikt nie wie?
Niech to zostanie moją tajemnicą. Każdy powinien mieć coś tylko dla siebie.
Czego chciałabyś się jeszcze nauczyć?
Wszystkiego! Moje życie to ciągła nauka. Mamy z mężem tradycję – co roku uczymy się jednej nowej rzeczy. To nasz sposób, by nie zatracić ciekawości świata.
Kiedy się uśmiechasz?
Uśmiech rozświetla świat, więc staram się robić to często. Kocham poranki, wieczory – ale najbardziej tę pierwszą kawę o świcie.
Ulubione miejsca w Krakowie?
Salute na Zabłociu – za włoską kuchnię i klimat. Uwielbiam też spacery nad zalewem w Zakrzówku – to moje miejsce oddechu w środku miasta.
Gdzie Cię znajdziemy?
Tworzę przestrzeń na Instagramie: „Nie ogarniam i jest OK”, oraz na Facebooku: Magdalena Stasiak. Wkrótce pojawi się również moja strona internetowa – wystarczy wpisać w wyszukiwarce moje imię i nazwisko.
Projekt #KobietyKrakowa
Fotografia: Barbara Bogacka
Wizaż: Małgorzata Braś
Wnętrza sesji zdjęciowych: The Crown – Handwritten Collection
Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa
