Wednesday, July 24, 2024
Home / Fundacja Miasto Kobiet  / Kobiety Krakowa  / Kobieta Krakowa: Kinga Gawor

Kobieta Krakowa: Kinga Gawor

Jak prawo może być kołem ratunkowym dla tych, których życie postawiło pod ścianą

Kinga Gawor

Kinga Gawor / fot. Barbara Bogacka

Kinga Gawor: Tym, co czyni ze mnie skuteczną radczynię prawną od rozwodów i upadłości konsumenckiej, jest empatia i wysoka wrażliwość z jednej strony, a analityczny umysł z drugiej

 

Kim jesteś i czym się zawodowo zajmujesz?

Kinga Gawor: Jestem radczynią prawną, specjalistką od rozwodów oraz upadłości konsumenckiej. Stawiam na nogi ludzi, którzy doświadczyli rozpadu małżeństwa lub stanu niewypłacalności. Przeprowadzam klientów przez proces rozwodowy, dbając o zabezpieczenie ich interesów. Chcę wspierać prawnie kobiety i mężczyzn w procesie rozwodowym, dbać o dobro ich dzieci oraz o ich prawa. Tam, gdzie to tylko możliwe, zachęcam klientów do ugodowych rozwodów, w tym zakresie opracowuję i negocjuję porozumienia rodzicielskie. Uważam, że rozwód może być szybki i z klasą ‒ wcale nie musi implikować tzw. „prania brudów”.

 

Ponadto przeprowadzam przez upadłość konsumencką osoby prywatne, byłych przedsiębiorców oraz członków zarządu spółek z o.o. Daję im prawne oparcie. Niewypłacalność powoduje często depresje i inne poważne choroby oraz rozpad związków i rodzin. Dlatego moją misją jest dawać ludziom przytłoczonym przez długi bodziec do działania. Pokazywać, że życie nie kończy się na długach, nawet tych sześciocyfrowych. Mam dużą satysfakcję, gdy z moją pomocą ludzie budują swój nowy start i wolność finansową. Moim celem przy tym jest odczarować upadłość konsumencką z nieprawdziwych mitów, jakich jest mnóstwo w Internecie. W tym celu rzetelnie przedstawiam klientom plusy i minusy upadłości konsumenckiej. Marzę, że uda mi się pozbawić upadłość konsumencką stygmatów.

 

Ludzie czują wstyd przed byciem upadłym w upadłości konsumenckiej. Bo to nadal spory stygmat w Polce. Dla wielu to oznacza bycie nieudacznikiem. Tymczasem w wielu przypadkach podjęcie decyzji o upadłości konsumenckiej jest przejawem dużej dojrzałości i zaradności życiowej.

Mam kancelarię prawną Gawor Kancelaria Prawna z oddziałami w Krakowie, Warszawie i Katowicach. Od sześciu lat prowadzę bloga o upadłości konsumenckiej pod nazwą Bankrutemjestem. Edukuję na nim społeczeństwo na temat upadłości konsumenckiej. Ponadto publikuję na Youtube ‒ na moich kanałach Szkoła Upadłości oraz Szkoła Rozwodów.

Skąd pomysł na biznes?

Sześć lat temu założyłam bloga o upadłości konsumenckiej Bankrutemjestem, i od tego się zaczęło. Zaczęłam od edukowania społeczeństwa na temat upadłości osoby fizycznej. A jako że mam umiejętność tłumaczenia prostym językiem skomplikowanych koncepcji prawnych, to wpisy na blogu okazały się zrozumiałe dla przeciętnego Kowalskiego i tym samym niezwykle pomocne. Kiedy zaczynałam pisać bloga, świadomość społeczeństwa na temat upadłości konsumenckiej była bardzo niska. Niewiele osób wiedziało, co to jest upadłość osoby prywatnej i że dzięki tej instytucji można się oddłużyć.

 

Mój blog zawierał wiele bezpłatnych, praktycznych porad na ten temat, i skorzystało z nich wiele osób. Potwierdzeniem tego były liczne e-maile od czytelników z wyrazami wdzięczności. Z perspektywy czasu mogę z dumą powiedzieć, że mój blog przyczynił się do wzrostu świadomości społecznej na temat upadłości konsumenckiej. Blog szybko przyniósł mi pierwszych klientów. Po roku blogowania ruszyłam z własnym biznesem. I tak powstała Gawor Kancelaria Prawna.

Jaką drogę przebyłaś, by dotrzeć do punktu, w którym jesteś?

Prawnikiem chciałam zostać, odkąd pamiętam. Zawsze miałam silne poczucie sprawiedliwości i potrzebę pomagania innym. Do wyboru ścieżki zawodowej przyczyniła się także moja wrodzona empatia oraz wrażliwość na problemy ludzkie. W dodatku byłam skrupulatna i pracowita, więc wybór zawodu przyszedł niemal naturalnie. Od początku postawiłam na gruntowne wykształcenie. Ukończyłam studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz w USA i w Wielkiej Brytanii. Skończyłam też Szkołę Prawa Niemieckiego przy Uniwersytecie Jagiellońskim. Zdobywałam doświadczenie w krakowskich kancelariach prawnych. Ukończyłam także studia podyplomowe z prawa restrukturyzacyjnego i upadłościowego na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Potem pracowałam w korporacji jako radca prawny in-house, zajmując się obsługą prawną międzynarodowych kontraktów budowlanych.

 

Punktem zwrotnym w mojej karierze było odejście z korporacji i założenie własnej kancelarii prawnej. Praca w korporacji dawała mi wiele satysfakcji i w pewnym sensie pozwalała mi spełnić marzenia, ale jednocześnie była dość eksploatująca. Przyczynkiem do odejścia z korporacji były narodziny dwójki moich dzieci i chęć spędzania z nimi większej ilości czasu. Tak pojawiła się chęć prowadzenia własnego biznesu w tempie slow. A skoro jestem prawniczką, to naturalny wybór padł na kancelarię prawną. Innym powodem odejścia z korporacji był fakt, że bardzo cenię sobie wolność i prawo wyboru.

Nie lubię, gdy mi się coś narzuca. Chciałam samodzielnie decydować, jakimi specjalizacjami prawnymi będę się zajmować, jakich klientów obsługiwać, w jakich godzinach i jakich miejscach świadczyć usługi. Własna kancelaria prawna mi to wszystko umożliwiła.

Wydarzenia, które Cię zmieniły?

Kinga Gawor

Kinga Gawor / fot. Barbara Bogacka

Ukształtowały mnie kilkuletnie pobyty za granicą ‒ gdy miałam dwadzieścia lat, spędziłam parę lat w USA, Wielkiej Brytanii oraz Niemczech, gdzie studiowałam prawo i pracowałam. Za granicą nabyłam umiejętność szybkiej adaptacji do zmian (nieocenioną m.in. w czasie pandemii covid-19). Poza tym pobyty tam były dla mnie szkołą życia i samodzielności. Na obczyźnie musiałam zaaklimatyzować się, znaleźć znajomych, samodzielnie utrzymywać, opłacać rachunki. Pobyty za granicą pozwoliły mi także nabyć kompetencje kulturowe (zrozumienie osób z odmiennych kultur) oraz ugruntować znajomość obcego języka ‒ biznesowego i prawniczego. Obecnie sporą część klientów mojej kancelarii stanowią obcokrajowcy, więc nabyte umiejętności bardzo mi się przydają.

 

Jednakże najbardziej ekscytującą podróżą mojego życia były narodziny każdego z moich trojga dzieci. Macierzyństwo powoduje, że na nowo uczysz się siebie i świata, a dzieci rzucają ci najtrudniejsze i jednocześnie najlepsze wyzwania. Do macierzyństwa musiałam dojrzeć. Na początku byłam za bardzo skupiona na robieniu kariery. Trochę mi zajęło, zanim zaczęłam się macierzyństwem cieszyć, celebrować je. Teraz jednak z dumą mogę powiedzieć o sobie, że jestem wystarczająco dobrą mamą.

Co uznajesz za swój największy sukces?

Sukcesu doświadczam codziennie. Z powodzeniem łączę bowiem opiekę nad trójką dzieci z prowadzeniem dynamicznie rozwijającej się kancelarii, która ma oddziały w trzech miastach w Polsce. To właśnie znalezienie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym uważam za swój największy sukces. Mogę o sobie powiedzieć, że jestem nie tylko wystarczająco dobrą mamą, ale i odnoszącą sukcesy przedsiębiorczynią. Jak mi się to udaje? Jak wspomniałam, prowadzę kancelarię prawną w tempie slow, czyli pracuję we właściwym dla siebie tempie, w zgodzie z moimi potrzebami, budując biznes wokół mojego życia. Skupiam się na jakości oferowanych usług i wydajności pracy. Jednocześnie zachowuję work-life balance tak bardzo potrzebny do satysfakcjonującego życia.

 

W prowadzeniu kancelarii slow są chwile, gdy muszę być poczwórnie skupiona (np. w trakcie spotkań z klientami, gdy opracowuję strategię wygranej, czy na rozprawach sądowych) i są takie, gdzie mogę odpuścić. Prowadzę firmę w taki sposób, aby mieć czas dla siebie i dla rodziny. I tak przykładowo po męczącym dniu pracy w warszawskim oddziale kancelarii staram się zorganizować sobie dzień wolny od pracy. W efekcie udaje mi się zadbać o siebie, naładować baterie, aby znów być w stanie efektywnie pracować. Tylko wówczas jestem w stanie świadczyć klientom usługi najwyższej jakości.

Jakie są Twoje supermoce?

Cechy, które pomagają mi w biznesie, to inteligencja emocjonalna, traktowanie fair ludzi (klientów, kontrahentów, pracowników), asertywność i umiejętność stawiania granic. Nadal przeszkadza mi w biznesie potrzeba kontroli oraz przeświadczenie, że jestem niezastąpiona. Codziennie jednak uczę się odpuszczać kontrolę i błędne wyobrażenia.

 

Z kolei tym, co czyni ze mnie skuteczną radczynię prawną od rozwodów i upadłości konsumenckiej, jest empatia i wysoka wrażliwość z jednej strony, a analityczny umysł z drugiej.

Empatia powoduje, że w czasie konsultacji z klientem słyszę i widzę więcej. Potrafię wczuć się w jego emocje, zrozumieć jego motywację oraz wychwycić to, co istotne w jego sprawie, a czego mi nie powiedział. To trochę tak, jakbym miała rentgen w oczach. Natomiast analityczny umysł pozwala mi sprawnie ustalić słabe i mocne strony sprawy klienta, zidentyfikować ryzyka i na bazie tego opracować efektywną strategię wygranej.

Najlepsza / najgorsza rada, jaką w życiu dostałaś?

To nie tyle rada, ile maksyma: „kontakty równają się kontrakty”. Te słowa uzmysławiają odwieczną prawdę, jak bardzo ważne w biznesie są relacje.
Najgorsza rada biznesowa, jakiej niestety wielokrotnie mi udzielano, brzmiała „prowadząc swój własny biznes należy bardzo ciężko pracować”. To błędne przekonanie, że w biznesie trzeba harować, zbyt długo trzymało mnie na etacie w korporacji. Po latach nauczyłam się jednak, że prowadząc własny biznes należy pracować mądrze, tj. w zgodzie ze sobą, w swoim tempie, w uważności na swoje potrzeby. A tak zwaną „harówkę” rekomenduję zastąpić wykorzystaniem do maksimum drzemiących w nas pokładów kreatywności.

Masz jakieś swoje patenty / rady ułatwiające życie, którymi chciałabyś się podzielić z innymi kobietami?

Dbam o to, by w moim życiu była harmonia, life balance. To przekłada się na produktywność pod kątem zawodowym oraz ogólne zadowolenie z życia. Radzę ją wypracować.

Kinga Gawor

Kinga Gawor / fot. Barbara Bogacka

Najlepsza / najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłaś w życiu?

Odejście z korporacji i założenie własnej kancelarii prawnej. To był milowy krok na mojej niekończącej się trajektorii wychodzenia ze strefy komfortu.

Ciemne strony biznesu?

Prowadzenie kancelarii w tempie slow jest wyzwaniem. Czasem klienci mają pokusę bardzo dosłownego traktowania zasady „klient nasz pan” i wchodzenia prawnikowi na głowę. Zatem w kancelarii zachowuję zasadę asertywności w relacji z klientami, a wspomnianą zasadę zastępuję zasadą równości stron w biznesowej relacji. W efekcie tworzę z klientami wartościowe relacje oparte na wzajemnym zaufaniu i poszanowaniu. A ponieważ świadczę usługi wysokiej jakości, klienci doceniają to i rekomendują moją kancelarię swoim znajomym.

 

Dużym wyzwaniem jest świadczenie usług w trudnej branży. Prawników jest wielu i to powoduje, że trwa między nimi ostra rywalizacja i walka o klienta. Z przykrością zauważam, że wielu prawników jeszcze nie rozumie, że we współpracy jest większa wartość niż w rywalizacji. Dlatego postawiłam sobie za cel wpływanie na zmianę mindsetu innych prawników poprzez regularne zachęcanie ich do współpracy przy różnych projektach. Wierzę, że dojrzeją do zmian w tym zakresie. W końcu to bardzo inteligentni ludzie.

Co Cię kręci / motywuje / irytuje?

Kręci mnie wychodzenie ze strefy komfortu, dokonywanie zmian w życiu i pracy. Lubię się w czasie tego procesu przyglądać sobie, zauważać sprzeczne emocje związane z konkretną zmianą, utulać lęki oraz podkręcać ekscytacje. Wtedy często pomaga pytanie: „jakby to było, gdyby ci się udało i zmiana zakończyła się sukcesem? Jakbyś się wtedy czuła”?

 

Irytuje mnie narzekanie. W moim życiu ‒ zarówno osobistym, jak i zawodowym ‒ często było mocno pod górkę. Zbyt długo funkcjonowałam w trybie ofiary, która dużo narzekała na okoliczności zewnętrzne (trudną branżę, mało pomocnych ludzi wokół, mało wspierającą rodzinę itp.). Winiłam wszystkich i wszystko, a nie zauważałam niedoskonałości w swoim zachowaniu. Nie brałam wystarczającej odpowiedzialności za swoje życie. Nie dostrzegałam faktu, że jestem w głównej mierze jego kreatorką.

Co ostatnio usłyszałaś na swój temat?

Że mam ładny głos. To był miły i zarazem zaskakujący komplement.

Co powiedziałabyś 18-letniej sobie?

Wszystko, co ci się w życiu przydarza, zarówno te radosne, jak i trudne doświadczenia, są po to, abyś poznawała siebie, była uważna na emocje i uczyła się sobą opiekować. To wyłącznie twoje, nikt inny za ciebie tego nie doświadczy.

Co jest dla Ciebie ważne?

Balans życiowy. To przychodzi oczywiście z czasem i łączy się z umiejętnością rozpoznania, co jest ważne, a kiedy można trochę odpuścić.

Na co zawsze masz czas?

Na poranną kawę i makijaż. Ponadto na wieczorne dwudziestominutowe sesje czesania długich włosów ‒ swoich i córeczki. To taki nasz rytuał relaksacyjny i pokłon kobiecości.

Jaka jest najcenniejsza rzecz, jaką posiadasz?

Pianino koncertowe marki Yamaha, waltornia, trzy gitary i ukulele. Od dziecka grałam na fortepianie, uczęszczałam też do szkoły muzycznej II stopnia w Krakowie. Muzyka zawsze była ważna w moim życiu. Lubię, gdy mój dom jest wypełniony muzyką. Ja i moje dzieci gramy na instrumentach. Jestem fanką wielu styli muzycznych – znajdziecie mnie zarówno w operze, jak i na festiwalu rokowym. W tym roku wybieram się z dziećmi na Pol’and Rock Festiwal.

Na co przeznaczyłabyś dużą sumę, gdyby spadła Ci z nieba?

Na nowy fortepian koncertowy marki Yamaha. Ponadto na wsparcie paru organizacji pozarządowych, które robią dla społeczeństwa kawał dobrej roboty, np. na fundację Panoptykon.

Gdybyś miała taką możliwość, z kim zamieniłabyś się życiem na jeden dzień?

Byłoby świetnie zamienić się z mieszkanką jakiegoś innego państwa, najlepiej z drugiego końca świata. Ciekawe, jakby to było być przez jeden dzień np. hodowczynią lam w Peru? To byłaby frajda przeżyć jeden dzień z jej życia, poznać jej rzeczywistość, troski i radości.

Czego o Tobie nikt nie wie?

Niewiele osób wie, że lubię strzelać z shotguna na strzelnicy. Wyjątkowo mocny odrzut tej broni powoduje u mnie dreszczyk emocji.

Plany na przyszłość? W jakim kierunku chcesz się rozwijać?

Kręci mnie rozwój osobisty i zawodowy. Uważam, że najlepiej jest, gdy oba te kierunki rozwoju idą w parze. Wtedy stajemy się bardziej spójni. Stąd regularnie biorę udział w wydarzeniach dotyczących obu tych linii rozwoju. I tak w maju 2024 wzięłam udział w konferencji IMPACT 2024 w Poznaniu, gdzie wysłuchałam inspirujących mów m.in. Michelle Obamy, Sanny Marin czy Esther Perel. W czerwcu tego roku wybieram się na festiwal rozwoju duchowego JESTEM, wezmę też udział w INSOL Europe EECC Conference 2024 w Krakowie, poświęconej europejskiemu prawu upadłościowemu. W sierpniu natomiast pojadę na Cypr na Międzynarodową Konferencję Prawa Rodzinnego. Co roku jesienią biorę także udział w krakowskiej konferencji dla liderów The Global Leadership Summit Polska.
Zawodowo chciałabym dalej prowadzić biznes w tempie slow, tworzyć wartościowe relacje z klientami i kontrahentami oraz mieć frajdę z tego, co robię.

Kiedy się uśmiechasz?

Uśmiecham się bardzo często. Kiedy rano budzę moje dzieci. Gdy wdycham zapach porannej kawy. Kiedy witam się z klientem lub kontrahentem. Gdy jem ulubioną sałatkę z awokado. Kiedy jadę Pendolino z Krakowa do Warszawy i na każdym przystanku puszczają Nokturn Es Dur, op. 9 Fryderyka Chopina (uwielbiam ten kawałek). Gdy wygrywam trudną sprawę sądową. Uśmiecham się też do kasjerki w supermarkecie, czy do staruszki w parku. Ja zdecydowanie nadużywam prawa do uśmiechu. Czy jest na to jakiś paragraf? No i jaka jest sankcja?

Ulubione miejsca w Krakowie?

Za unikatowość, niszowość i alternatywność cenię Kazimierz. Za to, że zachowuje swój własny klimat mimo goszczenia tylu turystów. To magiczne miejsce najczęściej wybieram na wieczorne spotkania ze znajomymi. Kolejnym ulubionym i często odwiedzanym przeze mnie miejscem w Krakowie są Bulwary nad Wisłą. Dowożę syna na zajęcia do szkoły muzycznej przy ul. Józefińskiej w Pogórzu i kiedy jest na zajęciach, często idę odpocząć i ochłodzić się na bulwary w okolicach Kładki Ojca Bernatka. Zamawiam kubek kawy na wynos czy pizzę, i szukam wolnej ławki, aby usiąść i popatrzeć na rzekę. Woda pozwala mi odpocząć, skłania do refleksji i zatrzymania na chwilę. Przypomina, że liczy się tu i teraz.

 

Także nadwiślańskie tereny na Salwatorze są jednym z moich ulubionych miejsc. Tam często pływam z dziećmi kajakami. To spokojne miejsce, z dala od zgiełku miasta. W deszczowe dni można tam zobaczyć sarny czy dzikie ptactwo. Poza tym uwielbiam architekturę Krakowa, a tę najlepiej podziwiać z góry ‒ wtedy zabytki zyskują nowy, bardziej majestatyczny wymiar. Kraków ma parę ciekawych skybarów z zapierającym widokiem ‒ zarówno w okolicach Rynku Głównego, jak i na Kazimierzu. Tam również jestem częstą bywalczynią.

Gdzie Cię znajdziemy?

Zapraszam na stronę mojej kancelarii: www.gaworkancelaria.pl
Zapraszam także na bloga o upadłości konsumenckiej bankrutemjestem
Znajdziesz mnie też na kanałach na YT: Szkoła Upadłości oraz Szkoła Rozwodów
Ponadto odwiedź mnie na LinkedIn: https://www.linkedin.com/in/kinga-gawor-b857182a7/

 


Projekt #KobietyKrakowa

Fotografia: Barbara Bogacka

Wizaż: Małgorzata Braś

Wnętrza sesji zdjęciowych: The Crown Krakow Center – Handwritten Collection

Chcesz zostać #KobietąKrakowa? Kobiety Krakowa

Dziennikarka, która nie boi się stawiania prostych pytań, w nadziei na usłyszenie nieoczywistych odpowiedzi. Prowadzi portal i media społecznościowe MK, koordynuje spotkania Klubu Miasta Kobiet, odpowiada za patronaty medialne, prowadzi kursy webwritingu. Propagatorka tworzenia i stosowania żeńskich derywatów zawodów.

Oceń artykuł
BRAK KOMENTARZY

SKOMENTUJ, NIE HEJTUJ